Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Turkusowa

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Turkusowa

  1. Oczywiście sama nie robię podłogi, rodzina mi pomaga (a raczej pracuje w 100%, a to ja "pomagam" nadzorując prace) Wiem, że specjalista zrobiłby to elegancko, ale tnę koszty - jakby mi robił podłogę specjalista, to nie zadawałabym pytań na tym forum tylko zdałabym się na jego doświadczenie A propos... specjaliści nie byli chętni na cyklinowanie tak starych desek pomalowanych farbą olejną - jedni doradzali założenie paneli - bo taniej i mniej roboty (!!!), a drudzy co chwila podwyższali cenę - no i nie chcieli wymieniać brudnych fug, tylko je tak zostawić... jakoś nie przemawiało do mnie pozostawienie 100-letniego brudu i jedynie zaolejowanie go (taka była propozycja)... Dlatego rodzina mi amatorsko wycyklinowała podłogę i jest super Deski są wycyklinowane - pachnie świeżym drewnem, podłoga jest równa (a była w niektórych miejscach wypaczona). Brudu nie ma, bo jest już dawno usunięty, a fugi są zrobione nowe, ale podobno przy deskach to i tak po czasie nowe fugi będą się wykruszać (bo drewno pracuje). Taki był stan jak zadawałam to pytanie. Ostatecznie zdecydowałam się na lakier bezpodkładowy - jaki będzie efekt jeszcze nie wiem... na razie po pierwszym lakierowaniu kolor drewna jest znacznie przyciemniony, a fugi lakier praktycznie "wchłonęły". Teoretycznie robi się 3 lakierowania, ale możliwe, że trzeba będzie położyć więcej warstw lakieru. Chciałam kupić jakiś "mocny", "chemiczny" lakier, ale nie mogłam znaleźć nic sensownego, co miałoby dobre opinie w sieci. Tak więc zaryzykowałam z lakierem bezpodkładowym.
  2. Witam, Mam podłogę z ponad 100-letnich desek podłogowych, o grubości ponad 3 cm, najprawdopodobniej modrzewiowych. Cyklinowanie już za mną (dobrych kilka warstw farby olejnej), właśnie jestem na etapie fugowania przestrzeni między deskami i wyboru czegoś czym mogłabym pomalować tę podłogę. Wstępnie założyłam, że podłoga będzie pomalowana szarą farbą olejną (kupiona z polecenia, wiem, że jest wytrzymała), ale po cyklinowaniu żal mi ukrywania pięknego koloru desek i wolałabym pokryć je czymś bezbarwnym zachowując rysunek drewna i koloryt. I teraz dochodzę do meritum – co byłoby właściwe na tak stare deski? Olejowanie, olejowosk czy lakier? Podobno oleje wyglądają najbardziej naturalnie, ale są mniej trwałe (robią się plamy - o co przy dzieciach nietrudno!) – nie widziałam nigdy powierzchni naolejowanej – czy nie jest ona tłusta? Boję się, że po olejowaniu drewno będzie za miękkie i będą się robić wgniotki np. jak dziecko rzuci zabawką o podłogę. Przeraża mnie też trochę konieczność olejowania podłogi co pół roku (czy trzeba wtedy przeszlifować i zaolejować czy tylko zaolejować 1 warstwą?). Słyszałam, że lakiery tzw.Eko szybkoschnące są mało trwałe, szybko się ścierają (widziałam taką podłogę i faktycznie niefajnie to wygląda) i że z tego powodu lepiej dać zwykły "chemiczny" długoutwardzający się lakier. Szczerze mówiąc chciałam pomalować takim długoschnącym lakierem, ale teraz w ciąży obawiam się takiego lakieru. No i może lepszy byłby lakier bezpodkładowy (bo chyba szybciej się kładzie)? A może najlepszy byłby olejowosk – jako coś pośredniego między lakierem a olejem? Ale to też słyszałam od osoby z małymi dziećmi, że lepsze od lakieru, tylko że trzeba częściej odnawiać, i np. po 3 latach robić szlifowanie i nakładanie nowej warstwy(bo przy dzieciach tworzą się rysy). Mamy wstawione nowe fugi, ale to jakiś rozpuszczalnikowy, śmierdzący preparat i też trochę się boję czy po położeniu oleju/olejowosku fuga nie będzie się kruszyć i dzieci nie będą jej zjadać dla zabawy? (tzn.podejrzewam, że będzie się kruszyć, bo drewno pracuje) Czy w związku z tym nie lepszy by był lakier, który by pokrył fugi grubą warstwą? Dodam od siebie, że mam małe dziecko i jestem właśnie w kolejnej ciąży, więc nie chcę aby im coś zaszkodziło – mogę spokojnie poczekać nawet miesiąc od nałożenia ostatniej warstwy lakieru/oleju/olejowosku, byleby w atmosferze nie było już nic toksycznego. W mieszkaniu mam mało miejsca, więc kolejne cyklinowanie podłogi po paru latach byłoby kłopotliwe (po prostu nie ma pomieszczenia w którym można by było przechować meble, itp.). W jednym miejscu po zcyklinowaniu ukazały się dziury po kornikach (w przyszłości deski do wymiany, na razie chce się tam po prostu wprowadzić) – czy warto pryskać preparatem przeciw kornikom czy wystarczy zafugować/zakitować? Może ktoś mógłby coś doradzić? Głównie chodzi mi o to, że deski są ponad 100-letnie + ciąża i dzieci + mała chęć kolejnego szybkiego odnawiania podłogi (ze względu na brak miejsca na przestawienie mebli)... Przepraszam za tak długi post, ale chciałam w nim zawrzeć wszystkie moje wątpliwości, bo jestem w kropce...
  3. Witam, Zastanawiam się czy można ogrzewać mieszkanie grzejnikami, które są owinięte folią malarską i taśmą. Tzn.takimi grzejnikami zabezpieczonymi przed ochlapaniem podczas malowania. Czy to jest bezpieczne? W mieszkaniu jest piec kondensacyjny (również przykryty folią żeby się nie zakurzył, ale folia jest otwarta od dołu pieca zamocowanego na ścianie na wysokości ok. 160 cm), zamontowany teraz, w zimie, włączony był na razie ok. 2x na 2 godziny. W mieszkaniu jest temperatura ok.10-16'C (przy wyłączonym ogrzewaniu). Mam do nałożenia gładź szpachlową, malowanie ścian, położenie płytek w łazience - do tych prac warto mieć dodatnią temperaturę, żeby wszystko wyschło. Płytkarz chciał włączyć farelkę, tak żeby ogrzać ściany w łazience. Stwierdziłam, że lepiej po prostu włączyć ogrzewanie, ale boję się tego przy tak zabezpieczonych grzejnikach. Moje hipotezy: Grzejniki zakryte folią nie ogrzeją pomieszczenia, czyli temperatura w mieszkaniu nie wzrośnie -> czujnik temperatury będzie napędzał piec do ogrzewania pomieszczenia, piec może się przegrzać/uszkodzić -> grzejniki będą coraz bardziej gorące -> folia może stopić się na grzejniku i kapać na drewniane deski podłogowe, co może spowodować pożar??? Dodam, że na ok. 2h grzejniki były już tak włączone, ale byłam wtedy w mieszkaniu na remoncie Folia po prostu się nadęła i ciepłe powietrze wylatywało bokami/z tyłu grzejników. Boję się jednak zostawić tak grzejniki włączone non stop, tak żeby dobrze ogrzać pomieszczenia kiedy mnie nie ma w mieszkaniu. Nie wiem sama.... co o tym myślicie? Czy ktoś z was już tak robił? Może wyobraźnia mnie poniosła? Niestety wykończenie mieszkania przeciągnęło się z lata na zimę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...