Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

PiecRakietowy

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez PiecRakietowy

  1. Choć temat założony już dawno, po przeczytaniu wszystkich wątków stwierdzam, że popyt na solidny komin będzie zawsze. Pytacie o to jaki komin, z czego i za ile będzie najlepszy? Przytoczę Wam krótką historię "odnowy" mojego komina abyście poznali sekret długowieczności materii kominowej i już nigdy więcej nie błądzili po składach budowlanych. Zaczęło się od tego, że niedawno byliśmy zmuszeni wymienić piec centralnego ogrzewania, bo rdza go zeżarła i zaczął cieknąć. Na miejscu starego stanął nowy, zwykły piec c.o., z płaszczem wodnym na tzw. dmuchawkę (ale jeszcze bez niej), niczym nie różniący się od swoich dwóch poprzedników. Oczywiście pierwsze odpalenie a z komina aż woda ciuriekm kapie. Komin zawilgł więc teraz oddaje. Z racji tego, że z tym kominem zawsze mieliśmy problemy (był zbudowany z kamionki, za tych starych dobrych czasów, kiedy budowano z czego było i przy zalewaniu płyty podobno coś się przestawiło - nie wiem co, bo się jeszcze wtedy nie urodziłem - i teraz, podczas czyszczenia kij lubi się tam w tym ferelnym miejscu blokować), stwierdziliśmy, że "postawi się nowy", obok. Rozważaliśmy różne opcje m. in. z kwasówki. Dlatego, że brat jest spawaczem, zaproponował, że zwinie go mam z blachy. Koszt 10m wyniósł 2,5 tysiąca. Piec staną pierwszy. Pailiśmy od października aż do końca lutego bardzo intensywnie. Kopciło się jak z lokomotywy. I pierwsze czyszczenie komina po 4 miesiącach. Nie mogłem się nadziwić z tego co zobaczyłem. Dwu centymetrowa warstwa sadzy mokrej jak gąbka pokrywała komin na całej wysokości. Dołożyliśmy magiczną dmuchawkę. Dało to wymierne korzyści, zbyt intensywne spalanie a i tak się nadal kopciło jak z lokomotyw. No dobra. A gdzie ten nowy komin, o którym wspomniałem? Nigdy nie powstał. Do końca sezonu dopaliliśmy nowym piecem. Teraz zbudowałem kolejny, tym razem rakietowy. Po pierwszych dwóch próbach palenia i obserwacji komina stwierdzam, że to nie jest wina komina lecz pieca, niskiej temperatury spalania a co za tym idzie - kopcenia - produkcji ogromnej ilości dymu. Nie wspomniałem jeszcze o tym, że obok stoi drugi pion, który służy(ł) do odprowadzania spalin z pieca kaflowego tzw. blachy, z kuchni, który NIGDY nie był czyszczony. Powtarzam NIGDY w porównaniu z tym co jest teraz, nie wspominając codziennego porannego serwisu czyszczenia komina i skrobania pieca z sadzy, bo inaczej nie pójdzie. Po tych całych przygodach z kominem i przeczytaniu wątków na forum - że producenci dają zaledwie kilka lat gwarancji na komin?! - stwierdzam co następuje: Gdybym drugi raz miał budować komin, który teraz ma już przeszło 23 lata, zrobił bym to po staremu używając nowoczesnych materiałów. Czyli: Komin z kamionki, oizolowany nie wełną?! Ha, lecz perlitobetonem lub zasypane samym perlitem paląc przy tym piecem rakietowy. Jeżeli miałbym to robić z kwasówki, to tylko od 1mm w górę i też perlitową izolacją. Ludzie mają dziwne podejście i zwyczaje. Chcą na wszystkim oszczędzić, co jest normalne, ale inwestować kilka tysięcy w coś co ma przetrwać zaledwie kilka lat?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...