Witam, w nieogrzewanym przez jakiś czas budynku z 1906 roku na ścianie szczytowej pojawiła się wilgoć. Kafelki na cokole były robione 10 lat temu, właściciel zakafelkował otwory wentylacyjne, które tam się znajdowały. Po pojawieniu się wilgoci odkuł je, ale nic to nie dało. Jakieś pomysły jak sobie z tym poradzić? W środku na ścianie też pojawiła się wilgoć. Pod spodem nie ma piwnicy. Według projektu fundament wraz z częścią ponad ziemią (cokołem) ma około 51-60 cm grubości, 1 m wysokości, pod spodem jest ława o grubości 70 cm i wysokości 40 cm, ściana ma 38 cm grubości, wszystko murowane czerwoną cegłą. Zastanawiam się nad: skuciem płytek z cokołu, następnie odkopaniem fundamentu do ławy, oczyszczeniem i położeniem samej folii kubełkowej - nie w celu ochrony przed wilgocią, ale w celu wentylacji fundamentu. Nie chcę malować tego żadnym lepikiem żeby nie więzić wilgoci wewnątrz fundamentów. W grę wchodzi injekcja krystaliczna wokół domu w celu odtworzenia izolacji poziomej, ale poproszę o poradę od kogoś doświadczonego. Mogę się mylić w moich pomysłach.