Widzę, że Państwo chcecie mnie usilnie przekonać do wyższości gazu nad innymi źródłami energii. Do tego, abym nie rezygnował z gazu na rzecz prądu. Czyżby Panowie z gazowni? Na pocieszenie dodam, że jestem za gazem w samochodzie i w prawie wszystkich miałem instalacje lpg. Ale w domu wolę nie mieć...
Zadałem w miarę konkretne pytania i liczyłem na odpowiedź na nie, a nie na to, aby rozmawiać o tym czy używanie gazu jest bezpieczne czy nie.
Dziękuję za wszystkie dobre rady, ale jestem dorosłym człowiekiem, podjąłem już decyzję, komfort psychiczny jest dla mnie ważniejszy i zaakceptowałem wydanie większych pieniędzy na ogrzewanie prądem. Liczę się też z konsekwencjami mojego wyboru i może za rok znowu przejdę na ogrzewanie gazem. Jak na razie chcę zrzucić ciężar z mojej głowy związany z posiadaniem instalacji gazowej, przeglądami, kominiarzem, o wiele częstszymi (z tego co czytałem) awariami/problemami z kotłami gazowymi niż ogrzewaniem elektrycznym itd.
Odradzacie mi tak, jakbym miał zaraz płacić 10 razy więcej za ogrzewanie, a z tego co wiem to różnice w kosztach nie są jakoś bardzo duże. Chyba, że się mylę? Jeśli wiecie coś więcej, to proszę o konkretne procentowe różnice w kosztach, które tak Was przerażają, że odradzacie mi zmianę. Pytam o średnie wartości, a nie że zaraz będzie odpowiedź: "To zależy"
Pozdrawiam