Witajcie,
może zacznę od specyfikacji domu:
około 200m2 (piwnica tam jest piec, parter i piętro)
19 kaloryferów różnych wielkości w tym jeden taki mały żeberkowy
titanum piec się nazywa
i teraz sytuacja taka się wywiązała, że temperatura kotła nie może dojść do zadanej
ustawiłem 55oC z wcześniej przez 2 miesiące 50oC
i nijak nie może mi dobić do tej temperatury, a co gorsze trzyma się teraz w okolicach 47oC
dmuchawa chodzi non-stop, bo próbuje dobić, więc chodzi, ale aż się boję o rachunek prądowy (chociaż przeliczyłem, zakładając, ze ma 75W, to chodząc 24 na dobę to 40zł miesięcznie gdzieś wyjdzie, no to nie ma tragedii)
no nie ma lodowni można powiedzieć, ale podskoczenie o 1oC wydaje się niemożliwe (utrzymuje się 20-21oC) w tych pomieszczeniach co mieszkamy.
cały dół jest wyłączony od grzania (7 kaloryferów) oprócz łazienki tam się znajdującej (jeden długi + jeden żeberkowy mały) i tam są włączone, tam będzie z 22oC
kwestia tego że kaloryfery nie są całe ciepłe to jak już tutaj sporo wyczytałem to norma, wychładzają się po prostu.
duża jest różnica który akurat kaloryfer wezmę na dotyk, bo nie które są w większej części chłodne, nie które w mniejszej
skróciłem trochę czas podawania paliwa z 15 minut na 13 minut, może to rozbuja tam trochę temperaturę
piec jest z podajnikiem na jakieś 100kg, więc nie trzeba tam latać chociaż co chwilę i ogólnie spalanie jest dość ekonomiczne, tak teraz widzę, że średnio idzie 25 kilo dziennie, spala się dość ładnie na puch, nie wiem co będzie po tym skróceniu przerwy w podawaniu.
też spalanie zależy od węgla, jeden co mam to idealnie, a drugi się zbryla lekko
co radzicie