I to taką manualną. Dla dziecka. Tylko w wieku 0-18 miesięcy, na etapie ząbkowania. Interes życia, co nie? A tak na poważnie, to zastanawiam się co jest specjalnego w takich szczoteczkach dla niemowląt. Kwestia twardości włosia to jedno, ale czy to wszystko... I jeszcze jedno: w zestawie z tą szczoteczką na jest quasi-smoczek, z wypustkami co to niby masują dziąsła i zmniejszają ból podczas wyrzynania się zębów. Warto coś takiego kupować?