Witam, Przeglądałem forum, ale nigdzie nie znalazłem konkretnych odpowiedzi na nurtujące mnie wątpliwości. Wieszam samodzielnie kuchnię z Ikei na systemie szyn Metod. Do powieszenia (w dwóch rzędach, jeden nad drugim) mam 9 szafek - 5 o 60cm głębokości, 40 wysokości, łącznie 3m szafek, oraz w rzędzie poniżej 4 szafki o 37cm głębokości, 60 wysokości, łącznie 240cm szafek. Wieszam to na ścianie z żelbetu, pokrytej ok 1.5-2cm tynku. Chwilowo zacząłem wykonywać otwory o głębokości 10-11cm wiertłem fi10mm, (wykonałem już 4, zatrzymałem się na piątym) żeby zamontować kołki Fischer Duopower 10x80 i wkręty 6x100 z łbem sześciokątnym. Planowo ma być 12 otworów na 3 metry górnych szafek i około 10 na dolne (rozmieszczone co 25-30cm) Niestety, na około 10cm głębokości trafiam za każdym razem na pręt zbrojeniowy co jest upierdliwe, bo nie mam tak długiego wiertła do metalu. Poza tym wiercenie tak głębokich otworów długo zajmuje i bardzo obciąża moją tanią wiertarkę udarową z Lidla. Naszły mnie wątpliwości czy nie przesadzam z wielkością kołków. Szafa jest przymocowana na dwóch kolkach 4x40 w gazobetonie i nie wygląda, żeby się gdziekolwiek wybierała jak ją szarpie (ale ona stoi, a nie wisi) Według producenta kołki 10x100 mają nośność 420kg w betonie (chyba, że źle czytam PDFa), ale przy zastosowaniu wkrętów 8mm. Ja muszę zastosować 6, ze względu na ograniczenia szyny. Ponadto u mnie betonu będzie mniej, bo dochodzi 2cm kiepskiej jakości tynku na początku. Czy tynk na ścianie ma tutaj znaczenie i obniża nośność kołków? Czy combo 10x80 + wkręt 6x100 to przesada, i mogę śmiało zejść na 10x50 + wkręty 6x60? Co z tym tynkiem ,na logikę taki kółek będzie siedział tylko 3cm w betonie. Dzięki za wszelkie podpowiedzi.