Witam, Planuję wymianę instalacji hydraulicznej w mieszkaniu w bloku z wielkiej płyty (na 7 piętrze). Aktualnie w mieszkaniu nie mam żadnej rurki, więc muszę pociągnąć wszystko od szachtu. Zaczynam od wodomierza - model ista 16085 (wodomierz - śrubunek - 3/4 na 1/2) i dalej planuję polecieć rurkami PP zgrzewanymi do kuchni i łazienki. Oba pomieszczenia są zaraz przy szachcie. NIe mam profesjonalnego projektu i będę to robił trochę na czuja. Jak byście dobrali średnicę rur w: - szachcie (rury w szachcie będą miały z metr, potem się dzielą na kuchnię i łazienkę) - kuchnię (zlew, zmywarka za zlewem) - łazienkę (na jednej nitce - prysznic, spłuczka i umywalka, na drugiej pralka) Rozważam coś takiego - za wodomierzem złączka 1/2 na 25 - lecę do trójnika redukcyjnego 20x25x20 - do kuchni i łazienki wpadam 20kami i tak rozprowadzam; rura w kuchni będzie miała max 1,5m, zlew i zmywarka stoją obok siebie; w łazenice jest więcej zabawy w rozdzielanie, tam będą też większe długości, do umywalki ze 4m - bo muszę lecieć na około) - czy uważacie, że 25/20 będzie wystarczajęce w mieszkaniu w bloku? czy może można w ogóle lecieć tylko 20kami albo też trzeba zacząć od 32 jak w domach? - czy należy redukować rurki do umywalki i zlewu na 16ki? - czym zakończyć rurki? widzę, że są kolanka z gwintami zewnętrznymi 20x1/2, 16x1/2 itd. czy są jakieś zalecenia odnośnie gwintów (1/2 czy 3/4)? (dobrze zakładam, że na końcówce dajemy gwint zewnętrzny, czy raczej powinien być wewnętrzny?) I najważniejsze, czy powinno się jakoś legalizować taką instalację. Załóżmy, że zgrzeję ją sam, odkręcę wodę, nic nie cieknie, a potem będzie awaria. Czy robi się jakieś testy, są jakieś papiery wystawiane przez kogoś z uprawnieniami?