Witam, Planuję budowę domu piętrowego (140m^2) na działce, która była ok. 8 lat temu nawożona gruzami, ziemią. Podniesiono ją o 1,5-1,7 metra. Wyniki pomiarów geologicznych (6 metrów głębokości) pokazały, że na gł. 3,5 metra (od aktualnego poziomu) jest warstwa nośna. Trzeba było więc liczyć co wychodzi najkorzystniej i żeby pół roku nie wychodzić z ziemi. Pojawił się temat całkowitej wymiany gruntu, pale fundamentowe, studnie fundamentowe itp. Konstruktor jednak przekazał mojemu projektantowi informację, że zrobimy wzmocnioną płytę którą postawimy na wymienionym gruncie (wymiana na gł. 1,5 metra). Wiąże się to z tym, że nadsypywany teren zostanie wymieniony na "nośny", jednak wciąż pod nim zostaje ta warstwa 1,5-1,7m nienośna której konstruktor nie chce ruszyć w moim mniemaniu. Spotkał się ktoś z niewymienianiem całkowitej warstwy nienośnej? Mam obawy, mimo, że cieszy mnie tanie rozwiązanie. Ale wiadomo - co jest tanie to jest drogie. Dodam, że aktualnie warstwę nośną tej działki (na gł. 3,5m) tworzą żwiry, a na tej warstwie znajduje się warstwa glin pylastych (gr. około 1-1,5m), i to na tej warstwie właśnie konstruktor chce utworzyć warstwę nośną z kruszywa/pospóły i na tym płyta. Co sądzicie?