Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

electrician1

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    26
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Ostatnia wygrana electrician1 w dniu 1 Listopada 2025

Użytkownicy przyznają electrician1 punkty reputacji!

electrician1's Achievements

 SYMPATYK FORUM (min. 10)

SYMPATYK FORUM (min. 10) (2/9)

  • Reacting Well Rare
  • One Year In Rare
  • Collaborator Rare
  • One Month Later Rare
  • Week One Done Rare

Recent Badges

6

Reputacja

  1. U mnie przeciek spowodowało przetarcie tulei podajnika przez ślimak - jeszcze przed modernizacją kiedy tuleja nie była wymienna. Po modernizacji i pięciu sezonach grzewczych palenia wymieniłem tuleję - chociaż ta zdemontowana mogła jeszcze posłużyć, gdyż wytarcie było niezbyt wielkie, tak na moje oko jeszcze 2 - 3 sezony mogła by wytrzymać, ale jak wiadomo "strzyżonego pan bóg strzyże" więc lepiej dmuchać na zimne. Po tym sezonie zamierzam ponownie wymienić tuleję bo minie już 6 sezonów grzewczych od poprzedniej wymiany. Jeśli zlokalizowałeś przeciek spuść wodę z kociołka i weź dobrego spawacza żeby zaspawał otworek, wstaw nową tuleję i jeśli to naprawdę dobry spawacz - wszystko będzie OK. Napisz jeszcze proszę w którym miejscu jest wyciek, bo może u Ciebie jest inna przyczyna.
  2. Co się dzieje z peletem? Ceny poszybowały i nie bardzo jest gdzie kupić, bo sprzedawcy nie mają na stanie. Mogę zrozumieć, że popyt kształtuje cenę, ale żeby od jesieni pelet zdrożał z 1200 zł/tonę do 2200 zł/tonę, a gdzieniegdzie sięga 3000 zł? W takiej sytuacji kiedy wypalę pelet przeproszę się z pompą ciepła która zużywa mi prądu za jakieś 1800 zł/miesiąc. Do tego muszę dorzucić ok. 250 zł miesięcznie za grzanie ciepłej wody grzałką, bo nie chciało mi się podłączyć pompy do grzania cwu. A jeśli cena peletu nie wróci do rozsądnych wartości - będę palił owsem, chociaż to nie bardzo wygodne nawet w porównaniu z peletem.
  3. Jak już pisałem wcześniej z zapewnieniem sobie komfortowej sytuacji cieplnej nie miałbym żadnych problemów - mam zainstalowaną pompę ciepła, piec na olej opałowy który utrzymuję w sprawności jako źródło ciepła w przypadku dłuższej awarii prądu i braku możliwości pracy kotła peletowego oraz klimatyzatory z funkcją grzania w każdym pokoju. W trzech miesiącach zimowych uruchamiam kocioł na pelet po to, żeby uniezależnić się od przerw w dostawach energii elektrycznej. Wszystkie ważne odbiorniki energii, przede wszystkim solary cwu i piec na paliwa stałe oraz router i komputery zabezpieczone mam ups-ami, a w przypadku dłuższych przerw w dostawie energii mam agregat przystosowany do pracy ciągłej. Jak widzisz jestem chyba wystarczająco zapobiegliwy Dalej jednak uważam, że awaria łańcucha dostaw - choć może mnie dotknąć bezpośrednio - to nie moja sprawa. Inaczej cały czas musiałbym się zamartwiać czy będę miał wodę, pieczywo w sklepie, paliwo na stacji, połączenie autobusowe, odśnieżoną drogę itp itd. Z tego zamartwiania pewnie wypadłaby mi resztka włosów i porobiły się zmarszczki głębokie jak Wielki Kanion
  4. Dzięki za Twoje światłe rady, ale jak już pisałem mogę zmagazynować tylko 1 tonę peletu. Do marketu mam jakby dość daleko i z uwagi na warunki zimowe nie mogę wyciągnąć przyczepki, bo mi ją zasypało. A jeździć na okrągło po 8 worków każdorazowo /tyle mogę wziąć do mojego samochodu/ do odległego marketu to jakby niezbyt ekonomicznie i ekologicznie Telefon do mnie ten dostawca ma od kilku lat - to tak żebyś nie miał wątpliwości. Zapobiegliwy jestem, bo w tej sytuacji sobie poradziłem i przywiozłem pożyczonym kombiakiem dwa razy po 20 worków. Ale widzę, że w ogóle nie łapiesz o co mi chodzi. Chodzi mi mianowicie o fakt, że uzyskałem zapewnienie, że w konkretnym dniu sprzedawca będzie miał pelet na składzie. A łańcuch dostaw do sprzedawcy - to nie moja sprawa. A tak na marginesie - ten sprzedawca nadal peletu nie ma.
  5. Drogi Kolego - dla mnie poniedziałek /potwierdzony, że na pewno/ znaczy poniedziałek i nie interesuje mnie łańcuch dostaw, bo tak musiałbym się martwić czy drzewo na pelet urosło, czy elektrownia wyprodukowała odpowiednią ilość prądu i czy przesłała go do producenta, czy producent miał odpowiednie urządzenia do wyprodukowania peletu i czy nie uległy one awarii, czy spedytor dysponował odpowiednim parkiem do transportu i czy samochody były sprawne itd itp. Mnie interesuje tylko podany przez sprzedawcę termin, bo jeśli nie kupię w deklarowanym terminie paliwa, to od jutra muszę rozpalić ognisko w domu jak w kurnej chacie. Gdybym nie dysponował alternatywnymi źródłami ciepła /pompa ciepła, klimatyzacje lub w ostateczności kocioł olejowy/ pewnie zszedłbym na zawał widząc kotłownię pozbawioną opału. I rodzina musiała by ponieść dodatkowo koszty pogrzebu siedząc w zadymionej kurnej chacie i rąbiąc meble żeby palić w ognisku
  6. Muszę Cię rozczarować - o pelecie rozmawiałem w czwartek, w poniedziałek ani we wtorek, ani w środę peletu nie miał. Zresztą nadal peletu nie ma. Nie miałbym najmniejszych pretensji gdyby poinformował mnie, że nie zna daty dostarczenia do Niego peletu, ale zapewnienie że będzie miał w poniedziałek /dopytywałem, czy na pewno/ to jednak pewne zobowiązanie. Pelet z tej firmy kupowałem kilkukrotnie w poprzednich latach, więc nie jestem klientem "z ulicy".
  7. Ostatnio spotkała mnie niecodzienna przygoda. Mam kotłownię w której mogę pomieścić zaledwie 1 tonę peletu. Ponieważ blisko było końca peletu zadzwoniłem do sprzedawcy z prośbą - ponieważ w obecnych warunkach pogodowych nie bardzo da się wjechać na moją posesję samochodem z windą - że podjadę i wezmę kilkanaście worków "na przeczekanie" do odwilży. Uzyskałem wiadomość, że w tej chwili peletu nie ma, ale będzie w najbliższy poniedziałek 12.01. Wypaliłem jeszcze to z resztek które miałem i podjechałem w środę 14.01. - peletu nie było a sprzedający oświadczył, że może mnie zapisać na dostawę za prawie 2 tygodnie Rozumiem, że mógł nie mieć peletu, ale wtedy nie powinien informować, że pelet na pewno będzie w poniedziałek. Mam innego sprzedawcę peletu o 5 km dalej niż ten, podjechałem i kupiłem - w tej samej cenie - bez problemu 40 worków. Coś mi się wydaje, że od tego bliższego już kupował nie będę. Pelet na zapisy? To coś jakby Bareja się kłaniał.
  8. Łączy nas niechęć do czyszczenia Ja miałem taki okres, że czyściłem odkurzaczem, ale mi przeszło Teraz raz na miesiąc nie wygaszając pieca a tylko wyłączając wyciągam zawirowywacze omiatając je miękką szczotką od odśnieżania samochodu - taką zwykłą - i przy wyciąganiu zawirowywaczy podstawiam pod nie szufelkę żeby popiół na nią spadał. Następnie omiatam front wymiennika i wsadzam zawirowywacze z powrotem. Omiatam szamot na drzwiczkach i zamykam. W dolnej komorze paleniska omiatam ściany boczne i ścianę górną po czym zmiatam popiół z cegieł szamotowych które mam zamiast oryginalnego szamotu /od ładnych kilku lat / wprost do popielnika. Po omieceniu szamotu na drzwiczkach dolnej komory zamykam i przepalam jeden - dwa cykle palenia w sterowaniu ręcznym. Po wszystkim włączam ON na sterowniku i idę do domu Takie czyszczenie zabiera mi 15 - 25 minut więc piec nie wygasa. Oczywiście czynności te prowadzę w masce przeciwpyłowej, bo jednak trochę pyli i w komplecie ubranka przeznaczonego od lat do czyszczenia pieca.
  9. Bo widzisz Stanisławie, ja mam słabą silną wolę I co roku po zakończeniu sezonu granpala mam zawsze coś pilniejszego do zrobienia niż czyszczenie pieca. A potem już jakoś samo schodzi Nie bez znaczenia jest też moje lenistwo - bo ja urodziłem się w niedzielę
  10. Grzejniki w łazienkach przydają się do zawieszania wilgotnych ręczników i ewentualnego szybkiego suszenia upranych rzeczy - ja np nie mam suszarki do suszenia prania. Spodnie wyjęte po odwirowaniu wieczorem rano są suche i można w nich już "paradować"
  11. No i stało się - 3 grudnia odpaliłem granpala uprzednio wyczyściwszy czopuch i płomieniówki oraz przyrzekłem sobie, że to ostatni raz kiedy nie czyszczę pieca po sezonie grzewczym tylko przed rozpaleniem na następny sezon /ale jak znam życie i swoje lenistwo pewnie w przyszłym roku znów napiszę to samo / Do grudnia używałem pompy ciepła która średnio zużywała ca 50 kWh na dobę, co w najlepszym wypadku generuje koszt ok. 70 PLN. Wcześniej kupiłem tonę peletu /więcej mi nie wejdzie do kotłowni/ za 1500 zł/tonę. Teraz zużywam worek do półtora worka na dobę co kosztuje 15 - 22 zł i teraz za każdym razem kiedy przechodzę koło mojej pompy ciepła pokazuję jej gest Kozakiewicza. Z rezerwy oddanej do sieci zostało mi jeszcze ok. 3,5 MWh ale to rozliczę w normalnym zużyciu przez grudzień i styczeń tak, żeby nie płacić za zużytą energię i na fakturze mieć tylko opłaty stałe /rozliczenie półroczne mam na koniec stycznia/ a co zostanie zużyję ew. w marcu i kwietniu pompą ciepła lub klimatyzacjami. Jeśli cena peletu diametralnie się nie zmieni to koszt sezonu grzewczego powinien mi się zamknąć w okolicach czterech tysięcy. Lubię tego naszego granpala 🥰
  12. Latem /ceny obserwuję właściwie przez cały rok/ ceny były niższe /tak jak pisałem ceny oscylowały wokół 1200 zł/tonę/ ale nie mam miejsca na magazynowanie w kotłowni więcej niż 1,5 tony, więc zmuszony jestem kupować pelet na bieżąco. Dawniej kupowałem pelet na całą zimę i magazynowałem na placu obok kotłowni pod plandeką ale ilość miejsca na placu zdecydowanie mi się zmniejszyła po zamontowaniu fotowoltaiki i pompy ciepła.
  13. Masz rację, to też są pompy ciepła. Ale czym innym jest grzanie pompą przy zadanej temperaturze rzędu 45 - 55 st.C i większe straty ciepła przy ogrzewaniu grzejnikami /nie mam ogrzewania podłogowego/ a czym innym klimatyzacją ustawioną na 22 - 23 st.C. Sprawność ogrzewania klimatyzacjami jest jednak wyższa i wymaga mniej energii do osiągnięcia tego samego celu.
  14. Zdziwko nieco mnie chapło kiedy wszedłem na aktualne ceny peletu Cuda, panie, cuda! Okazało się, ze pelet POTANIAŁ o od 100 do 200 zł za tonę Chyba sprzedawcy przesadzili z tą podwyżką i coś nie pykło Jak tak dalej pójdzie, to może pelet wróci do rozsądnych cen
  15. Rozejrzałem się po okolicy za cenami peletu - we wrześniu i na początku października był po ok. 1200 zł/tonę, a jakoś tak w okolicach 15 października wzrósł z dnia na dzień do ok. 1500 zł/tonę - i to u wszystkich sprzedawców niezależnie od marki /oczywiście ten atestowany/. Do rekordowych 3000 dużo jeszcze brakuje, ale i tak wygląda mi na trochę spekulacyjną podwyżkę. Ale tak czy tak - trzeba będzie niedługo kupić i odpalić kociołek - na razie wykorzystuję nadwyżki energii oddanej do sieci przez fotowoltaikę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...