Budowę domu rozpocząłem w marcu 2024, 190 m2, parterowy, garaż w bryle budynku, całość stoi na płycie fundamentowej. Tematy budowlane nigdy nie były moją mocną stroną więc posiłkuje się osobą z rodziny, która ma za sobą kilka budów. Wszystko w tym roku poszło bardzo sprawnie, trafiłem na słowne firmy, które nie wodziły za nos. Obecnie w domu jest już rozprowadzona instalacja elektryczna, wodna oraz ogrzewanie podłogowe. Wylewki i ocieplenie z zewnątrz zrobione. Tynki zostały wykonane na początku listopada (naturalne, wapienne). Teoretycznie mógłbym uruchomić pompę ciepła aby rozpocząć wygrzewanie budynku (przed pracami wykończeniowymi, które wstępnie zostały zaplanowane na połowę stycznia), w praktyce pojawiły się opóźnienia. Z tego powodu aby ogrzać budynek wstawiliśmy przenośny piec, w którym grzanie spowodowało osadzanie się wody na sufitach kilku pomieszczeń po drugiej stronie domu. Oczywiście jest to efekt różnicy temperatur. Padła propozycja wstawienia dodatkowego pieca/pochłaniacza wilgoci itp. i dalszych prób ogrzania budynku aby wszystko mogło schnąć. I tutaj pojawia się moje pytanie, ponieważ jako laikowi w temacie budowlanym zapaliła mi się lampka. Czy to aby wszystko nie postępuje za szybko? Czy najrozsądniejszym rozwiązaniem byłby równomierne wygrzewanie całego budynku aby uniknąć różnicy temperatur? Zdaje sobie sprawę, że technologia postępuje, wszystko można robić szybciej ale czy ta sytuacja nie będzie miała wpływu na funkcjonowanie budynku w późniejszym czasie?