Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

valent

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    16
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Informacje osobiste

  • Płeć
    Kobieta
  • Zawód
    architekt wnętrz / konsultantka remontów mieszkań
  • Mój klub zainteresowań
    Budowa - wymiana doświadczeń
  • Jestem na etapie
    jestem tu nie dla domu, lecz towarzysko
  • imię i nazwisko
    Irena Zajdel

Dane osobowe

  • Miejscowość
    Kraków
  • Kod pocztowy
    31-111
  • Województwo
    małopolskie

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

valent's Achievements

 SYMPATYK FORUM (min. 10)

SYMPATYK FORUM (min. 10) (2/9)

  • One Month Later Rare
  • Week One Done Rare
  • Collaborator Rare
  • Conversation Starter Rare
  • First Post Rare

Recent Badges

1

Reputacja

  1. Szybka ankieta dla krakowskich inwestorów: Czy zdarzyło Wam się wybrać tańszą ekipę, a potem... dopłacić drugie tyle za poprawki? 💸 Robimy w Valent małe podsumowanie rynku 2026 i chcemy sprawdzić, czy 'taniej' wciąż oznacza 'drożej'. Ile musieliście dopłacić za ratowanie sytuacji? Co było najtrudniejsze do naprawienia (krzywe płytki, elektryka, zalania)? Czy ekipa, która 'zepsuła', poczuła się do odpowiedzialności? Dajcie znać w komentarzach. Chcemy pokazać realne liczby, które uświadomią ludziom, że święty spokój ma swoją cenę.
  2. Jest szereg pytań, żeby znaleźć rozwiązanie tego problemu: Czy w mieszkaniu jest sufit podwieszany. Czy wentylacja jest łączona czy indywidualna. Jaki jest rodzaj stropu: teriva, monolityczny... Pytań tego typu jest sporo, ale można dużo naprawić. Proszę o kontakt, doradzimy bezpłatnie.
  3. Moim zdaniem „designerska” kuchnia to nie jest tylko kwestia koloru frontów, ale kilku elementów, które muszą zagrać razem: Funkcja najpierw, „wow” zaraz za nią Kuchnia przestaje wyglądać dobrze w momencie, kiedy źle się z niej korzysta. Warto dopilnować: sensownego ustawienia lodówka–zlew–płyta (żeby nie robić kilometrów po mieszkaniu), wygodnych blatów roboczych w miejscach, gdzie faktycznie kroisz/gotujesz, szuflad zamiast głębokich szafek, cargo zamiast „nurkowania” w czeluściach, dobrego oświetlenia roboczego (nie tylko ładny żyrandol, ale LED pod szafkami, światło nad zlewem i płytą). Spójny pomysł zamiast miksu trendów Łatwo wpaść w pułapkę: trochę czerni, trochę złota, trochę drewna, trochę betonu – i wychodzi chaos. Zwykle lepiej działa: 1–2 główne materiały (np. drewno + gładki mat, albo kamień/imitacja + ciepły fornir), ograniczona paleta kolorów (np. jasna baza + jeden mocniejszy akcent), powtarzalny detal: ten sam typ uchwytu, ta sama linia podziału frontów, konsekwentne ramki/szprosy. Detale, które robią „efekt drogiej kuchni” Często różnica między zwykłą a „designerską” kuchnią siedzi w szczegółach: cieńszy blat lub przeciwnie – mocno pogrubiony, ale dopracowany na łączeniach, zlicowane sprzęty (piekarnik, mikrofalówka, ekspres) zamiast „wciśniętych gdzieś”, dobrze zaplanowane gniazdka (w niszach, wyspie, przy blacie) zamiast zwisających przedłużaczy, oświetlenie LED w cokole, witrynach, niszach – tworzy klimat wieczorem. Porządek wizualny na co dzień Najpiękniejszy projekt zabija bałagan. Już na etapie projektowania warto: zaplanować miejsce na małe AGD (ekspres, czajnik, toster – czy będą stały na wierzchu, czy chowane?), przewidzieć szafki na „codzienny chaos” (pudełka, przyprawy, papiery, ładowarki), zastanowić się, ile rzeczy chcesz mieć na widoku – otwarte półki są efektowne, ale wymagają dyscypliny. Światło i tło Designersko wyglądają kuchnie, w których jest: dobre dzienne światło (jeśli się da – nie zasłaniać okna górnymi szafkami), przyjemne światło wieczorem (nie tylko „operacyjne”, ale też nastrojowe), spokojne tło – np. jednolita ściana, ciekawy, ale nie krzykliwy backsplash. Nie napisałeś, jak duża ma być kuchnia, czy to aneks przy salonie, czy osobne pomieszczenie i jaki styl lubisz (minimalizm, loft, bardziej klasycznie), można wtedy podpowiedzieć konkretniej: propozycję materiałów, kolorów, układu.
  4. @PlutoLeoi to nie powinno być "tu zasmarkał" silikonem tylko silikon powinien być pociągnięty na całą szerokość blatu pomiędzy blatem a płytkami z użyciem taśmy - od lewej do prawej tudzież od prawej do lewej, jak kto woli.
  5. Tam powinien byc silikon miedzy blatem a płytkami. Z tego co widze jest fuga. Jeśli połozyć ładnie silikon, który tam powinien być, to ta nierówność zostanie schowana.
  6. Dla rodziny 2+2 da się to fajnie ułożyć, ale na razie jest trochę mało danych, żeby coś sensownie przerabiać. Kilka pytań, które pomogą coś konkretnego zaproponować: Czy możesz wrzucić rzut z wymiarami pomieszczeń i zaznaczonymi oknami/drzwiami ? W jakim wieku są dzieci i czy każde ma mieć osobny pokój, czy może być wspólny ? Gdzie widzisz to miejsce do pracy zdalnej – osobny gabinet czy biurko np. w sypialni/salonie ? Czy gotujecie dużo na co dzień (pełne obiady), czy raczej „lekka” kuchnia – to ważne przy planowaniu wielkości i zabudowy ? Macie jakieś „must have” w łazience z wanną (duża wanna, dużo szafek, pralka/suszarka) ? Jak tylko pokażesz rzut z wymiarami i odpowiesz na te pytania, będzie można konkretnie rozpisać układ i podpowiedzieć, jak powiększyć kuchnię i gdzie najlepiej wcisnąć wygodne miejsce do pracy.
  7. Z doświadczenia: klasyczna ścianka z płyt g-k z wełną mineralną daje poprawę, ale często niewystarczającą, zwłaszcza gdy ściana wspólna jest cienka, a dźwięki rozchodzą się też po narożnikach i stropach. U nas najlepiej sprawdzają się techniczne pianki / maty akustyczne montowane bez budowania dodatkowej ścianki działowej. Taka warstwa ma zwykle ok. 3–4 cm, jest niewidoczna po wykończeniu, a realna różnica w komforcie jest bardzo duża – typowe „słychać wszystko” zmienia się na przytłumione, niewyraźne dźwięki w tle. W Twoim przypadku kluczowe będzie: wyciszenie wspólnej ściany z sąsiadem w salonie (na parterze i w sypialni domyślam się na poddaszu), zastosowanie taśm / materiałów tłumiących drgania na styku ścian, sufitu i podłogi, bo dźwięk „ucieka” narożnikami i stropem – zachowuje się trochę jak woda albo piłeczka ping‑pongowa, która odbija się po całym pomieszczeniu. Opisałam to bardziej szczegółowo w artykule o wyciszaniu ścian (również o niewidocznych metodach z pianką techniczną), może Ci się przyda do podjęcia decyzji: jak wyciszyć mieszkanie i ściany
  8. Na razie trudno ocenić układ funkcjonalny po samym tytule – przy mieszkaniu dużo robią szczegóły: metraż, wymiary ścian, usytuowanie okien i pionów instalacyjnych. Jeśli wrzucisz rzut z wymiarami (nawet z prospektu dewelopera) i napiszesz, ile osób ma tam mieszkać oraz co jest dla Was najważniejsze (np. duża strefa dzienna, oddzielna kuchnia, miejsce do pracy, dwa pokoje dzieci), będzie można konkretnie napisać, co w tym układzie działa, a co warto zmienić.
  9. Przy 72 m² i dwóch osobach największym luksusem jest to, że nie musicie „na siłę” trzymać trzech pokoi – można śmiało poświęcić jeden na lepszy układ dziennej części. Z mojego doświadczenia: samo „przeniesienie” kuchni na drugą ścianę salonu rzadko ma sens, jeśli nie idzie za tym sensowne przeprojektowanie ścian działowych i instalacji (woda, wentylacja). dużo lepiej zwykle działa połączenie salonu z jednym z pokoi i potraktowanie tej przestrzeni jako dużej strefy dziennej z kuchnią, jadalnią i miejscem do pracy/gości, a drugiego pokoju jako spokojnej sypialni. Pytanie pomocnicze: co Was najbardziej irytuje w obecnym układzie kuchni – sama długość zabudowy, brak miejsca na stół, brak „odcięcia” od salonu, czy raczej to, że cała ściana jest kuchnią, a salon robi za „doczepkę”? Od odpowiedzi na to łatwiej będzie zdecydować, czy lepiej iść w półwysep/wyspę, czy w bardziej radykalne otwarcie z pokojem obok.
  10. Czy ktoś z Was przemalował modny kolor (butelkowa zieleń, granat, bordo itp.) po 2–3 latach, bo już nie dawał rady na co dzień – i na co go zamienił?
  11. Przy takim metrażu i przy założeniu „bez ruszania ścian” kluczowe będą trzy rzeczy: ciąg kuchenny, ustawienie stołu i to, czy sypialnia ma być bardziej do spania, czy też do pracy. Kuchnia U vs półwysep. U-shape da Ci najwięcej blatu, ale łatwo zrobi się „studnia” – wejście w wąski korytarz kuchenny. Półwysep zwykle lepiej się sprawdza w małym mieszkaniu 44 m², bo: zamyka wizualnie kuchnię od strony salonu, daje dodatkowy blat/mini stół, nie odcina tak światła i nie robi wrażenia „klitki kuchennej”. Ustawienie w kształcie U ma sens tylko wtedy, gdy odległości między ciągami nie są zbyt małe (min. ok. 90–100 cm między blatami). Sypialnia: szafa + łóżko + biurko. Przy szafie na ścianie przy łazience zwykle najlepiej działa: łóżko bokiem do okna, z wezgłowiem na ścianie przeciwnej do szafy, a małe biurko wstawione albo pod okno, albo przy krótszej ścianie obok łóżka. Pilnuj tylko: żeby drzwi szafy mogły się w pełni otworzyć, żeby przy łóżku zostało min. 60 cm przejścia z każdej używanej strony. Jeśli biurko ma być używane codziennie do pracy zdalnej, może warto przemyśleć, czy nie lepiej wylądowałoby w salonie przy oknie, a sypialnię zostawić bardziej „hotelową” (łóżko + szafa). Salon: sofa vs TV. Sofa frontem do balkonu i bokiem do TV to faktycznie średni pomysł do codziennego oglądania. Przy takiej wielkości salonu często lepiej działa ustawienie: TV na ścianie „pełnej”, sofa naprzeciwko, nawet jeśli częściowo zachodzi w strefę jadalni, lekki, niewielki stół/jadalnia bliżej kuchni. Dobrze jest sobie to przerysować w skali na kartce z wymiarami kanapy i TV – zobaczysz, czy bardziej przeszkadza Ci patrzenie na ekran bokiem, czy raczej lekkie ograniczenie widoku na balkon.
  12. Zastanawiam się, jak to u Was jest z odważniejszym kolorem w domu. Macie gdzieś mocniejszą ścianę albo mebel w innym niż „bezpieczna biel/beż” kolorze – dalej go lubicie, czy po czasie bardziej Was męczy? Co Was wtedy przekonało, żeby jednak zaryzykować kolor, zamiast iść w spokojne, neutralne barwy „na lata”? No i ostatnie: przy remoncie myśleliście o tym, jak ten kolor będzie wyglądał przy ewentualnej sprzedaży mieszkania, czy ważniejsze było po prostu to, żeby wnętrze było naprawdę „Wasze”? Chętnie poczytam konkretne historie – co wyszło super, a czego dziś byście już nie powtórzyli.
  13. Fajnie, że chcesz to ogarnąć sam – da się, ale ogrzewanie podłogowe nie wybacza fuszerki, bo potem wszystko jest zalane wylewką. Nie rób „maratonów” z pętli. Lepiej więcej krótszych obwodów niż kilka „potworów” po 120–130 m. Przy rurze 16 mm sensownie jest celować w okolice 80–100 m na pętlę max, bez żadnych złączek ukrytych w posadzce. Rozstaw 10 czy 15 cm – nie panikować. 10 cm dawaj tam, gdzie naprawdę zależy Ci na cieple pod nogą (łazienka, strefy przy oknach, ściany zewnętrzne), a w reszcie pomieszczeń spokojnie wystarczy 15 cm. Wyjdzie taniej, prościej w układaniu i łatwiej to potem wyregulować. Nie układaj „na oko”. Najczęstszy błąd to rysowanie pętli z głowy, bez policzenia, ile ciepła potrzebuje konkretne pomieszczenie. Warto mieć choćby prosty projekt z długościami pętli i przepływami – wtedy kocioł/pompa i rozdzielacze mają szansę to ogarnąć, a Ty nie będziesz się zastanawiać, czemu w jednym pokoju sauna, a w drugim lodówka. Podsumowując: zrób plan na kartce, policz mniej więcej długości, nie ciągnij rur jak makaronu „dokąd starczy” i jeśli możesz, niech ktoś ogarnięty rzuci okiem na projekt zanim wylejesz beton. To najlepsza „polisa” przy podłogówce DIY.
  14. U Ciebie problemem nie są same płytki, tylko to, że cały „tort” siedzi na płycie g-k. Technicznie da się kłaść płytki na płytki, ale takie rozwiązanie robi się w miarę bezpieczne dopiero wtedy, gdy stare płytki trzymają się na solidnym, nieruchomym podłożu (mur, beton), a nie na płycie na stelażu. Każda dodatkowa warstwa to większy ciężar i grubość, a GK wszystkiego wiecznie nie udźwignie. Dlatego przy generalnym remoncie łazienki najzdrowiej jest: skuć stare płytki, ocenić stan płyt g-k – zwykle i tak są miejscami uszkodzone przy skuwaniu, w razie potrzeby wymienić GK na nowe, wodoodporne, dobrze usztywnione i dopiero na to robić nową okładzinę. Plus jest taki, że po zdjęciu wszystkiego często odzyskuje się po 2–3 cm na stronę, więc łazienka minimalnie „oddycha” – mniej wystających narożników, łatwiej dobrać ceramikę. Płytka na płytce kusi, bo jest szybciej i mniej bałaganu, ale to raczej opcja na „lifting” w mieszkaniach, gdzie pod spodem masz porządne ściany, a nie na kolejne obciążanie starej GK, zwłaszcza w mokrym pomieszczeniu.
  15. valent

    Malowanie ścian

    Z doświadczenia: po kilku latach ściany są po prostu przykurzone, lekko „wypłowiałe” od światła i dotykania, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wyglądają ok. Technicznie da się domalować tylko kawałek, ale różnica zwykle i tak będzie widoczna – świeża farba jest czystsza, ma minimalnie inny odcień, inaczej odbija światło. Często kończy się tym, że robimy najpierw „łatkę”, a po tygodniu i tak malujemy całą ścianę, żeby ją ukryć. Żeby efekt był równy, lepiej założyć od razu malowanie przynajmniej całej jednej ściany, a przy większych różnicach – całego pokoju. Przy okazji warto ściany umyć (np. mydłem malarskim), zaszpachlować ubytki i zagruntować, żeby nowa powłoka była trwała. Jeśli chodzi o kolor, to bezpieczniej jest: trzymać się jednego schematu koloru ścian (jasne, ciepłe odcienie optycznie „odświeżają” i powiększają pokój), ewentualnie jedną ścianę zrobić trochę ciemniejszą jako akcent – ale w tej samej „rodzinie” kolorów, żeby nie wprowadzać chaosu. Przy wyborze odcienia warto wziąć pod uwagę: ile jest naturalnego światła, w którą stronę okna, podłogę i meble. Ten sam kolor w północnym, ciemniejszym pokoju będzie wyglądał dużo chłodniej niż w słonecznym salonie, więc dobrze jest zrobić małą próbkę na ścianie i obejrzeć ją w ciągu dnia o różnych porach.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...