Wiecie co, trochę mi przykro, że podejrzewacie mnie o autorstwo tego wątku. W moim poście pisałem przecież że występuję pod przybranym nickiem, bo nie chcę być rozpoznany. Niektórzy z forumowiczów znają mnie i dlatego nie chciałbym, żeby moja sytuacja determinowała wszelkie dyskusje. Zdecydowałem się poruszyć mój problem własnie na tym wątku, bo wasze komentarze do Psychoanalityka wywołały moje zaufanie własnie do Was. I naprawdę do dzisiaj nie odczuwałem zawodu. I trochę mnie to zdołowało, tym bardziej, że wciąż nie mam odwagi powiedzieć rodzinie. A zostało 10 dni....