Trochę czasu minęło od tej dyskusji, ale napiszę coś od siebie. Mam straszne doświadczenie z urzędnikami. Staram się wiedzieć wszystko już zanim pójdę do urzędu, ale niestety nie zawsze mi się to udaje. U mnie w urzędzie panuje zasada "nie pomagać petentowi". Takie odniosłam wrażenie. Nawet jak coś wiemy to Ci nie powiemy. A najbardziej irytyje mnie fakt, że dla mojego męża te wszystkie baby są milsze niż dla mnie. Doszłam do wniosku, że przydałoby im się popracować parę miesięcy w firmie, gdzie klient wróci jak będzie zadowolony z obsługi. To dopiero byłoby dla nich wyzwanie!!! Teraz wychodzą z założenia, że i tak wróci bo nie ma innego wyjścia. To po co się starać!?Dla mnie to jest karygodne. Ale nie podskoczę bo jak? Ze złośliwości gdzieś mnie udupią, a jesteśmy dopiero na początku drogi.