no to pisze;P p.Mierzbiczak DCH-BUD 1) wziął pieniądze na materiał, którego nie dostarczył (deski na zadeskowanie) 2) nie zabezpieczył częściowo wywiązanej więźby, konstrukcja się przewróciła, połamało krokwie 3) pracowników ma niesolidnych, bez jakiegokolwiek przygotowania do zawodu (jak pierwszego dnia pojawił się na budowie z "ekipą", to zdębialiśmy z mężem, bo okazało się, że tych "fachowców" doskonale znamy z rodzinnych stron, tylko nie z branży budowlanej) no ale jak zaczęli, to swierdziliśmy "niech robią" byle szybko skończyli, z resztą wiązała nas umowa , zaliczka i powierzone pieniądze na drewno. Przyjeżdzali kilka dni, jak im pasował, raz o 9 raz o 13, na 4-5 godzin... I w końcu przestali przyjeżdzać. Kiedy pojechaliśmy do p.Mierzbiczaka do domu zapytać co się dziej, bo tel. nie odbierał, powiedział nam,że pracownicy mu odeszli, cały dzień jeździł po wioskach i szukał ludzi do pracy i że jak tylko KOGOŚ znajdzie to do nas wróci. Tylko,że my nie mnieliśmy ochoty, żeby KTOŚ kto nie ma pojecia o ciesielstwie robił nam dach, który tyle nas kosztuje. Daliśmy Mierzbiczakowi czas na podjęcie decyzji co dalej. Poinformował nas grzecznie,że rezygnuje, a pieniądze odda, JAK BĘDZIE MIAŁ, a teraz nie ma i mamy mu dać spokój. I tak wygladał nasza wspólpraca. Wiem,że nie tylko my zostaliśmy potraktowani w ten sposób przez p.M. Jeżeli ktoś jeszcze jest w takiej sytuacji proszę o kontakt na priv