Z jednej strony- super człowiek, mozna sie ze wszystkim dogadać, o płocie zwłaszcza. A z drugiej strony, dziwak. Mowimy mu z mężem że bedziemy grodzić i czyby się nie dołożył do tej inwestycji- on ze nie bo nie, a my ze musimy tam teren wyrównać pod to ogrodzenie, to tylko powtarzał ze mu płot nie przeszkadza. Teraz przyszedł, i mówi ze zabraliśmy mu ziemie- przy wyrównywaniu, ze odlonilismy gline i ze nic nie urosnie. Zaluje teraz zesmy sie z ogrodzeniem nie odsuneli, bo pzrynajmniej rownane by bylo po naszej stronie i nikt by z pretensjami nie przychodzil, nie dosc ze mysmy cala inwestycje na siebie wzieli- 75 metrow. to jescze teraz nie pasuje bo 20 cm ziemi zebrane z jego dtrony w kilku miejscach... i co tu robić? teraz sie odsuwać z płotem?