Proszę o pomoc ! Wykańczam mieszkanie. Glazurnik, który wykonuje prace jest strasznie niedokładny - niestety stwierdziłam to dopiero po pewnym czasie (płytki na ścianie w kuchni, na podłodze w kuchni, korytarzu i tarasie ułożone są w miarę przyzwoicie). Problem zaczął się w łazience - najwiekszy to: niezgranie fug na ścianach dochodzących do siebie, tzw "plecy" i ściana boczna, gdzie fugi (no i płytki) po prostu się mijają (zauważyłam to dopiero po położeniu fugi, wcześniej nie było to widoczne, a może po prostu nie rzucało się aż tak w oczy) Na moją wątpliwość, że coś jest nie tak, Pan fachowiec powiedział, że płytki ... a może listwa ... się "obsunęły", blok jeszcze pracuje i takie tam ... oczywiśnie nie chodzi o jeden rząd płytek, różnica jest na całej ścianie - od góry do dołu, jakieś 2,5 m. Wygląda to fatalnie. Co powinnam teraz zrobić ? Czy skuć płytki (jedna ściana) i położyć je na nowo ? Czy mógły wypowiedzieć się ktoś z forumowiczów (zarówno inwestor jak i wykonawca) jak wybrnąć z tej sytuacji w najlepszy możliwy sposób ? Nie oczekuję na posty w stylu "kto chce zaoszczędzić na kosztach płaci jakością" -> taką już otrzymałam od "swojego fachowca" - niestety trochę poniewczasie, uprzednio nic nie wspominał, że kładzie glazurę tylko ... byle jak. Poproszę o podpowiedź dot. możliwego rozwiązania - zależy mi na czasie, zarówno w zakresie otrzymania odpowiedzi, jak też wprowadzenia się do mieszkania. Ps. Fachowiec przygotowywał mi też miejsce na przyklejane lustro (obłożone dekorami) - poważnych probemów, które przy tym się pojawiły bylo co najmniej 5, wiekszość udało się zażegnać, na te mniej istotne miałam nie zwracać uwagi i puścić je płazem , ale teraz sama nie wiem ....