Jedyne co nas nurtuje to wjazd do garażu, który mieścić się będzie w piwnicy...bo chyba stromy będzie...i ciekawe czy woda nam nie będzie do piwnicy leciała?(choć nie powinna teoretycznie, bo żwir naokoło i wszystko wsiąka)
Ten dzień na długo pozostanie w naszej pamięci Był to dzień pełen emocji i niespodziewanych niespodzianek
Ekipa od rana działała na budowie w dalszym ciągu szalując ławy.Wszyscy biegali w pośpiechu aby zdążyć przed gruchą z betonem.Do całej tej bieganiny włączyło się paru gości odwiedzających budowę. Między innymi my: pan i pani inwestor. Chwyciliśmy za łopaty i przywalaliśmy szalunki piachem, nawet parę zbrojeń udało nam się związać - co tu dużo mówić mieliśmy swój mały wkład!!!
Akcja jak na planie filmu sensacyjnego W tej chwili każda para rąk się liczyła!!!Na to całe zamieszanie betoniarnia nie chciała nam jeszcze betonu urobić, bo musiałaby pracownikom nadgodziny płacić.(zanim by rozładowali beton byliby już po pracy).Na szczęście przyjęli zamówienie!!!No i udało się zdążyliśmy przed przyjazdem gruchy! Zamówiliśmy dwie gruchy po 7 metrów, ale już po wylaniu pierwszej z nich okazało się, że może zabraknąć betonu. Szybko zdecydowaliśmy domówić pół metra więcej- tyle, maksymalnie weszło w drugą gruchę.Trzeba było więc zorganizować jeszcze 300 litrów wody, którą po upuszczeniu nadmiaru betonu dolewać mieliśmy do gruchy.Z drżeniem serca wszyscy oczekiwali końca wylewania betonu.I co się okazało...zostało dosłownie pół taczki betonu.HUrra Wszyscy odetchneli z ulgą. Najważniejsze, że zamknęliśmy jeden z etapów budowy!!!HIP HIP HURRA!!! Aha na koniec dostaliśmy rachunek za beton i użytkowanie taśmy podającej - prawie 3,500 zł.
a oto nasze podwaliny pod dom- ławy fundamentowe :
Rano obudził nas telefon od majstra...PADA DESZCZ!!!Wszyscy zwineli się do domu!!!
I niestety raczej plany na dzisiaj nie będą zrealizowane!? A mieli zaszalować ławy i miała grucha przyjechać....
Szybko zebraliśmy materiały i postawiliśmy majstrom wiatkę (wkrótce będzie zdjęcie) a i musimy też zawieść im kibelek, który już kiedyś udało sie nam zmontować!!!
Ekipa od rana działała na budowie przy skręcaniu zbrojenia.Wszyscy uzbroili się w oczekiwaniu na koparkę, która miała wykonać wykop pod piwnicę.I tutaj niespodzianka zamiast umówionej koparki i samochodu do wywózki zbędnego piachu zjawiła się fadroma. Niestety ciężki sprzęt w połączeniu z grząskim z natury żwirem nie stanowi dobranego duetu. Fadroma nawet pusta miała problemy z wyjechaniem z wykopu i manewrami w nim.I co zadziwiające po paru piwkach pan operator dostał takiego kopa,że wszystkim kopary normalnie opadły co wyczyniał w wykopie-sam nawet podkreślił, że teraz to lepiej jeździ... Niestety z rozpędu pod koniec sześciogodzinnego wykopu zahaczył łychą i rozwalił nam jeden profil wyznaczający krawędź wykopu.
Tego dnia na placu budowy (bo tak już mogę nazwać naszą działkę ) pojawili się murarze. Przyjechał również transport z materiałami. Samochód był załadowany na maxa- jak stwierdził kierowca- transport wykorzystaliśmy w 100%!!! Działka wreszcie zaczęła tętnić życiem!!!
Dzisiejszy dzionek upłynął mi w towarzystwie kosiarki za pomocą której próbowałam doprowadzić działeczkę do porządku zanim wpadnie na nią ekipa budowlana. Wyszło nie najgorzej!!! W wyniku koszenia bujnej trawki niestety ucierpiał przypadkowo spotkany zaskroniec!!! Brutalnie został przepołowiony!!!
Energetyka przyłączyła nas wreszcie do zasilania HURRA!!!!
Pierwszym sprzętem, który skorzystał z nowo podłączonego prądu była ładowarka do telefonu!!!hehe!!!zaświeciło nam piękne niebieskie światełko!
Możemy więc już spokojnie wypić kawkę na naszej działce.
Był również geodeta poprzesuwać słupki wyznaczające teren wykopu, gdyż jak się okazało były trochę zbyt blisko. Miejmy nadzieje, że ziemia się nie obsunie- a z nią pozostałe dwa słupki, których z braku czasu nie udało się mu przesunąć!!!
Dzisiaj 6 sierpnia 2009
Od pewnego czasu szykujemy ogrodzenie tymczasowe. Dzisiaj w spiekocie słońca opalaliśmy słupki do siatki leśnej, które stanowić będą ogrodzenie na czas budowy. Przy okazji sami opaliliśmy się troszeczkę
Widzę, że Gragamelek będzie miał braciszka Miło!!!
Zmiany dotyczyły głównie piwnicy, tj. przeniesienie garażu na drugą stronę. Mieliśmy zamiar zrezygnować z wykusza, ale stwierdziliśmy, iż bez niego Gargamel nie byłby Gargamelem i wykusz zostaje!!!Poza tym jest to fajne miejsce na jadalnie.
Ponieważ spiżarnia będzie w piwnicy nie będziemy stawiać ścianek działowych pomiędzy kuchnią a spiżarnią, tym samym powiększymy trochę niezbyt wielkich rozmiarów kuchnię.
Nie szukaj szczęścia, lecz dawaj je innym, a wtedy samo do Ciebie przyjdzie...
4 sierpnia 2009
Kiedy w zeszłym roku staliśmy się posiadaczami działki, z dnia na dzień narodziło się w nas pragnienie posiadania własnego miejsca na ziemi.....do tej pory marzenie to wydawało się bardzo bardzo odległe...niemalże nieosiągalne...
I nagle zaczęło się......
Wybór projektu- z pośród tysięcy padło na Gargamela...
założenia były następujące:
- prosta bryła bez specjalnych udziwnień, które znacznie podniosłyby koszty budowy
- trzy pokoje na parterze
- koniecznie piwnica na wszelkie graty, garaż, hobby (dość spory koszt nie ukrywając:oops: , ale w sumie to inwestycja na lata, a przy okazji nie zajmujemy miejsca na naszej pięknej działeczce niezbyt wytwornymi szajerkami czy budynkami gospodarczymi- wolimy zagospodarować teren zielenią )
- możliwość etapowego wykańczania ( najpierw parter, a potem poddasze)
http://www.tooba.pl/i/p/6/4120,19416.jpg
i tak:
- najpierw była adaptacja projektu do naszych potrzeb...poprzedzona intensywnym myśleniem nad planowanymi zmianami i rozważaniem naszych oczekiwań względem domu
- długie oczekiwania na rozmaite pozwolenia......
- liczne wizyty w urzędach
- problemy z przyłączem mediów...
....aż wreszcie ostateczna decyzja pozwolenia na budowę. Trzeba było jeszcze znaleźć ekipę, która podjęłaby się realizacji projektu.
Drogą eliminacji i po zasięgnięciu opinii znajomych podjęliśmy wybór- czy słuszny czas okaże!!!
Z uwagi na niezbyt zasobny portfel postanowiliśmy rozłożyć budowę na etapy.
I tak etap pierwszy stanowić będzie piwnica, strop nad piwnicą +ocieplenie
Póki co na dzień 4 sierpnia 2009 mamy:
- wytyczony przez geodetę budynek
- umówioną ekipę budowlaną
- zamówione materiały
- umówioną koparkę
Czekamy:
- na Energetykę, która ma bałagan w papierach i zapomniała podłączyć nas do prądu
- na słonko, aby ruszyć z wykopami i zabrać się za tymczasowe ogrodzenie...