Od rana nadrabiam piątkowe zlecenia odkładane na dziś.
Jeżdżę nieogrzewanym autem bo jakaś "pani usterka" zabrała ciepło z nagrzewnicy.Wczoraj w drodze powrotnej pojechaliśmy z Daggulką na obiecane lody do "JANECZKI" w Wiśle i kiedy odpaliłem mojego niemieckiego diabła ,przestało dmuchać ciepłem Zaliczyliśmy drugi kulig
niech i mnie będzie dane podziękować za wspólny weekend ,tym bardziej,że dawno nie bawiłem się tak dobrze
Liczę ,że jeszcze nie raz się spotkamy i .....odbiorę jeszcze, nie jeden identyfikator
pozdrawiam