Witam fachowców! Właśnie buduję mój pierwszy zasobnik z wężownicą miedzianą do kolektora słonecznego własnej produkcji. Buforek jest maleńki ma tylko 140l i ma służyć do wstępnego podgrzania cwu. Właściwy podgrzewacz wody to bojler gazowy tzw. American, którego sprawność w przyszłości też przydało by się poprawić przez odzyskanie energii ze spalin... Ale do rzeczy. Buforek mam ze stali prawdopodobnie kwasoodprnej (magnes ledwo ją przyciąga) a wężownicę zrobiłem z miękkiej miedzi. Wczoraj spotkałem zaprzyjaźnionego fachowca, który ze swojego doświadczenia stwierdził, że jeśli tą miedzianą wężownicę wstawię do zbiornika z kwasówki to po roku zrobi mi się z niej sito! Gdyby zbiornik był wykonany ze zwykłej stali to wężownica by wytrzymała dłużej... Co Wy na to? Czy może tutaj chodzić o korozję elektrolityczną (galwaniczną) czy jakieś inne reakcje zachodzą w tym przypadku? A może fachowiec się myli - oby! Pozdrawiam Sebastian