Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Maluta

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Maluta

  1. Na początek wystarczy tyle: Art. 193 kodeksu karnego. Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza,podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Art. 157 Kodeksu wykroczeń § 1. Kto wbrew żądaniu osoby uprawnionej nie opuszcza lasu, pola, ogrodu, pastwiska, łąki lub grobli, podlega karze grzywny do 500 złotych lub karze nagany. § 2. Ściganie następuje na żądanie pokrzywdzonego. Ten drugi przepis dotyczy terenu nieogrodzonego. Co do zniszczeń to jeszcze (odpukać) nie zdążyli nic wartościowego zniszczyć więc póki co chwale sobie swoje metody.
  2. Moim skromnym zdaniem wszelkie ustępstwa na rzecz tubylców to błąd. Niestety poszanowanie cudzej własności to nasza cecha narodowa, z któryej "słyniemy" na całym świecie. Nie ma sposobu by w 100% ustrzec się przed dziczą, ale ze swojego doświadczenia wiem, że najskuteczniejsze metody to: "po kieszeni" względnie "po pysku". Jakiekolwiek próby układania się czy dogadywania się wcześniej czy później obrócą się przeciwko Tobie. "Po kieszeni" - zgłaszasz każde naruszenie swojej własności policji, (nawet jak nie złapiesz dzikusa na gorącym uczynku, bo każdorazowa interwencja powoduje u stróżów prawa "silne wzburzenie" i w razie konfrontacji z dzikusem masz większą szanse na maksymalny mandat) za takie coś w zależności czy masz ogrodzoną działkę, czy nie grozi albo do 500 zł, albo do nawet 1000zl mandatu,jeżeli dochodzą do tego takie historie jak kradzież lub zniszczenie np.ogrodzenia, to masz szansę na "combo bonusa" i dziki człowiek ma dalsze nieprzyjemności - zwłaszcza kiedy wartość skradzionych przedmiotów wynosi ponad 250zl. Wieść gminna niesie się szybko więc czasem nawet pierwszy mandat bywa skuteczny. Wszystko zależny na ile jesteś zdeterminowany. "Po pysku" może być stosowana zamiennie z pierwszą z metod, z tym że jest ograniczona przez warunki fizyczne właściciela stawu, względnie liczebność jego znajomych, sąsiadów, rodziny. Mój znajomy wraz z ojcem, poświęcił tej metodzie pewien piękny lipcowy wieczór i zapewniam, że efekt wideł wbitych w bagażnik starego audi robi piorunujące wrażenie, poza tym nie było problemów ze znalezieniem przez policję właściciela pojazdu ze względu na charakterystyczne 5 dziur... no i siatka 30m prawie nówka się ostała jako trofeum:). Do dziś ma spokój. Może metody zaproponowane przeze mnie nie są wyrafinowane i nie gwarantują 100% skuteczności, ale pamiętajmy że w takich sytuacjach drugą stroną jest stworzonko o inteligencji neandertalczyka reagujące wyłącznie na najbardziej prymitywne,proste bodźce. Poza tym nasze hobby to efekt naszej ciężkiej pracy, wyrzeczeń i nie jeden z nas musiał zdrowo nazginać karku by zrealizować swoje marzenia. Ja swoja pracę szanuję (innych zresztą też) i dlatego powiadam Wam: ZERO TOLERANCJI.
  3. Witam, zainspirowany postem a zwłaszcza zdjęciami stawu Damiana debiutuję na forum i wrzucam link do zdjęć bliźniaczego stawu - bo zarówno projektant jak i wykonawca ten sam. Mam nadzieję, że nasze dziury w ziemi podniosą trochę na duchu wszystkich walczących z papierami i systemem. http://picasaweb.google.pl/104692826077185256936/Staw2500m2# Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...