Szukałem dziś trochę (telefonicznie) geodetów z okolicy (budujemy się pod Halinowem), natknąłem się na pewną panią przed którą warto chyba Was przestrzec. Chodzi o Lilianę Szuba-Świtek z Sulejówka, widać kryzys jej się daje ostro we znaki, bo usilnie starała się mnie przekonać, że do złożenia wniosków o przyłącza mediów (prąd i gaz robimy) muszę mieć zrobione przez geodetę (w domyśle - przez nią) mapki do celów projektowych. Na moją ripostę, że warunki przyłączenia już mamy wydane, na podstawie mapek ze starostwa (tych po 10 czy 20 zł), pani zmieszana zamilkła i próbowała potem coś bąkać, że w melioracji to już na pewno będą "koszerne mapki od geodety" potrzebne. BTW, macie kogoś do polecenia do tych cholernych mapek? Jak na razie znalazłem tylko panią geodetę z okolic (polecaną chyba tu na forum), ale termin ma dopiero w połowie września, chce za mapki 650 (drogo? tanio? chyba przeciętnie jak na podwarszawę...)