Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

czy macie już ekipe na wiosne czy czekacie az ceny spadną?


mikson

Recommended Posts

....

 

Nie dam rady przejrzeć twoich 8169 postów, ale kiedyś chyba pisałeś, że masz u siebie plac budowy i tochę chłopa pod sobą...

 

Ok... to chyba było w innym sensie... :wink:

 

to chyba Geno pisał

 

swoją drogą, a gdzie to się nie robiło :D

jestem człowiekiem pracującym

żadnej pracy się nie boję

...

ale unikam tej, w której trzeba za bardzo zap...

czyli jak zrobić aby zarobić i za nadto się nie narobić

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 176
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

]jak tak sie zastanawiam nad tym wszystkim. Wielu z Was wydaje sie ze jak zaplacicie np. 30 tys za stan surowy to jest to realny czysty zysk - ciekawe podejscie. 120 tys przychodu do realnie glodowy dochod - wielu z Was zarabia wieksze pieniadze siedzac na jakiejs tam posddce

Jesli az tak horrendalne sa zarobki w budowlance - dlaczego tak trudno znalesc w niej nowego, dobrego pracownika? Ludzi do pracy brak - zapraszam tych wszystkich ktorym sie wydaje ze kokosy na Was zarabiamy

 

Chyba mnie zle zrozumiales - własnie tak patrzac na moją ekipe to kokosów za co by nie mówić cieżka roborte nie mają. I wcale niechciałbym być w ich skorze i teraz w otaczającej nas aurze kopac ławy i c iągnąć fndamenty przed zimą na kolejnej robocie..Sam dzis piecgodzinek poporządkowałem działke i miło było wrocic do ciepełka..

Pawlok

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

dobre ekipy mają robotę to też brzmi marketingowo ale jest po części prawdą,

natomiast co do pensji to cofnij się o 4 lata ....,

ale paplaniza - za przeproszeniem

stawki w zeszłym roku - na wiele prac budowlanych osiągnęły poziom z końca lat 90 kiedy to byla końcówka poprzedniego boomu budowlanech - pozniej spadly - gyz recesja byla ogromna ale.... ale wtedy ciagle czesc ekip, roznych ekip miala stawki neizmienione - za dobre sie placi i nie jest to marketing jak starasz sie nam to zasugerowac

 

Powyzszym potwierdziles przeciez ze stawki moga spasc. Napisales ze stawki "- pozniej spadly - gyz recesja byla ogromna".

 

Otóz w mojej ocenie recesja przed którą stoimy może być znacznie większa niż ta z 2002-2003, więc dlaczego stawki nie mają spaść ? Będzie powtórka z rozrywki - tylko w silniejszym wydaniu.

 

 

I zaznaczę że wcale się z takiego scenariusza nie cieszę, ponieważ ja już wybudowałem prawie w boomie, a spłacać mi przyjdzie w recesji, która na pewno odbije się i na moich dochodach.

 

A jak będzie na pewno, to będziemy wiedzieli za jakies 2-3 lata :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie rozumiem ludzi co czekają na recesję bo ceny będą niższe, albo mieszkania tańsze bo developerzy splajtują albo będą tanie z licytacji komorniczych bo banki wypowiedzą kredyty.

 

Jak dojdzie do takiej recesji to dotknie to wszystkich. I co z tego, że będzie taniej jak ich nie będzie na to stać albo będzie strach wydać kasę. Ceny nie spadają same z siebie tylko dlatego że nie ma popytu - a jak nie ma popytu to z dużym prawdopodobieństwem nie będzie go też na moją pracę, usługi, produkty itp.

 

Moim zdaniem póki co o kryzysie więcej się trąbi i robi szumu niż ma ku temu podstawy. W skali makro to gruby kapitał zmienia właścicieli a w skali mikro będziemy mieć kryzys jak w niego uwierzymy. Bo kryzys to głównie psychoza, panika i samosprawdzająca się przepowiednia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

]jak tak sie zastanawiam nad tym wszystkim. Wielu z Was wydaje sie ze jak zaplacicie np. 30 tys za stan surowy to jest to realny czysty zysk - ciekawe podejscie. 120 tys przychodu do realnie glodowy dochod - wielu z Was zarabia wieksze pieniadze siedzac na jakiejs tam posddce

Jesli az tak horrendalne sa zarobki w budowlance - dlaczego tak trudno znalesc w niej nowego, dobrego pracownika? Ludzi do pracy brak - zapraszam tych wszystkich ktorym sie wydaje ze kokosy na Was zarabiamy

 

Chyba mnie zle zrozumiales - własnie tak patrzac na moją ekipe to kokosów za co by nie mówić cieżka roborte nie mają. I wcale niechciałbym być w ich skorze i teraz w otaczającej nas aurze kopac ławy i c iągnąć fndamenty przed zimą na kolejnej robocie..Sam dzis piecgodzinek poporządkowałem działke i miło było wrocic do ciepełka..

Pawlok

Pawlok - ja ciebie zrozumiałem dobrze - twój post przyczynkiem był do uświadomienia innym ze kokosy to można pod palmami znaleźć a nie harując na budowach - tylko Im się wydaje ze wywalone z kieszeni 30 tys to robotnika czysty zysk
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

...otóz w mojej ocenie recesja przed którą stoimy może być znacznie większa niż ta z 2002-2003, więc dlaczego stawki nie mają spaść ? Będzie powtórka z rozrywki - tylko w silniejszym wydaniu....

teoretycznie masz racje - mam dla Ciebie inna propozycje - przestań czytać Dziennik, słuchać Najwyższego Karakana, słuchać Gosiewskiego i innych z PiS, oglądać TV i rozejrzyj sie wokoło - poza szumem medialnym tak naprawdę nic nie wskazuje na recesje w branży budowlanej - nic a nic

Poza tym lata 200-2003 dotknęły przede wszystkim ogólnego spowolnienia gospodarki a to rzutowało także na budowlankę.

Osłabienie złotówki od lat było oczekiwane przez eksporterów a to znów zamiast zdławić nakręci koniunkturę w kraju. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Kryzys jaki był w latach 30-tych choćby z racji globalizacji gospodarki nam nie grozi.

A jak będzie - masz racje - okaże się za 2-3 lata

Tak jak napisał ireality i z czym całkowicie sie zgadzam - cytuje - W skali makro to gruby kapitał zmienia właścicieli a w skali mikro będziemy mieć kryzys jak w niego uwierzymy. Bo kryzys to głównie psychoza, panika i samosprawdzająca się przepowiednia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

...otóz w mojej ocenie recesja przed którą stoimy może być znacznie większa niż ta z 2002-2003, więc dlaczego stawki nie mają spaść ? Będzie powtórka z rozrywki - tylko w silniejszym wydaniu....

teoretycznie masz racje - mam dla Ciebie inna propozycje - przestań czytać Dziennik, słuchać Najwyższego Karakana, słuchać Gosiewskiego i innych z PiS, oglądać TV i rozejrzyj sie wokoło - poza szumem medialnym tak naprawdę nic nie wskazuje na recesje w branży budowlanej - nic a nic

Poza tym lata 200-2003 dotknęły przede wszystkim ogólnego spowolnienia gospodarki a to rzutowało także na budowlankę.

Osłabienie złotówki od lat było oczekiwane przez eksporterów a to znów zamiast zdławić nakręci koniunkturę w kraju. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Kryzys jaki był w latach 30-tych choćby z racji globalizacji gospodarki nam nie grozi.

A jak będzie - masz racje - okaże się za 2-3 lata

Tak jak napisał ireality i z czym całkowicie sie zgadzam - cytuje - W skali makro to gruby kapitał zmienia właścicieli a w skali mikro będziemy mieć kryzys jak w niego uwierzymy. Bo kryzys to głównie psychoza, panika i samosprawdzająca się przepowiednia.

 

Nie słucham w/w przez Ciebie "autoryterów" - dziekuję za rady - mimo że zbędne.

 

Obserwacje "budów wokoło" słabo nadają się do prognozowania czegokolwiek. Cykle koniunkturalne były, są i będą i tego nie zmienisz. Wszytko świadczy za tym że jesteśmy u progu dekoniunktury.

 

Bo kryzys to głównie psychoza, panika i samosprawdzająca się przepowiednia.

Zgadza się. Ale my tutaj we trójkę nie odwrócimy tendencji globalnej. Z trendem nie wygrasz, a dobrze mieć jego świadomość.

 

I skoro przychody mają i tak spaść, to po co teraz fundować sobie wyższe wydatki skoro za jakiś czas ma być taniej.

 

Globalizacja raczej nie pomoże, raczej jeszcze więcej pójdzie do krajów gdzie tania jest siła robocza. A Polska coraz mniej do takich się zalicza (mniej niż w r. 2000).

 

Jak już napisałem, dowiemy się za 2 lata. Więc możemy sobie tylko pogdybać. A gdybać można też bez PISu i innych epitetów. Więc bez takich tanich retoryczek bardzo proszę.

 

pozdrawiam

saper

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

...Obserwacje "budów wokoło" słabo nadają się do prognozowania czegokolwiek. Cykle koniunkturalne były, są i będą i tego nie zmienisz. Wszytko świadczy za tym że jesteśmy u progu dekoniunktury.

 

To "wszystko" tak naprawdę sprowadza się do obserwowanych wskaźników na giełdach i wahań kursów walut. A giełdy to mistyfikacja realnego stanu gospodarki.

Zgadzam się z Jareko - roboty jest mnóstwo. Ja pracuję jako projektant i takiej ilosci zleceń jak obecnie nie miałem jeszcze nigdy. Projektanci wszystkich branż są zawaleni robotą. I choć rzekomo panuje kryzys to tendencja wzrostu ilości zleceń jest ciągle niesamowita.

Być może kryzys nas czeka, ale dzisiaj bym powiedział, że będzie to najwyżej kryzys "samospełniający się", bo w rzeczywistości nie widać najmniejszych oznak tego kryzysu, poza naturalną w niektórych branżach ostrożnością. I nie ma też podstaw do tego by nastąpił kryzys.

Cykle koniunkturalne, o których napisałeś, raczej nie mają takich podstaw jak obecny "kryzys", który zrodził się z zachłanności i prymitywizmu niektórych finansistów i bankierów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

bo ekipy jeszcze trzymają ceny za robociznę , materiały już idą w dół

ceny nieruchomości spadają, deweloperzy plajtują ,

 

co robić podpisywać umowę na wiosnę teraz po wysokiej aktualnej cenie czy czekać i szukać na wiosnę i budować w lato bo być może zejdą z cen ekipy jak zobaczą że nie ma już takiego ruchu w interesie?

 

pozdr

 

Ja ekipę znalazłam prawie rok przed rozpoczęciem umowy. Ta sama ekipa, gdy kończyła u mnie miała już "zabukowane" wszystkie terminy na 2009 rok.

Jak ekipa w miarę sprawdzona to ja bym nie czekała. Ci lepsi mają najczęściej już zajęty cały przyszły sezon.

 

Tamtu

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

...Obserwacje "budów wokoło" słabo nadają się do prognozowania czegokolwiek. Cykle koniunkturalne były, są i będą i tego nie zmienisz. Wszytko świadczy za tym że jesteśmy u progu dekoniunktury.

 

To "wszystko" tak naprawdę sprowadza się do obserwowanych wskaźników na giełdach i wahań kursów walut. A giełdy to mistyfikacja realnego stanu gospodarki.

Zgadzam się z Jareko - roboty jest mnóstwo. Ja pracuję jako projektant i takiej ilosci zleceń jak obecnie nie miałem jeszcze nigdy. Projektanci wszystkich branż są zawaleni robotą. I choć rzekomo panuje kryzys to tendencja wzrostu ilości zleceń jest ciągle niesamowita.

Być może kryzys nas czeka, ale dzisiaj bym powiedział, że będzie to najwyżej kryzys "samospełniający się", bo w rzeczywistości nie widać najmniejszych oznak tego kryzysu, poza naturalną w niektórych branżach ostrożnością. I nie ma też podstaw do tego by nastąpił kryzys.

Cykle koniunkturalne, o których napisałeś, raczej nie mają takich podstaw jak obecny "kryzys", który zrodził się z zachłanności i prymitywizmu niektórych finansistów i bankierów.

 

Jako uzasadnienie źródła kryzysu to się zgodzę ,ale skutki są i będą odczuwalne dla całej gospodarki - po prostu zdrożał pieniądz ,którym posługują się firmy w codziennym funkcjonowaniu, pieniądz jest też mniej dostępny dla zwykłego zjadacza chleba ,miałem możliwość zobaczenia skorygowanych budżetów naprawdę dużych firm (niestety nie mogę podać ich nazw) na 2009 i sytuacja nie wyglądała zbyt ciekawie mimo dość optymistycznego forecast'u finansistów. Zresztą w gospodarce nastąpił chyba przypadek hipochondryka , który zaczął sobie wmawiać chorobę i powoli faktycznie udaje mu się na nią zapaść.Jak wcześniej pisałem w budownictwie najdłużej utrzyma się w miarę korzystna sytuacja ale karencja nie jest wieczna - prywatni inwestorzy (tacy jak my) odczujemy to najpóźniej (ale to wcale nie jest dobra wiadomość :cry: )

 

Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

....miałem możliwość zobaczenia skorygowanych budżetów naprawdę dużych firm (niestety nie mogę podać ich nazw) na 2009 i sytuacja nie wyglądała zbyt ciekawie mimo dość optymistycznego forecast'u finansistów. Zresztą w gospodarce nastąpił chyba przypadek hipochondryka , który zaczął sobie wmawiać chorobę i powoli faktycznie udaje mu się na nią zapaść.Jak wcześniej pisałem w budownictwie najdłużej utrzyma się w miarę korzystna sytuacja ale karencja nie jest wieczna....
w czasach zagorzenia zawsze koryguje sie budżety - robią to duże jak i małe firmy - na wszelki wypadek by nie wpaść i nie utracić płynności finansowej która jest zawsze początkiem końca. jakże mile jest później rozczarowanie gdy okazuje sie za na koniec ma sie niewykorzystane środki zgromadzone na wszelki wypadek. Nie można oderwać budownictwa od całej gospodarki a tu mimo wszystko prognozy sa dość optymistyczne, nawet gdyby zamiast 5% wyszło 1% wzrostu. Sa pewne tendencje których zatrzymać już tak łatwo sie nie da - co najwyżej lekko spowolnić ich wzrost. Jak wspomniałem, sadze ze na najbliższe kilka lat nastąpi pewne przesuniecie siły roboczej z budowlanki w infrastrukturę - co najmniej do 2012 tam będzie boom jakich jeszcze nie widzieliśmy. Firmy działające w tej sferze już cierpią na brak siły roboczej i cześć z wykonawców po prostu tam przejdzie. Nastroje konsumenckie będące na najwyższym poziomie od lat tez szybko nie opadną - chyba ze wszyscy uwierzymy ze czeka nas powtórka z lat 30-tych - a ton wielu wypowiedzi w mediach właśnie ku temu zmierza.

Budownictwo indywidualne żyło żyje i żyć będzie. Ludzie muszą mieć dach nad głowa i do momentu kiedy budowanie własnego domu nie okazuje sie tańsze niż kupno mieszkania o porównywalnej powierzchni (a tak póki co jest) będą kupować działki, brać kredyty i na rożne sposoby kombinować by skończyć to zaczęli. Co najwyżej czas inwestycji wydłuży sie - choć i tak jest za długi gdyż to co można wybudować na świecie w rok u nas trwa dwa - trzy lata.

Powoli ruszają sie samorządy, powoli zaczyna sie budownictwo komunalne dofinansowywane ze środków Unijnych. Zanim kryzys dotknie budownictwo upłynie dobrych kilka lat wystarczających na zmianę tendencji ogólnych

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Rozmawiałem z moją ekipą - twierdzą że nie mają problemu ze znalezieniem zleceń. Kryzys w budowlance oznacza dla nich że nie robią dla Pana Ziutka - ,,dewelopera" tylko dla ludzi którzy stawiają dom dla siebie. Moją ekipę zatrudniłem bo budowali u sąsiada który był z nich zadowolony, już teraz na wiosnę chce ich zatrudnić kolejna sąsiadka. Wychodzi na to że dobre ekipy nie mają problemu ze zleceniami - więc cen nie muszą obniżać.

Myślę że ewentualny spadek cen to wtedy jakby miało się u nas dłużej źle dziać - recesja etc - żeby ludzie kasy nie mieli. Na razie to dotyka Panów Ziutków - deweloperów z Bożej łaski no i trochę duże firmy anagażujące się w budowlankę - ale dla nich akurat te ekipy co się najmują do systemu gospodarczego nie pracują.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Stanowczo za dużo jest na rynku partaczy, żeby żałować naprawdę dobrym, sprawdzonym fachowcom. Wystarczy poczytać to forum. Ale jeśli dalej chcesz na tym przyoszczędzić to czekaj, aż recesja pozbawi tych rasowych papraków pracy. Będziesz mieć wtedy wybór pomiędzy złym a kiepskim wykonaniem zleconych prac, co w konsekwencji może dużo drożej kosztować (w wymiarze finansowym, bo kosztów utraconego zdrowia i zszarganych nerwów nie łatwo przeliczyć na pieniądze). A te dobre, sprawdzone, polecane i przekazywane z rąk do rąk ekipy, nawet w kryzysie sobie poradzą, i to bez konieczności schodzenia z cen.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

sadze, ze koszty robocizny zaczna w Polsce powoli spadac, glownie ze wzgledu na zmniejszony popyt na rynku, beda budowac Ci, co juz zaczeli i Ci, ktorzy zalapali sie na jeszcze dostepny kredyt. Jesli banki rzeczywiscie zaczna wymagac wkladu wlasnego na poziomie 20-30% kosztow inwestycji to znaczaco spadnie liczba potencjalnych kredytobiorcow czyli liczba klientow firm budowlanych. Jesli firmy beda odczuwaly przedluzajaca sie recesje to zaczna zwalniac ludzi, ludzie zaczna sie bac zaciagac kredyty z obawy o utrate pracy itd.

W Irlandii ceny nieruchomosci (tak jak w Polsce mocno przewartosciowanych) spadly od poczatku roku nawet o 20-30%, budowy stoja, w kazdym miasteczku jest dziesiatki nowiutkich domow, ktorych nikt nie chce kupowac, banki nie pozyczaja juz tak chetnie jak jeszcze kilka m-cy temu, bezrobocie rosnie, rzad tnie wydatki w przyszlorocznym budzecie, wszyscy wokol mowia o recesji a ceny robocizny spadaja. Czesc Irlandczykow z sektora budowlanego juz pracuje w Londynie pozostali albo tna koszty i zatrudnienie albo obnizaja ceny za swoje uslugi i sa dostepni od zaraz.

Najbardziej placza ci, ktorzy kupili domy na zeszlorocznym szczycie cenowym.

Wprawdzie nasze "elyty" uparcie przekonuja, ze Polska to wyspa, ktorej ogolnoswiatowe zawirowania zupelnie nie dotycza ale wolny rynek rzadzi sie swoimi prawami.

Zaczynam generalny remont w przyszlym roku, powoli rozgladam sie za firmami, do kilku polecanych na forum juz dzwonilam - jeszcze maja wolne terminy na wiosne, moze nie bede czakala na ostatnia chwile ale nie wpadam w panike - poczekam, ja mam czas :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

zostałem strasznie zaatakowany ponieważ twierdzę że jest szansa na to że ekipy będą schodziły z cen,

moim zdaniem tak się stanie ale nie będzie to proces szybki, w chwili obecnej jesteśmy jeszcze rozpędzeni, ludzie w tym roku jeszcze brali kredyty, nie zdążyli zacząć budować etc poprzekładali na 2009 , moim zdaniem od 2009 roku będzie mniej pozwoleń na budowy niż w poprzednich latach jesteśmy już poza szczytem bumu, ekipy zawsze będą mówiły że mają kalendarze wypchane po to żeby potem niby na siłę wcisnąć po takiej cenie jaka im pasuje i tyle,

moim zdaniem sami ludzie nakręcili korbę, ale takie zjawiska są przejściowe i sądzę że następny rok może być już rokiem spokojniejszego budowania , materiały są już dostępne w każdym magazynie od lata w cenach lepszych niż rok temu, i tak samo będzie z ekipami tylko trzeba na ten proces poczekać, faktycznie może na wiosnę szukanie ekip być jeszcze trudne ale wydaje mi się że będzie możliwe wybudowanie czy rozpoczęcie budowy z przesunięciem z wiosny na lato z negocjacją lepszej ceny, tak twierdzę czy tak będzie to się okaże, ja mogę poczekać niektórzy nie, ale są też tacy co będą wstanie wstrzymać się i jeszcze odczekać i oby to na dobre każdemu z nas wyszło

 

 

a i co do cen, nie wiem może ja mam takie szczęście ale za mój domek 133 plus garaż prosta bryła z 2 spad dachem krzyczą w okolicy wawy od 40 do 60tys , wybaczcie ale jak się pytam ile będą budować to "taki mały domek to 6-8tyg" to przepraszam ale 60tys w 2miesiące to nie mało jak dla ekipy

 

 

 

pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...