Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Dziennik budowania i nie tylko - Etap III Organizacja budowy


Recommended Posts

Dzisiaj gościliśmy rodzinę, która przyjechała w odwiedziny, aby w końcu wejść na górę. Ogólnie odbiór pozytywny. Wypróbowaliśmy też stół na kółkach i okazał się być wystarczający do ugoszczenia wszystkich. Namówili nas też, aby na górę wziąć jednak drzwi grafitowe. Chyba mają rację, bo będzie za biało. Na dole będą jednak białe. Do wiatrołapu muszę wziąć takie, które będą zlicowane ze ścianą, ale otwierane do wewnątrz. Zostawienie tam wnęki wyglądałoby chyba nieciekawie.

 

Z obserwacji - jak przyjechaliśmy ok. 13.30 przy zasłoniętych roletach był w domu przyjemny chłód - ok. 20-21 stopni. Po odsłonięciu i otwarciu okien doszło do 25 a chwilami do 26. Na górze było równie ciepło, tylko bardziej duszno. Na dworze było spokojnie powyżej 30 stopni. Trzeba jak najszybciej uruchomić wentylację, żeby wprowadzić chociaż trochę powietrze w ruch i zobaczymy jak będzie.

 

W weekend ruszamy dalej z podłogami. Przyjeżdza szwagier i będą z A. robić gabinet, garderobę i sypialnię. Jak się wyrobią to ruszą z korytarzem. Ja będę się zabierać za sprzątanie. Jak się uda, to przyjedzie też siostra, żeby mnie wspomóc.

 

Jutro zamawiam więc resztę paneli. Muszę ubłagać też montażystów z Ikei, żeby przyjechali do nas wczesniej niż w wyznaczonym w sklepie terminie (9 sierpnia ! :(). Trzeba dopiąć drobiazgi z wykończeniowcem. No i dokończyć papierkowe sprawy. Aha, w międzyczasie spotkać się z hydraulikiem i uruchomić ciepłą wodę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 335
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

ekipie montażowej wypadło dzisiaj okienko i nastąpiła nieoczekiwana zmiana planów :)

Wczoraj błyskawicznie zamówiłam zmywarkę, pojechałam po brakujące elementy do Ikei i dzisiaj stawiłam się na posterunku o 8 rano.

 

Panowie zabrali się do roboty bardzo fachowo. Po godzinie wyłączono prąd, ale na szczęście tylko na chwilę. Po jakimś czasie widać już było zarys podokiennej zabudowy z pięknie wyciętymi miejscami na rury i kable.

 

http://img406.imageshack.us/img406/8562/obraz4126.jpg

 

 

Ok. 10 przyjechała zmywarka. Udało się :) Porobiłam fotki.

 

http://img801.imageshack.us/img801/8481/obraz4140.jpg

 

 

I whirlpoolowska trzecia szuflada na sztućce.

 

http://img442.imageshack.us/img442/3647/obraz4142.jpg

 

 

Ogólne wrażenie jest ok. Główna różnica w wyglądzie w porównaniu do droższych o ok. 1tys. zł Boscha i Siemensa to cieńszy przekrój tych drutów w koszykach i brak takich grubych uchwytów na przodzie. Myślę jednak, że da się bez tego żyć. Na plus są te czerwone dysze z tyłu, umożliwiające mycie np. blach lub czegoś większego.

 

Wracając do montażu - okazało się, że bardziej potrzebny jest na dzisiaj piekarnik. Bez niego nie dopasują idealnie zabudowy we wnęce. W sklepach stacjonarnych kosztuje jednak ok. 200-300 zl więcej. Stanęło na tym, że załatwimy blat, AGD i Panowie zrobią nam następnym razem całą resztę. Cieszę się, bo specjalnie na blat musiałabym szukać stolarza.

 

Zadanie na przyszłość, to dokupienie uchwytów, aby symetrycznie je poumieszczać, dokupienie szuflady pod płytę - szkoda marnować tego miejsca. No i dobranie blatu.

Już na pewno widać, że nie biały. Musi być coś ciemnego.

 

oki. fotki. Przypominam, że to stal nierdzewna, w której wszystko się odbija. W efekcie na zdjęciu, ale na żywo też każdy front wygląda inaczej, bo co innego się w nim odbija. No i niestety widać ślady po montażu. Nie miałam juz czasu czyścić. Tak więc na dzisiaj widok nie jest powalający.

 

http://img685.imageshack.us/img685/8463/obraz4137.jpg

 

 

 

http://img51.imageshack.us/img51/6457/obraz4136.jpg

Jutro odbiór paneli. W sobotę rusza montaż.

 

Aha, pytalam o montaż Pax na poddaszu - jest to możliwe :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

to już chyba naprawdę ostatnia prosta :)

Dzisiaj pojechaliśmy poszukać blatów. Jeśli ktoś chce duży blat, który nie wygląda jak marmur, drewno lub płyta nagrobkowa, to ma problem. Nawet spory wybór był w Juan, ale jak już coś było ładnego, to tylko występuje w wersji 3m, a ja nie chcę łączeń na blacie. Obejrzeliśmy potem Pfleiderera. Tu w zasadzie w grę wchodził tylko czarny z powłoką antybakteryjną i imitacja aluminium. Uznaliśmy, że najlepiej będzie pasować jednak wytypowany wcześniej blat w kropki w Lupusie. Trudno, trzeba będzie poczekać 3 tygodnie.

Pojechaliśmy do Lupusa, a tu niespodzianka - jedną sztukę mają na stanie :) Blat będzie u nas w poniedziałek przed południem. Zostało więc zamówienie płyty i piekarnika i możemy kończyć kuchnię.

Jutro chłopaki będą kłaść panele w garderobie i sypialni. Jak zdążą, to położą też panele z profilem Incizo jako profil schodowy - ma to wykończyć antresolę. Ja będę się zabierać za sprzątanie. Obiecałam też małej skręcenie jej expeditów na zabawki, gry i książki. Jeśli damy radę, to może część paneli położymy już razem bez szwagra. W przyszłym tygodniu ma też przyjechać kominiarz. Chcę już zbierać papiery do odbioru :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W weekend przyjechał szwagier kłaść dalej z A. podłogi. Przywiózł całą plejadę narzędzi, które znacznie usprawniły pracę. Chłopaki niesamowicie przykładały się do pracy, żeby wszystkie łączenia wychodziły w jednej linii, co drugi rząd. Wbrew pozorom sypialnia z garderobą trochę czasu zajęła i kładłi podłogę cały dzień.

Efekt jest dla nas powalający :) Niestety przy takiej jednolitej płaszczyźnie nie łapałam porządnie ostrości.

 

http://img641.imageshack.us/img641/5775/obraz4204r.jpg

 

 

 

 

 

http://img256.imageshack.us/img256/7033/obraz4208.jpg

 

i zbliżenie podłogi (opalcowanej)

 

http://img38.imageshack.us/img38/4972/obraz4161.jpg

 

Na drugi dzień zabrali się za obróbkę antresoli. Użyliśmy do tego profilu Incizo 5w1 QS. Było ciężko, bo trzeba było ciąć profile, aby wejść między słupki.

 

http://img213.imageshack.us/img213/1478/obraz4187.jpg

 

musieli zmierzyć się z takimi wycinankami

 

http://img10.imageshack.us/img10/7481/obraz4195.jpg

 

Na kolejną wizytę została jeszcze jedna wycinka, doklejenie profili od przodu (rozważamy pomalowanie na antracyt, bo biel profilu i ściany różni się), korytarz, pracownia i gabinet.

 

 

W tym miejscu kolejne wielkie podziękowania dla szwagra :)

 

Ja w tym czasie podjęłam się pierwszego podejścia do mycia okien. Kilka udało się umyć, nawet dwa górne.

 

Osobna pochwała dla Małej - była niesamowicie grzeczna przez cały czas, pomagała z myciem i skręcaniem mebli do swojego pokoju. Trochę już tam wstawiliśmy.

 

http://img441.imageshack.us/img441/9162/obraz4197.jpg

 

 

i expedity, które zapełnią się szafkami i pudełkami z zabawkami, puzzlami etc.

 

http://img204.imageshack.us/img204/5311/obraz4198.jpg

 

 

Mieliśmy też fuksa, bo niespodziewanie przyjechał hydraulik. Posprawdzał wszystkie zawory i uruchomił nam ciepłą wodę. Wieczorem dziecko zaliczyło pierwszą kąpiel w wannie i pierwszy nocleg. Sprawdziłam też prysznic - i niestety - bez szyby nie obejdzie się.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaczyna się robić gorąco:

- blat kuchenny kupiony dowieziony na miejsce

- płyta i piekarnik kupione, jutro mają być dowiezione

- meble do pokoju Małej kupione (brakowało niestety jednej szuflady)

- montaż kuchni po 15-stym

- w sobotę dalszy ciąg układania paneli i mycia okien. Chłopaki powinni skończyć, więc już nic nas nie powstrzyma ;)

- jutro spotkanie z kierownikiem budowy - ma nanieść zmiany na projekcie - potrzebne do zgłoszenia zakończenia budowy

- geodeta składa dzisiaj/jutro wniosek o przekwalifikowanie gruntu pod domem, w przyszłym tygodniu mamy dostać mapki. Z jedną trzeba jechać do spółki wodnej i wziąć protokół odbioru

- załatwić umowę z elektryką, żeby zmienić taryfę

- jutro przyjeżdza kominiarz na zrobienie wentylacji w garażu, poprawienie wentylacji kotłowni i odbiór końcowy

- na koniec lipca umawiam biały montaż WM (ale jeszcze nie mam potwierdzenia)

 

Na razie tyle.

Parę rzeczy trzeba jeszcze dopiąć, ale kontynuowane będą w większości już po przeprowadzce:

- przygotować się do wykończenia elewacji, a w międzyczasie ustalic sprawę barierek

- ustalić sprawę z drzwiami wewnętrznymi

- dokończyć drobiazgi przez wykończeniowca po reklamacji umywalki

- ściągnąć elektryka na montaż brakujących pstryczków

- wymyśleć i zrobić prowizoryczny podjazd

- zmierzyć się z otoczeniem domu

 

Zrobiłam rozeznanie z internetem. Są dwie firmy, stawki i opinie przyzwoite. Internet radiowy, trzeba zamontować w dobrym miejscu nadajnik. Do tv musimy dokupić talerz, bo teraz nie był nam potrzebny. To oznacza, że trzeba będzie chyba ściągać Pana z podnośnikiem, aby na kominie zamontować te ustrojstwa. Chyba, że przymocować wszystko do ściany, aby był dostęp przez okna dachowe. Myślę, że w przyszłości trzeba będzie zrobić jednak wyłaz, ale to może przy okazji ocieplania do kalenicy i robienia podłóg na poddaszu. Za dużo mamy tam miejsca, aby z tego nie skorzystać.

 

No i zaczęłam pakowanie :wiggle:Na razie spokojnie i powoli - zapakowałam wszystkie gazety budowlane. Na dzisiaj zostawiłam wnętrzarskie. W zasadzie to masę kasy na to poszło, ale w sumie sporo się przydało. Chcę też ruszyć z książkami.

 

Mam trzy problemy do rozwiązania. Może pomożecie:

- u Małej w ostatnie dni było koszmarnie gorąco. Ma 2 okna dachowe Roto. Najchętniej założyłabym rolety zewnętrzne, ale szt. sterowana ręcznie drązkiem kosztuje 1400 zł. Alternatywą jest jakaś mata Screen, która ponoć nie przepuszcza do szyby 70% promieni (ze strony producenta). Koszt na jedno okno to niecałe 300 zł. Polecają jednak zastosowanie do tego jakiejś rolety w środku. Te roto kosztują ok. 200 zł. W Ikei są za niecałą 100, ale nie wiem, czy będą pasować wymiarem no i do okien dachowych; Ma ktoś jakieś doświadczenia ze skuteczną ochroną przed słońcem na poddaszu? W każdym razie cieszę się, że na etapie budowy zrezygnowaliśmy z pięciu połaciówek

- w szafce kuchennej pod płytą jest zaślepka. MOntażysci sugerowali, żeby dokupić szufladę i wykorzystać to miejsce. Pojechałam, żeby kupić wszystko. W Ikei powiedziano mi, że jeśli pod płytę, to trzeba dać taką metalową podkładkę, szuflada może być wówczas głęboka na 35 cm. W rezultacie dodatkowe miejsce pod płytą 35x80 kosztuje 300 zł. No i nie wiem czy warto bawić się w to rozwiązanie. Co radzicie?

- jakiej pojemności macie kubły na śmieci? Spółka odbiera odpady 1 na 2 tyg. Podstawowa stawka to odbiór kubła 110l. Wydaje mi się to mało. Jakie macie doświadczenie?

 

I jeszcze się pochwalę. Wczoraj w Ikei trafiłam na cudną lampę. Nie mogłam się jej oprzeć i wzięłam od razu :) Lampa ma 1,8 wysokości. Będzie albo na antresolę albo na dół.

 

http://img88.imageshack.us/img88/8686/hektarfloorlamp0149974p.jpg

 

 

A skoro o oświetleniu.

Potrzebuję paru kinkietów/lampek. Na ścianę ze schodami, ścianę w korytarzyku i w kuchni przy lodówce miały iść białe Artemide Teti. Trafiłam jednak na fajną stronę - ww.manufaktum.de i zauroczyły mnie kinkieciki w wersji na ścianę i sufit - żarówki i podstawa z porcelanowa. Poza ścianami mogłyby więc sufitowe odpowiedniki pójść jako oświetlenie blatu nad kuchnią, wiatrołapu i korytarza na górze.

 

Porównanie lampek:

 

http://img542.imageshack.us/img542/7186/lampynacianesufit.jpg

 

No i zastanawiam się, czy wziąć wszystko jednego rodzaju, żeby ujednolicić oświetlenie (widziałam takie domy i całkiem zgrabnie to wygląda) czy wybrać jeden model tylko na ściany i przy lodówce. Pod samą antresolą i na górze będzie oświetlenie szynowe chyba Brilux, więc nie wiem, czy to zagra. Z Teti na pewno, ale nie wiem jak z tą porcelaną.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kolejny weekend z noclegiem spędziliśmy w domubudowie (jak zaczęła mówić córka).

Znowu przyjechał szwagier i machnęli z A. ok. 45m2 podłogi. Docinanie, dopasowywanie, pilnowanie, aby starczyło - momentami było ciężko. Niestety coś nie tak policzyłam i w gabinecie wyszło na styk (został 1 panel), a w pracowni zabrakło na trzy rzędy. Ogólnie efekt wyszedł powalający. Podłoga jest kolorystycznie jednolita i niestety ciężko było mi uchwycić ostrość.

 

http://img706.imageshack.us/img706/8785/obraz4235.jpg

 

 

http://img337.imageshack.us/img337/7736/obraz4267.jpg

 

 

 

 

I parę szczegółów:

 

http://img502.imageshack.us/img502/9905/obraz4224.jpg

 

 

http://img441.imageshack.us/img441/1483/obraz4236.jpg

W gabinecie podłoga taka:

 

http://img13.imageshack.us/img13/6200/obraz4282.jpg

 

W międzyczasie siostra i ja skręcałyśmy Małej meble, aby już mogła spać w swoim pokoju. Dzisiaj doszła lampa:

 

http://img191.imageshack.us/img191/2428/obraz4275.jpg

 

W zasadzie zostały u Niej do przewiezienia rzeczy. Chociaż szafę już zapełniła wieszakami i ubraniami.

Ten weekend był już lepiej przez Nią odebrany. Spodobał Jej się wieczorny spacer po polach, kapiel, spanie we własnym pokoju i wieszanie ubrań.

 

Z grubszych rzeczy przed przeprowadzką zostało więc dokończenie montażu kuchni.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 weeks później...

Montażyści dojechali na drugi dzień montażu. Pracowali 9 godzin. Rano chcieli uciekać, jak zobaczyli, że muszą ciąć blat wzdłuż i kazali się modlić, aby się udało. Efekt końcowy sam ich zaskoczył. Blat przylega idealnie do rozwartych kątów kuchni. Przy oknie, gdzie rozwarcie było w kierunku okna musimy już dać silikon. W każdym razie poradzili sobie lepiej z blatem 3,45x0,8 niż stolarz z parapetem.

Problemem okazała się też wnęka. Po zmontowaniu i wstawieniu wszytkiego okazało sie, że rozmiar lodówki brany przy ustalaniu wnęki nie uwzględniał wystających uchwytów i nie można otworzyć piekarnika. Finalnie udało się.

Nie mieliśmy już siły i środków, więc fronty dalej nie są wyczyszczone. Muszę dzisiaj coś kupić. Nie wiemy więc, czy załamania są wynikiem odcisków i smug, czy blacha jest powginana. Jeśli to ostatnie, to niestety może się okazać, że trzeba będzie reklamowac fronty. Te, co oglądaliśmy w sklepie takiego czegoś nie miały.

Musimy też zrobić coś z cokołem we wnęce, bo wygląda koszmarnie. Najchętniej dałabym tam płytę na równi z meblami. Te parę drobiazgów psuje mi trochę humor.

Lodówka jest potężna. Po zmniejszeniu wnęki ledwo co weszła i może się okazać, że trzeba będzie jednak bok zabudowanej wnęki usunąć. Przy modyfikacji wymiarów wnęki zapomnieliśmy o pozostawieniu szpar po bokach lodówki.

no i fotki surowej dość jeszcze kuchni.

 

http://img641.imageshack.us/img641/9352/obraz4300.jpg

 

 

 

http://img717.imageshack.us/img717/7296/obraz4301o.jpg

 

http://img7.imageshack.us/img7/148/obraz4312.jpg

 

 

i zlew z baterią. Bateria zrobiła wrażenie nawet na montażystach. Mozna nią kręcić dookoła :) A zlew - cudo :)

 

http://img542.imageshack.us/img542/8500/obraz4305.jpg

 

 

Poza kuchnią załatwiliśmy wczoraj parę innych ważnych spraw:

 

- przyjechali kominiarze i zrobili wentylację w garazu i kotłowni. Powiedzieli, że musimy mieć też wlot powietrza, bo się ktoś przyczepi i tak jest bezpieczniej. Dzwoniłam do kierownika, bo niezbyt miałam ochotę robić dziurę w murze. Finalnie ją zrobiliśmy, bo była w projekcie i KB powiedział, że powinna być :( Nieważne, że mamy kondensat. Do odbioru mamy też protokół kominiarski.

 

- wymieniliśmy umywalkę. Ale tu przestroga dla osób, które kupują 2 umywalki do powiedzenia obok siebie. Powinno zwrócić się uwagę, czy umywalka jest robiona na formie gipsowej czy sitowej (albo z sita - już nie pamiętam). Na tej pierwszej pierwszy egzemplarz różni się od np. 100. Umywalkę wymieniliśmy, ale dalej wygląda inaczej niż ta pierwsza. Przód jest cieńszy. Serwisant powiedział, że nie sposób kupić umywalek, które wychodzą z formy jedna za drugą. Klops

 

- podpisaliśmy umowę na wywóz śmieci. Rusza 1 sierpnia. Wzięliśmy w końcu kubeł na 240l. Ten na 110 byl maleńki i nawet przy segregacji nie widzę szans na zmieszczenie się w nim. Szczególnie, że wywóz nie jest co 2 tygodnie tylko 2 razy w miesiącu. Wolę więc większy kubeł niż potem ustawianie worków ze śmieciami obok.

 

- podpisaliśmy umowę na internet. Na wiosce jest tylko radiówka, więc wzięlismy maksymalną możliwą prędkość 6Mb/s. We wtorek ma przyjechać technik ustalać miejsce montażu nadajnika. Bierzemy też router, aby w obrębie domu móc spokojnie korzystać z netu.

 

- do odbioru są mapy, z którymi muszę pojechać do spółki wodnej, energetyki, żeby potwierdzili przyłącze. Bez sensu robić 2x to samo :(

 

- no i kupiliśmy krzesła. Miały być Polonia z Paged Meble. Na fotkach wyglądają super. Pojechaliśmy obejrzeć na żywo - są faktycznie ładne, wygodne. Jednak za mocno kiwają się i mogłyby się złamać (A. ze szwagrem połamali się odchylając już 3 krzesła - fakt, że plastikowe, ale nawyk jest, więc wolę nie ryzykować). To, co jednak mnie najbardziej zniechęciło, to pewne detale wykończeniowe. Za krzesło, które kosztuje 470 zł, nagrodzone jakimiś wyróżnieniami oczekuję czegoś więcej. Z tyłu krzesła natomiast są przyczepione zaślepki do śrubek - może i to pomalowany metal, ale wyglądają na plasitkowe. Nózki krzeseł nie są "zlane" z siedziskiem, tylko przykręcone, więc nie wygląda to takł ładnie jak na zdjęciu. Daliśmy więc spokój i szukaliśmy dalej. Niestety krzeseł ładnych w przystępnej cenie szukać jak igły w stogu siana. Do tego krzesła muszą pasować do stylu kuchni i stołu. Znaleźliśmy, może nie szał, ale maksymalnie proste, wygodne i w przyzwoitej cenie. Minus, że szare - pasować będą, ale chciałam dać w końcu coś ożywiającego kuchnię. A. obiecał, że jak będę chciała pomaluje je na czerwono. Więc się zgodziłam.

 

http://img267.imageshack.us/img267/6003/falsterkrzeso0135675pe2.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

w końcu rozpakowaliśmy stół (tu kolejny raz podziękowania dla Barbary74, bez której tego stołu nie byłoby :)). Dostawiliśmy krzesła, fronty wyczyszczone (na fotkach wyglądają prawie jak lustra).

 

http://img694.imageshack.us/img694/4859/obraz4351y.jpg

 

http://img832.imageshack.us/img832/2289/obraz4354.jpg

 

a tu ze światełkami:

 

http://img831.imageshack.us/img831/9279/obraz4357.jpg

 

mam wątpliwości co do krzeseł, dlatego nie rozpakowaliśmy wszystkich. Chciałam kolor, żeby ożywić kuchnię, ale pewnie jeszcze przyjdą inne rzeczy. Zresztą co do koloru mam jeszcze inny szalony pomysł (podpatrzony we wnętrzach kolekcjonerów sztuki w jakimś magazynie wnętrzarskim), ale nie wiem, czy zrealizuję. Poza tym krzesła powinny być raczej tłem dla stołu a nie konkurencją. Szary idealnie pasuje do reszty. Są wygodne, proste, tak jak chcieliśmy. Tylko nie wiem, czy jednak nie za toporne.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nadeszła wiekopomna chwila :) Tak naprawdę nie dociera do mnie, że to tak na poważnie ;)

Samochód firmy przeprowadzkowej ma być podstawiony na godz. 15. Ja jeszcze w pracy, co do zasady rzeczy do przewiezienia przygotowane, ale i tak sporo zostanie na później. Uff, trzymajcie kciuki :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pisałam już w komentarzach, ale gwoli ścisłości wpisuję w dzienniku, że przeprowadzka zakończyła się sukcesem i od ubiegłego tygodnia mieszkamy :wiggle:

Co tu dużo pisać, jest świetnie :) Mnóstwo przestrzeni, krok żeby wyjść na spacer wieczorny. Świetne sprzęty, na których A. przygotował już niezłe specjały. Duży stół, przy którym pierwszy raz od nie pamiętam kiedy zjedliśmy razem obiad. Uśmiech Małej, która po obiedzie powiedziała, że idzie do swojego pokoju itp itd

Parę dni temu pomyślałam, że warto było wziąć ten kredyt i mieć już teraz luksus mieszkania w domu. Ale jednocześnie, że nie wiem, czy byłabym taka odważna, gdybym wiedziała, ile do tego momentu będzie wszystko kosztować (podsumowanie kosztowe wrzucę na dniach).

 

W dniu przeprowadzki odwiedził nas elektryk pozakładać pozostałe pstryczki i czujkę do szamba (którą jeszcze trzeba wrzucić do szamba - niestety "fachowcy", którzy montowali szambo o tym nie pomyśleli). Zapomnieliśmy jeszcze o pstryczkach na strychu, ale to już chyba sami zrobimy.

Wieczorem pojawił się stolarz na pomiar drzwi. Do ustalenia mamy jeszcze sposób podcięć wentylacyjnych - czy podcinać na całej długości czy z frezem; kolor drzwi - zaczął nam po głowie znowu chodzić pomysł z kolorowymi drzwiami. Okazało się, że przejście do garażu ma większy otwór i trzeba go zmniejszyć, aby drzwi miały tę samą wysokość. No i z wiatrołapu będą się jednak otwierać na salon. Trochę jest tam mało miejsca, ale nie chcę mieć tam wnęki, a robienie ich na równo ze ścianą i otwierane do wewnątrz monco podroży i zmniejszy otwór.

Kolejne dni to:

a) czwartek

- wizyta technika od internetu. Skończyła się niczym, bo nie wszedł na dach. Albo załatwimy podnośnik albo zamontuje człowiek od anten

- wizyta człowieka z Ikei w sprawie reklamacji - zareklamowaliśmy jednak fronty, bo są wyraźnie pogięte. Reklamacja uznana i jak będzie komplet frontów w Ikei, to przyjadą wymienić. I to (poza wieloma innymi rzeczami) mi się w Ikei podoba. Pan powiedział też, że jest ponoć jakiś preparat za 200 zł na stal, że potem nie widać śladów palców. Niestety nie podał nazwy - trzeba szukać.

b) piątek

- wizyta człowieka od anten - polecony przez elektryka i technika od internetu. Pan sensowny, zapewnia, że wszystko będzie ok. Natomiast zastrzelił mnie ceną. W ogóle nie badałam sprawy, ale nie spodziewałam się takich kwot. Jego propozycja to ok. 1500-1600 zł - Multiswitch 8, antena satelitarna i naziemna, no i sporo drobiazgów typu obejmy, maszt itd, w tym robocizna 400 zł. Może to i tyle kosztuje - nie sprawdzałam. Po analizie zrezygnowaliśmy z 8 na rzecz 4 - fakt, że mamy gniazda w każdym pokoju, ale były robione na wszelki wypadek, gdyby np. trzeba było dolny pokój przerobić na sypialnie itp. Zrezygnowaliśmy też z anteny naziemnej - tu były wątpliwości, bo facet zapewnia, że to fajna sprawa - 19 kanałów za darmo, jak jest deszcz, to mozna oglądać, bo cyfrówkę nie zawsze. Nie jesteśmy jednak maniakami telewizji, w której zresztą częściej nie ma nic ciekawego niż jest, więc sobie podarujemy. Z ceną zeszlismy do 1tys. Zamiast też technika od internetu przy okazji wejścia na dach zamontuje nadajnik. Powinnam mieć więc w końcu internet w domu

- zakupy w Ikea - nie mieliśmy garnków na indukcję, więc trzeba było się wyposażyć w nie. Wzięliśmy polecaną serię Ikea365+, ale pojedyncze sztuki nie zestaw. Zostały już wykorzystane i gotuje się w nich i na płycie super.

c) niedziela

- powrót z dzieckiem do domu - w rezultacie nie było wstążek z napisami "witamy", ale radość była :)

d) poniedziałek

- pierwszy wyjazd do pracy :bash: Ok, wiem, to było oczywiste, ale nie wiem co mi się wydawało. Jest daleko, cholernie daleko. Jak kupowałam działkę, do pracy miałam 30 km i uznałam, że jest to dopuszczalne. Liczyłam się z dojazdem w okolicach 40 min. Na początku roku przeprowadziliśmy się na koniec Wrocławia, więc jadąc przez miasto wychodzi ok. 37 km. Na szczęście jest AOW, więc wjeżdzam z autostrady i jest czasowo podobnie jak te 30 km - w jedną stronę 45 min, w drugą 35 min, ale kilometrówka straszy, bo jedzie się naookoło - 55km. Od połowy września będzie lepiej, bo otworzą w końcu fragment S8, a w przyszłości Wschodnią Obwodnicę Wrocławia. Cóż, takie decyzje zostały podjęte 4 lata temu.

- biały montaż wentylacji mechanicznej i rozruch - rekuperator poszedł w ruch :) Panowie pozakładali wszystkie anemostaty i nawiewniki, zrobili nam krótki kurs z budowy rekuperatora, utrzymania go w czysztości, wymiany filtrów i korzystania ze sterownika. No i tak - w takie upały nie mając gwc cudów nie było co się spodziewać. Jednak pozamykaliśmy okna (+, bo wieczorem było odczuwalnie mniej komarów i wszelkiego robactwa - a na tej wiosce na białych ścianach w poprzednie dni było ich mnóstwo!) i różnica była odczuwalna. W pomieszczeniach gospodarczych bez okien przestało być duszno. W pokojach było czuć (szczególnie wieczorem, jak było chłodniej) świeże powietrze. Najbardziej chyba na parterze w salonie, gdzie są nawiewniki. W domu rekuperatora nie słychać, dopiero jak się wchodzi do garażu. Inwestycja więc chyba na plus. Musimy tylko posprawdzać, czy manualnie zmieniać biegi, czy wykorzystać zaprogramowane ustawienia (jest chyba 7 programów do wyboru) czy wprowadzić swoje

 

e) wtorek

- dzisiaj przyjechał wóz do szamba. Zanim nie załozymy czujki jest trochę strachu, że się spóźnimy z zamówieniem. Jeden wywóz to 91 zł. Pan zwrócił uwagę, że nie mamy wypuszczonego odpowietrzenia i mogą być potem problemy. NIestety ekipa hydraulika wod-kan nie sprawdziła się

- powinni też być panowie od anteny i internetu

- muszę w końcu pojechać po mapy do geodety

 

A poza tym, to stopniowo rozpakowujemy rzeczy. Na dniach chcę kupić pierwszą część elementów do garderoby. Cieszę się, bo w Ikei jest już nowy system Algot. Wstępnie sobie rozrysowałam wszystko - dzięki przejściu na montaż na sznach mogę dać więcej drążków. Całość i tak wyjdzie sporo, ale chyba najtaniej z tych, które sprawdzałam - przykładowo Pax wychodził mi za ok. 6,5-7m 3500 zł - Algot wychodzi wg szacunkowych wyliczeń 2500 zł. To samo chcę dać do pralni. Do spiżarni kupiśmy na razie 2 drewniane regały Ivar. I powiem Wam, że te pomieszczenia gospodarcze najbardziej mnie cieszą :) Wszystko będzie miało w końcu swoje miejsce.

Edytowane przez Spirea
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Przyszedł czas na kolejne podsumowanie budowy. Ostatnie robiłam prawie rok temu. Na tamten moment wydaliśmy 447 807 zł. Dzisiaj jesteśmy po przeprowadzce, jednak jeszcze jest sporo rzeczy do zrobienia. Poniższe zestawienie nie jest więc niestety ostatnim rachunkiem.

Do rzeczy.

 

Dla jasności i łatwiejszego porównywania:

 

Dom parterowy z poddaszem użytkowym

Pow. całkowita 228,45 m2

Pow. użytkowa 181,76 m2

Kubatura 1094m3

Pow. całkowita i użytkowa liczona wg normy PN, czyli w stanie wykończonym po podłodze.

 

Dla przypomnienia:

 

SSO – 192 300 zł

Stolarka okienna/drzwiowa/brama – 52 850 zł

czyli:

 

SSZ - 245 150 zł

co daje:

1073,10 zł za m2 pow. całkowitej

1348,75 zł za m2 pow. użytkowej

224 zł za m3

 

Na tym etapie uważałam, że mamy dobry wynik.

 

Dalsze wydatki:

 

Instalacje (elektryczna, wod-kan, co - podłogówka, gaz, rtv sat, wentylacja mechaniczna z rekuperatorem, wentylacja grawitacyjna - garaż, kotłownia, alarm) - 88928 zł

 

Wykańczanie wewnętrzne (do stanu tzw. deweloperskiego, tynki, wylewki, ocieplenie ścian garażu, też schody, balustrada, parapety itp.) - 96 325 zł

 

Wykańczanie na zewnątrz (dotyczy budynku, czyli ocieplenie, parapety; nie ma barierek przy wysokich oknach, końcowej elewacji, oświetlenia na budynku) 32 196 zł

 

Wykańczanie tzw. pod klucz (czyli typowa wykończeniówka - malowanie, podłogi, zabudowa kg, osprzęt elektryczny - materiał + robocizna; nie ma wykończonego garażu i kotłowni, kupione tylko farby do pomalowania, nie ma drzwi wewnętrznych) - 43 360 zł

 

Urządzanie - (podaję podstawowe pomieszczenia) 27 362 zł

kuchnia (w tym AGD) - 17 323

wyposażenie łazienki górnej (nie ma jeszcze luster, kontenerków, akcesoriów, szyby przy prysznicu) - 6372

wyposażenie łazienki dolnej - 3667

 

Inne (koszty pośrednie typu akcesoria do sprzątania, wywóz śmieci, zakup odkurzacza przemysłowego, przeprowadzka, itp, też wpłacona zaliczka na schody, która na razie nie została nam zwrócona) - 12 313 zł

 

Formalności, przyłącza, papierologia itp. - 24 179 zł

 

 

Razem: 324 663 zł

 

co daje łączną kwotę za całość:

 

569 813 zł

 

a w przeliczeniu na metry (w zaokrągleniu):

 

- 2494 zł za 1m2 powierzchni całkowitej

- 3135 zł za 1m2 powierzchni użytkowej

- 521 zł za 1m3

 

Doliczając działkę wychodzi nam ok. 2920 zł za m2 pow. całkowitej.

Rzeczy, które zostały będą jeszcze mocno podnosić powyższą kwotę - jakieś 10-12k za drzwi wewnętrzne, 10-12k za dokończenie elewacji, podjazd, zagospodarowanie naokoło pewnie kolejna 10-tka, ogrodzenie możliwe, że podobnie. Nie liczę już ogrodu i umeblowania. W kwocie powyżej nie ma działki, kosztów kredytu na budowę.

 

Wnioski:

 

Kilka wniosków podawałam już ostatnio (wpis z 29.09.2011), więc nie będę wszystkiego powtarzać.

 

1. Cóż, myślę sobie, że gdybym wiedziała, że na obecnym etapie wyjdzie taka kwota, to mogłabym nie mieć tyle odwagi na budowanie. Nie ma co ukrywać - metraż robi swoje. Chociaż nie żałuję tych metrów, które są.

2. Braliśmy w większości zorganizowane ekipy, które raczej miały średnie stawki. SSO był robiony przez wykonawcę, który załatwiał materiały, więc to mogło trochę podrożyć ten etap. Co jest z pewnością istotne dla kosztów budowy - w zasadzie z takich konkretniejszych prac, to nie było tu prac typu DIY. We własnym zakresie sprzątaliśmy, A. pomalował część pomieszczeń, potem ze szwagrem położyli wszystkie panele. Cała reszta była robiona przez ekipy. Biorąc pod uwagę końcowy wynik pewnie to się zmieni ;) Będąc już na miejscu jest też już łatwiej.

3. Materiały, których raczej się nie wymieni w domu braliśmy raczej lepsze. Możliwe, że czasami przesadzaliśmy, jednak na pewnych rzeczach nie chciałam oszczędzać - dachówka ceramiczna Meyer Holsen (niestety efekt zaprzepaszczony przez dekarzy), orynnowanie, blachy z tytan cynk (tu jednak efekt mnie nie zachwyca), okna dachowe Roto z blokiem termoizolacyjnym, okna Hekaplast 6 komorowe z pakietem trójszybowym, rolety Aluprof typu integro sterowane elektronicznie z silnikami Somfy, brama Normstahl, piec najnowszy model Buderusa, duży zasobnik z myślą o montażu solarów, podłogówka na całości (chociaż to moim zdaniem potaniło instalację), dobre parametry styropianu i wełny na ocieplenie itd. itp. Przy wykończeniówce to w zasadzie zaszaleliśmy jedynie przy panelach, bateriach łazienkowych i farbach. Na powyższych rzeczach pewnie można było przyoszczędzić kilkadziesiąt tysięcy. Jednak pewnie można było kupić jeszcze lepsze rzeczy i zapłacić kilkadziesiąt tysięcy więcej. Mam więc (przynajmniej na razie) wrażenie, że zrobiliśmy całkiem niezły dom w rozsądnej (jak na ten metraż) cenie. Możliwe, że po ewentualnych Waszych komentarzach to wrażenie minie ;)

4. Na wyższe koszty mogła też wpłynąć moja dość słaba umiejętność negocjowania. Czasami się udawało całkiem nieźle, jednak w większości było z tym krucho. Po prostu nie umiem i już.

5. Z kolei sporo zaoszczędziliśmy dzięki kupowaniu przez internet, decyzji o kaflach II gat.(poza górną łazienką), jak i skorzystaniu przy AGD z pomocy doradcy. Zrewidowaliśmy dzięki niemu poglądy i łącznie zaoszczędziliśmy 2 tys. zł na sprzęcie. Drugi tysiąc zaoszczędziłam przez kupienie AGD w internecie.

6. Na koszt miały wpływ też pewne nietypowe rozwiązania projektowe - np. konstrukcja stalowa na dachu kosztowała ok. 11 tys. Mamy też dość wysokie pomieszczenia, gdyż na parterze była wliczona pustka na wentylację - kuchnia to ok. 2,8, gabinet 3m, salon z pustką 6,4, poddasze 2,72 ze ścianką kolankową 1,28. To wszystko przekładało się na metry bloczków, tynków, gładzi, malowania, farb itd. Ze względu na wysokość okien (większość to okna do podłogi o wys. 2,4m) konieczne było zrobienie części z jakimś profilem pośrednim, co też miało wpływ na cenę.

 

Jako ciekawostkę podam, że wg kosztorysu ( z zastrzeżeniem takiej klauzuli:

Kosztorys niniejszy obejmuje swoim zakresem jedynie wykonanie budynku mieszkalnego. Uwzgl

ędnia roboty ziemne, fundamenty, izolacje, ściany zewnętrzne, stropy, ścianki działowe, główne elementy konstrukcji i pokrycie dachu, izolacje, okna, drzwi, oraz tynki - do stanu wykończeniowego surowego. Nie uwzględniono kosztów, np.: glazury, terakoty, paneli, parkietu . Instalacje wodne, kanalizacyjne,

centralnego ogrzewania i elektryczne zostały określone szacunkowo.)

dom miał kosztować 541 386,08 zł netto. W stosunku do kosztorysu ograniczona jest stolarka okienna (o 8m2), nie ma elewacji skończonej, nie ma zadaszenia garażu z blachy. Kosztorys wg cena za I kw. 2010r. Porównując więc koszty z kosztorysem możemy być zadowoleni.

 

Na co zwróciłabym uwagę innym:

- koszty związane z wszelkimi formalnościami - projektami, przyłączami, odbiorami itd itp - w kosztorysach bankowych chyba nawet nie ma takiej pozycji, trzeba ją pewnie uwzględnić gdzieś pomiędzy. Prognozując koszty, poza kosztami projektu indywidualnego i kosztami kierownika budowy w zasadzie nie liczyłam nic więcej. Uznałam, że będą to niewielkie kwoty, które będzie się ponosić gdzieś przy okazji. Jednak te pozostałe koszty wyszły drugie tyle. I to dla mnie było niespodzianką. Bardzo możliwe, że trzeba było się z tym liczyć, jednak nie uwzględnienie tego było może efektem zbyt małej wyobraźni o budowaniu domu. Piszę o tym, bo przed rozpoczęciem budowy szukałam dzienników, gdzie podawano koszty i te elementy formalne (poza kosztami projektu) pomijano zwykle;

- koszty pośrednie - tego też nie brałam pod uwagę w takiej kwocie. W końcu ile może kosztować posprzątanie budowy, kupienie wiadra czy wywóz śmieci. Niestety, jak się wszystko zliczy wychodzą kwoty jak wyżej. Połowa z tej kwoty to niezwrócona zaliczka - zakładam, że ją za jakiś czas ściągnę, ale na razie jest to niestety nieprzewidywany koszt. Na takie koszty musimy - jako inwestorzy - niestety też być przygotowani.

- potwierdziło się twierdzenie, że SSZ to dopiero połowa. Do końca potrzebne jest drugie tyle albo i więcej. U nas wyszło więcej i będzie się to powiększać.

 

Oki, rozpisałam się :)

Następnym razem będzie o plusach i minusach domu, przemyśleniach po tygodniu mieszkania itp. No i może jakieś fotki wrzucę.

Edytowane przez Spirea
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 weeks później...

Powoli aklimatyzujemy się w nowym domu. Czasami nie jest łatwo - Mała na początku bała się sama spać. Zdarzało się, że w nocy budziła się i musiałam iść się do niej położyć. Zdarza się jej też płakać, że nie ma tu żadnych koleżanek i kolegów. Chce więc iść jak najszybciej do szkoły. A. próbuje się przystosować do otwartych przestrzeni i dużych okien. Za to z radością wrócił do zwykłych farb olejnych (wcześniej ze względu na małe pomieszczenie używał wodorozcieńczalnych) i porobił sobie pigmenty do temper. NIe kupiliśmy jeszcze podkładek na podłogi takich ochraniających, więc co chwilę ścierał drobinki pyłów z białych paneli. A ja? Nastroje są różne. Raz radość z tego wszystkiego, innym razem taki dziwny stan, jakby to wszystko było gdzieś obok. Trudno chyba mi uświadomić sobie, że udało się dociągnąć to wszystko w miarę do końca, zamieszkać i że można z tego korzystać i żyć :)

 

i kilka fotek z życia codziennego bez "ustawki"

 

http://img31.imageshack.us/img31/8835/img8909d.jpg

 

tu jak widać nastąpiła wymiana krzeseł. Wybraliśmy na razie prowizorkę. Jak pozałatwiamy ważniejsze sprawy, to poszukamy i zmienimy krzesła. Podobnie jak tv - przywleczony z poprzedniego lokum. Widać też przygotowania do skręcania szaf w wiatrołapie. Na pierwszym planie nawietrzniki od WM.

 

tu pomoc przy ucieraniu pigmentów. W tle nowi mieszkańcy - dwa myszoskoczki...

 

 

http://img515.imageshack.us/img515/3244/img8903h.jpg

 

 

Marzyłam już o rozpakowaniu wszystkich ubrań, bo odnalezienie się wśród toreb i kartonów zaczęło być coraz bardziej uciążliwe. Stwierdziliśmy, że skorzystamy z wybróbowanych rozwiązań made by Ikea. Nie chciało mi się zamawiać szafy u stolarza, czekać itd. tylko po to, aby mieć szafę wyższą o 40 cm. Kupiliśmy więc do wiatrołapu szafy Pax. Nie zajmują całej długości, bo jak kiedyś pisałam - poprosiłam murarzy o zrobienie szerszego otworu na drzwi wejściowe, aby pasowały pod Hormanna, a nie powiedziałam, z której strony mają ten kawałek zabrać - no i wzięli ze strony, gdzie miała być cała zabudowa. Ale nic to. Szafa wygląda ok. Przestrzeń między nią a ścianą będzie najprawdopodobniej wyłożona panelem z płyty mdf lub sklejki z jakąś warstwą izolacji akustycznej (to skutek pomyłki jeszcze przy stanie zero - rura do kanalizacji zamiast wychodzić w spiżarni została wyprowadzona w wiatrołapie i teraz dość mocno słychać, jak np. woda jest spuszczana. Może więc uda się trochę wygłuszyć. No i na tej sklejce/mdf-ie będą ponabijane wieszaki. Niżej będzie półka albo ławko/szafka. Trzeba też poszukać jakiegoś lustra.

 

tu wnętrze

 

http://img99.imageshack.us/img99/2301/img8914s.jpg

 

 

a tu "zewnętrze":

- od wejścia

 

http://img717.imageshack.us/img717/4764/img8936do.jpg

 

- od salonu, po otwarciu drzwi, będzie się na to wchodzić

 

http://img193.imageshack.us/img193/2406/img8933sl.jpg

 

No i nabyliśmy elementy do systemu przechowywania ubrań Algot. Na razie zabudowaliśmy tylko część. Szynę pod skos trzeba będzie uciąć, a nie mieliśmy nic do cięcia. Pierwotnie szyna miała być na całą wysokość ściany (wchodziły 2 szt.). Potem zmieniłam zdanie, bo na dole część miejsca zajmuje duży kosz, na górze przyjdą pudełka, więc ogólnie zostanie ok. 20 cm luzu po 10 na dole i górze. Na razie wygląda tak:

 

http://img269.imageshack.us/img269/7450/img8927x.jpg

 

Musieliśmy dać jedną 40-stkę, bo pech chciał, że przy rozstawie na 60 cm przy wierceniu A. trafił akurat na słup z konstrukcji dachowej.

 

 

A tu po rozpakowaniu paru kolejnych toreb

 

http://img20.imageshack.us/img20/7688/img8937p.jpg

 

tu widać po prawej początek skosu. Zabudowa pójdzie jeszcze do końca - albo 2x 60 cm albo 60 i 80 cm. Dla 80 są jednak tylko półki, więc chyba wolę mniej zabudować, a mieć kosze i drążek.

 

http://img534.imageshack.us/img534/8061/img8938et.jpg

 

Wcześniej planowałam zrobić to wszystko z Pax, ale to rozwiązanie bardziej pasuje do metrażu. Gdybym miała większą garderobę (przede wszystkim szerszą) i bez skosów, to brałabym Pax. Pod skosami i przy 1,55m szerokości ten system lepiej mi pasuje. Wygodne są też te kosze siatkowe. Mam fuksa, że Ikea wprowadziła właśnie ten nowy system. Do poprzedniego (Antoniusa) nie miałam jakoś przekonania. Jednak na forum sporo osób chwali sobie te rozwiązania z szynami i wspornikami (Ikea Antonius czy Elfa). Przy okazji muszę pochwalić mojego A., bo odwalił z wierceniem i wkręcaniem niezłą robotę :).

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i możliwe, że nastąpi zmiana planów dot. prac dookoła domu. Spec od elewacji od Tatarak nie ma już terminów na ten rok. Nasz ociepleniowiec nie odbiera moich telefonów, więc albo będziemy szukać dalej albo poczekamy do wiosny. Musimy więc sprawdzić, czy możemy czekać jeszcze. Jednak najprawdopodobniej trzeba będzie elewację zagruntować i tak poczekać do wiosny. Teraz natomiast spróbujemy zabrać się za ogarnięcie otoczenia - skoszenie, wyrównanie terenu i jak znajdziemy fachowca - zrobienie podjazdu. Zmiana planów wynika między innymi z tego, że na drodze koło nas wysypano jakiś koszmarny syf - drobny czarny miał czy coś takiego. Bez wyrównania terenu nie ma jak wjechać do garażu i samochody wyglądają koszmarnie. Dzisiaj jeden był myty, więc zobaczymy na ile starczy. Do tego Mała niezbyt ma się gdzie bawić na dworze, więc za bardzo radości z tej natury nie ma. Trzeba też załatwić w końcu sprawę odwodnienia.

 

Na razie postanowiliśmy, że odpuszczamy podjazd z betonu. Robienie tego na obecnym etapie, a nie razem z budową (jak robi Katti) wyjdzie drożej. Do tego podjazd ze spadkiem nie będzie już wyglądał tak ładnie jak podjazd bez spadku. Wróciliśmy więc do kostki. A. wymyślił kiedyś, aby poukładać kostkę równo bez przesunięcia, ale nie byłam przekonana do tego. Zobaczyłam jednak takie rozwiązanie na zdjęciu i wygląda rewelacyjnie. Tak też zrobimy

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 month później...

Dawno nic nie pisałam, ale kompletnie nie mam czasu. Zaglądam na subskrybowane wątki, żeby być "w temacie", na napisanie czegoś sensownego już nie starcza. I niestety nie wiem, kiedy się uspokoi :( Wręcz przeciwnie od przyszłego weekendu będzie jeszcze gorzej.

Mieszka się za to wspaniale :) Bardzo szybko przyzwyczailiśmy się do większych przestrzeni. Jestem nimi zachwycona. Zostało jeszcze parę rzeczy do rozpakowania. A do zrobienia jeszcze więcej. Na razie z nowych rzeczy zostały dokończone montaże w łazienkach. W górnej mamy już zamontowane lustro, a w dolnej czeka na montaż (chyba ścignę wykończeniowca, bo każdy boi się wiercić w kaflach). Kupiłam też zwykłe kinkiety na elewację i żarówki z czujnikiem zmierzchu. Czekają na montaż. Na dniach będę kupować regały do łazienki i zamawiać lampy. Zdecydowaliśmy się wziąć już wcześniej wybrane Teti w białym kolorze - dwie nad lustra w górnej łazience, dwie na ścianę schodową, jedną do korytarzyka przed gabinetem i jedną lub dwie przy lodówce. Niestety czeka się od 5 do 8 tygodni. Normalnie jak na drzwi. Skoro o drzwiach, to postanowiliśmy zacząć ożywiać dom i na górę pójdą różnokolorowe. Na dole będą natomiast białe. Co do kolorów, to w łazience będzie grafit (jak ściana), pralnia - limonka, sypialnia - czerwony, pokój 1 - jeszcze dobieramy, pokój córki - różowe. W przyszłości kupimy krzesła - odpowiedniki tych kolorów drzwi (albo pomalujemy?). Znalazłam fajną stronę do dobierania kolorów i właśnie wybieram numerki. Drzwi miały być pierwotnie z końcem października, ale nie dosłaliśmy jeszcze informacji o tych kolorach, więc nie wiem, czy nie wypadliśmy z kolejki. Jeszcze musimy podjąć decyzję, czy robić podcięcie wentylacyjne na całej długości czy tylko wycięcie. Co radzicie?

Od około 3 tygodni zbieramy oferty na podjazd, opaskę i kanalizację deszczową. Pierwsza oferta kompleksowa zwaliła nas cenowo z nóg, ale po wstępnej weryfikacji okazało się, że niektóre rzeczy tyle po prostu kosztują. Podbudowa miałaby być robiona z klińca i mączki, za obrzeża liczy 30zł/mb. Kanalizacja deszczowa - poprowadzenie dwóch rur do dwóch studni chłonnych - ok. 4k. Potem pojawił się u nas brukarz polecany na Grupie Wrocławskiej. Jeszcze starej daty, z taśmą mierniczą ręcznie zwijaną (pamiętam, że taką mierzyliśmy w podstawówce odległości przy skoku w dal). Ma inną koncepcję na robienie podbudowy - piasek z cementem. Co do kanalizacji, to uznał, że rury mozna w ogóle położyć na ziemi, jak będziemy podnosić teren i poprowadzić dalej do studni. Wycenę dostaliśmy po 1,5 tyg. Była bardzo atrakcyjna, ale chyba podejrzanie niska. Kolejny brukarz z okolicy mimo umawiania się nie dotarł. No i dzisiaj był Pan, który dopiero co robił podbudowę u Tatarak. Zrobił na nas najlepsze wrażenie. Cena za podjazd i opaskę wyszła o prawie 3 tys. niższa od tego pierwszego. Natomiast o dziwo kanalizacja podobnie, z tą różnicą, że proponuje jedną studnię, ale z kręgów betonowych. Będziemy się pewnie decydować na niego, nie wiem tylko, co z tą deszczówką. Może do nas przyjść po 15-stym października. Termin więc bardzo nam odpowiada.

Szwagier rozochocony powodzeniem w panelach zaoferował pomoc w kładzeniu kafli w garażu. Chciałam dać tam farbę, ale jednak wylewka jest pęknięta. Łatanie, wypełnianie tych pęknięć i farba wyszłaby jednak dość drogo. Pójdziemy więc chyba w wariant standardowy - kaflowy. Przedtem jednak trzeba uprzątnąć garaż i zamówić kontener.

Pojawiły się dwa problemy: pierwszy to dziwny zapach z nawiewów WM. Po jakimś czasie obserwacji, ustaliliśmy, że pojawia się, gdy np. jest spuszczana woda z wanny. Wskazywałoby to chyba na problem z odpowietrzeniem kanalizacji. Odpowietrzenie jest wyprowadzone na dach, ale pamiętam, że ktoś zwracał mi uwagę, że powinien być szerszy przekrój. Jednak problem może wynikać z braku odpowietrzenia szamba. Hydraulik tłumaczył, że takiej potrzeby nie ma, a my mu głupio uwierzyliśmy. Zwrócil nam na to uwagę Pan, który opróżnia szambo. Będziemy więc dokopywać się do szamba i wyprowadzać kominek wentylacyjny, gdzieś pod granicę działki. Przy okazji wrzucimy tam czujkę do szamba. Nie wiem jednak czemu ten niemiły zapach pojawia się w pomieszczeniach z nawiewem.

Drugi problem wynika z uroku mieszkania przy polach. Przyszedł chłód, a z nim myszy. Nie spodziewałam się takiego rozmiaru problemu, że wieczorem będzie mi mysz przebiegać przez dom! Nakupowałam odpowiednik specyfików i trochę udało się nad nimi zapanować. NIestety mam wrażenie, że jak jedne udaje się wytępić, przychodzą drugie :( Podobno jest jakieś urządzenei z ultradźwiękami, ale mamy na poddaszu myszkoskoczki i się chyba nie da.

Trzeba było doregulować cyrkulację, bo dość długo czekaliśmy na ciepłą wodę po odkręceniu. Zmieniłam ustawienia na podgrzewanie 3x w ciągu godziny i leci od razu ciepła. Zmieniliśmy też ustawienia WM na tryb mieszany na 2 i 3 biegu. Wariant na 1 i 2 wydawał się za słaby. No i zrobiło się już dość chłodno w domu i chyba zaraz zaczniemy sezon grzewczy.

Odebrałam w końcu mapy od geodety. Wróciłam do domu szczęśliwa, a tu okazało się, że źle nam wyznaczył przyłącze wody. Jestem wkurzona, bo nie dość, że długo wybierałam się po te mapy, to jeszcze teraz taki zonk. Czekam na odpowiedź, kiedy dostanę poprawioną. Potwierdzenie odbioru gazu dadzą mi od ręki. Na przyłącze wody poczekam 2 dni. Najdłużej czeka się na energetykę - 2 tygodnie. No i Pani powiedziała, że zmiana na taryfę normalną jest możliwa dopiero jak pokażę zaświadczenie z nadzoru. Czyli jeszcze trochę pociągniemy na budowlanej. Reszta papierów jest już złożona u kierownika.

Z pozytywnych rzeczy, to jeszcze ta, że córka bardzo dobrze zaaklimatyzowała się w szkole. Bardzo jej się podoba, mówi, że chce się bardzo uczyć :) Kamień z serca :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wybraliśmy ekipę do podjazdu. Casting wygrał Pan, który niedawno utwardzał podjazd u Tatarak. Zrobił na nas bardzo dobre wrażenie. Mam nadzieję, że na tym nie poprzestaniemy. Ma przyjechać jutro, żeby zrobić szczegółowe pomiary.

Podjazd robimy na szerokość ok. 12 m (od linii oświetlenia między drzwiami a oknem kuchennym do końca budynku) na długość 6 m. Będzie ze zwykłej szarej kostki betonowej układanej bez przesunięcia. Po bokach obrzeża, od przodu krawęzniki najazdowe. Do tego dojdzie opaska ze żwiru 16-32 dookoła domu odliczając miejsce na taras i kanalizacja deszczowa - rury pełne orzy domu, dalej rury drenarskie do jednej studni z kręgów betonowych. Musimy jeszcze coś wymyśleć na miejsce pod pojemnik na śmieci i ustalić, ile dosypiemy ziemi dookoła domu. Z tym ostatnim jest największy problem. Założenie było takie, że wejście/dom jest na poziomie 0. Dom jest jednak na poziomie ok. 30-40cm ponad poziomem. Wjazd i wejście muszą być podniesione i iść ze spadkiem do drogi. Nie wiem, czy podobnie dosypywać ziemię dookoła całego budynku (z pominięciem tarasu, bo tam potem dojdzie coś na dosypywaną wysokość). Nie mam pojęcia jak to zrobić, aby było i estetyczne i praktyczne (jeśli możliwe jest połączenie). Przy podniesieniu i tak musimy zejść po bokach maksymalnie do wysokości podmurówki u sąsiada, żeby ziemia się nie przesypała i żeby nie zakłócić spływu wody. Niezbyt to prawdę mówiąc ogarniam.

Czy ktoś pamięta - mam teraz fundamenty ocieplone, zaciągnięte klejem z siatką i na to idzie folia kubełkowa. Przy podniesieniu zostanie zasypana. Czy powinniśmy coś jeszcze dać między styropian a folię (tu wydaje mi sie, że nie, ale wolę spytać) i jak zakończyć, zamocować na górze tę folię. Ociepleniowiec wspominał jedynie o zasypaniu, a jak będzie gdzieś wystawać, to odciąć. Jakoś nie do końca jestem przekonana, że to tak ma być.

Jak załatwimy podjazd, albo jeszcze wczesniej, musimy zamówić kontener, bo garaż jest cały zawalony.

Walczę też z formalnościami i wyszedł mały zgrzyt. Na dzień dzisiejszy jest ok, ale w przyszłości... Grunt, że to nie będzie mój problem. Okazało się, że zasuwa, do której nas na mapie "podłączył" geodeta była zasuwą dedykowaną właśnie naszej działce. Od zasuwy był wypuszczony kawałek rury w naszą stronę. Natomiast zasuwa, do której jesteśmy podłączeni była zasuwą dedykowaną właścicielowi działki po drugiej stronie drogi i jest do niej poprowadzony rurociąg pod drogą. Zaczęłam sprawdzać wszystko i najważniejsze u mnie w papierach jest wszystko ok. Projekt miałam do tej zasuwy właśnie (jest to zresztą podłączenie w prostej linii bez kolizji z innymi rurami/kablami). Projekt zatwierdziło mi gminne przedsiębiorstwo, mam zatwierdzenie tego przyłącza w ZUDP. Przyłącze wykonało też gminne przedsiębiorstwo. Możliwe więc, że wykorzystali tamtą zasuwę albo zrobili nową. W poniedziałek ma przyjechać Pan ze spółki komunalnej, żeby pokazać nam gdzie jest zasuwa. Geodeta tego zażądał, bo musi ją znaleźć w terenie. Dopóki nie pokażemy zasuwy, nie dostaniemy poprawionych map.

Nie ma też jak infolinia - zadzwoniłam do energetyki i powiedzieli, że wniosek o potwierdzenie odbioru przyłącza szybciej załatwię składając wniosek we Wrocławiu. Jeździłam więc z nim, w końcu któregoś dnia udało mi się znaleźć chwilę i wpadłam na Menniczą, żeby go zostawić. Tam Pani poinformowała mnie, że oni i tak to teraz przekażą do Oleśnicy, więc stracę kilka dni. Uznałam, że będzie szybciej jak złożę to sama. No i oczywiście znowu jeźdzę parę dni z papierkiem, bo nie mam kiedy tam podjechać. Hmm. Powinny być jakieś nocne okienka dyżurne, żeby załatwić te formalności.

Muszę jeszcze odnotować poważny sukces - 1:0 dla nas. Myszy nie ma :) Przynajmniej dopóki nie przyjdzie kolejny rzut przy zimie.

Aha, zarezerwowałam też Pana elewatora od Tatarak na pierwszy możliwy termin przyszłego roku. W najbliższym czasie ma podjechać na wizję lokalną i będziemy doszczegóławiać współpracę. Do tego czasu trzeba będzie załatwić też sprawę mocowań do barierek na zewnatrz i ewentualnej markizy/pergotendy (tu śledzę Rasiowe poczynania, bo znalazła ponoć producenta w przyzwoitej cenie).

Z rzeczy, które powinny być zrobione, to porządek w fakturach i wystąpienie o zwrot VAT.

Co jeszcze? Przypomniałam się z drzwiami, ale nie mam jeszcze odpowiedzi. Pan się może przestraszył naszej kombinacji z kolorami.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Aha, mam jeszcze fajny pomysł do wiatrołapu i jednocześnie sposób na częściowe zwolnienie się z zobowiązania przez naszego byłego wykonawcę schodów. Jeśli ma jeszcze siatki, to chciałabym zrobić z nich jeden panel na tę wnękę między ścianą a szafą pomalowany np. na biało lub jakiś inny mocny kolor (ale raczej na biało). Na kratkach siatki można potem powiesić mnóstwo różnych haczyków na kurtki, czapki itp. itd. I miałabym sprawę załatwioną :) O wartość całości pomniejszę zadłużenie :) A. nie jest specjalnie chętny do jakichkolwiek porozumień z tym Panem, ale może coś takiego zrobić.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 weeks później...

W końcu się doczekaliśmy :) W sobotę otworzyli odcinek S8 Wrocław-Oleśnica. Dzisiaj postanowiliśmy wypróbować nową trasę. Jest rewelacyjna. Na Bielany dotarłam w 25 min!, co oznacza, że do pracy powinnam dojechać w 30 min. Wiadomo, że kilometry będą lecieć, a za nimi kasa na paliwo i zużycie auta. Jednak czas to też pieniądz.

 

Z aktualności, to:

- jutro ma pojawić się ekipa brukarska i ruszyć z pracami ziemnymi. Poza odwodnieniem, opaską i podjazdem, ma też zamontować czujkę w szambie i zrobić odpowietrzenie zbiornika, którego nie zrobił hydraulik. Z cokołem będzie chyba tak, że zasypiemy do wysokości folii kubełkowej (tu też ekipa wykończy ją listwą), a reszta będzie tym cokołem (wyjdzie ok. 10 cm). Nie wiem, co trzeba byłoby zrobić z tą częścią bez folii, gdyby zasypać do samej elewacji. Może jutro jeszcze obgadamy to z wykonawcą. Natomiast powinniśmy poradzić sobie z dużym spadkiem po bokach. Ze świetnym pomysłem przyszła Elfir;

- skoro jesteśmy przy Elfir, to zdecydowaliśmy się zamówić u Niej projekt ogrodu. Terminy są baaardzo odległe - kwiecień, ale termin nie jest zły. Wczesną wiosną zrobimy elewację i potem ruszymy z ogrodem;

- zbieranie papierów się wlecze. W poniedziałek przyjechał czlowiek ze spółki komunalnej i odnalazł naszą zasuwę. Był bardzo uprzejmy i rozkopał dookoła więcej, żeby ją naprawić. Ci, co czytali dawne wpisy, może pamiętają, że wiosną ub.roku mieliśmy problem z wodą - pękł zawór i trzeba było wymienić konsolę z licznikiem. Musieliśmy mrozić rury, bo właśnie nie dało rady zamknąć zasuwy. Teraz mamy naprawioną i w razie awarii już będzie można. Geodeta dotarł dopiero w sobotę - zmierzył połozenie zasuwy i odnalazł narożniki działki. No i okazało się, że spółka zrobiła w końcu dla nas nową zasuwę, a ta dedykowana sąsiadowi z rurą położoną pod drogą jest nieruszona i do wykorzystania. Złożyłam wniosek w energetyce o potwierdzenie odbioru przyłącza. Mają jeszcze tydzień na załatwienie,

- w związku z rychłym wykonaniem podjazdu, trzeba załatwić kontener i posprzątać garaż i ... znaleźć pilota do bramy. Jeden jest, ale drugi gdzieś mi przepadł :(

- dzisiaj odkryłam, że dla zachowania gwarancji na piec, muszę przed 12 miesiącami zrobić przegląd. Rok mija 21 października, więc muszę ścignąć serwisanta.

- czekam wciąż na ostateczną wycenę drzwi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Uff, przystąpiliśmy do kolejnych prac. Z wieeelu niezrobionych rzeczy uznaliśmy, że trzeba zacząć od odprowadzenia deszczówki i podjazdu. Samochody zaparkowane przed domem są non stop brudne od wszechobecnego piasku i pyłu z przejeżdzających samochodów. Nie ma jak wjechać do garażu, więc nie korzystamy z dobrodziejstwa bezpośredniego przejścia z garażu do domu. Do tego zbliża się zima, a jedno z aut to diesel, który przy -10 potrafił odmówić posłuszeństwa.

 

Ekipa została polecona przez Tatarak. Panowie mają do nas daleko, więc wszystkie siły mają być rzucone do nas, aby jak najszybciej skończyć. W weekend pojawił się pierwszy sprzęt i kręgi betonowe na studnię. Praca ruszyła wczoraj i zostało wykonane odwodnienie. W nocy padało, więc od razu system się przydał. Dzisiaj przyjechała ekipa kilku Panów. Mamy zabetonowane obrzeża, podsypany piasek, wytyczone miejsce na kostkę i opaskę. Na podjeździe jest ubity piasek i na to nasypany kliniec. Jutro ekipa ma wysypywać żwir na opaskę, ubić kliniec i ułożyć kostkę. Tempo więc błyskawiczne :)

Panowie dodatkowo dokończyli prace ociepleniowców i dołożyli folię kubełkową montując od razu listwę. Dokopali się też do szamba. Zamontowali nam czujkę i naprawili błąd hydraulika - zrobili odpowietrzenie. Zrobione jest przy samej granicy działki. Coś tam trzeba będzie posadzić, żeby zasłonić ten kominek. Mam nadzieję, że rozwiąże nam problem tego niezbyt ciekawego zapachu z nawiewów. Jeśli okaże się, że to nie to, załamię się :(

 

I parę fotek:

 

http://imageshack.us/a/img840/6535/img9004a.jpg

 

 

 

http://imageshack.us/a/img72/9371/img9014z.jpg

 

http://imageshack.us/a/img829/1315/img9028b.jpg

 

http://imageshack.us/a/img855/9996/img9031h.jpg

 

 

http://imageshack.us/a/img651/9513/img9026a.jpg

 

 

Cieszę się, że w końcu zrezygnowaliśmy z cokołu. Myślę, że całość wyjdzie ładnie.

 

Spotkanie z elewatorem przełożone. Prace i tak będą w przyszłym roku, więc mamy spotkać się jak będzie miał mniej pracy.

 

Dostałam już z energetyki potwierdzenie odbioru wykonanego przyłącza. Geodeta czeka na decyzję, czy będzie mógł na tej samej mapie poprawić przyłącze wody. Na dniach muszę załatwić gazownię i odebrać w końcu papier od kominiarza. Po mapach zostanie mi odbiór przyłącza wody i będzie komplet dokumentów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dokonało się. Możemy parkować pod domem w cywilizowanych warunkach :wiggle:

Podjazd skończony. Przez tydzień mamy uzupełniać piasek, jak się pojawią szpary. Efekt końcowy bardzo nam się podoba. Teraz kostka jest jeszcze mokra, stąd zróżnicowane kolory i miejscami porysowana. Wykonawca zapewnia, że po pierwszym deszczu zarysowania nie będą widoczne.

No i fotki:

 

http://imageshack.us/a/img191/3720/obraz4450a.jpg

 

 

http://imageshack.us/a/img840/6674/obraz4449a.jpg

 

 

 

http://imageshack.us/a/img707/5069/obraz4457.jpg

 

http://imageshack.us/a/img802/2275/obraz4455.jpg

 

http://imageshack.us/a/img195/3589/obraz4454q.jpg

 

 

 

http://imageshack.us/a/img442/4726/obraz4464a.jpg

 

 

http://imageshack.us/a/img853/7608/obraz4475.jpg

 

I zbliżenie wykończenia listwą folii kubełkowej dla Madeleine:

 

http://imageshack.us/a/img18/5310/obraz4460.jpg

 

 

 

 

Kolejna sprawa odhaczona. Elfir doradziła, aby jeszcze w tym roku nawieźć ziemię, żeby osiadła. A najlepiej byłoby ziemię, którą się nawiezie, przeorać z glebą na działce. Jak się uda, to jeszcze to zrobimy. Ziemia będzie podsypana do poziomu krawężników przy opasce i schodziła ze spadkiem do granicy działki. Ok. 50 cm przed granicą będziemy robić kolejną linię krawężnika i dalej zrobimy albo rośliny albo damy pas z dużymi otoczakami. To już będzie analizowane przy projekcie ogrodu.

 

No i udało się zwalczyć problem zapachów. Wczoraj była już w domu masakra. Brukarze powiedzieli, że takie stężenie może być już szkodliwe dla zdrowia. Zaczęłam wydzwaniać po wykonawcach instalacji. Wyciągnęłam z jakiegoś spotkania Pana ze Skavenu, który robił nam WM. Powiedział, że WM jest podłączona do kanalizacji rurką, którą idą skropliny (całkowicie o tym zapomniałam, a szukałam połączenia WM z kanalizą :bash:). Najprawdopodobniej nie było tam za dużo wody, a po zrobieniu odpowietrzenia szamba całkowicie zrobiło się sucho i zaczęło się wydobywać wszystko nawiewnikami. A. wlał kilka czajników wody do tej rurki. Brukarze zrobili nam tam syfon i udało się. Wieczorem, jak wrócilam do domu, mozna było normalnie wejść do domu. A już myślałam, że będziemy nocować w starym mieszkaniu. Masakra, że taka pierdoła potrafi doprowadzić do takich skutków.

 

Najważniejsze, że jest już dobrze. Do szamba natomiast będę kupować tabletki z bakteriami. Znalazłam wpisy polecające takie preparaty - Septifos Vigor i Septonic. Zaczniemy aplikację przy najbliższym opróżnieniu zbiornika. Trzeba będzie sobie jakoś radzić - kanalizacja ma być robiona za ok. 5 lat.

 

Wczoraj znowu wracałam z pracy po 21. W ramach rekompensaty kupiłam sobie najnowszą płytę Marii Peszek, bo poprzednie dwie uwielbiam. Może nie był to dobry zakup na zmęczenie i złość, że o takiej porze wracam. Jednak jest to kawał dobrej muzyki i niesamowicie mocne teksty, więc nie żałuję. Jeden z nich:

 

http://www.youtube.com/watch?v=MxZ3g1WtDVE

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 weeks później...

no i pojawiła się zima. Na razie spokojna, ale sniegu trochę napadało. Większość w porannym słońcu stopniała, co potwierdzają spadające z dachu kawałki śniegu (czyżby zaczęły mi się przypominać drabinki przeciwśniegowe, czy jak je tam zwał?).

Mieliśmy szczęście, bo ostatniego dnia, w piątek, zabraliśmy się do finalnego posprzątania garażu. Chciałam uniknąć marnowania czasu na skrobanie szyb i korzystać z luksusu wsiadania i wysiadania w domu, a nie na dworze, kiedy deszcz/śnieg zacina. No i udało się :) Auta zaparkowane.

 

IMG00374-20121026-2048.jpg

 

Fotka komórkowa, więc mało wyraźnia. Dokumentuje jednak kolejny krok.

Biorąc pod uwagę metraże garażów dwustanowiskowych w projektach gotowych, nasz garaż jest całkiem spory - ma 42 m2. Dookoła pod ścianami mamy poukładane jeszcze rzeczy poprzeprowadzkowe, które docelowo mają znaleźć się na strychu. No i wcale aż tak dużo miejsca nie ma. Z czasem trzeba będzie porobić półki i jak najwięcej rzeczy wpakować na ściany.

 

Zapakowaliśmy do pełna kolejny kontener 7m3 i niestety zostało wciąż parę bloczków i kilkanaście płyt styropianu. Zostanie to chyba do wiosny, bo po elewacji też pewnie będzie trochę śmieci.

 

Z nowych drobiazgów, to mamy jeszcze skrzynkę na listy :) Na razie montaż prowizoryczny.

Obraz 4476.jpg

 

 

Mogę się też pochwalić, że przebrnęłam przez faktury i wypełniłam wniosek o zwrot VAT. Kwota wyszła całkiem fajna i z niewielką dopłatą powinno starczyć na dokończenie elewacji wiosną. Brakuje mi tylko paru faktur i muszę wysłac prośby o duplikaty. Musiały mi gdzieś zaginąć przy transportach.

 

W końcu trzeba popchnąć sprawę drzwi. Zaczynam skłaniać się ku zrobieniu między wiatrołapem a garażem drzwi metalowych z Hormanna H3D- przeciwpożarowe, przeciwdymowe i dźwiękoszczelne. Jak wyceniałam drzwi Euroba podano mi, że w takie miejsca między pomieszczenia z różnicą temperatur powinno dawać się jakąś konstrukcję, żeby drewno nie wypaczało się. Do tego dojdzie konieczność zrobienia ościeżnicy obejmującej ścianę o grub. 30 cm. Czekam więc na wycene H3D i wtedy zobaczymy. Zmieniłam też wersję z drzwi na poddaszu. Ostatni wariant to były różnokolorowe drzwi. Po doborze kolorów, na kompie wyglądało to bardzi fajnie. Jednak kluczem do sukcesu jest powtórzenie tych kolorów w rzeczywistości. A z tym może być problem. Wystarczy kliknąć jakiś kolor ral w grafice google i widać, jak diametralnie różne mogą to być odcienie w zależności od tego jaka to jest farba, lakier itp. W rezultacie efekt mógłby być czysto przypadkowy. Uznaliśmy, że nie będziemy ryzykować. Wracam więc do wersji z białymi drzwiami. Możliwe, że jedynie Mała będzie miała swoje różowe (RAL 4010) jako taki "ostry przecinek" w korytarzu. Na razie jednak sama zastanawia się, czy nie chce białych, żeby ponaklejać sobie naklejki. Korytarz chcę ożywić w inny sposób - m.in. oświetleniem. A. ma pomysł, który miał być na dole - podłuzne kolorowe jarzeniówki ledowe albo podłużne oprawy pomalowane. Ja zastanawiam się nad jakimiś kolorowymi dużymi lampami. Na razie jednak nie znalazłam czegoś odpowiedniego. Kafti design mają fajne kształty. Podoba mi się też Normann Copenhagen Norm 69, ale to znowu jest całe białe.

 

Jestem też w trakcie wyboru kabiny do prysznica na górę. Wybór jest między Rolltechnia a Radaway, z naciskiem na tę drugą, bo mam pierwszą wycenę o tysiąc tańszą niż na Roltechnik.

Roltechnik Elegant Line

http://www.kafel.sklep.pl/sklep?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=2000&category_id=143&keyword=elegant+line

http://www.kafel.sklep.pl/sklep?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&product_id=1986&category_id=142&keyword=elegant+line

 

Radawy Almatea

http://www.radaway.pl/produkt.php?id=34

 

Pojawił się jednak problem, bo nasz panel jest zamontowany dość wysoko - ramię na ok. 215 cm, a deszczownica ok. 207 cm od poziomu brodzika. Kabiny mają natomiast odpowiednio 2m i 1,95 cm wysokości. W Radaway można zamówić na wymiar kabinę i dać wyższą. Nie wiem w zasadzie czy to ramię i deszczownica winny być w kabinie czy mogą wystawać. Jak macie u siebie?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...