Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Jak przeżyć do czasu przyjazdu patrolu z agencji ochrony?


Recommended Posts

Przepraszam wszystkich Szanownych Uczestników Dyskusji, że nie doczytałem do samego końca (tylko do 3/4 strony 2) ale nie zdzierżyłem.

 

Ze smutkiem stwierdzam, że akurat posty civica9 okazały się dla mnie nie do przejścia.

 

Ale tyczy się to tak samo koniacarino (chyba), SS itd.

 

Niestety albo świadomie kłamiecie (po co?) albo faktycznie żyjecie w świecie własnych iluzji. Wielokrotnie powołujecie się na jakieś rzekome statystki (jak źródło podajć np. magazyny dla miłośników broni - ROTFL), nigdy ich jednak nie podając. Największą bezczelnością jest w tym kontekście zarzucanie przeciwnikom powszechnego dostępu do broni "ignorowania faktów".

 

Postanowiłem więc Was troszkę wyręczyć, i podać garść faktów. Nie mam zbyt wiele czasu, więc strzelam akurat tym, co mam pod ręką:

 

- w 1992 najbardziej „morderczym" stanem była Luizjana (17,4), a najbezpieczniejszym Dakota Południowa (0,6) - oczywiście na 100,000 mieszkańców. Oba stany należą do grupy "shall issue" - czyli odp. organy "wydadzą" pozwolenie na noszenie broni ukrytej.

- w USA 68% morderstw i 42% rabunków popełnia się z użyciem broni palnej

- w USA popełnia się 5,8 (5,6 wg. FBI UCR w 2007) mordestwa na 100 000 mieszkańców

- w Czechach 1,33

- w Polsce 1,28

- w Niemczech 0,88

 

Wyciąganie daleko idących wniosków do co związku ilości popełnianych przestępstw z dostępem do broni, szczególnie w wulgarnej formie odwrotnej proporcjonalności, jest nadużyciem, jeśli nie czymś więcej.

 

Ilość i rodzaj popełnianych przestępstw zależy od bardzo wielu czynników - na co niektórzy rozsądni uczestnicy dyskucji próbowali kilka razy zwrócić uwagę. Jeśli ktoś uważa, że rozdanie wszystkim broni jest rozwiązaniem czegokolwiek, jest w najlepszym wypadku naiwny. Może i obronisz się w tym jednym, mało prawdopodobnym wypadku, o którym tu mowa, ale będzie narażony na wielokrotnie większe niebezpieczeństwo z wielu innych stron.

 

Żeby była jasność - nie jestem przekonany, że takie restrykcje jak w są teraz na naszym kraju są faktycznie najlepszym rozwiązaniem. Ale jestem pewien, że żadnego problemu nie rozwiążemy wprowadzając po prostu broń do sklepów osiedlowych. Sam często myślę, że chciałbym mieć broń, żeby w razie czego móc zabić "tego s...syna", który chciałby wedrzeć się do mojego domu. Wydaję mi się, że jestem zrównoważonym, praworządnym, zdrowym i sprawnym obywatelem, więc powienienem tę broń mieć, żeby bronić swego stanu posiadania. Ale jest to miecz obosieczny niestety. Poczytajcie o większości morderstw w USA - są to często skutki głupich sprzeczek, które bez broni skończyłyby się podbitym okiem, albo wybitym zębem. A kończą się trupem.

 

A road rage? Jak facet potrafi wysiąść z samochodu i wywalić magazynek do kierowcy, który mu zajechał drogę? Nie zdarzyło się Wam przez nieuwage zajechać komuś drogi? I co - naprawde chcecie za to płacić życiem?

 

Powtarzam - nie staję jednoznacznie po stronie zakazów, ale musze zaprotestować przeciwko bałamutnej propagandzie zwolanników wolnej amerykanki. NIE MA ŻADNYCH DOWODÓW, że dostęp do broni poprawia bezpieczeństwo! Są może takie opienie, ale to nie jest PRAWDA, którą Wasi adwersarze ignorują - to tylko WASZA interpretacja złożonych mechanizmów społecznych. To, ile danych przestępstw jest popełnianych zalezy od styrktury społecznej, zamożności i

 

A co do prawa do samoobrony - zabawne jest, jak to wszyscy się doskonale na zagadnieniu znają (podobnie jak na statystykach). A czy którys z Was zadał sobie trud, aby choć przeczytać te przepisy w Kodeksie karnym? Wątpie. A nawet jeśli, to do zrozumienia zagadnienia potrzebne jest choć minimum przygotowania i dobrej woli. Modne niestety w Polsce jest biadolenia na "złe prawo". Jak podnosił chyba Martinezio - to nie prawo jest złe. Jest tylko czasem źle stosowane.

 

Obrona konieczna musi mieć jakieś granice - zarówno ekstensywne (czas i miejsce) jak i intensywne (użyte środki). Inaczej zaczynamy żyć w świecie bezprawia i samosądu. Oczywiście kolejnym kłamstwem lub głupotą jest przytoczony gdzies na początku pogląd, że do odparcia ataku z użyciem noża musimy użyc najwyżej noża. Bzdura! Możemy użyć takich środków, które mamy pod ręką i które okażą się konieczne i skuteczne, ale z _zachowaniem proporcjonalności_, pomiędzy atakiem i obroną. Czyli jak rzuca się na nas chuderlawy 12-latek, to nie możemy go porąbać siekierą na kawałki. Ale do draba z nożem możemy oczywiście strzelać, jeśli mamy pod ręką brań palną. Co więcej - prawo stanowi, że jeśli się pomylimy, i drab nie miał noża, tylko np. linijkę albo

  • Odpowiedzi 180
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

Do tej pory zapis brzmiał: „skazanych prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo przeciwko zdrowiu, życiu lub mieniu”, a w myśl policyjnej propozycji ma być obecnie „skazanych prawomocnym orzeczeniem sądu za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe popełnione z winy umyślnej”. W tym wydaniu policyjnej ustawy każde przestępstwo, nawet drogowe nie z winy umyślnej wyklucza Polaków z dostąpienia zaszczytu posiadania broni w obawie przed przestępcami, złodziejami, mordercami. Z drugiej strony nie dziwi wykluczenie z grona tych, którzy o broń mogą się ubiegać sprawców wypadków drogowych skoro ustawę przygotowuje departament prewencji i ruchu drogowego. I tak dobrze, że nie chcą odbierać broni także tym, którzy przekroczyli prędkość o 30 km/h.

 

Tak sobie wkleiłem i się uśmiałem.Depi możesz powiedzieć o co i po co walczysz na słowa???Dokładnie i ze zrozumieniem przeczytałem tą "odezwę" tylko nigdzie nie mogę się doczytać twojego poglądu co byś zrobił w momencie i jak byś ty przeżył do czasu przyjazdu patrolu z agencji ochrony?

Coś się mie popsuło i musiałem zrobić restart.

 

...albo banana, a nam się wydawało, że ma nóż, to też nie podlegamy karze! (sąd uzna przekroczenie granic obrony koniecznej, ale nie wymierzy kary).

 

Temat obrony koniecznej, i innych tzw. kontratypów, jest bardzo długi szeroki i złożony i nie wiem czy śmieszne, czy straszne jest, jak wypowiadają się nań osoby, które nie mają o tym zielonego pojęcia. To tak jakbym ja kłócił się z inż. konstruktorem o to, jak należy zbudować most.

 

Może troszkę pokory, zanim zaczniecie krzyczeć? Co do ostrego traktowania przekraczających granicę obrony nawet można polemizować. Najbardziej znana sprawa to tej pani, która ze strzelby zabiła facia, co okradał transformator. Nie groził jej bezpośrednio, ale go kropneła tak czy siak.

 

Dla mnie przekroczenie granic bez wątpienia. A sąd ją uniewinnił! Więc bez przesady - nie czerpcie swojej wiedzy jedynie z Faktu i SE.

 

Howgh!

Tak sobie wkleiłem i się uśmiałem.Depi możesz powiedzieć o co i po co walczysz na słowa???Dokładnie i ze zrozumieniem przeczytałem tą "odezwę" tylko nigdzie nie mogę się doczytać twojego poglądu co byś zrobił w momencie i jak byś ty przeżył do czasu przyjazdu patrolu z agencji ochrony?

 

O co i po co walczę, czy że na słowa (a powienienm na bagnety albo kule)?

 

Walczę o spokój i rzetelną dyskusję, podpartą faktami statystycznymi i prawdziwą wiedzą na dyskutowany temat. Może być?

 

Masz rację - zapomniałem o odpowiedzi na temat wewątku. Otoż siedziałbym pewnie za swoją kratą, albo raczej spał. No chyba, że alarm by się odpalił, to wtedy już siedział i ostrzeliwywał się gęsto zza krat.

 

JUż parę razy reklamowałem ten patent - schody na piętro są odcięte kratą. Więc buszować mogą na dole, a na górę bez ciężkiego sprzętu nie wejdą. Oczywiście mogą się zdesantować od razu na piętro, ale w sumie mogą też pierdyknąć z bazooki a na to nie ma żadnej już rady (tzn. jest, ale straaaasznie droga).

 

Anyway - większość rozsądnych dyskutantów zwracała uwagę, że złodziejowi nie chodzi o ciebie, tylko o szybki zarobek. Nie przychodzi na walkę, a na włam. Skonfrontowany raczej podaje tyły, niż staje do walki. Zachowuje się po prostu rozsądnie - nie ma nic w walce do wygrania, a wiele do stracenia.

 

W zasadzie to sam tytuł wątku jest bezsensowny - bo złodziej nie przychodzi, żeby cie zabić.

 

O.

I masz rację, nawet ja nie jestem za sprzedawaniem broni w sklepach osiedlowych. Pozwolenia - tak, ale kryteria mają być rozsądne, system przejrzysty, tryb odwoławczy realny, a nie taki jak obecnie, że ta sama komórka rozpatruje wnioski i przyjmuje odwołania gdy nie przyzna obywatelowi prawa do broni.

Chodzi tylko o to, aby dostęp do broni był dla normalnych ludzi realny. A nie tak jak jest teraz - prawie niemożliwy.

Chodzi tylko o to, aby dostęp do broni był dla normalnych ludzi realny. A nie tak jak jest teraz - prawie niemożliwy.

 

A czy jest "prawie niemożliwy"? Czy znasz statystyki ile podań jest odrzucanych? Ja nie znam. Może faktycznie, ale po prostu nie wiem.

 

Próbowałeś dostać broń? A reszta z Was? Może wystarczy spróbować i okaże się, że nie jest to aż tak niemożliwe?

 

A jak ktoś koniecznie chcę mieć pukawkę, to może zostać myśliwym i będzie miał taaaaką armatę. :)

I masz rację, nawet ja nie jestem za sprzedawaniem broni w sklepach osiedlowych. Pozwolenia - tak, ale kryteria mają być rozsądne, system przejrzysty, tryb odwoławczy realny, a nie taki jak obecnie, że ta sama komórka rozpatruje wnioski i przyjmuje odwołania gdy nie przyzna obywatelowi prawa do broni.

Chodzi tylko o to, aby dostęp do broni był dla normalnych ludzi realny. A nie tak jak jest teraz - prawie niemożliwy.

To jest jednak pewna różnica w podejściu :). Zaczynamy się zgadzać.

 

Dzięki Depi za głos rozsądku.

 

Zeby pozostać w linii wewontku, nie da się precyzyjnie odpowiedzieć na wątpliwości SS. Zachowanie zależy od zbyt wielu czynników. A. Gołota pewnie w takim przypadku poszedłby i nap...dalał. Skutecznie. Depi już wie - bazooka :). Ja bym nie dał szansy dojść do drzwi. Alarm włączy się wcześniej. Mam łuk bloczkowy Hoyta w wersji hunter. W Stanach i Kanadzie polują z niego na niedźwiedzie. Kolano przestrzeli bez problemu.

Alarm włączy się wcześniej. Mam łuk bloczkowy Hoyta w wersji hunter. W Stanach i Kanadzie polują z niego na niedźwiedzie. Kolano przestrzeli bez problemu.

 

W ciasnej przestrzeni mało poręczny :) Jak juz chce się stawić czoła napastnikom, to najlepiej mieć po ręką pancerz (można kupić taki riot gear policyjny albo sportowe ochraniacze) i solidna, choć niezbyt długa pałka, może być faktycznie nabita gwoździami (choć to tez stanowi niebezpieczeństwo dla używającego). Najprostsza broń jest najlepsza. Może być też paralizator - skuteczny w zwarciu. Bo taki strzelający Taser to tez do d...

 

frykow YPB?

Tak sobie wkleiłem i się uśmiałem.Depi możesz powiedzieć o co i po co walczysz na słowa???Dokładnie i ze zrozumieniem przeczytałem tą "odezwę" tylko nigdzie nie mogę się doczytać twojego poglądu co byś zrobił w momencie i jak byś ty przeżył do czasu przyjazdu patrolu z agencji ochrony?

 

O co i po co walczę, czy że na słowa (a powienienm na bagnety albo kule)?

 

Walczę o spokój i rzetelną dyskusję, podpartą faktami statystycznymi i prawdziwą wiedzą na dyskutowany temat. Może być?

 

Masz rację - zapomniałem o odpowiedzi na temat wewątku. Otoż siedziałbym pewnie za swoją kratą, albo raczej spał. No chyba, że alarm by się odpalił, to wtedy już siedział i ostrzeliwywał się gęsto zza krat.

 

JUż parę razy reklamowałem ten patent - schody na piętro są odcięte kratą.

 

W zasadzie to sam tytuł wątku jest bezsensowny - bo złodziej nie przychodzi, żeby cie zabić.

 

O.

 

Pytasz czy może być? Odpowiem może.Tytuł wątku jest sensowny ale niestety dla tego ,który potrafi go bez problemu zinterpretować.Zwróć uwagę jak dyskusja daleko zboczyła od tematu ale pozostała w dobrym kierunku.Skąd czerpiesz takie wiadomości ,że:

bo złodziej nie przychodzi, żeby cie zabić.
a po co?Żeby ci wyżreć żarcie z lodówki,żeby dokonać gwałtu itp.?Nawet nie wiesz(a celujesz w dobrane statystyki) ile takich przestępstw poprzez wywołana lawinę złych zachowań domowników kończy się prowokacją z ich strony co w konsekwencji doprowadza do śmierci.
frykow YPB?

Ja tylko suchymi liczbami was obdarzam :)

 

Aczkolwiek chciałbym zwrócić uwagę - liczba zabójstw ogółem jak i liczba zabójstw z użyciem broni, nie rośnie wraz z większą ilością tej broni. Zarówno u nas jak i u sąsiadów.

bo złodziej nie przychodzi, żeby cie zabić.
a po co?Żeby ci wyżreć żarcie z lodówki,żeby dokonać gwałtu itp.?Nawet nie wiesz(a celujesz w dobrane statystyki) ile takich przestępstw poprzez wywołana lawinę złych zachowań domowników kończy się prowokacją z ich strony co w konsekwencji doprowadza do śmierci.

 

Złodziej przychodzi aby cie okraść. Dlatego na niego mówimy "złodziej".

 

Troche nieskładne Ci wyszło to ostatnie zdanie, ale wydaję mi się, że rozumiem. Takiej statystki nie ma, bo jak określić i zapisać w policyjnej statystyce czy "przestępstwo zostało wywołane przez lawinę złych zachowań domowników co doprowadziło do prowokacji (czyjej?) a w konsekwencji do śmierci".

 

Po prostu nikt jakoś nie wpadł na to, żeby taka rubrykę wprowadzić.

 

frykow Oczywiście, że nie rośnie! Ani nie spada! Bo to zależy od wielu złożonych czynników społecznych, materialnych, kulturowych. Michael Moore podaje w filmie Bowling for Columbine przykład USA vs. Kanada. W Kanadzie jest niewiele mniej broni, a o wiele mniej morderstw (1.8/100000). No i czego to dowodzi? Niczego!

frykow Oczywiście, że nie rośnie! Ani nie spada! Bo to zależy od wielu złożonych czynników społecznych, materialnych, kulturowych.

Zgadza się. Ale na zagrożenie zwiększeniem liczby zabójstw powoływano się powyżej, więc podałem statystyki.

Gość SS

 

W zasadzie to sam tytuł wątku jest bezsensowny - bo złodziej nie przychodzi, żeby cie zabić.

 

O.

Bład w rozumowaniu

Przychodzą aby uzyskać łup - jeśli ty możesz wskazac gdzie jest to będą chcieli od ciebie informacje, klucze, kod wydobyć

około 5km od moje działki, przyszli w nocy, weszli przez dach /wyjscie do komina/, spodziewali ze własciciel tego dnia pobierze 100 tys zł, nie pobrał

na jego oczach zastrzeli najpierw jedno dziecko później drugie

herszt tej grupy został złapany dopiero po około 12 latach po napadzie

bo złodziej nie przychodzi, żeby cie zabić.
a po co?Żeby ci wyżreć żarcie z lodówki,żeby dokonać gwałtu itp.?Nawet nie wiesz(a celujesz w dobrane statystyki) ile takich przestępstw poprzez wywołana lawinę złych zachowań domowników kończy się prowokacją z ich strony co w konsekwencji doprowadza do śmierci.

 

Złodziej przychodzi aby cie okraść. Dlatego na niego mówimy "złodziej".

 

Troche nieskładne Ci wyszło to ostatnie zdanie, ale wydaję mi się, że rozumiem. Takiej statystki nie ma, bo jak określić i zapisać w policyjnej statystyce czy "przestępstwo zostało wywołane przez lawinę złych zachowań domowników co doprowadziło do prowokacji (czyjej?) a w konsekwencji do śmierci".

 

Po prostu nikt jakoś nie wpadł na to, żeby taka rubrykę wprowadzić.

 

frykow Oczywiście, że nie rośnie! Ani nie spada! Bo to zależy od wielu złożonych czynników społecznych, materialnych, kulturowych. Michael Moore podaje w filmie Bowling for Columbine przykład USA vs. Kanada. W Kanadzie jest niewiele mniej broni, a o wiele mniej morderstw (1.8/100000). No i czego to dowodzi? Niczego!

 

Na koniec skoro już dyskutujemy.......skąd przeciętny Piekłasiewicz ma wiedzieć ...czy do jego domku wpier...la się złodziej czy jakiś tam przestępca-morderca.....skoro jak już tak stawiasz sprawe?Pytasz go w progu czy jest złodziejem i chce zagarnąć twoje mienie? :roll: Czy spierniczasz na piętro pod kratę i zza niej pytasz co on za ptica?Ehhh

 

W zasadzie to sam tytuł wątku jest bezsensowny - bo złodziej nie przychodzi, żeby cie zabić.

 

O.

Bład w rozumowaniu

Przychodzą aby uzyskać łup - jeśli ty możesz wskazac gdzie jest to będą chcieli od ciebie informacje, klucze, kod wydobyć

około 5km od moje działki, przyszli w nocy, weszli przez dach /wyjscie do komina/, spodziewali ze własciciel tego dnia pobierze 100 tys zł, nie pobrał

na jego oczach zastrzeli najpierw jedno dziecko później drugie

herszt tej grupy został złapany dopiero po około 12 latach po napadzie

 

Te SSSSS ja tego nie powiedziałem albo naucz się cytować. :evil:

Żaden błąd w rozumowaniu. To Ty uogólniasz w nieuprawniony sposób ekstremalne wypadki, co miałoby, Twoim zdaniem, czegoś dowodzić.

 

Czy jak ja podam przykład, absolutnie prawdziwy, że jak do mojego brata weszli przez okno (blok, 1 piętro) i on ich ułyszał i wypadł z sypialni rycząc "STÓJ KU.RWA!", na co oni uciekli, to czegoś to dowodzi? Np. Twojego błędu w rozumowaniu? [ta historia z bratem jest właściwie dość dowcipna jak się ja opowiada, bo gonił on dalej za nimi krzycząc "Widziałem Cie! Widziałem Twoją twarz!" :lol: ]

 

Niestety nie.

 

O ile zdarzają się przypadki brutalnych morderców i skończonych s..synów, to są one mniejszością. Przeciętny złodziej chce łatwo, szybko i bez zagrożenia zarobić. Dlatego obserwują domy, ustalają zwyczaje mieszkańców itp. żeby sie raczej na nich nie nadziać. Naprawde - uwierz mi, kryminalistyki i kryminologii sporo wciągnąłem, bo mnie to interesowało na studiach bardziej, niż prawo hadlowe :)

 

Co więcej - naprawde nie ma możliwości, żeby się przed takiego rodzaju napaścią skutecznie obronić. Ludzie giną na ulicach za kilka złotych, nie za 100 tys. I niewiele można tu poradzić, a na pewno nie wydając większej liczbie osób broń, aby się sama broniła.

 

Tu zresztą ujawnia się pewna niekonsekwencja większości zwolenników swobodnego dostępu do broni palnej. Otóż większe zagrożenie przestępczością jest związane z poluzowaniem kontroli i wszechobecności Państwa, w szczególności jego organów policyjnych. I to zazwyczaj libertarianom ogólnie odpowiada, ale w szeczegółach już nie, bo uważają, że jak ich napadną, to ta Policja jednak powinna się natychmiast zjawić im na ratunek.

 

Występuje tu klasyczny konflikt między bezpieczeństwem a wolnością. Zazwyczaj jest tak, że więcej jednego oznacza mniej drugiego. Dać ludziom prawo do broni, to powiększyć sferę wolności, ale, obawiam się, kosztem bezpieczeństwa.

Żaden błąd w rozumowaniu. To Ty uogólniasz w nieuprawniony sposób ekstremalne wypadki, co miałoby, Twoim zdaniem, czegoś dowodzić.

 

Czy jak ja podam przykład, absolutnie prawdziwy, że jak do mojego brata weszli przez okno (blok, 1 piętro) i on ich ułyszał i wypadł z sypialni rycząc "STÓJ KU.RWA!", na co oni uciekli, to czegoś to dowodzi? Np. Twojego błędu w rozumowaniu? [ta historia z bratem jest właściwie dość dowcipna jak się ja opowiada, bo gonił on dalej za nimi krzycząc "Widziałem Cie! Widziałem Twoją twarz!" :lol: ]

 

Niestety nie.

 

O ile zdarzają się przypadki brutalnych morderców i skończonych s..synów, to są one mniejszością. Przeciętny złodziej chce łatwo, szybko i bez zagrożenia zarobić. Dlatego obserwują domy, ustalają zwyczaje mieszkańców itp. żeby sie raczej na nich nie nadziać. Naprawde - uwierz mi, kryminalistyki i kryminologii sporo wciągnąłem, bo mnie to interesowało na studiach bardziej, niż prawo hadlowe :)

 

Co więcej - naprawde nie ma możliwości, żeby się przed takiego rodzaju napaścią skutecznie obronić. Ludzie giną na ulicach za kilka złotych, nie za 100 tys. I niewiele można tu poradzić, a na pewno nie wydając większej liczbie osób broń, aby się sama broniła.

 

Tu zresztą ujawnia się pewna niekonsekwencja większości zwolenników swobodnego dostępu do broni palnej. Otóż większe zagrożenie przestępczością jest związane z poluzowaniem kontroli i wszechobecności Państwa, w szczególności jego organów policyjnych. I to zazwyczaj libertarianom ogólnie odpowiada, ale w szeczegółach już nie, bo uważają, że jak ich napadną, to ta Policja jednak powinna się natychmiast zjawić im na ratunek.

 

Występuje tu klasyczny konflikt między bezpieczeństwem a wolnością. Zazwyczaj jest tak, że więcej jednego oznacza mniej drugiego. Dać ludziom prawo do broni, to powiększyć sferę wolności, ale, obawiam się, kosztem bezpieczeństwa.

 

Odpowiadasz mi czy SS-owi...bo zacytował jak manekinek

SSowi oczywiście.

 

Swoję drogą ciekawy nick, szczególnie w kontekście 70 rocznicy II WŚ ;)

 

A właściwie to już nikomu nie odpowiadam, ani za niczym się nie opowiadam. Proszę tylko, żeby jak ktoś się powołuje na jakąś "prawdę", to żeby ja podał (wraz ze źródłem najlepiej), a nie tylko uparcie twierdził, że on jest ww. prawdy depozytariuszem, a Ci, którzy to podwarzają, to "ignoruja fakty". I proszę, żeby jak ktoś nie jest ekspertem, to najwyżej mówił, że "moim zdaniem" wydanie broni ludności poprawia bezpieczeństwo. Itp. itd.

 

Dyskusja o dostępie do broni, z powodów braku jednoznacznych wniosków z badań statystycznych i socjologicznych, jest dyskusją typu ideologicznego. Nie ma tu "prawdy" w sensie takim, jak w fizyce (a w tej niektore teorie są dyskusyjne). Kreowanie się na obrońców rozsądku przed zidiociałą biurokracją państwową i oszalałymi ideologami miękkiej polityki karnej jest troszkę niepoważne, choć rozumiem, że dla niektórych może być pociągające. Jest to niestety pójście na umysłową łatwiznę. Tak samo jak niedostrzeganie szerszego kontekstu i reperkusji pewnych decyzji.

 

O i tyle. Dla mnie EOT czyli "powiedział co wiedział i se poszedł" ;)

 

pzdr

A właściwie to już nikomu nie odpowiadam, ani za niczym się nie opowiadam. Proszę tylko, żeby jak ktoś się powołuje na jakąś "prawdę", to żeby ja podał (wraz ze źródłem najlepiej), a nie tylko uparcie twierdził, że on jest ww. prawdy depozytariuszem, a Ci, którzy to podwarzają, to "ignoruja fakty". I proszę, żeby jak ktoś nie jest ekspertem, to najwyżej mówił, że "moim zdaniem" wydanie broni ludności poprawia bezpieczeństwo. Itp. itd.

 

Depi, to Ty odwracasz kota ogonem (jak zwykle zresztą).

To przeciwnicy tutaj zaczęli od powoływania się na prawdy objawione typu - wprowadzenie dostępu do broni na pewno spowoduje wzrost przestępczości, strzelaniny w szkołach, Polacy są wyjątkowo bestialską nacją (Ty możesz jeszcze napisać coś o "Polactwie") itp. Uzasadniając tym potrzebę istnienia zakazu.

 

Ja wprost pisałem, że źródła przytoczonych danych są takie sobie, wygooglane na szybko, są to tylko przykłady (nie świadczące o tym, że my mamy absolutną racje, tylko świadczące o tym, że przeciwnicy mijają się z prawdą) i poproszę o kontrargumenty jeśli są błędne (jeśli czytasz wybiórczo to Twój problem).

Nie ma nic konkretnego oprócz przeciwników przekonania i objawień. Za to jest od nich kategoryczne żądanie utrzymania obecnej sytuacji.

 

Przy każdym ograniczeniu - czy to się tyczy broni, czy prędkości, czy żarówek jakich używamy w domu - musi być odwrotnie. Zakaz musi coś polepszać. Nie ma dowodu na to, że ten zakaz polepsza naszą sytuację. Nie ma dowodu na to, że jego zniesienie pogarsza - po co więc i dlaczego zakaz? Bo się niektórym wydaje coś?

Mnie się też wiele rzeczy wydaje, ale nie nikomu z tego powodu nic nie narzucam.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...