Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

  • Odpowiedzi 130
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

Ja takze bije sie w piers: tak, jestem zwyrodnialcem...

 

Dużo nas jednak na tym podłym świecie.

Z ogromnym żalem wcierałem dzisiaj wyciśnięty czosnek i cytrynę w dzwonki karpiowe.

A po policzku spłynęła mi jedna, drobna łza.... :cry:

Gość Pepeg z Gumy

Z ogromnym żalem wcierałem dzisiaj wyciśnięty czosnek i cytrynę w dzwonki karpiowe.

A po policzku spłynęła mi jedna, drobna łza.... :cry:

 

Bo Ty wrażliwa mężczyzna jesteś.

Nigdy nie kupujemy zywego. W ogole ostatnio karpia jakos omijamy, przygotowujac swiateczne potrawy.

I słusznie, zwłaszcza , że karp wigilijny, to tradycja po Bolku Bierucie a nie staropolski obyczaj :p

 

 

Akurat nieprawda ... skad ci to przyszło do głowy?! I czemu wprowadzasz w bład innych? :o :/

Karp na polskich stołach w Wigilię pojawił sie około XIII wieku - wiec jest jak najbardziej tradycyjnym daniem.

 

natomiast odpowiadajac na post bobiczka - nie, nie zabiłabym .

I nie - nie kupujemy zywego karpią

Jak ktos umie humanitarnie - 1 ciosem - ok, sie nie czepiam, ale tych wszystkich co te bidne karpie katuja - najpierw noszac w reklamowkach bez wody przez pare godzin w supermarketach , potem - np. wkladajac na stól i uciekajac z kuchni - zeby po np. godzinie karp zdechł w męczarniach - albo jeszcze lepiej - żywego (!!!) karpia - rzucajacego sie do zamrażalnika - zeby po pół godzinie martwego wyjąc - nogi z du.py bym powyrywała.

Wigilijny klimat cholera :/

...

... - albo jeszcze lepiej - żywego (!!!) karpia - rzucajacego sie do zamrażalnika - zeby po pół godzinie martwego wyjąc -

...

... a tutaj się akurat mylisz :) ... śmierć spowodowana hipotermią nie jest śmiercią w męczarniach (przy gwałtownym wychłodzeniu, organizm przechodzi natychmiast w stan letargu i utraty świadomości) ... jest to zresztą jeden z najbardziej humanitarnych sposobów, przygotowywania homarów, krabów, raków i innych skorupiaków, gdzie wymagane jest parzenie we wrzątku (lub gorącym powietrzu albo parze wodnej) żywego jeszcze "delikwenta" ... gotowanie "zdechlaka" kwalifikuje go do kosza na śmieci :(

 

świąteczne pozdrówka

 

ps - mnie to już nawet nikt chyba nie wyspowiada ... no może Retro z Pepegiem lub Bob :wink:

Jak ktos umie humanitarnie - 1 ciosem - ok, sie nie czepiam, ale tych wszystkich co te bidne karpie katuja - najpierw noszac w reklamowkach bez wody przez pare godzin w supermarketach ,

 

Syrenko szanowna, nie znasz się na rzeczy.

Otóż też nie jestem ekspertem, ale akuratnie niektore ryby mogą długo zyc w reklamówce bez meczarni i szkody dla siebie. Znane są historie o wędrujących po łace węgorzach, które szukają przejścia do innych zbiorników wodnych. Mało tego, węgorze znajduje się czasem na dachach domów, gdzie włażą po wilgotnej rynnie, bo one idą pod prąd.

I karp nalezy też do takich oślizłych ryb, dla których godzina w reklamówce, to spoko, wrzucone po tej godzinie do natlenionej wody czują się znakomicie i na nic się nie skarżą.

Wiedzę w tym temacie mam z wczorajszego wywiadu w I programie polskiego radia z ichtiologiem z jakiejś uczelni. Nie pamiętam z jakiej, bo radio po prostu se grało i początkowo nie zwracałem na rozmowę uwagi. jednak konkluzja była taka: dobrze byłoby, zeby ekolodzy najpierw poznali rzetelną wiedzę na niektóre tematy, a potem dopiero wyciskali łzy u gawiedzi.

...

... - albo jeszcze lepiej - żywego (!!!) karpia - rzucajacego sie do zamrażalnika - zeby po pół godzinie martwego wyjąc -

...

... a tutaj się akurat mylisz :) ... śmierć spowodowana hipotermią nie jest śmiercią w męczarniach (przy gwałtownym wychłodzeniu, organizm przechodzi natychmiast w stan letargu i utraty świadomości) ...

 

i tu akurat się zgodzę ...

na forum akwarystycznym podają ten sposób jako najbardziej humanitarny jeśli chodzi o ryby akwariowe w stanie agonalnym.....

czasem jest tak, że ryba zachoruje , bądź zostanie poturbowana - i nie da sę jej już uratować - wtedy zalecają skrócenie cierpienia ... ponoć ten sposób dla ryby najlepszy - po prostu zasypia ........

odpowiadając na pytanie: tak, potrafię, tak, zabijałam karpie na wigilię

 

w dyskusje o humanitarnych i niehumanitarnych technikach uśmiercania wdawać się nie będę

 

Pozdrawiam,

Armidia

w dyskusje o humanitarnych i niehumanitarnych technikach uśmiercania wdawać się nie będę

 

No bo ogólnie wiadomo, że najlepiej to w łeb i nożem...

Karp ( w tym roku 18 kg )

* smażony

* w galarecie

*faszerowany

 

Przy stole będzie siedziało 20 osób i jak z doświadczenia wiadomo nikt ,nie będzie roztrząsać dylematów w jaki sposób ryby przeszły drogę od mazurskiego jeziora na półmisek pod nosem. Pewnikiem bądą porównania, że Mazurskie smaczniejsze od rodzimych okolicznych stawowych hodowlanych i bijących na głowę Czeskich..

 

A tak w ogóle..parę dni temu w sklepie odbyła się zagorzała awantura nad ilością osobowo sprzedawanej wątróbki.

Ludzie skakali sobie do oczu w poczuciu Chrześcijańskiego obowiązku posiadania własnoręcznie sporządzonego pasztetu.

 

A bez wątróbki żyć się nie da.

A pasztet ulubionym zimnym zagryskiem Polaków jest.

I tak w kółko można.

 

 

Smacznych Świąt tak czy siak życzę 8) 8)

 

Chyba, że zgodnie ze sumieniem nad Braćmi Mniejszymi - przy placku ziemniaczanym :lol: :lol: :lol:

Gość Pepeg z Gumy

 

 

Akurat nieprawda ... skad ci to przyszło do głowy?! I czemu wprowadzasz w bład innych? :o :/

Karp na polskich stołach w Wigilię pojawił sie około XIII wieku - wiec jest jak najbardziej tradycyjnym daniem.

 

 

Akurat dobrze byłoby sprawdzić a potem zarzucać wprowadzanie w błąd.

W wieku XIII karp a w zasadzie sazan owszem pojawił się na terenach polskich łowisk, ale nie na stole wigilijnym jako tradycja .

Owszem królowały na stole wigilijnym ryby jednak nie sazan, który był traktowany jako chwast, i spożywała go jedynie skrajna biedota i Żydzi, z braku innych ryb. Nie był też rybą hodowlaną.

Po drugiej wojnie dekretem Bieruta powstawały pierwsze hodowle karpia będące szybkim substytutem uzupełnienia rynku w ryby, których szlachetnych gatunków wówczas nie było lub było mało.

Nic więc , to ,że był w jeziorach i sie go jadało, kiedy starzy Polacy częściej jadali na święta zupełnie inne gatunki, a dopiero za Bolka, tradycyjnym gatunkiem na wigilię stał się karp bo innych słodkowodny ryb i tak nie było.

Jednak karp ,to nie staropolski gatunek i obyczaj wigilijny , co w moim domu rodzinnym zawsze z niesmakiem przypominała nam nasza przedwojenna babka,dla której brak sandacza czy szczupaka był w święta synonimem upodlenia czasów i obyczajów.

Spokojnych Świąt.

Przypomniało mi się jak ładnych parę lat temu ośmieliłem sie na jednym takim forum zauważyć że zarówno karp jak i choinka nie są staropolskimi obyczajami . Prawie mnie tam zlinczowano .
Przypomniało mi się jak ładnych parę lat temu ośmieliłem sie na jednym takim forum zauważyć że zarówno karp jak i choinka nie są staropolskimi obyczajami . Prawie mnie tam zlinczowano .

 

Tak samo jak wiara w "pewnego żyda..." :D

 

 

Akurat nieprawda ... skad ci to przyszło do głowy?! I czemu wprowadzasz w bład innych? :o :/

Karp na polskich stołach w Wigilię pojawił sie około XIII wieku - wiec jest jak najbardziej tradycyjnym daniem.

 

 

Akurat dobrze byłoby sprawdzić a potem zarzucać wprowadzanie w błąd.

W wieku XIII karp a w zasadzie sazan owszem pojawił się na terenach polskich łowisk, ale nie na stole wigilijnym jako tradycja .

Owszem królowały na stole wigilijnym ryby jednak nie sazan, który był traktowany jako chwast, i spożywała go jedynie skrajna biedota i Żydzi, z braku innych ryb. Nie był też rybą hodowlaną.

Po drugiej wojnie dekretem Bieruta powstawały pierwsze hodowle karpia będące szybkim substytutem uzupełnienia rynku w ryby, których szlachetnych gatunków wówczas nie było lub było mało.

 

...

No i takim wlasnie sposobem - dzieki Boleslawowi- karp stal sie nowa, swiecka tradycja :)

 

Pozdrawiam swiatecznie, powigilijnie bezkarpiowo :)

 

Tak samo jak wiara w "pewnego żyda..." :D

 

Czy autor moglby rozwinac swoja blyskotliwa mysl?

 

Nie kaman?

No to wyjasniam:

O tym, ze Jezus był żydem przypomniał pewien człowiek jednej moherowej pani, która twierdziła, ze prawdziwy Polak - katolik z żydami nie może mieć nic wspólnego.

A staropolska wiara, to chyba Światowid, Kupała, czy jeszcze inne tam białe klacze, dębowe uroczyska i żerce.

I po karpiu zostało tylko wspomnienie, prawda?

Mój był smaczny, chwalony przez licznych gości którzy przewinęli się w okresie świąt.

A od stycznia myślimy tanim zakupie i zarybianiu naszych ubogich i mało zasobnych w rybę zbiorników.

Myśliwi pewnie już dawno zatroszczyli się o pełne paśniki .

W marcu znowu podjedziemy z ogromnymi kadziami nad wodę powypuszczać na wolność bezkresną jeziora kilka ton "biednego" hodowanego w tym celu karpia.

Dla wszystkich myślących więcej - niż populistycznie ważny problem bywania na stołach naszych ryb i zwierząt - pozdrowienia.

Chyba The End tematu.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...