Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

Madzia to spoko damy radę- jeszcze takiego ogrodnika z Ciebie zrobimy, że będą się od Ciebie uczyć :);) Szklarnie zostaw proszę proszę :lol2: Będziesz miała takie pyszne pomidorki, ogóreczki, sałatkę wczesną wiosną :D

 

 

I Ty Brutusie przeciwko mnie:D:D

Poważnie to ona szkaradna jest, mam nadzieję że jeśli się zdecydujemy ją zostawić to da się ją jakoś odnowić :yes: Bo jak nie to....:D

Temat do przedyskutowania. Mąż już wie, że ja się tym zajmować nie będę (mam na głowie cały dom, zero pani sprzątającej itp) a on ma nieraz problem skosić trawę więc niech się lepiej zastanowi :p:P

 

p.s działka nie jest duża, bo to osiedle domków w środku miasta, wiec będzie dobrze:)

Dużo kostki, trawy, tujek, bukszpanu, kwiatki tylko w doniczkach (nie lubię grzebać w ziemi) jakieś krzaki sezonowe, wiecej nie wiem:lol2:

Edytowane przez Magdzinska
Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/157511-fotki-i-plotki-u-marjel/page/342/#findComment-5708873
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 10,3k
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

Najaktywniejsi w wątku

Dodane zdjęcia

Cześć wszystkim....

 

Dziś odpowiem tylko na zadane konkretnie pytania, na plotki nie mam siły....

 

Czapkaa halogeny w prysznicu u dzieci kupione w elmaxie na ul. Fabrycznej, są to najzwyklejsze światełka , które są nierdzewne i spełniają warunki, że mogą być zastosowane pod prysznicem.

 

Koza79, napisz gdzie ten twój dziennik, zapraszasz ale nie wiemy gdzie iść :rolleyes:

 

 

 

 

Kochani, znikam znowu na jakiś czas.....Czasem wspominałam , tak po między wierszami, że borykamy się z chorobą....chorobami ...

Moja mama od dwóch lat choruje na raka mózgu, jest to glejak wielopostaciowy czwartego stopnia. Z tą chorobą średnio żyje się rok czasu, w bardzo rzadkich przypadkach 2 lata. U nas w lutym minie dwa lata, różnie było raz lepiej raz gorzej, w większości mama była w moim rodzinnym domu i przez cały dzień zajmował się nią mój tata emeryt, z pomocą moją i mojego brata.

W tamtym roku w zimie stan się pogorszył i była przez kilka miesięcy w hospicjum , na moich oczach umarło przez ten czas kilkadziesiąt osób, w tym kobiety w moim wieku, mające małe dzieci, ile ja wtedy łez przelałam to moje...z iloma rodzinami się zaprzyjaźniłam ile odejść przeżyłam .....

Generalnie większość czasu mama była w domu, w zasadzie od początku choroby jest przykuta do łóżka, łatwo nie było i jej i nam. Na szczęście nie była świadoma choroby bo zaraz po operacji usunięcia guza jej umysł powiedzmy nie funkcjonował normalnie....guz odrósł po dwóch miesiącach jeszcze większy, to jest taki terminator i nie ma to lekarstwa.

W między czasie na raka nerki zachorował mój teść....operacja, usunięcie nerki, półtora roku ciszy i przeżuty na płuca....jakby było mało dzień przed wigilią operacja kręgosłupa. W tej chwili stan jego w miarę przyzwoity, ale bomba zegarowa cyka ...

 

Następnie moje życie osobiste się wywróciło do góry nogami...w tak trudnym i tak dla mnie czasie....Trzeba było zacisnąć zęby, żyć, udawać, pomagać dalej i radzić sobie samej...

 

Dowiedziałam się, przy okazji, że nie jestem kruchą blondynką , a silną babą z twardą dupą.

 

Fm to był drugi mój świat, tu przy Was się wyłączałam , żartowałam , starałam się nie biadolić, takie odcięcie od rzeczywistości. Wymyślałam nowe zadania wnętrzarskie, zakupy, zmiany w domu, to jest takie moje lekarstwo na całe zło.

 

Parę razy chciałam to wszystko wywalić z siebie, ale myślałam sobie po co? Po co mam obarczać swoimi problemami inne osoby które przecież też sielanki nie mają, a może nawet gorsze problemy. Tu podziękowania dla Anetki S, ona wie za co :hug:

 

Dzisiaj piszę bo coś we mnie pękło.

 

Od wczoraj moja mama jest w hospicjum jest stan jest bardzo zły, spodziewamy się najgorszego....

 

Modlę się żeby już jak najmniej cierpiała , modle się o tatę żeby miał siłę znieść jej odejście...taka miłość i takie małżeństwo się nie zdarza, są wyjątkowi, zawsze wszystko razem, żadnych kryzysów, zakochani całe życie w sobie jakby się dopiero poznali, wszędzie razem, wszystko razem, zapatrzeni w siebie, zakochani...Ja sobie dam radę, ale czy on....

 

Tyle dałam rady napisać... łzy cisną się.... zbieram się do hospicjum , tylko czekam na D aż zostanie z małym (ma zapalenie oskrzeli)

Edytowane przez joliska
Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/157511-fotki-i-plotki-u-marjel/page/342/#findComment-5709629
Udostępnij na innych stronach

ja tylko jeszcze napiszę, że pisanie o swoich problemach to nie obarczanie nas, często nie zdajemy sobie sprawy, jak z wielu rzeczy możemy się cieszyć i bardziej na codzień doceniać to co mamy

 

:yes::yes:

:hug::hug:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/157511-fotki-i-plotki-u-marjel/page/342/#findComment-5709786
Udostępnij na innych stronach

MarJel :hug:

"Pocieszając przyjaciela nie mów nic, bo słowami i tak nic nie zdziałasz. Dziel z nim smutek w ciszy. Swoją obecnością wyrażasz wszystko co chciałbyś mu powiedzieć ".

 

Myślami jesteś z Tobą :hug: :hug: :hug:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/157511-fotki-i-plotki-u-marjel/page/342/#findComment-5709822
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



×
×
  • Dodaj nową pozycję...