Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

Planowalismy - a jakże!

Ale nie wyszło - trochę z naszej winy. Był juz prawie gotowy projekt, gdy kuzyn (architekt przyszły) nam poprzewracał w głowie. I zaczęło sie rysowanie domu od nowa. W rezultacie mieliśmy w marcu rozpocząć budowanie, a dopiero za tydzien odbieramy pozwolenie. Do tego dojdzie 2-3 tyg na uprawomocnienie. I heyah!!!!! :D

15 lipca chcemy wbić łopaty i ruszyć ostro. W tym roku "surowiec". Potem zależy jak sie będzie układało - i finanse i pogoda.

Na razie "dziubiemy" drobiazgi: ogrodzenie, załatwiamy przyłacza i takie tam

 

pozdrawiam

krynek,

zrobili was w tzw bambuko

bo wcale nie musisz graniczyć z żadnym domem - wystarczy żeby przy tej samej drodze nawet kilometr dalej stał jakiś dom.

 

To samo dotyczy braku planu - do wydania warunków nie trzeba żadnego planu.

Proponuję zgadać się z jakimś prawnikiem i postraszyć w gminie (na piśmie) że na skutek ich niedouczenia obciążysz ich kosztami utraconych korzyści albo czymś podobnym - np. kosztami jakie poniosłeś z tego powodu że dom nie stoi.

zrobili was w tzw bambuko

bo wcale nie musisz graniczyć z żadnym domem - wystarczy żeby przy tej samej drodze nawet kilometr dalej stał jakiś dom.

 

Mozesz to rozwinac, na jakiej podstawie tak twierdzisz bo juz kilkakrotnie ten temat byl na forum poruszany i po raz pierwszy ktos pisze ze dzialka zabudowana nie musi miec wspolnej granicy z dzialka na ktorej ktos che sie budowac. Zreszta osobiscie rowniez spotkalem sie interpretacja urzednika ze dzialka sasiednia MUSI byc zabudowana.

jajamar i BK prawda jest taka, że co urząd to inna interpretacja. U mnie też popierają teorię, że na sąsiedniej powinno coś stać i tyle. Dzięki temu że skłądaliśmy po starych przepisach mamy po ponad pół rocznych staraniach WZiZT. Pozwolenie na budowę to była czysta formalność 24-48 godzin. Sam biegałem po podpisy by się od ręki uprawomocniło. Ale WZiZT to była droga przez mękę systemem codziennego (nawet kilkukrotnego) dręczenia. Pana urbanistę to nawet sam woziłem na wizję lokalną...

 

ale mury idą w górę :D

 

http://republika.pl/babie_lato/

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia w walce z urzędami.

Ale WZiZT to była droga przez mękę systemem codziennego (nawet kilkukrotnego) dręczenia. Pana urbanistę to nawet sam woziłem na wizję lokalną...

 

A mi nie chcieli powiedzieć który urbanista zajmuje się moją sprawą. Stała śpiewka pani z Urzedu to: "nic sie nie zmieniło, proszę zadzwonić za dwa tygodnie", po 4 miesiącach urbanista wypluł z siebie projekt WZiZT teraz czekam na uzgodnienia.

A po co mają ci coś więcej powiedzieć? jeszcze byś coś przyśpieszył z pominięciem ich (ważnych) osób? Przecież taki urzędas to pępek świata :evil:

Ja swojego urbanistę sp9otkałem przypadkiem, ale jak mi wpdał w ręcę to trzymałem gop kurczowo do końca - nawet wywalczyłem z nim kilka potrzebnych mi zapisów np. o tym, że mogę posadowić dom na graniczy 2 działek... Teraz to jest u mnie prawo :D

No nam pozwolenie załatwiła moja córcia w brzuszku. Jak się pojawiłam tam zamiast męża to kazali tylko zadzwonić za tydzień, żeby się upewnić czy naczelnik podpisał pozwolenie. A jak przyjechałam po podpisane i zobaczyli, że Emilka może się pojawić przed uprawomocnieniem to panie wpadły na pomysł co zrobić, żeby się od razu uprawomocniło.

 

Nasz kierownik budowy nie mógł uwierzyć, że od razu mamy prawomocne.

 

No i tym sposobem z brzuszyskiem gotowym za 2 tygodnie łążę po różnych urzędach. A największy problem mamy obecnie z ZUD-em, bo tam przyjmują tylko geodetów. :(

 

Dalej zamierzam załatwiać różne sprawy z Emilką w naturze...

 

Pozdrawiam,

 

M.

zrobili was w tzw bambuko

bo wcale nie musisz graniczyć z żadnym domem - wystarczy żeby przy tej samej drodze nawet kilometr dalej stał jakiś dom.

 

Mozesz to rozwinac, na jakiej podstawie tak twierdzisz bo juz kilkakrotnie ten temat byl na forum poruszany i po raz pierwszy ktos pisze ze dzialka zabudowana nie musi miec wspolnej granicy z dzialka na ktorej ktos che sie budowac. Zreszta osobiscie rowniez spotkalem sie interpretacja urzednika ze dzialka sasiednia MUSI byc zabudowana.

 

Temat był w majowym muratorze. Co znaczy sąsiednia - przecież sąsiedztwo to nie tylko bezpośrednie graniczenie. W Muratorze bardzo ładnie to opisali - posiłkując się m.in. słownikiem języka polskiego.

 

Po prostu urzędnicy bywają ograniczeni i nie jeżdżą na szkolenia, a jak jeżdżą to nie wiem co tam robią, bo chyba nie słuchają tego co się do nich mówi.

Pomiędzy moją działką a domami są cztery inne działki - i warunki są bez problemów - tylko trzeba było żeby geodeta narysował obrysy najbliższego budynku - żeby było że jest sąsiedztwo działki zabudowanej z tej samej drogi publicznej.

Jak nie masz tego artykułu, odnajdę w domu i zeskanuję, prześlę pocztą tylko daj znać.

Pozdrowienia

No nam pozwolenie załatwiła moja córcia w brzuszku. Jak się pojawiłam tam zamiast męża to kazali tylko zadzwonić za tydzień, żeby się upewnić czy naczelnik podpisał pozwolenie. A jak przyjechałam po podpisane i zobaczyli, że Emilka może się pojawić przed uprawomocnieniem to panie wpadły na pomysł co zrobić, żeby się od razu uprawomocniło.

 

Nasz kierownik budowy nie mógł uwierzyć, że od razu mamy prawomocne.

 

No i tym sposobem z brzuszyskiem gotowym za 2 tygodnie łążę po różnych urzędach. A największy problem mamy obecnie z ZUD-em, bo tam przyjmują tylko geodetów. :(

 

Dalej zamierzam załatwiać różne sprawy z Emilką w naturze...

 

Pozdrawiam,

 

M.

 

Dobry sposób - tylko jest jeden problem - wszyscy ci będą brudnymi ręcami dziecko macać. Niestety u nas ludzie rzadko myją ręce, a widziałam dzieci z zakażeniami ogólnymi od właśnie takich macantów.

Lepiej dziecko zostaw w domu a chodź załatwiać sprawy sama.

No chyba że wejdziesz do urzędu z głośno wrzeszczącym dzieckiem ...

Wtedy będziesz bardzo szybko załatwiona :wink:

Z tym pozwoleniem to szału można dostać. Można planować, ale w końcu i tak życie te plany zweryfikuje. Ja planowałam przed zimą wylać chociaż ławy, ale gdzie tam. Pozwolenie załatwialiśmy od czerwca do listopada. Tłumaczyli to m.in. tym, że trafiliśmy na zły okres (przeniesienie do Starostwa kompetencji urzędów). No, ale w marcu ruszyliśmy pełną parą. Jednak i tak nie obyło się bez przestojów.

witam wszystkim

 

tak przeglądam ten wątek i aż mnie pokorciło napisać. wszystkie kwity dot. pozowlenia złożyliśmy pod koniec 2003 (tak aby było jeszcze w gminie) - niestety w połowie stycznia dostajemy list, że sprawę przekazali do starostwa. porażka.

i co - 28 stycznia mamy pozwolenie !!!!!!

budowę planujemy na dwa sezony - w tym roku stan surowy otwarty i w przyszłym resztę.

tak się zastanawialiśmy aby zacząć w kwietniu jednak nic z tego nie wyszło za wyjątkiem zdjęcia humusu ;)

na początku maja załatwiłem wiercenie studni, skrzynkę elektryczną i tyczenie i jak 12 maja zaczęli kopać fundament, to 22 maja stanęły już ściany nośne i właśnie jutro mają przyjechać z belkami stropowymi - sam zamawiałem !!!

dodam tylko, że budujemy dom z użytkowym poddaszem ok 180 m (w tym 30 m garażu) w technologii tradycyjnej - max

 

w związku z takim obrotem sprawy obawiam się tego tempa postępu robót, a nuż coś umknie. już sam nie wiem co jest lepsze - szybsza robota czy też powolne budowanie.

 

pozdro: :evil:

U mnie fachowcy zrobili wylewkę pod filary przez wejsciem i dodatkowo wylali płytę 2x2 metry. Zapomniałem tylko, że pod płytą jest wyjscie kanalizacji :-? . Hydraulik klał w zywy kamien bo teraz bawi sie w górnika :-? :-?

 

Temat był w majowym muratorze. Co znaczy sąsiednia - przecież sąsiedztwo to nie tylko bezpośrednie graniczenie. W Muratorze bardzo ładnie to opisali - posiłkując się m.in. słownikiem języka polskiego.

 

Pomiędzy moją działką a domami są cztery inne działki - i warunki są bez problemów - tylko trzeba było żeby geodeta narysował obrysy najbliższego budynku - żeby było że jest sąsiedztwo

 

Dzieki za odpowiedz mam majowego muratora wiec jak cos to poszukam sobie.

Pamiętaj, żeby przed wylaniem podbetonów rozłożyć kanalizę po domu, potem trzeba będzie kuć. U mnie dziś walczy hydraulik... :D

 

dzięki za ostrzeżenie, właśnie z lektury forum cosik mnie niepokoi z rozprowadzeniem rur. kiedy powinny być rozprowadzone. u mnie jest tak, że stoją ściany a pomiędzy nimi jest ziemia z wykopów (nie ubita) a obok murów leżą 3 wywrotki ziemi dodatkowej. jak rozumiem, to wtedy gdy ubiją całą ziemię, rozprowadzą trochę betonu i połóżą rury. tylko co to jest podbeton ???

Na dzień dzisiejszy mam jusz fundamenty i teraz jestem na etapie wkładania ubitej cegły do środka pomieszczń i potem zasypanie jeszcze 5cm wasrtwa żwiru.Tyle na najblizszy tydzien .

Buduje wierzbe II .

Pozdro ALLL

lagerfeld - kanalizę ukłądaj po ubiciu ziemi a przed podbetonem (chudziakiem) pod posadzki. Jesli zrobisz to przed ubiciem to mogę (ale nie koniecznie) zmienić ci spadki rur.

Ja mam ciągnięte teraz ściany i w tym samym czasie ukłądaną kanalizę - jedno drugiemu nie przeszkadza - murarze żyją w zgodzie z hydraulikami... :D - sielanka.

lagerfeld - kanalizę ukłądaj po ubiciu ziemi a przed podbetonem (chudziakiem) pod posadzki. Jesli zrobisz to przed ubiciem to mogę (ale nie koniecznie) zmienić ci spadki rur.

Ja mam ciągnięte teraz ściany i w tym samym czasie ukłądaną kanalizę - jedno drugiemu nie przeszkadza - murarze żyją w zgodzie z hydraulikami... :D - sielanka.

 

dzięki za odpowiedź. mój wykonawca stwierdził, że obecnie nie ma co się spieszyć i dopiero jak ułożą całą ziemię i przejdą montować strop to wtedy powinienem wezwać hydraulików coby mi ułożyli rury.

 

pozdro :evil: lagerfeld

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...