Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

mufeczko!

 

i o tym myślałam ale za takie 4x4 trzeba dać min 80 tys. , a na razie to nierealne, zresztą kupiłam w zeszłym roku 2 letni samochód ale na pajero i tak by zabrakło......... :cry:

 

ale wójt mnie do tego nie zmusi......... :wink:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1097554
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 195
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

mam dość , mam dość !!!!!!!!!!!!!!!! :evil: :evil: :evil:

 

 

 

sprzedaje ten cholerny dom , to żadna przyjemność, mąż przed południem pojechał do sąsiadów kilka domów dalej żeby odebrać podpisane pismo, z którym jutro idą do wójta i się znowu zakopał po osie w błocie

 

właśnie jakimś traktorem go wyciągneli , klnie jak szewc i myje samochód na podwórku , tak nie sposób żyć

 

jestem niewolnikiem własnego domu, nawet na piechotę nie da się przejść do sąsiada bo się grzęźnie w breii

 

 

żeby bać się wsiadać do samochodu ,jaki to ma sens ,

 

zaczynam poważnie rozglądać się za działką przy asfalcie

 

uczulam wszystkich żeby nie kupowali działki tam gdzie prowdzi do niej polna droga , męka na własne życzenie i za własne pieniądze

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1098510
Udostępnij na innych stronach

U nas jest bardzo podobna sytuacja jeżeli chodzi o drogę. Od asfaltu dzieli nas może ze sto-dwieście metrów, ale to jest TO sto-dwieście metrów....Zakopałam się na razie raz, ale za to solidnie. Na szczęście mój mąż przewidział coś takiego i wymienił samochód na 4x4. Ja jestem uparta i jeżdżę osobowym. Też mnie to stresuje i wkurza, też myślę o tym czy wyjadę/dojadę i nie poprawia mi to humoru. Tym bardziej, że przy naszej drodze mieszkają zaledwie trzy rodziny i nie sądzę, żeby gmina jakoś tak bardzo chciała nam iść na rękę.

Ale jedno nas różni - ja za nic nie chciałabym pozbyć się domu, ba, nie chciałabym mieszkać przy asfaltowej drodze, gdzie jeździ sporo samochodów. No, chyba, że taka bardzo wewnętrzna i spokojna.

Mój mąż zapowiedział, że jak za te 80 lat nam tę drogę będą chcieli asfaltować to i tak trzeba wystąpić o "śpiących policjantów" (te garby na uliczkach - jakby co), żeby nikt nam tu nie jeździł bez sensu.

Pocieszam się, że to tylko parę tygodni na wiosnę i parę tygodni na jesieni. Reszta jest ok - albo sucho, albo zamarznięte...

Trzymaj się Paty. Życzę powodzenia w urywaniu tego i owego Waszemu wójtowi! :p

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1098528
Udostępnij na innych stronach

U mnie też BŁOTO (120m), dodatkowo wspomagane gliną z wykopów pod wodociąg i kołami samochodów dostawczych które co chwila cos dowożą. I błotko jeszcze sobie będzie - niedługo wykopów ciag dalszy... Nie ma sensu nic sypać, trzeba polubić. trzeba uważać przy wysiadaniu - można w miarę suchą noga, można od razu po pół łydki...

P.s. - przed supermarketami teraz łatwo odróżnić "blokersów" od "domatorów". Nasz samochód wygląda jak forma z gliny na kółkach, strach tego dotknąć...

Jedyna nadzieja w położeniu domu - na samej górce - powinno to draństwo w miarę szybko spłynąć/wsiąknąć

I jeszcze jedna dygresja - myslałam naiwnie, że kostkę da się "odłożyć" na następny sezon po wprowadzeniu. Nie jest to jednak najlepszy pomysł 8) :lol:

Ale swojej slepej uliczki nie zamieniłabym na gładziutki asfalt. W tej chwili na działkach przy drodze przez najbliższe 10 lat sa małe szanse na budowę czegokolwiek - mam wjazd jak do rezydencji ;) I mam obietnicę od gminy, że posypie moje 120m tłuczniem jak już nam gaz dociągną

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1098530
Udostępnij na innych stronach

Paty ....

musisz byc dzielna ...minie z m-c zazieleni sie wszystko i wyschnie bloto i bedzie OK

 

u na ok 300 metrow takiego byle czego z blotem o szerokosci 4 m (NIE MA NAWET JAK KOLEIN OMIJAC... :evil: :evil: ) ...

jak w zeszlym roku w 4 osoby zlozylismy do gminy projekt robienia asfaltowki to pojawilo sie ok 14 protestow od innych wspoluzytkownikow owej drogi ... ktorzy w ramach powiekszania swoich "majatkow ziemskich" powsuwali sie plotami na owa droge na 1-2 metry z kazdej strony (okazalo sie ze pierwotnie ona miala ok 7-8 metrow szerokosci) i teraz musieliby swoje sliczne ogrodzenia przesuwac :evil: :evil: :evil: ....

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1098539
Udostępnij na innych stronach

Pat Slonce, musze wydrukowac Twoje posty i dac do poczytania wszystkim do ktorych moje argumenty dlaczego kupuje 20-sto letnia szeregowke do remontu na obrzezach miasta, jak przeciez moglam za to miec nowy dom 20 km poza miastem, nie przemawialy wogole :lol:
Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1099132
Udostępnij na innych stronach

Paty wspolczuje ci :( :(

Moj dom od asfaltu dzieli tylko 70 m wewnetrznej drogi. Utwardzalam te droge jeszce przed rozpoczeciem budowy. 25 kamazow drobnego gruzu na to poszlo, najpierw koparka usunela ziemie, potem piasek, potem gruz. Fundamenty byly wykopane w kwietniu 2004 roku i samochody na tej drodze jakos jezdzily. Mieszkamy od wrzesnia 2005 roku, teren wokol domu z frontu niby posprzatany, dodatkowo utwardzony. W listopadzie moj maz wlasnorecznie przerzucal 20 ton drobnego gruzu pod kostke, ramiona mu odpadaly :(

 

Do mnie mozna dojechac samochodem, ale co z tego, bloto straszne, taka cholerna breja :evil: Jesienie zabraklo kasy na zrobienie podjazdow, kostki, teraz kiedy sniegi stopnialy makabra.

Mam 3 koty i psa i cale to 'towarzystwo' musi miec myte lapy za kazdym razem kiedy wchodzi do domu. My chodzimy w takich 'walonkach' na spacery, znajomi przynosza obuwie na zmiane, jest po prostu super :evil:

Do garazu (ktorego nie uzywamy) nie dojedzie sie, bo tam jeszcze wieksza breja. Mozna sie wprowadzic bez robienia podjazdu, ale to jest koszmar.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1099523
Udostępnij na innych stronach

naszczęście drogę bezposrednio pod swoim płotem mam wylaną całą betonem a na podwórku podjazdy ułożone z kostki

ale co z tego jak na podjazd wwozi się tony błota z ulicy dojazdowej

 

dzisiaj krucjata na wójta - poszło 5 - ciu chłopa , zobaczymy co z tego wyjdzie

albo oni albo wójt , ktoś musi zginąć....... :evil: ale chłop sie z rana zdziwi :D :D :D , pposzli z zaskoczenia, bo umówić sie byłoby chyba ciężko

 

a najsmutniejsze jest to ,że to bogata gmina , we wsi gminnej są piekne chodniki z kostki, latarnie, cała infrastruktura ,wszystko spod igiełki a reszta co ma w błocie utonąć........ech życie.........

 

ale i tak jestem ustawiona na węszenie nowej działki..........przy drodze......

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1099899
Udostępnij na innych stronach

Dołączam do klubu, aż boję się myśleć, co będzie dalej. Na szczęście mam tylko jakieś 70 metrów błocka, ale i tak boję się co będzie jak zakopię się w drodze do pracy :roll: Komitet budowy drogi też u nas istnieje i nawet była jakaś obietnica, ale póki co trzeba zainwestować w gumofilce. Ostatnio mąż mnie pocieszał, że jak zamieszkaliśmy 10 lat temu w bloku, to też było takie błocko, a jak się wyprowadzaliśmy to było już ślicznie. Rzeczwiście, zapomniałam o błocku, pamiętam tylko, że było ślicznie. Widać za dobrze, bo znów grzęznę w błocie :wink:
Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1100297
Udostępnij na innych stronach

Przyłączam się do klubu błotniaków. W zeszłym tygodniu byłem na działce zobaczyć czy już śniegi zeszły. Nie zwróciłem uwagi na samochody zaparkowane na początku drogi osiedlowej - to był błąd. Jadę, brnę dalej, jeszcze tylko kawałek z górki i będę na działce. Niestety górka okazała się bagnem, na szczęście siłą rozpędu z niej zjechałem. Okazało się po chwili że ludzie zostawiają samochody na polu i dymają do domów 300 m!!! :o

Pół wsi się później zeszło zobaczyć czy wyjadę spowrotem pod górkę :lol: . Na szczęście udało się :D

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1100326
Udostępnij na innych stronach

Myślę że najlepszy dla mnie byłby dom ale w mieście

we wszystkich wątkach o domach na wsi zwracałam uwagę na mozliwości logistyczne rodziny i całkiem sporo razy dostałam po głowie

przez wiele lat mieszkalismy w samochodzie i po takich doświadczeniach nigdy w życiu nie chciałabym zamieszkać w miejscu, gdzie nie ma publicznej komunikacji o dostatecznej częstotliwości

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1100695
Udostępnij na innych stronach

Gość M@riusz_Radom

Łącze się w bólu z Wami. Miałem zrobić zdjęcie ale mi aparat wpadł bo tego błota i ślad po nim zaginął :lol:

 

Chyba jednak kupie płyty betonowe, zawezwę koparkę, wykorytuje glinke i osadze płyty w korycie. Powinno wystarczyć na jakiś czas.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1100700
Udostępnij na innych stronach

Ja dzisiaj ledwo co wyjechałam z działki, bo najgorszy jest kawałek tuż przy naszej bramie... Było okropnie. Ale jak wysiadłam z samochodu, żeby zamknąć włości i poczułam ten ciepły wiaterek i usłyszałam świergot ptaków (skrowronki?!) to mi od razu złość przeszła. Nigdy w życiu w mieście!
Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1100828
Udostępnij na innych stronach

Ja dzisiaj ledwo co wyjechałam z działki, bo najgorszy jest kawałek tuż przy naszej bramie... Było okropnie. Ale jak wysiadłam z samochodu, żeby zamknąć włości i poczułam ten ciepły wiaterek i usłyszałam świergot ptaków (skrowronki?!) to mi od razu złość przeszła. Nigdy w życiu w mieście!

W moim "mieście" są skowronki, bażanty i kuropatwy 8)

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/27279-rozczarowanie-nowym-domem-dojazdem-nadal-trwa/page/7/#findComment-1100885
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...