Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

  • Odpowiedzi 4,9k
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

Wczoraj wieczorem, po powrocie do domu, Jan Rokita w przypływie szału dotkliwie pobił swoją żonę. Jak podejrzewa policja, powodem mógł być wzorek na jej sukience, przedstawiający kwiaty, a dokładnie... kaczeńce.
Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268659
Udostępnij na innych stronach

Pani w szkole pyta dzieci o ich zwierzątka, przychodzi do Jasia:

- Jasiu masz może pieska?

-Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować.

-Jasiu to straszne, a kotka nie masz?

- Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem, ojciec i matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować.

- Jasiu co ty mówisz, przyjdź jutro z mamą!

- Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze nie bzykam, tata juz nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać..

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268658
Udostępnij na innych stronach

> Król Lew postanowil wybudowac na polanie dla swoich poddanych

> schronienie, ale to wymagalo szeregu zezwoleń, wniosków i podań.

> Trzeba się bylo udac do Urzędu by ta sprawę zalatwic, zwolal więc

> miejscowa spolecznosc, by wybrala przedstawiciela. Zadecydowano

> zatem, by byl to niedzwiedz, bo duzy, silny i wzbudza respekt.

>

> Po osmiu godzina wraca z urzędu. Lew się go pyta, co tam zalatwil, a

> on mówi, ze nic.

> - Jak to nic? Ty taki wielki i nic?!

>

> Wydelegowano więc lisa, chytry i przebiegly i sprytu ma duzo. Wraca po

 

> osmiu godzinach i tez nic.

>

> Lew mówi:

> - To moze wiewiórkę? Taka delikatna, ladna, szybka i zgrabna...

> Podobnie jak poprzednicy tez nic nie zalatwila.

> - No to koniec naszych marzeń - orzekl Król Lew - a moze ktos na

> ochotnika?

>

> Zglosil się osiol, wszyscy pękali ze smiechu:

> - Przeciez Ty nic nie potrafisz zalatwic!

> Ale osiol się uparl i poszedl. Wraca pod dwóch godzinach uradowany,

> z zezwoleniem w ręku, ogólne zdziwienie, królowi szczęka opadla.

> Pytaja się więc, jak to zalatwil, a osiol na to:

> - Gdzie otworzylem drzwi, to ktos z rodziny.

 

 

***

wrzuciłam już sfrustrowanym, ale tu się też godzi :)

> - Gdzie otworzylem drzwi, to ktos z rodziny.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268657
Udostępnij na innych stronach

Trzy przyjaciółki po powrocie z dwutygodniowych urlopów dzielą się

wspomnieniami. Pierwsza mówi :

- Pierwszego wieczora poznałam jednego urzędnika. Trzynaście dni robił

"podchody" no ale czternastego w końcu przespaliśmy się. Druga :

- A ja poznałam pierwszego wieczora polityka. Przeleciał mnie tej samej

nocy a potem przez trzynaście dni chodził za mną i prosił żebym nikomu nic

nie mówiła. Trzecia na to :

- W pierwszy wieczór na dyskotece zatańczyłam ze studentem, poszliśmy potem

do mnie zakosztować trochę seksu i kiedy czternastego dnia zlazł ze mnie i otworzył okno to tylko krzyknął " o k........a, to tu jest morze ! "

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268654
Udostępnij na innych stronach

Wracając z przyjęcia żona wygaduje mężowi:

-Nie dosyć tego, że usnąłeś zanim gospodyni zaczęła śpiewać, to jeszcze w momencie, kiedy brała górne "c" wykrzyknąłeś: "Niech wreszcie ktoś wpuści tego psa!!!."

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268653
Udostępnij na innych stronach

rozmawiają trzej panowie o głupocie swoich żon: moja to jest taka głupia: poszła na kurs prawa jazdy, a przecież my nie mamy samochodu...

Na to drugi: moja to jest dopiero głupia, poszła na kurs skoków ze spadochronem, a przecież nie mamy samolotu. Na to trzeci: to jeszcze nic, moja to jest dopiero głupia... kiedy wyjeżdżała do sanatorium, to zabrała prezerwatywy a przecież nie ma fiuta...

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268652
Udostępnij na innych stronach

Policjant zatrzymuje blondynkę za przekroczenie szybkości.

- Dzień dobry. Widzi pani co to jest? (tu pokazuje na radar)

- Dzień dobry. Nie. Co to?

- Suszareczka, he he he. Nie, proszę panią. To radar.I co my tu mamy? Widzi pani te cyferki?

- 140. Widzę.

- No właśnie. Prawo jazdy proszę i dowód rejestracyjny samochodu.

- Nie mam.

- Jak to pani nie ma?

- No, bo widzi pan tak to wszystko się tak szybko dzisiaj działo.... i ten samochód nie jest mój.

- Jak to nie pani?

- No tak, ukradłam go. Bo jak zabilismy tamtą kobietę, to trzeba było jakoś pozbyc się zwłok, a nie chciałam brudzić swojego, więc ukradłam ten i zapakowałam zwłoki do tego bagażnika. I teraz tak szybko jadę, aby jak najprędzej pozbyć się ciała.

- To ma pani na dodatek trupa w bagazniku???????? Proszę stać, ręce na maskę i nie ruszać się!!!

Policjant dzwoni po wsparcie.

- Mam tu trupa w bagażniku, kradzież samochodu i przekroczenie prędkości.

Za chwilę na miejscu jest cała ekipa z ostrą bronią.

Dowodzący podchodzi do kobiety.

- Ma pani jakieś dokumenty?

- Mam, ale w samochodzie, w skrytce. Mogę wyciągnąć? - po czym sięga do skrytki, podaje dokumenty, prawo jazdy i dowód rejestracyjny samochodu.

Wszystko w największym porządku.

- Jak to, to samochód nie jest kradziony?

- Nie, oczywiście, że to mój samochód.

- To proszę otworzyć bagażnik.

Blondynka otwiera bagażnik, a tam porządek, trójkąt ostrzegawczy na miejscu, koło zapasowe itp.

Dowódca zdezorientowany: No jak to, mamy zgłoszenie, że samochód kradziony, w bagażniku trup....

-...i co jeszcze naopowiadał, może, że niby predkość przekroczyłam?

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268650
Udostępnij na innych stronach

Pustynia. Ostatkiem sił wlecze się wędrowiec niedopity strasznie. Nagle widzi w dali oazę. Podchodzi a tam małe jeziorko z czystą wodą.

- Wykąpię się i napiję!!! - wykrzyknął radośnie wędrowiec zdejmując ciuchy. Wskoczył do wody i nagle słyszy chichot. Patrzy a tam zza drzew wychodzi słoń i śmieje się do rozpuku.

- Czego się śmiejesz? - pyta zaskoczony słonia. A słoń trzymając się za brzuch odpowiada:

- Dużo wody się tą trąbką nie napijesz...

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268648
Udostępnij na innych stronach

Żona przychodzi do domu i szczebiota do męża:

- Wiesz? Dzisiaj mi się poszczęściło! Idę obok zsypu na śmieci, patrzę

a tam para pantofelków stoi. A jakie piękne!

Przymierzam - mój rozmiar!

Maż:

- Taaa... Poszczęściło Ci się.

Po paru dniach żona znowu mówi:

- Słuchaj, idę do domu, a u nas na podjeździe, na żywopłocie, futro z

norek wisi. Przymierzam - mój rozmiar! Maż kreci głową z podziwem:

- Szczęściara z Ciebie. A ja - popatrz - nie wiem czemu, ale szczęścia

nie mam. Wyobraź sobie, wkładam wczoraj rękę pod poduszkę, wyciągam

bokserki, przymierzam - i k...a nie mój rozmiar.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268647
Udostępnij na innych stronach

Noca otwierają się z hukiem drzwi i do domu wtacza się mąż. Przewraca

się w przedpokoju, wstaje, wpada ( to dobre słowo ) do kuchni i zrzuca

ze stojącego na kuchence garnka pokrywkę, nabiera garściami zupę, myje

nią twarz potem łapie garnek i wylewa sobie całą jego zawartość na głowę

- Nie możesz sobie po prostu nalać zupy do talerza - mówi cicho stojąca

w progu, w koszuli nocnej, rozbudzona właśnie żona

- Kto pijany ??? - drze się mąż - Ja ku**a pijany ????

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268644
Udostępnij na innych stronach

Wulkanizator, świeżo po ślubie, przenosi swoją lubą przez próg i ku jej zaskoczeniu niesie do łazienki. A tam wanna pełna wody. Wulkanizator wkłada żonkę do wanny i mówi:

- No, zobaczymy

A Ona :

- Co zobaczymy ???

A on na to :

- Jak będą babelki to.... ślub unieważniamy...!!

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268642
Udostępnij na innych stronach

Blondynka, Brunetka i Ruda pracowaly w jednej firmie. Pewnego dnia ich szefowa oswiadczyla, ze wczesniej konczy prace.

Po jej wyjsciu Brunetka mowi do pozostalych:

- Hej dziewczyny, szefowa sie urwala, to moze my tez pojdziemy wczesniej?

I tak tez zrobily. Brunetka poszla do kina, Ruda do knajpy, a Blondynka do domu.

Wchodzac do domu Blondynka uslyszala dziwne odglosy dochodzace z sypialni. Otwiera drzwi i widzi swoja szefowa w lozku ze swoim mezem. Cichutko zamknela drzwi i predko wrocila do pracy.

Nastepnego dnia sytuacja sie powtarza i po wyjsciu szefowej.

Brunetka znowu proponuje wczesniejsze wyjscie z pracy.

Na to Blondynka:

- O nie, dzisiaj juz na to nie ide. Wczoraj prawie mnie zlapala...

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/280413-dowcipy/page/112/#findComment-8268641
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



×
×
  • Dodaj nową pozycję...