Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Poradźcie jak się rozwieść eleganco !!!!!


Recommended Posts

  • Odpowiedzi 120
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

ciekawe ile % w tym jest alkoholikow ?

 

Wśród samotnych facetów ? Sporo. Butelka to najłatwiejszy sposób na chwilowe zaponienie o złych rzeczach. Jak codziennie, regularnie będziesz pił małe kilka piw lub kilka kieliszków, najktóre prawdopodobniej nie będą Ci przecież tak naprawdę przeszkadzać w codziennych sprawach, to juz po kilku tygodniach Twój mózg będzie mówił: "nie chcę więcej pić", a nogi same będa szły do sklepu. Dosłownie same.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pozwolę sobie jeszcze to podsumowującej wypowiedzi tomka1950 dorzucić słówko. Spójrz na cała sytuacje oczami wyobraźni z perspektywy 5-10 lat - jak minęły te lata od rozwodu?. Może tez uda Ci się spojrzeć oczami jakiegoś bezstronego obserwatora też z tej perspektywy. Może uda Ci sie "przełączyć" miedzy tymi osobami w głowie i zobaczyć różnice w ocenie i zdarzeń i twojego postepowania w tym okresie. Pomyśl też jakby wygladało Twoje zycie "idealne" w tym okresie. Definicja określenia "życie idealne" jest niestety nieostra i dla każdego inna ale powinno to być z grubsza przeciwieństwo negatywnych odczuć jakich byc może doznasz patrzać na te lata od rozstania (niestety, zakładam że samemu patrzać jako Ty na to wszystko będziesz zmagała się w wieloma negatywnymi emocjami: poczucie krzywdy, poczucie bycia ofiarą, może poczuciem winy, krzywdy). W nastepnym etapie "podmień" swoje zycie w wyobraźni z tych lat z wersji kiepskiej na dobrą - tak jak zmienia się podarte spodnie na nowe. To jakby programowanie Twojej przyszłości na nadchodzące lata, taka zabawa z umysłem, ale pomocna w wytyczaniu kierunku, żebyś za te 10 lat, gdy rzeczywiście spojrzysz na minioną dekadę mogła ją ocenić dobrze a nie jako pasmo udręk.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Baaaaardzo Serdecznie dziękuję za wszystkie wypowiedzi !!!!!

 

Jakoś tak wyszło że króciutko WAS znam ale przynajmiej mam gdzie uciec i wygadać się ........jesteście obektywni .

Pozdrawiam wszystkich facetów wasze zdanie - jest bardzo cenne i pozwala zrozumieć tych co MARSA !!!!

dzięki spotkaniu Forumowiczów i zdjeciu od redakcji .zerkam na nie często i uśmiecham się do WAS !!!! wspominam bo wtedy jeszcze było OK i chciałabym cofnąc czas .

To spotkanie dawało mi siłe - bo wszyscy tak optymistyczni -wierzyłam że moja WICHURA (domek z działką mimo KłOPOTÓW TECHNICZNYCH) powstanie i jest o co walczyć .... bo kocham wieś !

 

wiem że nie ma złotego środka na miłość !!!!

Sama muszę radzic sobie z przeciwnościami - bo życie to nie bajka !!!!!!!

Choć do tej pory tak mi się wydawało - ale z każdym dniem jestem silniejsza .............. już nie na kolanach i błagająca

(a niestety upokorzyłam się aż tak)..... zostań ...daj nam czas....

.ktretynka ....godząca się nawet na podwójne życie mojego męza

 

sama mu to zaproponowałam .. aby dał NAM WSZYSTKIM SZANSE

Chciałam aby spróbował siły tamtego uczucia i dał mi czas ...hmmmm nie wiem na co ...na zmianę i uatrakcyjnienie naszego życia - MNIE !!!!

 

Z szoku przechodzę fazę żalu w rozgoryczenie i lęku jak poradzić sobie z formalnościami,emocjami syna (usłużni koledzy zaproponowali mu piwo i dragi ---------------------- odmówił (pochwalil się jaki to jest twardy) ale co będzie dalej.

Podstawa dla syna i dla mnie to zamienić mieszkanie i mieć go bardziej na oku .........

:-? Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sylwia, bedzie dobrze zobaczysz...Przychodz tu zawsze jak masz potrzebe sie wygadac, lub pisz na priv. do tych z ktorymy nadajesz na tej samej fali...

A ten podpis jeszcze musisz zmienic...I z czasem to zrobisz...

Bo nie prawda, ze nie ma juz nic....

Jestes Ty, syn i jest nadal to co bylo przez te lata, tylko wchodzi w taka troche inna faze...Czasami tak bywa...Po latach stwierdzisz jaki w tym byl cel, bo wszystko ma jakis cel...Zmieni sie duzo, na razie moze cie to przeraza, bo kazdego by przerazilo, ale dasz sobie rady.

Z tego co piszesz czuje, ze jestes bardzo madra kobieta, dobra i kochajaca...Moze to sprawdzian, ale egzamyn zdasz na pewno.

Zobaczysz, kiedys bedziesz dumna z siebie, ze sobie poradzilas...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

!

 

Z szoku przechodzę fazę żalu w rozgoryczenie i lęku jak poradzić sobie z formalnościami,emocjami syna (usłużni koledzy zaproponowali mu piwo i dragi ---------------------- odmówił (pochwalil się jaki to jest twardy) ale co będzie dalej.

 

Sylwio,

 

będzie tylko lepiej!

 

Paradoksalnie gwałtowność tej historii może być dla Ciebie pożyteczna. Najgorsze masz za sobą. Nad przyszłością zaczynasz już panować. Brawo dziewczyno! Choć jeszcze nie całkiem w siebie wierzysz, ale to już widać. :)

 

Gorzej by było gdyby rozwód jątrzył się i gnił latami (niestety tak też bywa). Uratujesz syna, moim zdaniem właśnie dlatego, że wszystko dzieje się tak szybko. Chłopak ma (jak widać) prosty kręgosłup (gratuluję!) i nie będzie zmiękczany rozwlekły zrelatywizowanym domowym piekielkiem. Po prostu będzie musiał się zmobilizować i odnaleźć w nowej sytuacji. I da radę.

 

Wierzę w Was oboje. Trzymaj się.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sylwia napisała

I nie ma już NIC ! PUSTKA!

chyba Cię straszy :evil:

 

a syn a reszta Twojego życia???

bez jaj,

czym prędzej wywal ten podpis,

jeszcze możesz w to uwierzyć,

 

teraz dopiero zaczyna się jazda,

musisz tak tym wszystkim pokierować, żeby było dobrze,

nie będę Ci pisał co masz zrobić,

wystarczy dobrze przeczytać to co napisane jest wyżej,

wiem doskonale, że najlepiej się pociesza,

ale czasem trzeba uwierzyć pocieszającym,

i korzystać z ich rad,

CZYM SIE BABO!!!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Popatrz na to wszysto z innej strony.

 

Z TWOJEGO punktu widzenia zostałaś oszukana ( podkreślam "Z TWOJEGO", bo nie wnikam w szczegóły - dlaczego odszedł, po co - tak gdyby Panowie na forum mieli wątpliwości czyja to wina. Mnie nie interesuje czyja to wina tylko interesują mnie odczucia autirki wątku:):))

I to jest wystarczający argument, żeby się zebrać do kupy i zacząć od nowa.

NIe myślę tu o nowym mężczyźnie tylko o nowym życiu w całości. Zacznij wyciągać z tego wszystkiego profity : możesz się gdzieś przeprowadzić, nie jesteś uzależniona od decyzji męża - sama stanowisz o sobie i dziecku (które nie jest niemowlakiem, więc uwiązana nie jesteś) - może rozejrzyj się za nową pracą ? (nie po to , żeby mu "ustąpić pola" - ale dla SIEBIE)

 

Dalej masz dla kogo żyć , dziecko masz odchowane, jesteś jeszcze młodą dziewczyną - ZACZNIJ BUDOWAĆ SWOJE ŻYCIE.

 

A żeby jeszcze dobrze zacząć - zabezpiecz się i swoje dziecko finansowo - jak koleżka ma kaprys na nową miłość, to niech płaci. NIe po to prałaś , gotowałaś i sprzątałaś po trutniu, żeby teraz się z nim "elegancko rozwodzić"

To ON złamał przysięgę, umowę między Wami. A nie wnikając w szczegóły - złamanie umowy to złamanie umowy. To kwestia UCZCIWOŚCI, LOJALNOŚCI i paru jeszcze drobiazgów, o których Twój BYŁY UKOCHANY jakoś zapomniał, bo chyba troszkę się na sobie za bardzo skupił, nie?

 

Jestem przeciwniczką "eleganckich rozwodów" nie chodzi mi o wyciąganie brudów i skakanie sobie do oczu. Chodzi mi o to co tobie, ale GŁÓWNIE WASZEMU dziecku się należy. Może Twój Były rzeczywiście się ODKOCHAŁ w Tobie, tylko co z dzieckiem? W nim też się odkochał? No to niech płaci ! Wywalcz na maksa, jak najwięcej, wyrwij ile się da - bo teraz Twoja przyszłość i Twojego dziecka jest najważniejsza.

 

BTW - fajna to jego nowa laska - sama ma dziecko (więc chyba ktoś ją zostawił, albo ona kogoś zostawiła, chyba, że to było niepokalane poczęcie) i bierze do domu faceta, który zostawił żonę i dziecko. To już trzeba być ostatnią bladzią bez żadnych oporów, etyki i honoru. I dlatego ograniczyłabym JEJ źródła dochodu - jak go tak kocha to niech go kocha z pustym kontem. Myślę , że są siebie warci i życzę im wszystkiego dobrego - w przyrodzie nic nie ginie...

 

 

Ale ja wredna jestem :(

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość M@riusz_Radom

A nad czym tu się "rozwodzić" heh.. Złóż pozew i po sprawie.

 

A wojującym feministkom które tak chętnie "puszczają z torbami" przypominam, że istnieje coś takiego jak wspólnota majątkowa. Jak sie trafi wyjątkowy cham to będzie ciął na pół nawet Wasze ulubione sukienki ;P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

sylwia nie zazdroszczę sytuacji, ale chyba przechodzisz powoli do etapu wściekłosci co jest dobre w moim przekonaniu.

Jak się troche otrząśniesz, a otrząśniesz się napewno to zastanów się nad jedną rzeczą ,która mnie bardzo uderzyła na początku Twojego postu - prezentowałaś wobec męża postawę "czy mój łańcuch nie jest za długi..." i "czy napewno powinien sięgac aż do toalety".

Cos tu jest nie tak. Nie mowie tego z pozycji walczącej feministki, ale wiesz, no sa jakieś granice. Moim zdaniem to nie Ty powinnas sie zastanawiac nad elegancją tego rozwodu i układami w pracy. A zwolnic sie to powinni oni, nie Ty. Jak sa tak obeznani z elegancją to powinni teraz siedzić nad wymówieniem.

 

Zajmij sie teraz sobą, swoimi sprawami, układaj je powoli, kroczek po kroczku, popatrz, nie jestes sama, masz obok wspaniałego syna, on de facto dzieli częśc tej niedoli z Tobą.

Bedzie dobrze, nie obejrzysz się jak złapiesz się na tym, ze tworcza samotnosc moze byc przyjemniejsza od niejednego związku

Uwierz mi wiem co mówie.....trzymaj sie cieplutko

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

 

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

 

 

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

 

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

 

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

... nie wszytko można zapomnieć, ale wszystko można zacząc od nowa...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A nad czym tu się "rozwodzić" heh.. Złóż pozew i po sprawie.

 

Mowimy tutaj o Forumowiczce (nie z jednym postem*) , ktorej swiat sie zawalil . :-? , wiec nie rob z tego hop -siup , bo to nie tak .

Tu wziely w leb marzenia , plany , zaufanie .

 

I czy majatek jest wspolny czy tez byla zawarta intercyza , to nie ma znaczenia .

Ciac na pol mozna rowniez meskie spodnie .

To nie o to chodzi Mariuszu.

 

Trzymaj sie Sylwia :)

 

* Gdyby z jednym to jeszcze od biedy jako podpuche mozna traktowac :-?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sylwia

szkoda, że jesteś daleko, bo pomogłabym Ci przejść przez ten cały sądowy etap, a tak zostaje tylko kontakt przez net.

 

Ale jak dla mnie dwie kwiesti sa najważniejsze:

jako kobieta mówię Ci:

jsteś jeszcze młoda babka, a pamiętaj, że gdy Bóg/los zamyka drzwi, to uchyla okno,

jako prawnik i realista:

niestety w Twiom przypadku rozwód koniecznie z orzekaniem o winie

ktoś już wcześniej podniósł, że ma to wpływ na alimenty, a wierz mi - że panowie nierzadko występują przeciwko swoim ex i nie mają przy tym żadnych skrupułów :(

 

 

Ps. fajnych mamy panów na tym forum.

Nie ma solodarności plemników, tylko zdrowe podejście.

Buźka i dzięx panowie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość M@riusz_Radom
Mowimy tutaj o Forumowiczce (nie z jednym postem*) , ktorej swiat sie zawalil . :-? , wiec nie rob z tego hop -siup , bo to nie tak .

Tu wziely w leb marzenia , plany , zaufanie .

 

Droga rrmi (jak Ty masz na imię ?? ) ;)

 

wiem, że tej forumowiczce zawalił się świat, ale spójrzmy na to wszystko bez emocji.

 

Szans na to, że posklejają swój związek nie ma, przynajmniej tak nam to przedstawiono więc dalsze przedłużanie tej chorej sytuacji nie ma większego sensu. Jak dla mnie bedzie to dla naszej forumowej koleżanki bardziej bolesne niż najboleśniejszy rozwód.

 

Po rozwodzie łatwiej sobie poukładać świat, łatwiej spojrzeć na to co się stało z dystansem. No i zapewne świadczenia alimentacyjne, niezbędne do życia (z tego co czytałem, to finansowo nasza koleżanka też nie poradzi sobie bez wsparcia) będą wypłacane. Jeśli nie przez byłego męża to przez RP, które znajdzie metodę aby swoje wyrwać.

 

Bez rozwodu kochaś nie musi płacić na utrzymanie dziecka. Tzn jest metoda aby go do tego zmusić, ale bez sądu się nie obejdzie ;)

 

Więc po co się sądzić dwa razy ?

 

A co do spodni to prawda, podział musi być sprawiedliwy..

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Czas robi swoje !!!!! z każdym dniem jestem silniejsza !!!!!!!

 

Wreszcie przestąlam popłakiwac po kątach !

(tylko czasem - aby syn nie widział ) Małżonek moj hardy i obcesowy!

 

To nawet dobrze ,bo widząc go w pracy przez szybkę jeszcze trudniej byłoby sie otrząsnąć .

w ubiegłą niedzielę obiecał synowi spotkanie ,że basen i miło będzie -

i przyjechał ..........syn czekał z radością na niego .

Po trzech godzinach i basenie odwiózł do domu,bez obiadu -zaliczył spotkanie .

Syn rozczarowany - ciut mu przykro !!!!! nie było żadnej rozmowy

Tata się śpieszył........ i znowu czeka do następnej soboty pocieszając się że może będzie lepiej- pobędą razem dłużej !!!

Poprosiłam dzis męża aby wymeldował się - mniejsze koszta moje!!!!

Ździwił się - dlaczego zapytał???????

ale ma tupet !!!!!

napisałam juz ogłoszenie o zamianie mieszkania - myśl że uda mi się je zamienić na mniejsze ale w Wwie uskrzydliła mnie jako światełko w tunelu

 

 

Nie bardzo mam gdzie się wygadać tak na co dzien - więc troszkę tu ponudzę .......... :oops:

Dzięki temu że mam WAS - forumowicze - jest mi łatwiej .........

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

moi drodzy i kochani........... wczoraj na wozie .....dziś ....pod nim ....

 

Kurcze myślałam że tak prosto i elegancko rozstane się z moim (juz)eks!

 

Nie !!! on zaczyna grozić ,że jak orzeczenie o jego winie to zawsze może on mnie również oskarżać ..... co nie musi byc zgodne z prawdą ale jak mu to udowodnie...........(to jego slowa)

nie zgadza się na ustanowienie jego winy i płacić nie chce tak wysokich alimentów . Fakt gro kasy o którą sie upomniałam to koszty utrzymamania moje i syna z dojazdami do Wwy i ogrzewania .

Same alimenty na dziecko to mniejsza kwota..........

Ale jak to powioedział to moj klopot by finansowac dojazdy i opał....

Chce rozwodu ale za opopulną zgodą ........

Jak można byc takim egoistą ......... nie mam jeszcze stałej pewnej pracy ....( a że to jedna firma ) straszy mnie że -uważaj bo możesz nie miec jej wcale .........

Tłumaczę mu że sam strzeli sobie :"gola" bo jako nie pracująca .........

to będzie mial jeszcze wiekszy problem........ ale psychcznie tego nie wytrzymam.............. OCHYDA

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...