Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

 

 

 

Do szkoły zaproszono fotografa i nauczyciel namawia dzieci, by każde kupiło odbitkę zdjęcia grupowego.

- Pomyślcie tylko, gdy już będziecie dorosłe, popatrzycie na fotografię i powiecie: "To Ania, teraz jest prawnikiem" albo "To jest Krzyś. Teraz jest lekarzem."

Na to cienki głosik z tyłu sali:

- A to jest nauczyciel. Teraz już nie żyje...

 

Dawno się nie popłakałam ze śmiechu - dzięki Boorg :)

 

 

Boorg,

 

przyłącze sie do Nefer

 

To jest świetny dowcip, nigdy o zdjęciach klasowych tak nie myślałam, ale z perspektywy czasu - to prawda................

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1195682
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 4,9k
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

Jedna z młodszych klas szkoły podstawowej. Pani nauczycielka stojąc na ławce zmienia jakiś obrazek, a dzieci trzymają ławkę, aby pani nie spadła.. Jasio korzystając z okazji zagląda pani pod spódniczkę. Wchodzi inny nauczyciel, zauważył co wyczynia chłopiec i mówi:

- Jasiu uważaj bo oślepniesz!

Jasio zakrywa jedno oko ręką i mówi:

- Pierdzielę, zaryzykuję na jedno oko.

 

-----------------

 

Jasio przybiega do mamy i mowi:

- Mamo, mamo, widzialem jak tatus robil cos z pokojowka.

- Tak, a co takiego?

- Najpierw ja całowal, a potem dotykal... Potem poszli do gabinetu, rozebral ja i wsadzil....

- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, zeby wszyscy wiedzieli.

Nadeszla niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić.

Jasio:

- No wiec tatus całowal i dotykal pokojowke,

później zabral ja do gabinetu, rozebral i wsadzil.... Wsadzil...

Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?

 

------------------------

 

 

Przychodzi mały Jasio do apteki i mówi do aptekarza:

- Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży!

Aptekarz ściszonym głosem zwraca Jasiowi uwagę:

- Po pierwsze, to o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos.

Po drugie - to nie jest dla dzieci.

Po trzecie - niech ojciec sobie sam przyjdzie.

A po czwarte - są tego różne rozmiary.

Na to Jasio:

- Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i wyraźnie.

Po drugie - to nie jest "nie dla dzieci", tylko przeciwko dzieciom.

Po trzecie - to nie dla ojca, tylko dla mamy.

A po czwarte - mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1201349
Udostępnij na innych stronach

Po kilkumiesięcznej,namiętnej znajomości dziewczyna pyta wybranka :

- Znamy sie tak długo ,może przedstawiłbyś mnie swojej rodzinie?

- To niemozliwe w tym tygodniu - żona wyjechała z dziećmi do teściów...

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1206540
Udostępnij na innych stronach

Po wielu latach do nieba trafili prezydenci : Putin, Castro i Kaczyński.

Siedzą sobie na niebieskiej łące i płaczą. Bóg to dojrzał i pyta :

-Dlaczego płaczecie?

-Nie udało mi się do końca stworzyć wielkiej Rosji - mówi Putin

-Nie martw się ,pokazałeś im drogę. Dalej pójdą sami-odpowiada Bóg

-Trzymałem naród za mordę, nic za mnie nie mieli -ubolewa Castro.

-Nie martw się za rok znajdą ropęi będzie dobrobyt-uspokaja Bóg.

Następnie Bóg spojrzał na Kaczyńskiego, usiadł obok i też zapłakał...

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1206552
Udostępnij na innych stronach

Zachęcam do nauki niemieckiego, jak widać ponizej jest zwiezly

dokladny i zrozumialy - slowem prosty ;)

 

Uczymy sie po niemiecku

 

Jezyk niemiecki jest stosunkowo latwy. Osoba obznajomiona z

lacina oraz z przypadkami, przyzwyczajona do odmiany

rzeczowników, opanowuje

go bez wiekszych trudnosci. Tak w kazdym razie twierdza

wszyscy nauczyciele niemieckiego podczas pierwszej lekcji...

 

Na poczatek, kupujemy podrecznik do niemieckiego. To

przepiekne wydanie, oprawne w plótno, zostalo opublikowane w

Dortmundzie i opowiada o obyczajach plemienia Hotentotów (auf

Deutsch: Hottentotten). Ksiazka mówi o tym, iz kangury

(Beutelratten) sa chwytane i umieszczane w klatkach (Koffer)

krytych plecionka (Lattengitter) po to by ich pilnowac. Klatki

te nazywaja sie po niemiecku "klatki z plecionki"

(Lattengitterkoffer) zas, jesli zawieraja kangura, calosc

nazywa sie: Beutelrattenlattengitterkoffer.

 

Pewnego dnia, Hotentoci zatrzymuja morderce (Attentater),

oskarzonego o zabójstwo jednej matki (Mutter) hotentockiej

(Hottentottenmutter), matki glupka i jakaly (Stottertrottel).

Taka matka po niemiecku zwie sie:

Hottentottenstottertrottelmutter, zas jej zabójca nazywa sie

Hottentottenstottertrottelmutterattentater.

Policja chwyta morderce i umieszcza go prowizorycznie w

klatce na kangury (Beutelrattenlattengitterkoffer), lecz

wiezniowi udaje sie uciec. Natychmiast rozpoczynaja sie

poszukiwania. Nagle przybiega Hotentocki wojownik krzyczac:

 

- Zlapalem zabójce! (Attentater).

 

- Tak? Jakiego zabójce? - pyta wódz.

 

- Beutelrattenlattengitterkofferattentater, -odpowiada wojownik.

 

- Jak to? Zabójce, który jest w klatce na kangury z

plecionki? - pyta Hotentocki wódz.

- To jest - odpowiada tubylec -

Hottentottenstottertrottelmutterattentater (zabójca

hotentockiej matki glupiego i jakajacego sie syna).

 

- Alez oczywiscie - rzecze wódz Hotentotów - mogles od razu

mówic, ze schwytales

Hottentottenstottertrottelmutterbeutelrattenlattengitterkofferat

tentater!

 

Jak sami widzicie, niemiecki jest latwym i przyjemnym jezykiem.

Wystarczy troche sie zainteresowac tematem.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1206585
Udostępnij na innych stronach

Jasiu chce popływać i pyta ratownika o zgodę:

- Czy mogę popływać w tym basenie?

- Musisz mi najpierw pokazać jak pływasz- mówi ratownik

Jasiu zaczyna. Robi fikołki, pływa, nurkuje. Wreszcie

ratownik pyta:

- Gdzie ty nauczyłeś się tak pływać?

- Tatawyrzucał mnie na środek jeziora.

- To pewnie trudno było dopłynąć do brzegu?

- Nie - mówi Jasiu.

- Najtrudniej było wydostać się z worka.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1206621
Udostępnij na innych stronach

Pani w szkole pyta dzieci o ich zwierzątka, przychodzi do Jasia:

- Jasiu masz może pieska?

- Mieliśmy kiedyś psa, proszę pani ale go zabiliśmy, bo ja mięsa nie jadłem, ojciec nie jadł i matka tez nie, a dla jednego psa nie będziemy kupować.

- Jasiu to straszne, a kotka nie masz? - pyta pani

- Mieliśmy też i kotka, ale go zabiliśmy bo ja mleka nie piłem,

ojciec i matka tez nie, a dla jednego kota nie będziemy mleka kupować. -

- Jasiu co ty mówisz, przyjdź jutro z mamą!

- Miałem kiedyś mamę, ale się jej z tatą pozbyliśmy, no bo ja jeszcze nie bzykam, tata już nie może a dla sąsiada to nie będziemy trzymać.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1206626
Udostępnij na innych stronach

Zachęcam do nauki niemieckiego, jak widać ponizej jest zwiezly

dokladny i zrozumialy - slowem prosty ;)

 

Uczymy sie po niemiecku

 

Jezyk niemiecki jest stosunkowo latwy. Osoba obznajomiona z

lacina oraz z przypadkami, przyzwyczajona do odmiany

rzeczowników, opanowuje

go bez wiekszych trudnosci. Tak w kazdym razie twierdza

wszyscy nauczyciele niemieckiego podczas pierwszej lekcji...

 

Na poczatek, kupujemy podrecznik do niemieckiego. To

przepiekne wydanie, oprawne w plótno, zostalo opublikowane w

Dortmundzie i opowiada o obyczajach plemienia Hotentotów (auf

Deutsch: Hottentotten). Ksiazka mówi o tym, iz kangury

(Beutelratten) sa chwytane i umieszczane w klatkach (Koffer)

krytych plecionka (Lattengitter) po to by ich pilnowac. Klatki

te nazywaja sie po niemiecku "klatki z plecionki"

(Lattengitterkoffer) zas, jesli zawieraja kangura, calosc

nazywa sie: Beutelrattenlattengitterkoffer.

 

Pewnego dnia, Hotentoci zatrzymuja morderce (Attentater),

oskarzonego o zabójstwo jednej matki (Mutter) hotentockiej

(Hottentottenmutter), matki glupka i jakaly (Stottertrottel).

Taka matka po niemiecku zwie sie:

Hottentottenstottertrottelmutter, zas jej zabójca nazywa sie

Hottentottenstottertrottelmutterattentater.

Policja chwyta morderce i umieszcza go prowizorycznie w

klatce na kangury (Beutelrattenlattengitterkoffer), lecz

wiezniowi udaje sie uciec. Natychmiast rozpoczynaja sie

poszukiwania. Nagle przybiega Hotentocki wojownik krzyczac:

 

- Zlapalem zabójce! (Attentater).

 

- Tak? Jakiego zabójce? - pyta wódz.

 

- Beutelrattenlattengitterkofferattentater, -odpowiada wojownik.

 

- Jak to? Zabójce, który jest w klatce na kangury z

plecionki? - pyta Hotentocki wódz.

- To jest - odpowiada tubylec -

Hottentottenstottertrottelmutterattentater (zabójca

hotentockiej matki glupiego i jakajacego sie syna).

 

- Alez oczywiscie - rzecze wódz Hotentotów - mogles od razu

mówic, ze schwytales

Hottentottenstottertrottelmutterbeutelrattenlattengitterkofferat

tentater!

 

Jak sami widzicie, niemiecki jest latwym i przyjemnym jezykiem.

Wystarczy troche sie zainteresowac tematem.

 

KAS Super, aż oplułem monitor :D

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1206786
Udostępnij na innych stronach

Pewna pani wybrała się do Afryki na safari i zabrała ze sobą swojego pupila-pudelka.

W trakcie wyprawy piesek wypadł z jeepa, czego nikt nie zauważył.

Biegł za samochodem, biegł, biegł... ale nie dogonił :cry: .

 

Nagle słyszy gdzieś za sobą szelest i kątem oka dostrzega zbliżającego sie lamparta :o .

Zadrżał ze strachu, przed oczami przeleciało mu całe życie.

 

Wtem jednak patrzy, a kawałek dalej w trawie leżą jakieś poobgryzane szczątki.

"Może nie wszystko stracone" - myśli pudelek i dopada padliny :wink: .

 

Lampart wyłazi z krzaków, patrzy - a tam jakiś dziwaczny mały stwór coś wpier...la, ciamka i mlaska ze smakiem.

Lampart już - już ma na niego skoczyć, ale słyszy jak stwór mruczy do siebie:

"Mmmm... jaki smaczny ten lampart...rarytas... mięsko palce lizać... a kosteczki - co za rozkosz..." 8) .

Lampart przeraził się i dał nura w krzaki. "Całe szczęście, że mnie nie widział ten mały diabeł, bo zeżarłby mnie jak dwa razy dwa" - myśli uciekając.

 

Pudelek odetchnął, ale zauważył, że na drzewie siedzi małpa, która najwyraźniej obserwowała całą sytuację, bo minę ma zdziwioną.

 

Nagle małpa puszcza się biegiem za lampartem i wrzeszczy.

"Oj, niedobrze" - myśli pudelek.

"Ta cholerna małpa wszystko mu wygada.

Co robić? :-? "

 

Małpa faktycznie dopada lamparta i opowiada mu, jak to został wystrychnięty na dudka.

Lampart wkur...ł się strasznie :evil: . Kazał małpie wsiąść mu na grzbiet i wrócić ze sobą na polankę, żeby była świadkiem tego, jak rozprawi się z tym stworem.

 

Wracają, patrzą, a tam pudelek rozwalony na grzbiecie, dłubie w zębach pazurkiem i gada do siebie: "Gdzie do cholery ta małpa?

Wysłałem ją po kolejnego lamparta, a ta cipa, nie wraca i nie wraca..." :roll:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/136/#findComment-1212179
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



×
×
  • Dodaj nową pozycję...