Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

  • Odpowiedzi 4,9k
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

Dyrektor oprowadza po szpialu komisję nadzorczą. Przechodząc obok jednego z oddziałów, szef komisji zauważył grupę onanizujących się pacjentów.

- Dlaczego ci ludzie się onanizują?

- W ten sposób leczymy prostatę.

Idą dalej. W kolejnej sali grupa pacjentów uprawia seks z pięknymi pielęgniarkami.

- A tu co leczycie?

- Tu też leczymy prostatę.

Koniec obchodu. Szef komisji pyta:

- Dlaczego jedno schorzenie leczycie dwoma różnymi metodami?

- Cóż, jedni są z Kasy Chorych, a drudzy leczą się prywatnie.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149194
Udostępnij na innych stronach

Chlop byl na wycieczce w zoo. Po powrocie opowiada kumplowi, co tam widzial.

- Widzialem zebre.

- A jak ona wyglada?

- A widziales konia?

- No!

- No to wyglada jak jak kon, tylko jest w bialo-czarne pasy.

- Aha. I co jeszcze?

- Widzialem zyrafe.

- A jak ona wyglada?

- A widziales konia?

- No!

- No to wyglada jak jak kon, tylko ma dlugasna szyje.

- Aha. I co jeszcze?

- Widzialem hipopotama.

- A jak on wyglada?

- A widziales konia?

- No!

- No to wyglada jak kon, tylko gruby, ma krokie nozki, szeroki pysk i w wodzie siedzi.

- Aha. I co jeszcze?

- Widzialem weza.

- A jak on wyglada?

- A widziales konia?

- No!

- No ten waz ni ch*ja do konia nie podobny.

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149218
Udostępnij na innych stronach

Scenka rodzajowa w kosciele.

Juz prawie koniec mszy, maly babel - tak na oko 3 latka - wykazuje

pewne znudzenie i zniecierpliwienie. Kreci sie coraz bardziej i

marudzi sobie pod nosem. W pewnym momencie rzuca:

- Mamo! Niech ksiadz juz powie "Idzcie ofiary do domu"

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149266
Udostępnij na innych stronach

Do zasluzonego gornika przychodzi pani redaktor z TV:

- Naczelny zaproponowal mi, abym przeprowadzi’a z panem, jako chluba naszego przemyslu wydobywczego, wywiad w TV. - mowi ona.

- Och, nie wiem czy podolam... - zaskoczony gornik nie wie co powiedziec.

- Nie ma problemu, wystarczy ze poprawi pan odpowiednio wypowiedz w momencie gdy chrzakne porozumiewawczo. Moze zawyzy poniektore wskazniki??? - sugeruje pani redaktor.

Ostatecznie gornik zgadza się. Po paru dniach spotykaja się w programie.

- Oto przedstawiam Panstwu najbardziej zasluzonego pracownika wydobycia. Przed Panstwem J˘zef Krympala.

Rozpoczyna się wywiad:

- Panie Jozefie, jak tam wygladalo wydobycie w tym miesiacu?

- O, w tym miesiacu wydoby’em okolo 25 ton wegla...

- Hrmmm... - wtraca znaczaco pani redaktor.

Gornik orientuje si‘ w sytuacji:

-...oczywiscie dziennie! Sumarycznie wyszlo to w okolicach 700 ton.

- To doskonale! A jak tam rodzina? Tak doskonale pracujacy czlowiek ma z pewnoscia liczna rodzine?

- Mam jedno dziecko...

- Hrmmm...

-... oczywiscie to brata, sam wychowuje pietnascie cudnych malenstw.

- Jakze wspaniala rodzina! A jakie ma pan hobby?

- Slucham?

- No, zainteresowania, konik...

- Czternascie centymetrow...

- Hhrrrrmmmmm!!!

-...oczywiscie w zwisie, bo jak stanie to pol metra...

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149279
Udostępnij na innych stronach

Ojciec świętuje swe urodziny w pubie w towarzystwie syna.

- Dziś moje święto. Piwo dla wszystkich na mój koszt - zwraca się starszy pan do kelnera i wręcza mu kilka kapsli. - To zapłata.

Zdumiony kelner nie zdołał nawet zaprotestować, kiedy syn jubilata odciągnął go na stronę.

- Posłuchaj pan, staruszek kończy dziś 90 lat. Niech pan będzie dla niego miły. Co panu szkodzi, żeby płacił kapslami, na koniec wieczoru ureguluję rachunek.

I tak cały wieczór tata stawia kolejki, rzucając kapsle na ladę. Gdy zbierają się do wyjścia, kelner woła:

- Panowie! A gdzie pieniądze? Mam same kapsle!

- Faktycznie, wypadło mi z głowy - mówi syn. - Ile płacę?

- Dokładnie 465 zł - podlicza kelner.

- A ma pan wydać z żeliwnej pokrywy na studzienkę?

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149280
Udostępnij na innych stronach

Wariat lata po wsi i próbuje rozmienić banknot 250 zł. Wszyscy się śmieją do rozpuku:

-Kto ci to dał?!?! Przecież to podrobione, nie ma takich pieniędzy!!! Ale, ale, idź do głupiego Józka, on ci rozmieni.... - i dalej się śmieją.

Jakiś czas mija, wariat wraca.

-No i co? Rozmieniłeś?

-Tak! - i wyciąga dwa banknoty po 125 zł......

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149290
Udostępnij na innych stronach

Byla niezla burza i facetowi zerwalo blache z dachu. Troche ja pogielo, przy okazji wiec zabral to do mechanika zeby wyprostowal. Po dwoch dniach mechanik dzwoni do niego:

- Panie, nie mam pojecia co pan z tym samochodem zrobil, ale za tydzien bedzie do odebrania...

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149343
Udostępnij na innych stronach

Rozmawia dwóch sportowców homoseksualistów.

Kolarz mówi:

-Najbardziej to , wiesz, lubię długie etapy, kiedy siodełko tak się wrzyna w tyłek - co za rozkosz...

A piłkarz na to:

-Co ty wiesz o przyjemności!! Biegnę na bramkę, kiwam jednego, drugiego, trzeciego, mijam sędziego, kiwam czwartego, kiwam bramkarza, mam przed sobą pustą bramkę, strzelam i pudłuję!! I cały stadion wyje: "Ch*j ci w d*pę!!!! To dopiero jest przyjemność!!!!!

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149364
Udostępnij na innych stronach

Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki:

"Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila..."

Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcie za rekaw:

"Babciu, chodźmy stad, bo on nas wszystkich zadusi!"

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149415
Udostępnij na innych stronach

Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab. Obok wielbłąda biegnie kobieta, nieludzko zmęczona, wycieńczona, ociekająca potem....

Tę parę spotyka inny Arab i pyta:

-Gdzie tak jedziecie?

-A, żona mi zachorowała i WIOZĘ ją do szpitala....

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/5086-dowcipy/page/36/#findComment-149457
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



×
×
  • Dodaj nową pozycję...