Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

Bardzo Wam Wszystkim dziękuję za refleksje.:smile:

Moje wątpliwości i pytania powstały po wstępnych rozmowach z gazownią i ZE. Otóż w obu przypadkach usłyszałam,że warunkiem rozpoczęcia wszelkich procedur jest dostarczenie zgody sąsiadów. W jaki sposób i za jaką cenę ową zgodę uzyskam, to wyłącznie moja sprawa - instytucje nie są tym zainteresowane.

Gdy zapytałam o jakieś odgórne kosztorysy, pan w gazowni wzruszył ramionami i opowiedział historyjkę o rolniku, który żąda 10 tys. za każdy kabel pod jego polem ornym. I podobno ludzie płacą, bo nie mają wyjścia (a gazownia i ZE się przyglądają).

I co Wy na to?

Pozdrawiam!

 

Mam jeszcze jedno pytanie: niezależnie od kwoty, jaką będę musiała zapłacić sąsiadowi, jak rozłożyć opłaty?

Czy koncepcja 3-częściowa jest OK (1/3 przy podpisaniu umowy, 1/3 w momencie wejścia firmy na teren sąsiada, 1/3 po pomyślnym załatwieniu całej sprawy)?

Co o tym myślicie?

pozdro :smile:

My mieliśmy podobną sytuację, sąsiedzi wybudowali inię wodociągową i pokryli koszt projektu linii NN, obie linie przebiegają w drodze która jest ich prywatną działką. Można by o tym długo pisać... :sad:. Ostatecznie po baardzo długich negocjacjach doszliśmy do jako-takiego porozumienia. Staraliśmy się sprawę załatwić tak, żeby uczciwie i w ogóle nie mieć potem wrogów ( to się do końca nie udało - zawsze będzie ktoś niezadowolony ).. ale żeby też samemu nie zostać wyzyskanym.

A teraz do rzeczy: umowę spisaliśmy w formie aktu notarialnego. I to jest ważne: służebność ma obciążać działkę sąsiada ( a nie osobę ) i być przypisana do Twojej działki. Obie służebności mają być wpisane do ksiąg wieczystych obu działek. Jest to zabezpieczeniem przed zmianą widzimisię lub zmianą właściciela jakiejkolwiek działki. Warto załatwić sprawę u swojego notariusza. Jeśli jest więcej chętnych do takiej umowy, to warto wybrać się razem - będą mniejsze koszty. Co do opłat - to my płaciliśmy wszystko przy umowie. Prąd już mamy podłączony, wodę - mam nadzieję wkrótce :smile:.

Pozdr. B.

Opiszę sytuację która zdarzyłą się na sąsiedniej ulicy. Znam ją z opowieści sąsiada (nazwijmy go E) i nie znam dokłądnie przepisów które pozwalały na opisane postępowanie. Właściciel terenu - nazwijmy go A podzielił swoją działkę na 3 parcele sprzedał je 3 różnym kupującym (nazwijmy ich B, C, D). Z działki wyodrębniony został pas drogi dojazdowej biegnącej wzdłuż parcel kupionych przez B, C i D. Kończy się on przed bramą parceli E. (jest to parcela końcowa, szersza od pozostałych właśnie o szerokość drogi. Droda dojazdowa jest cały czas własnością sprzedającego A.

Najpierw swój budynek postawił B. Na własny koszt postawił 2 betonowe słupy dla doprowadzenia energii elektrycznej. Z słupa nr 2 usytuowanego przed brama wjazdową do swojej posesji wiązką napowietrzną doprowadził prąd do swojego budynku. Na pozostałych działkach przez prawie 2 lata właściwie nic się nie działo, wylano tylko fundamenty. Po 2 latach kupujący D postanowił doprowadzić prąd na swoją działkę i w tym celu obok słupa nr 2 na wbetonowanym w ziemię metalowym stelażu zainstalował skrzynkę (tuż przy wjeździe na posesję B) z licznikiem do której doprowadził przewodem prąd ze słupa nr 2. Z licznika wyprowadził kabel elektryczny (podziemny) do swojej posesji wzdłuż posesji B i C. Z tego co wiem D nie płacił ani B za wykorzystanie słupa gdyż stał się on własnością zakładu energetycznego ani sprzedającemu A gdyż w umowie sprzedaży został zamieszczony zapis o warunkach doprowadzenia mediów.

  • 2 weeks później...

Witam!

Jestem już po rozmowie z sąsiadem. Zgodziłam się na zostanie "udziałowcem" jego inwestycji, ale pojawił się problem - sąsiad nie chce pokazać rachunków (twierdzi, że zgubił).

I co ja mam zrobić? Uwierzyć? Protestować?

Pomóżcie!!!

Wybieram się dziś do gazowni, żeby poprosić o przybliżony kosztorys i porównać obie wersje. A jeśli okaże się, że są spore rozbieżności? Jak rozmawiać dyplomatycznie z sąsiadem, żeby nie spowodować niepotrzebnych konfliktów i równocześnie nie pozwolić się wykorzystać?

Poradźcie Kochani!!!

Becik, czy takie zabezpieczenie jest prawnie skuteczne i czy na pewno przyszli właściciele nie będą mogli mieć żadnych roszczeń? Ja muszę doprowadzić wodę przez działkę sąsiadki, ona się zgadza i nie chce żadnych pieniędzy, ale boje się że kiedyś przyjdzie przyszły właściciel (sąsiadka to starsza osoba) i np. każe sobie płacić miesięczny czynsz za zakopany w jego gruncie wodociąg.

Opowiem Wam ciąg dalszy moich sąsiedzkich przygód (ku przestrodze :sad: !!! ).

Otóż sąsiednia działka ma dwóch niezależnych właścicieli. Ze względu na tę współwłasność wyraziliśmy zgodę na pokrycie 1/3 kosztów gazowniczej inwestycji sąsiada. Sąsiad zgodził się, ale kwota, jaką podał wydała nam się podejrzana (nie chciał pokazać rachunków, o czym wcześniej pisałam).

Sporządziliśmy więc oficjalny kosztorys w gazowni i u geodety - okazało się, że sąsiad zaokrąglił swoje wydatki o kilka tysięcy :sad: (de facto żąda od nas połowy, a nie 1/3).

Zakomunikowaliśmy mu więc, że zgadzamy się na REALNĄ, podlegającą weryfikacji 1/3 jego wydatków. W tym momencie rozpętała się awantura - usłyszeliśmy, że on chciał z nami postąpić UCZCIWIE, a my mamy czelność kwestionować jego słowa i kompromitować go w gazowni, itd., itp. Przy czym uparcie trwa przy swojej wersji finansowej (której w żadnym wypadku nie zamierza udokumentować). Stawia nam ultimatum: albo zapłacimy, albo się nie przyłączymy.

I cóż nam pozostaje?

Intuicyjnie chciałoby się dochodzić w jakiś sposób sprawiedliwości, albo w ogóle zrezygnować z "uczciwej" oferty sąsiada i zdecydować się na inne, droższe medium grzewcze (co byłoby finansową porażką).

Ale powstaje pytanie : czy warto się szarpać? Może prościej po prostu machnąć ręką, zapłacić i mieć sprawę z głowy.

Tak właśnie ideały rozbijają się o bruk... :sad:

Co o tym myślicie?

 

On 2003-03-14 12:15, pingo wrote:

Becik, czy takie zabezpieczenie jest prawnie skuteczne i czy na pewno przyszli właściciele nie będą mogli mieć żadnych roszczeń? Ja muszę doprowadzić wodę przez działkę sąsiadki, ona się zgadza i nie chce żadnych pieniędzy, ale boje się że kiedyś przyjdzie przyszły właściciel (sąsiadka to starsza osoba) i np. każe sobie płacić miesięczny czynsz za zakopany w jego gruncie wodociąg.

 

Tak nas zapewniał notariusz, ale ja prawnikiem nie jestem i głowy ( ani niczego innego ) sobie uciąć za to nie dam. Proponuję poradzić się jeszcze u jakiegoś prawnika i w przypadku pozytywnej decyzji grzecznie umówić się z sąsiadką na spisanie umowy notarialnej ( skoro to taka miła kobieta to można ją tam nawet zawieźć :smile: ).

 

Ella, to tak ja u nas. Wiesz, niektórzy ludzie to są tacy że na wszystkim i na wszystkich chcieliby zarabiać i nie ważne czy to brat, matka czy sąsiad...:sad:. Nasz kochany sąsiad chciał zarobić jaszcze więcej, a chodziło m.in. o prąd bez którego nic się nie da :sad:. Pograliśmy trochę na zwłokę, potem ponegocjowaliśmy ... i machnęliśmy ręką ( tzw krakowskim targiem ). Co Ty masz zrobić - mówić Ci nie będę, to już ma być Twoja decyzja.

Ja mam tez problem. Kupilem działke szóstą z kolei. Droga została wydzielona i miala zostać przekazana gminie. Do przekazania jednak nie doszło. Spolka bedąca wlascicielem tej drogi miala zostac sprzedana. Własciciel spolki chcąc być choc troche w porządku, zwocil się do mnie, abym tą dzialke za symboliczne 2500 zł. kupil zanim sprzeda społkę.

 

Dzialke – droge chcialem przekazac gminie. Złożylem wniosek o wykup tej dzialki za w.w. kwote oraz rozpoczecie prac przy wykonaniu drogi, gdyz na razie jest błoto.

 

Gmina dzialke odkupi, ale po co? Po to, aby wlasciciele dzialek po drugiej stronie drogi, którzy dzialki kupili od gminy nie mieli problemow z przyłączami. Drogi i tak nie będą budowali. Powiedziano mi. Abym droge robił na swój koszt, gdyz na pewno nie uda mi się wszystkich zmobilizowac.

 

Wiec zacząłem sam organizowac budowe drogi, zwrocilem się do sąsiadow z propozycją budowy drogi. Podalem propozycje cenową wykonawcy. Sąsiedzi jęknęli, tyle kasy, oni mają inne wydatki, wprowadzili się właśnie do nowego domu, są pierwsi z brzegu i jakos jeżdzą. Delikatnie w rozmowie wtrąciłem, że za tę drogę płace podatki .....

 

Sąsiedzi stali się aktywni, sami szukają tanszego wykonawcy, okazalo się, że jeden dysponuje samochodem ciezarowym i ładowarką. A wiec można cos zrobic, ale trzeba dysponowac „batem”. Gdyby nie ten „bat”, wtedy usłyszałbym „rób sam, jestes połozony najdalej” Teraz mam wpływ na sąsiadow, droga jest drogą prywatną, kto się dołoży ten jezdzi, kto się nie dołoży jezdzil nie będzie.

 

Dodam jeszcze, że i tak organizuje całą tą sprawe dla wspólnego dobra i sąsiedzi są mi wdzieczni i popierają mnie w dążeniach do wybudowania drogi. Wiedzą, że nie będzie tak, iż my bardziej zaawansowani w budowie wykonamy droge po ktorej będą jezdzili sąsiedzi, którzy się ani nie dolożyli, ani sprawą nie interesowali.

 

Musze jeszcze dodac, że moja droga, to jest jeden pas drogi, drugi pas należy do gminy. Sąsiedzi naprzeciwko jeśli się nie dołożą do drogi będą jezdzili po błocie, ale to ich zmobilizuje do zrobienia drogi swoejgo odcinka drogi. Błoto jest takie, że po opadach każdy samochod w nim ugrzęźnie.

Jestem takim sasiadem na dzialce nr 6, wzdluz dzialek nr 1-5 biegnie droga ze sluzebnoscia dla pozostalych. Budowe zaczalem w ubieglym roku jako jedyny, zalezalo mi na zrobieniu nawet prowizorycznej drogi, aby mozna bylo w czasie deszczu dojechac na budowe. Wtedy nikt z pozostalych wlascicieli sie nie kwapil, zeby zrobic cos wspolnie. Zaznacze, ze dzialki 1-5 sprzedane byly przeze mnie, kilka miesiecy wczesniej. Kazdy z nich zaczyna budowe w tym roku i musza zrobic droge bo sytuacja ich do tego zmusza. Do mnie juz nie bedzie dojezdzac ciezki sprzet. Teraz chca abym partycypowal w budowie drogi a moja odpowiedz brzmi NIE. Miedzyczasie dogadalem sie(nie wiem na jak dlugo:smile: ) z wlascicielem prywatnej drogi z drugiej strony dzialki i tam zrobilem sobie dojazd. Sasiedzi chyba zrozumieli moja decyzje. Normalnie ze soba rozmawiamy itp... Nie jestem jakis upierdliwy bo pozwolilem im odprowadzac deszczowke i oczyszczone scieki rura do potoku, ktory jest na mojej posesji. Nie wiem jak poradza sobie w gminie na legalizacje tego, ale faktem jest, ze rura biegnie wzdluz mojej dzialki na glebokosci 1 metra. Zdaje sobie sprawe, ze w przyszlosci tez bede ponosil koszty utrzymania tej drogi.

Troche dlugie, ale chcialem pokazac, ze rozne moga byc stosunki z sasiadami, najwazniejsze trafic na normalnych .... Przy sprzedazy tych dzialek dlugo sondowalem potencjalnych kupcow, np 3 odmowilem, ale i tak czas pokaze kolo kogo sie mieszka:smile:

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...