Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Dziennik tego domu co Kusi...


Recommended Posts

No dobra, przekonaliście mnie:dziennika czas zacząć. :lol:

W sumie może racja, żeby pisać dziennik, ot ta, dla pokoleń :lol:

A więc (nie zaczynając zdania od "a więc :lol: ) było to tak....

Trzy lata temu moi rodzice kupili pod Toruniem ponad hektar ziemii. Podzielili ją na działki, na dużej części (ok. 80 arów)pobudowali swój dom, wykopali duży staw, oczko z mostkiem...jednym słowem bajka. Obok nich była działka przeznaczona dla mnie i mojego męża. 12 arów. Jakoś tak z rozpędu zabraliśmy się za załatwianie dokumentów na budowę. W pewnym momencie powiedzieliśmy:STOP. Byliśmy świeżo po ślubie, z kilkumiesięcznym dzieckiem. Poza tym nagle wydało nam się, że budowanie koło rodziców to chyba niezbyt dobry pomysł. dziecko nie wiedziało by gdzie tak naprawdę ma dom, biegało by pomiędzy domami. No i marzenia o domu zapadły trochę w sen zimowy. Był to czas kiedy nie pracowałam i ciężko było myśleć o jakiejkolwiek zmianie mieszkania czy budowie. W lutym tego roku zaczelismy z mężem rozmawiać o budowie, ale chcieliśmy poszukać inną działkę. Ta koło rodziców była w miejscowości, gdzie działki kosztują (a raczej kosztowały) ok.55-60 zł za metr. Chcielismy kupić tańszą i różnicę przeznaczyć na formalności, projekt itd. Jeździlismy, szukaliśmy, ale nic takiego nie wpadło nam w oko. Któregoś dnia dowiedziałam się, że prezes mojej mamy ma do sprzedaży działkę 2 km za moimi rodzicami, miejscowość gdzie nawet 9 razy dziennie jeździ autobus, dookoła lasy, zero sklepów, szkoły, przedszkoli. Wioska....zadzwoniłam do właściciela, wytłumaczył nam jak jechać, ale nie mogliśmy jej znaleźć. Zadzwoniłam, żeby podjechał, bo inaczej jej nie znajdziemy. Był po 20 minutach. Przejeżdżaliśmy koło lasu i nagle on się zatrzymał. Spojrzeliśmy z mężem na siebie i już wiedzieliśmy, że choćby nie wiadomo co się działo to i tak kupimy tu działkę mimo, że jeszcze nie wiedzieliśmy jaka będzie cena.

Wysyłam pierwszą część, co by mi się komp w między czasie nie zawiesił... :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 84
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

No i wysiedliśmy z samochodu przy przepieknej działce. Z trzech stron ogrodzona, z dwóch stron sąsiedzi, z trzeciej strony las. Działka przy drodze asfaltowej, za tą drogą las, gdzie można zbierać grzybki....a na działce kołderka ze śniegu. Nie wiedzieliśmy co jest pod tą kołderką, ale byliśmy pewni, że ta działka będzie nasza. Okazało się, że pod tym sniegiem są korzeznie po akacjach. Właściciel stwierdził, że wiosną może je powyciągać. Mój mąż w całej swej dobroci stwierdził, że sami to zrobimy. :o Cena 35 zł/metr, Coraz większe podniecenie. Mówimy właścicielowi, że mamy do sprzedaży działkę w miejscowości obok i czy poczeka, aż tą działkę sprzedamy. ZGODZIŁ SIĘ. No to pozostała nam jeszcze jedna rozmowa: z moimi rodzicami. NIe patrzyli chętnie na sprzedaż działki i kupno w innym miejscu. Zapakowalismy tatę w samochód i zawieźliśmy go tam. I....zakochał się w tym miejscu :lol: :lol: :lol:

Wystawiliśmy na sprzedaż naszą działkę pewni, że nie potrwa to długo, bo działka w fajnym miejscu, nie śrubowaliśmy ceny. Z każdym dniem zaczeliśmy się denerwować. Nie mogliśmy znaleźć klienta na naszą działkę, a nie mieliśmy nawet grosza, żeby wpłacić jakiś zadatek. Nasz umowa była taka "na gębę" i właściciel mógł w każdej chwili się wycofać :o

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Byliśmy strasznie zdesperowani. Chcieliśmy już brać kredyt, a po sprzedaniu działki od razu go spłacić. Paliło nam się, bo okazało sie, że sąsiad, którego mamy za płotem zaczął wydzwaniać do firmy właściciela, że nas podkupi - dosłownie tak powiedział. Chodziło mu o to, że chciał tam zrobić...wybieg dla psa. Podobno właściciel powiedział mu, że ta działka jest za piękna na wybieg... :roll: Dzwine było to, że ten sąsiad ma nieskończoną chałupę, która zaczyna się walić a tu nagle chce kuopić działkę dla psa :o

Cały czas bylam w telefonicznym kontakcie z właścicielem. W końcu udało nam się sprzedać działkę i kupić naszą wymarzoną. 15.05.2006 AKT NOTARIALNY.

Właściciel stwierdził, że czekał na nas po pierwsze dlatego, że jesteśmy rodziną jego pracownicy, a po drugie dlatego, że byliśmy tak zdesperowni i tak bardzo nam na tej działce zależało...

Dom w sumie już mielismy wybrany, ale jeszcze tak z ciekawości oglądaliśmy różne projekty. Jednak jakikolwiek nam sie spodobał to za chwilę dochodzilismy do wniosku, że to jednak nie jest to.... no i staneło na M14 Dom dla Ciebie.

Kupiliśmy projekt.

Znaleźliśmy projektanta.

Załatwilismy sprawę przyłącza wody i prądu - kanalizy u nas nie ma.

Pani projektant powiedziała nam, że do pozwolenia brakuje tylko odrolnienia, ale to czysta fomalność. W myślach juz zaczeliśmy kopać fundamenty. Byla połowa lipca. Nagle dzwoni do mnie pani projektant i mówi, że jest problem, bo ta działka jest ujęta jako leśna i trzeba ją odlesić co może potrwać nawet 3 miesiące. Byliśmy wściekli, bo w sumie za jej radą nie spieszyliśmy się z niczym, bo miało być bez problemów, a tu taki pasztet. Obdzwoniłam wszystkich znajomych czy ktoś zna kogoś w lasach państwowych..nie znalazłam. Pojechałam do pana w lasach, który zajmuje się odlesianiem. Jeździłam, dzwoniłam. Odlesienie mieliśmy po tygodniu.... :lol:

W między czasie zajeliśmy się wyciąganiem korzeni. Na działke przyjechał znajomy koparkowy, który także pracuje w firmie mojej mamy. Jest niesamowity. Po prostu mistrz w swojej branży. Oczyścił nam działkę i zrobiło się naprawdę ładnie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No i już zrobiłam sobie skróty do dziennika i do komentarzy. Nieźle. Zaraz muszę poszukać jak się wkleja zdjęcia, bo nie mam pojęcia :roll:

Działka kupiona, teren oczyszczony, występujemy do banku o kredyt. Wybraliśmy PKO BP. Jakoś tak najbardziej nam pasowało. Oczywiście nie obyło się bez problemów. Okazało się, że podobno widnieję w BIK-u jako osoba, która zalega gdzieś... 30 zł. :o A bank nie potrafił mi odpowiedzieć gdzie jest ta zaległość. Obdzwoniłam wszystkie banki gdzie mogłam mieć jakieś kredyty, raty. Wszystko wszędzie było ok. Wsiedliśmy z mężem w samochód i pojechaliśmy do W-wy do BIK-u. Dostałam zaświadczenie, że....nigdzie nie zalegam. Wściekłość, telefon z trasy do dyr. oddziału banku (w tamtym momencie rozmawiałam już na szczeblu dyrektora) :o

Dwa czy trzy dni później kredyt podpisany. Pieniążki na koncie. Zaczynamy kupować materiał. No i teraz niestety nie pamietam juz wszystkich cen.. :-? Mąż z majstrem przygotowują zbrojenie na działce moich rodziców, zbijają szalunki. W końcu zaczynają kopać doły pod fundamenty. Robota ciężka, pod spodem resztki korzeni. Mąż wraca z działki wykończony. Córka coraz bardziej pokazuje swoje nerwy, bo prawie nie widuje taty. Jestem wykończona jej zachowaniem, dobija mnie ta sytuacja. Wstaję o 4.30 i przygotowuje obiad na budowę, budze córkę, zaprowadzam ją do żłobka. Na 7 do pracy, po pracy po małą, jakieś zakupy, obiad w domu, sprzątanie...kłótnie z mężem...zaczynam miec dosyć budowy.. :evil:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...