Capricorn 20.07.2007 20:00 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 20 Lipca 2007 Kurcze, co się dzieje To może na początek lista zainteresowanych spotkaniem, kolejność przypadkowa 1. rrmi 2. LuiLin 3. kaśka maciej 4. capricorn 5. kamieniczka ktoś jeszcze? W sprawie toksycznych relacji, to jeszcze ja mogłabym, ale jeszcze się psychicznie nie uwolniłam, więc musiałabym sporo tego wina... Poza tym ja akurat nie bardzo mogę się wyrwać fizycznie, ale duchem jestem z Wami. Kofi, rzadko kto jest w stanie uwolnić się do końca. To nie jest żaden warunek uczestnictwa w spotkaniu Ważny jest już sam fakt uświadomienia sobie, w jak niezdrowych relacjach tkwimy. To początek przemian Też nie wiem, czy logistycznie dam radę. I na ile będziemy w stanie przelamać się, zeby na pierwszym spotkaniu rozmawiać o rzeczach bolesnych jednak. Ale wydaje mim się, że warto to zrobić - DLA SIEBIE. Warto spróbować. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
kaśka maciej 20.07.2007 20:41 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 20 Lipca 2007 W kwestii formalnej: kiedy spotkanie?????????? Mam nadzieję, że dopiero jak wrócę z wywczasów, czyli 5 sierpnia Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Capricorn 20.07.2007 20:47 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 20 Lipca 2007 W kwestii formalnej: kiedy spotkanie?????????? Mam nadzieję, że dopiero jak wrócę z wywczasów, czyli 5 sierpnia kiedy, gdzie - do burzliwej dyskusji może warto jednak zrobić wstępną listę ewentualnych zainteresowanych - i przenieść dogrywanie szczegółów gdzie indziej (prywatne wiadomości, e-mail, gg). Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
kaśka maciej 20.07.2007 20:49 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 20 Lipca 2007 W kwestii formalnej: kiedy spotkanie?????????? Mam nadzieję, że dopiero jak wrócę z wywczasów, czyli 5 sierpnia kiedy, gdzie - do burzliwej dyskusji może warto jednak zrobić wstępną listę ewentualnych zainteresowanych - i przenieść dogrywanie szczegółów gdzie indziej (prywatne wiadomości, e-mail, gg). W sumie Warszawa i Kraków mi pasi, z tym, ze tak jak mówiłam, jak wrócę of course Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
LuiLin 24.07.2007 09:27 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 tak sobie myślę, że do 24 sierpnia siedzę murem w warszawie...później mogłabym udac się do Krakowa na chwilę - ale z moim synem, lat 7 - który w końcu musi odetchnąć od przedszkola zanim pójdzie do szkoły. a Do Krakowa bardzo chce jechac i smoka zobaczyć .... nie jest uciążliwy i lubi kawiarniane nastroje wiem wiem...zaczynam snuć plan na zlot mam z dziecmi - przepraszam Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Capricorn 24.07.2007 09:29 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 a kilkanaście km ode mnie jest fantastyczny park dinozaurów, w sam raz dla dzieci Jesli komuś nie przeszkadza, że mieszkam w niewykończonym domu... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
LuiLin 24.07.2007 09:31 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 Ja też nie rozumiem pewnych poruszanych to kwestii. Moi rodzice, chociaż nie mają wiele, sami często odejmują sobie od ust, żeby pomóc któremuś z nas, jeśli jest kryzysowa sytuacja. A jest nas trójka. Tylko, że żadne z nas nigdy nawet nie zająknęło się na temat: "że w ogólnym rozrachunku ktoś tam dostaje mniej a ktoś więcej". No bo niby dlaczego miałabym mieć za złe mamie, ze bardziej pomaga mojemu bratu? Ale to moja rodzina, a inne jak widać są inne... własnie to napisałam kilka postów wcześniej. w normalnej rodzinie jest tak, że sobie pomagamy wzajemnie. i właśnie chodzi o to, żeby nikt nie miał pretensji, że dostaje mniej - bo to jest chore. chyba nikt nie napisał, że każdemu po równo - te czasy już się skończyły. dokładnie tak, każdy z nas zarabia, buduje, urządza dom, ma lub nie dzieci i jakoś sobie radzimy. raz lepiej raz gorzej. czasami tylko okazuje się, że ci na garnuszku rodziców wciąż mają pretensję, że mamy lepiej ... dlaczego? osiągamy to przecież własna pracą. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
LuiLin 24.07.2007 09:35 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 a kilkanaście km ode mnie jest fantastyczny park dinozaurów, w sam raz dla dzieci Jesli komuś nie przeszkadza, że mieszkam w niewykończonym domu... mówisz o Bałtowie? to nasza coroczna wycieczka jednodniowa lubimy ten park Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Capricorn 24.07.2007 09:48 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 a kilkanaście km ode mnie jest fantastyczny park dinozaurów, w sam raz dla dzieci Jesli komuś nie przeszkadza, że mieszkam w niewykończonym domu... mówisz o Bałtowie? to nasza coroczna wycieczka jednodniowa lubimy ten park nie, zupełnie nie. http://www.zaurolandia.pl Rogowo, połowa trasy pomiędzy Bydgoszczą a Gnieznem. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Capricorn 24.07.2007 09:51 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 i ciekawe, co u bryty... Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
LuiLin 24.07.2007 12:49 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 Bryta, co u Ciebie? fajny park nie widzieliśmy jeszcze kolejny plan na wycieczkę Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
aha26 24.07.2007 15:56 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 Kochana, moje kontakty z rodziną popsuły się już jak działke sprzedałam zeby kupić drugą i mieć jeszcze coś na budowe. Niestety z rodziną to sie dobrze na zdjęciu wychodzi. Ja bardzo sie zawiodłam na swojej rodzinie ,ale przynajmniej przekonałam się jacy sa naprawde i teraz z czystym sumieniem mówie, ze mam ich głęboko w d....!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
jarkotowa 24.07.2007 16:56 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 ...Niestety z rodziną to sie dobrze na zdjęciu wychodzi... ...i to w środku, bo z brzegu mogą odciąć. U mnie relacje z rodzeństwem są też napięte (mam starszego brata). Dopóki byłam panną mieszkającą u rodziców byłam super siostrą. On wtedy miał już żonę, synka, mieszkali z jego teściową. Kilka lat później ja wyszłam za mąż, wyjechałam na rok za granicę bo tam służbowo mieszkał mój mąż. Zasuwał na 2 etaty, żebyśmy po powrocie do Polski mogli kupić duże wygodne mieszkanie - takie docelowe, żeby się w miarę rozrastania rodziny nie przeprowadzać. I to się udało. No i bratu skoczył gul! (jego nie było stać nawet na kawalerkę). Przy wykańczaniu mieszkania jedna złośliwość goniła drugą. I tak jest od 9 lat. Widujemy się raz w roku, albo wcale bo w święta też się mijamy. Na początku było mi przykro, że nie cieszy się moim szczęściem, że jest złośliwy, że obraża się o byle co, że jest zazdrosny (nawet o to, że jestem w ciąży a jego żona nie). Bardzo źle to znosiłam. Było mi bardzo z tym ciężko. W końcu to mój jedyny brat. Ale po paru latach się uodporniłam (chyba po 7). Teraz mi wisi co o mnie myśli, o co jest zazdrosny. Dodam, że ma roszczeniową postawę, zupełnie jak siostra autorki tego wątku. Mogę tylko współczuć i życzyć "twardej d...y" bo będzie potrzebna. Cieszę się, że sama mam to już za sobą. I przyznam, że z ogromną zazdrością patrzę na przyjacielskie stosunki panujące między rodzeństwem. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
zielonooka 24.07.2007 17:05 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 A to ja wtrace swoje 3 grosze U mnie w najblizszej rodzinie zawsze faworyzowany byl moj braciak (obecnie prawie 18 letni gentelmen I przez mame - ponoc tak jest ze sa "coreczki tatusia" i "syneczki mamusi" i przez mojego ojczyma (z ktorym ja mam b. dobry kontakt ale mimo wszystko chyba wiezy krwi robia swoje) . Z moim biologicznym ojcem mam sporadyczne kontakty (jest jak najbardziej ok - ale troche zagubiony i kompletnie sie w roli "tatusia" chyba nie sprawdzil) - tak wiec nigdy nie bylam ta "coreczka tatusia". i ... jest ok. Nie wiem czemu ale zupelnie nie zazdroszcze bratu uprzywilejowanej pozycjhi w rodzinie. i tego ze jest na 1wszym miejscu. Moze dlatego ze bardzo sie lubimy (mimo sporej bo prawie 12 letniej roznicy wieku) i fajny z niego facet:), moze dlatego ze zawsze liczylam na siebie i to ze ze od rodzicow dostalam (oprocz oczywiscie uczuc itp ) 18 lat utrzymywania mojej osoby (jedzenia i dachu nad glowa ) sprawia nie oczekuje absolutnie zadnej innej pomocy? A byc moze to ze przez prawie 12 lat bylam jedynaczka i bokiem mi wyszla histeryczna opieka mojej matki i swirowanie na moim punkcie i z dzika ulga przyjelam narodziny mojego brata i to ze on stal sie obiektem do swirowania Nie wiem. Wiem tylko - ze podobnie jak Joshi - nie mam zadnych "pretensji" do rodzicow ze bj zajmuja sie bratem i absolutnie nie oczekuje od nich zadnej pomocy finansowej (wrecz bym jej nie chciala) Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
LuiLin 24.07.2007 18:29 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 Wiem tylko - ze podobnie jak Joshi - nie mam zadnych "pretensji" do rodzicow ze bj zajmuja sie bratem i absolutnie nie oczekuje od nich zadnej pomocy finansowej (wrecz bym jej nie chciala) a to całkiem jak reszta uczestniczek/ów tego wątku każdy z nas jest może po prostu dorosły .... a jak widać tego brakuje czasem starszym braciom i młodszym siostrom, którzy nie mogą cieszyć sie Twoim/naszym w miarę przyzwoitym życiem .... szczęśliwie się składa, że moja młodsza siostra jest moją najbliższa przyjaciółką, wbrew temu wątkowi właśnie ... Bryta! daj znaka! Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
zielonooka 24.07.2007 18:44 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 LuiLin- ja mam o tyle ulatwione zadanie ze nie moge oczekiwac "doroslosci" od mojego brata bo on nie jest dorosy a jest jedynie mlodym "szczeniakiem" ktory., owszem chcialby byc dorosly ale jeszcze troszke mu brakuje Licze ze wraz z wiekiem zostanie prawdziwe doroslym facetem ps. do rodziców mam wlasciwie jednen " glupi " zal Przed obrona pracy mag. sami z siebie zdeklarowali sie ze zafunduja mi mala wycieczke - typu egipt czy tunezja czy grecja. Ot tak - na zasadzie nagrody dla swiezo upieczonej pani magister Pamietam ze strasznie sie ucieszylam Po obronie (zdanej na bdb ) - nagle to ucichlo - i okazalo sie ze owszem, zafundowali ale mojemu bratu i udali bardzo zdziwionych jak kiedys cos powiedzialam na ten temat - ze po prostu jest mi przykro - bo po cholere w ogole poruszyli ten temat i sie deklarowali? Nie mam pretensji do brata, wlasciwe do rodzicow tez nie -ze sie wycofali. na wycieczke i tak pojechalam z wlasnych oszczednosci, Wkurzyl mnie fakt ze zamiast powiedziec - zmienilismy zdanie - udali ze nie przypominaja sobie calej tamtej rozmowy i wlasnej propozycji . Choc chyba teraz - i tak mi jest obojetne - nauczylo mnie jednego -. Nawet rodzice nie zawsze dotrzymuja slowa. I rada dla wszystkich mam - zastanawiajacych sie jak wychowac dziecko Zawsze grajcie fair . Nie obiecujcie i nagle nei zmieniajcie zdania. A jak zmienicie to pogadajcie czemu tak sie stalo anie udawajcie glupa ze sobie "nie przypominacie", " nie pamietacie", "nic takiego nie mowilyscie" Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Capricorn 24.07.2007 19:15 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 och, moi byli (i pewnie są) mistrzami kłamstwa i oszustwa. No nie zapomnę, jak żeby iść do kina (na "Walkę o ogien", hehe), wciskali mi (siedmiolatce), że zapomniałam im powiedzieć, że w szkole jest zebranie rodziców. Ale na szczęście mój ojciec spotkał wychowawczynię, która mu uświadomiła, że jest to zebranie, i bardzo ważne jest, zeby rodzice przyszli oboje. Ja oczywiście ryczałam jak wół, że nic nie wiem, a oni pewnie mieli niezly ubaw. Jakby ktoś im bronił wyjść Ostatnie klamstwo jakie pamietam to "oddamy ci te pieniądze za tydzień". Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
kofi 24.07.2007 19:41 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Lipca 2007 Mam tak samo jak jarkotowa, tyle, że siostra, nie brat. I tyle, że stać ją na mieszkanie, może nie na dom, chociaż gdyby się zarżnęła tak jak, to może też. Oni mają pretensje, że mnie "łatwiej przychodzi" i byłam faworyzowana. Bo ja wiem? Ja byłam "córeczka tatusia", ona "córeczka mamusi" i tyle. Moja mama chorobliwie kłamie i czasem mam wrażenie, że sama w te kłamstwa wierzy. Czasem niestety - nie chcąc robić jej przykrości w towarzystwie - brnę z nią. A moja siostra - raz chlapnęła "Mamo nie kłam":roll: Ja jakoś nie mogę Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
jarkotowa 25.07.2007 06:24 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 25 Lipca 2007 Problem z zazdrością mojego brata wynika po prostu z tego, że on jest......leniwy i wygodny. Kiedyś mi powiedział, że "nie każdy ma bogatego męża". Owszem, nie każdy. Ja też nie Mój mąż jest po prostu bardzo pracowity i ambitny. A mój brat uważa, że mu się należy. Odkąd jest dorosły (czyli odkąd ma własną rodzinę) biadoli na swój ciężki i niesprawiedliwy los. Zazdrości ludziom wszystkiego. I wg niego nie można uczciwie zapracować na dom czy auto. Wszyscy kradną, kombinują, ustawiają się, albo są bogaci z domu. Smutne to. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
LuiLin 25.07.2007 10:31 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 25 Lipca 2007 biadoli na swój ciężki i niesprawiedliwy los. Zazdrości ludziom wszystkiego. I wg niego nie można uczciwie zapracować na dom czy auto. Wszyscy kradną, kombinują, ustawiają się, albo są bogaci z domu. Smutne to. to chyba takie trochę typowo polskie nastawienie. pamietacie spowiedź na balkonach w Dniu Świra? esencja po prostu. ps. do rodziców mam wlasciwie jednen " glupi " zal Przed obrona pracy mag. sami z siebie zdeklarowali sie ze zafunduja mi mala wycieczke - typu egipt czy tunezja czy grecja. cóż moge powiedzieć zielonooka ... chyba tylko pozazdrościć lekkiego dzieciństwa i młodości ciesze się, że normalne rodziny także istnieją ... Ja oczywiście ryczałam jak wół, że nic nie wiem, a oni pewnie mieli niezly ubaw. kurde, ręce opadają. to brzmi jak znęcanie psychiczne. cóż .. u mnie była tylko wódka i tylko u ojca - jest do dzisiaj. Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Recommended Posts
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.