marjucha 28.09.2007 08:05 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 28 Września 2007 Nie mogę zrozumieć takich ludzi, chociaż też takich znam. Co Nimi powoduje? Zawsze muszą być najlepsi i mieć najwięcej? Ja nie żałuję ,że takie znajomości wygasają. Sam do tego doprowadzam, bo nie chcę być osobą, która jest traktowana przedmiotowo. Taki słup, przed którym można się poczuć kimś ważniejszym i lepszym Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2021413 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
aaggaa 28.09.2007 19:51 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 28 Września 2007 łał czytam pije winko i jest mi smutno U mnie jest podobnie -jestem z mężem 17 lat po ślubie- napoczątku nawet rodzina a zwłaszcza teście) zazdroscili nam relacji z sobą i prawdziwej(pielęgnowanej)miłosci, bo dlaczego u ich córki tak niema!.Ale gdy zaczeliśmy się budowac to przechodzą samych siebie. Na budowe przyjechali 1 raz(jak ich przywieźliśmy ) niezadużo ich interesowało to był stan surowy bez piętra jeszcze -po dwóch tygodniach pytała mnie czy już kupiłam firanki .Na jakimś tam spotkaniu do którego dążyłam ja (przekonując męza -to są Twoi rodzice trzeba ich odwiedzać )spytała co na budowie otworzyłam usta dwa może trzy słowa powiedziałam a ona wyszła ....... .Teraz nastawiona jestem jak Nefer olewam to nic na siłe-ale wiem ,że mi przejdzie iiiiiii trzeba mieć twardą duuuuu jak się ma miękkie serce Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2022956 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
aaggaa 28.09.2007 19:58 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 28 Września 2007 A co do przyjaciół -też jest nieciekawie -dlatego też teraz więcej czasu poświęcam na forum -tu człowiek czuje się zrozumiany może rozpowiadać o "cegle " i nikogo to nie nudzi niema zazdrości jest wsparcie i kupa wspaniałych ludzi i tego się trzymajmy a reszte tylko wspominajmy i troche ich żałujmy że są tacy płytcy Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2022974 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
mmena 10.10.2007 14:13 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 10 Października 2007 To straszne co piszecie. Na szczescie mnie tego typu przyjemnosci ominely. Obie rodziny pomagaja nam jak moga, a znajomi i przyjaciele sa zawsze gdy ich potrzebujemy. Nigdy nie utrzymywalismy kontaktow z ludzmi zawistnymi. I nie ma znaczenia czy to rodzina, czy znajomi. Moze dzieki temu nie mielismy tego typu doswiadczen. Brrrr... Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2045924 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
I.W. 10.10.2007 14:52 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 10 Października 2007 Ta zawiść z reguły jest skrzętnie ukrywana i wychodzi w takich sytuacjach. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2045986 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
kubaimycha 10.10.2007 16:42 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 10 Października 2007 Wychodzę z założenia, czytając posty o zawistnych znajomych, że nie ma tego złego...Czasem lepiej dowiedzieć się wcześniej, niż w momencie, kiedy byliby nam naprawdę potrzebni...U mnie sytuacja trochę inna, bo znajomi okazali się w porządku, tylko rodzina niestety mniej...Chyba już nie przeżywam, nie rozmyślam "dlaczego", może czasem, jak pomyślę boli, ale nauczyłam się z tym żyć...Tyle, że znajomi nie ci to inni, a "rodziny się nie wybiera" wg powiedzenia... Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2046125 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Marcelka 13.10.2007 08:27 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 13 Października 2007 Tak czytam ten smutny temat i odnoszę wrażenie, że to jakby sytuacja z mojego życia... Znajomi, kiedyś określani jako dobrzy przyjaciele , nagle znikli. Jak dowiedzieli się o budowie, tak kontakt nie istnieje. Próbowaliśmy dzwonić, zapraszać na imprezkę, pogadać - niestety zero chęci z drugiej strony, a zawsze nie było tematu, jeden telefon i się widzimy. Kolejni znajomi zawsze chętnie wpadali do nas, niestety do siebie nigdy nie zapraszali, także po kilku spotkaniach u nas, kontakt się rozmył. nie zapraszamy także dla nich pewnie co za znajomymi jesteśmy Mój szwagier i szwagierka: od kilku lat zawsze razem w wakacje na wczasach, narty, jesteśmy chrzestnymi naszych dzieci, mąż miał wspaniały kontakt z bratem. Po rozpoczęciu budowy, nagle tak jakbyśmy mieszkali w drugim krańcu Polski. Bratowa nie raczyła nawet spojrzeć na działkę, temat wogóle dla niej nie istnieje. Już przestałam dzwonić bo to nie ma sensu... Pozostał jeden przyjaciel jeszcze z czasów studiów, na niego możemy zawsze bezinteresownie liczyć i mam nadzięję że to się nie zmieni. No i moja nieoceniona teściowa, która żyje naszą budową i wszystkim się interesuje, tak jakby swój dom budowała. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu , nie wtrąca się i nie przeszkadza. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2051765 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
I.W. 13.10.2007 12:22 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 13 Października 2007 Pewnie trzeba robić tak jak cwani i obyci w tych sprawach -OKROPNIE NARZEKAĆ. Nic tak nie ucieszy jak kłopoty bliżniego. Mówcie więc że wszystko się sypie. Co trochę jakieś wpadki fundament pękł na trzy części a ściany to już drugi raz stawiacie bo się zawaliły no i wiadomo-że jesteście zadłużeni na 60 lat. Jeden powiedzmy znajomy tak robi -firma mu juz 5 rok z rzędu bankrutuje a tak naprawdę jego zdrowy syn (tylko trochę "nieudany") ma prawie rzekomego raka mózgu (tu juz przesadził bo faktycznie może cos wykrakać). Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2051936 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
d5620s 15.10.2007 20:37 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 15 Października 2007 Otatnio znajoma mi wspomniała-"ja to sie ciesze jak komus tez sie nie wiedzie bo wiem wtedy, że nie jestem jedyna..." Gdzie ci ludzie mają rozumy? Wcale sie nie dziwię że ludzie z dobrymi samochodami trzymaja sie razem, z domami-razem...Nie chodzi o to że tworza kliki-po prostu szukaja ludzi, którzy nie bedą im bez przerwy zazdrościli... Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2055760 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
kachna28 16.10.2007 07:16 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 16 Października 2007 U mnie budowa kłuła w oczy nie tylko znajomych. Otóż przez dwa lata prowadziłam sklep chemiczno-kosmetyczny (na tej samej działce na której mieszkamy i na której obecnie budujemy). Interes szedł jako tako, miałam stałych klientów, sprowadzałam towary pod konkretne życzenia sąsiadek i wszystko było ładnie i pięknie dopóki w maju nie zaczęliśmy zwozić pustaków i kopać fundamentów. Na początku ruch w interesie się nasilił -każdy chciał wybadać co jest grane (mieszkam w starej dzielnicy domów kostek z lat 70-80tych -nic nowego tu nie powstaje). Jak się okazało, że budujemy dom -klienci zniknęli z dnia na dzień! Obroty spadły o połowę i w lipcu byłam zmuszona zamknąć interes. Pewnie sąsiadki emerytki stwierdziły, że na nich się tak dorobiłam i żal za D ścisnął (o tym, że wzięliśmy kredyt hipoteczny jakoś nikogo nie uświadamiałam bo to moja sprawa). Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2056208 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
kroyena 16.10.2007 11:25 Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 16 Października 2007 Prawdziwych przyjaciół poznaje się ani nie w biedzie, ani w bogactwie.Ich się po prostu poznaje w czasie próby. Dla częsci moich przyjaciół była to bieda, jak mogli tak pomogli i ja jak mogłem tak pomogłem. Części pomoc pomogła, a części zaszkodziła. Dla części moich przyjaciół było to bogatwo, jak mogli tak pomogli i ja jak mogłem tak pomogłem. Części pomoc pomogła, a części zaszkodziła. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/84031-prawdziwych-przyjaci%C3%B3%C5%82-poznajemywcale-nie-w-biedzie/page/3/#findComment-2056822 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Recommended Posts
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.