Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

A prażynki pamiętacie :D

Tłuste były jak nie wiem, a w środku naklejki. Trzeba było moczyć w wodzie, aż odejdą i myk na lodówkę, albo na szybę w drzwiach.

 

Z zabawek to jeszcze miałam myszkę Miki taką gimnastyczkę. przyciskało się dwa guziczki na dole zabawki a myszka fikała koziołki.

  • Odpowiedzi 552
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

  • 2 weeks później...
A prażynki pamiętacie :D

Tłuste były jak nie wiem, a w środku naklejki. Trzeba było moczyć w wodzie, aż odejdą i myk na lodówkę, albo na szybę w drzwiach.

 

Naklejek z prażynek nie pamiętam , pamiętam za to świetnie jak zarzygałam po prażynkach cały autobus :oops: Miałam pewnie z pięć lat ale do dziś mnie mdli na myśl o nich :-?

 

a moje dziecko ostatnio odkryło wyroby czekoladopobne i było zachwycone :o

A prażynki pamiętacie :D

Tłuste były jak nie wiem, a w środku naklejki. Trzeba było moczyć w wodzie, aż odejdą i myk na lodówkę, albo na szybę w drzwiach.

 

Naklejek z prażynek nie pamiętam , pamiętam za to świetnie jak zarzygałam po prażynkach cały autobus :oops: Miałam pewnie z pięć lat ale do dziś mnie mdli na myśl o nich :-?

 

a moje dziecko ostatnio odkryło wyroby czekoladopobne i było zachwycone :o

A prażynki pamiętacie :D

Tłuste były jak nie wiem, a w środku naklejki. Trzeba było moczyć w wodzie, aż odejdą i myk na lodówkę, albo na szybę w drzwiach.

 

Naklejek z prażynek nie pamiętam , pamiętam za to świetnie jak zarzygałam po prażynkach cały autobus :oops: Miałam pewnie z pięć lat ale do dziś mnie mdli na myśl o nich :-?

 

a moje dziecko ostatnio odkryło wyroby czekoladopobne i było zachwycone :o

 

:lol: :lol: :lol:

A miał ktoś taką żabę,która miała z tyłu węzyk z gruszką na końcu i skakała :D

Żabę to nie, ale miałam takiego pająka.

 

To ja miałam full wypas: żabę i pająka :D

Żabkę to i ja miałam, pająka dopiero potem... na krótko bo kupiłam dziecku, bo zabek nie było.

Ale miałam diabełka (taką głowę) -naciskało go się za głowę i język czerwony wypinał :wink: :lol: Na straganie mozna było często go kupić.

Cieszka wygrałaś :D

 

No to dodam jeszcze, że miałam też takiego "marynarza", który się wspinał po pociąganych nitkach :lol:

 

Teraz żałuję, że tego gdzieś nie przechowałam :roll:

Też robiłam widoczki. A jak pytam obecnych koleżanek czy się w to bawiły to nikt nie wie o co mi chodzi. Może to tylko regionalne było? (w dzieciństwie mieszkałam w innej części Polski)

Ja w dzieciństwie mieszkałam na Dolnym Śląsku i też były widoczki :D Oprócz papierków wkładało się kwiataki ukradkiem zerwane z przyblokowych kwietników, tudziez koniczynę itp.

Pamiętam, że z boku bloku (tam gdzie okien nie było) jak była jakaś dziurka to tam też robiłyśmy widoczki, tylko ni cholery nie pamiętam, jak to szkiełko się trzymało tak w pionie :lol:

 

A pamiętacie taką zabawkę niewielką z plastiku, podstawa to koło, na tym posadowione były kurki, jakieś tam sznurki i jak się za te sznurki pociągnęło to te kurki dziobały, niby że jadły?

A miał ktoś taką żabę,która miała z tyłu węzyk z gruszką na końcu i skakała :D

Żabę to nie, ale miałam takiego pająka.

U nas taki był, brat miał radochę jak do mnie koleżanki przychodziły i mógł straszyć :lol:

Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka?

 

O własnie... Od lat tęsknię za normalnym chlebem a nie "napompowanym powietrzem g*wnem". Prawdziwym. pachnącym chlebem z twardą skórą, który składa się z chleba, a nie z bąbli... A tu wszędzie ta pieczona wata - oczywiście zgodna z normami tej porąbanej Unii Euroogłupiałej :(

A to kojarzycie?

 

Mój pierwszy przytulany taniec w VII klasie SP 8)

 

I to:

 

Festiwal w San Remo był wydarzeniem :)

 

:D Noooooooo, mój chyba też, na kolonijnej dyskotece :D

O własnie... Od lat tęsknię za normalnym chlebem a nie "napompowanym powietrzem g*wnem". Prawdziwym. pachnącym chlebem z twardą skórą, który składa się z chleba, a nie z bąbli... A tu wszędzie ta pieczona wata - oczywiście zgodna z normami tej porąbanej Unii Euroogłupiałej :(

 

Trzeba mieszkać na prowincji , gdzie uchowała się piekarnia GS-u. :)

Dziwne ale jakoś się uchowała i prosperuje . Nawet kolejki w sezonie wakacyjnym się przed nią ustawiają .

Czy ktoś pamięta jak smakuje prawdziwa bułka?

 

O własnie... Od lat tęsknię za normalnym chlebem a nie "napompowanym powietrzem g*wnem". Prawdziwym. pachnącym chlebem z twardą skórą, który składa się z chleba, a nie z bąbli... A tu wszędzie ta pieczona wata - oczywiście zgodna z normami tej porąbanej Unii Euroogłupiałej :(

 

unia Tomek nie ma nic do chleba, ale niestety masz racje piekarnie robia nie ten chleb co dawniej.

jednak jesli chce kupic dobry chleb ( czytaj bez powierza i wypelniaczy ) to ide do niemieckiej piekarni ktorych tu na majorce nie brakuje i moge kupic chleb cebulowy, ciemny, razowy ktory naprawde zapachem, konsystencja i smakiem przypomina prawdziwy chleb jaki mozna bylo kupic kilkanascie czy kilkadziesiat lata temu.

np. we wrocku na rejtana lub w koszalinie na mlynskiej kto tam bywal wie o czym pisze

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...