Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

wtorek 9 grudnia 2008 r.

 

O rany! Prawie poryczałam się ze szczęścia. W zasadzie nie prawie. 8) Tylko całkiem. :oops: Co za ulga! :D Nie zdawałam sobie sprawy z faktu, w jakim stresie żyłam przez ostatnie miesiące! :o Ale już po wszystkim. :D Ekipa zaskoczyła nas naprawdę pozytywnie. :lol: :lol: Zarówno w kwestii jakości usług, jak i ceny! Naprawdę pozytywny szok! :D :o :D :o :D Będziemy błagać ich na wiosnę, nie ważne którego roku :wink: , żeby dokończyli nam resztę domu 8) Zgodnie z mężem ustaliliśmy, że swoje przeszliśmy i nam wystarczy takich polek galopek i jazd bez trzymanki. Teraz chcemy mieć święty spokój. :D No dobra, wiem że to nadal budowa. :-? A więc: względnie święty spokój. 8)

 

W sobotę wkładamy czapki, kufajki, ciepłe majtki :oops: , stare jeansy, rękawice oraz kalosze i jedziemy po folię i takie tam, a potem na budowę, co by zabezpieczyć nasze pół domku. :lol: Mam nadzieję, że w sklepie nie spotkam nikogo znajomego... 8) :oops:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-2868859
Udostępnij na innych stronach

  • 4 weeks później...
  • Odpowiedzi 165
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

  • madmegs

    166

Wtorek 23 grudnia 2008 r.

 

Widok z przodu – pierwszy śnieg

 

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/6/7/6/43851941_d.jpg

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/1/6/7/43851942_d.jpg

 

Jeszcze przed Świętami udało się Sopelkiewiczowi wpaść na budowę i zabezpieczyć to i owo.

Mam nadzieję, że teraz zima nam już nie straszna :roll:

 

Tak np. wygląda „zabezpieczony” komin:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/7/4/1/43851943_d.jpg

Poza tym mężuś mój dzielnie walcząc z chłodem i głodem poprzykrywał folią parapety, górne krawędzie ścian i takie tam. Nie będę tu wstawiać więcej zdjęć z kawałkami poszarpanej folii na pierwszym tle. Nuda. 8)

 

 

Dla odmiany dam widok na góry. Tak, tak, są u nas góry, :lol: co prawda daleko i za drzewami, ale są. :oops:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/8/0/7/43851944_d.jpg

O, i te same góry zza drzew. Teraz zdaje się lepiej widać? :roll:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/5/9/6/43851945_d.jpg

 

I jeszcze kilka fotek z cyklu „Przystosowanie do życia na zadupiu” czyli stopniowe przyswajanie mojego przyszłego widoku zza okien. :wink: O każdej porze roku, żeby potem nie było zdziwień... :o :roll:

I tak wygląda zimowy taras (każdy wie, o co chodzi: miejsce gdzie kiedyś będzie taras) 8)

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/7/6/4/43851946_d.jpg

Zimowy widok z kuchni: :o

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/2/8/4/43851947_d.jpg

O i zimowe jemioły: :o :o :o

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/0/6/8/43851940_d.jpg

Powinni tą naszą wieś nazwać Jemiołowo albo coś takiego. W życiu nie widziałam tyłku jemioł. :o A propos. W tym roku za późno na to wpadłam, cóż z wiekiem refleks już nie ten, :wink: ale na przyszłe święta mam pomysł na biznes dla Sopelkiewicza. 8) W grudniu pozbiera w okolicy tyle jemioły ile się da, a potem, przed świętami, tuż pod naszym obecnym domem (w samym centrum miasta, obok dworca), rozłoży sobie koło auta zydelek i pohandluje trochę. :wink: :lol: W tym roku handlarom jemioła szła jak ciepłe bułeczki. :o A żeby się z tłumu nie wyróżniał możemy mu wypchać kurtkę, włożyć okulary na nos i zawiązać chustkę na głowę. :wink: Zresztą jak wystąpi w „działkowym” wdzianku, też się nie będzie wyróżniał. 8) Hm...byłaby dodatkowa kasa... ale cóż, Sopelkiewicz nie wykazał zbytniego entuzjazmu, niewdzięcznik jeden, :wink: ja tu mózgownicę wysilam, coby budżet domowy ratować i kurde zero zrozumienia dla przedsiębiorczości! :evil: Powiedział, że jak to taki fajny biznes, to sama mogę iść pod dworzec handlować. :-? Pewnie. Poszłabym. Nawet nie musiałabym się specjalnie przebierać... :wink: Tylko, że ja do handlu KOMPLETNIE się nie nadaję! :cry: Nie umiałabym sprzedać lewej wódki w czasach prohibicji, a co tu dopiero mówić o towarze, jakby nie patrzeć niekoniecznie pierwszej potrzeby... :wink:

No nic, trudno. Przepadł biznes. :( Dobrze przynajmniej, że można będzie podarować trochę tej jemioły rodzince i znajomym. :D Przynajmniej nie wszystko się zmarnuje... :p :p :p

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-2930992
Udostępnij na innych stronach

Czwartek 25 grudnia 2008 r.

 

Jak przystało na porządnego inwestora, w bożonarodzeniowy poranek pojechaliśmy przewietrzyć się na działce. W zasadzie miał to być świąteczny spacer, ale skończył się po 10 minutach i zrobieniu trzech zdjęć, z których dwa nie wyszły. :o Zimno było tak, że za przeproszeniem szron się robił na jajach... eee. Tego.. jądrach znaczy się. :oops: Zimno, prawie ciemno, bo pochmurno strasznie, daliśmy sobie spokój ze świątecznymi spacerami. Może w następne święta, wielkanocne. 8) Jest nadzieja, że cieplej będzie. Bo teraz póki co to zima na całego śnieg i mróz trzyma. Brrr.... :-?

 

Ku pamięci fotka naszego „bunkra": 8)

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/2/9/4/43851956_d.jpg

 

I takim oto stanem budowy żegnamy nasz pierwszy rok budowy.

Rok 2008 był dla nas rokiem pełnym niespodzianek, drobnych radości, odważnych decyzji, wielkich wyzwań, czasem niepotrzebnych nerwów, pewnych trosk, moich łez, wielkich porażek :cry: , ale także wielu małych sukcesów i czarodziejskich chwil. :D Był to rok, gdy jeszcze przed rozpoczęciem prac budowlanych zdążyliśmy zaliczyć ostatnie egzotyczne wakacje, szaloną podróż i rozczulające spotkanie po latach. :lol:

Wiosna zaczęła się dla nas wielkim wyzwaniem: podjęliśmy ostateczną decyzje o budowie domu. I tyle z wiosny. Zniknęła nam bowiem pod tysiącem kartek projektów budowlanych. Wieczory zamieniały się w noc w czasie naszych burz mózgów nad projektem budowlanym. Efekt? Więcej w nim czerwonego tuszu, niż czarnego... 8) W weekendy gnaliśmy z dziećmi w góry, aby nadrobić zaległości w relacjach z nimi. :oops:

A w czasie wakacji plażą nam i im były hałdy piasku podsypkowego, leżakiem paleta bloczków betonowych, a szwedzkim stołem papierowa tacka z kiełbasą z grilla własnej roboty. :o :D Zamiast zabytków starego miasta, krążyliśmy po alejkach składów budowlanych, przebierając w gatunkach pustaków, cegieł i dachówek. W poszukiwaniu hurtowni odkrywaliśmy nieznane lądy za rogatkami naszego miasta. A wieczorami zgłębialiśmy tajniki sztuki budowlanej, studiując „Poradnik majstra budowlanego” i sterty „Muratorów”. I naprawdę nieraz mieliśmy z tego frajdę. :lol: To były niezwykłe wakacje.

Jesień zastała nas i zostawiła uwikłanych w rozgrzebaną budowę, szarpaninę z nierzetelnym wykonawcą i brak nadziei na przyszłość. To była niedobra jesień. :cry: Jedyną jej zaletą było to, że wiele nas nauczyła. Dobre i tyle. Szkoda, że tak drogo wyszła ta nauka...

No i w końcu przyszła zima. Pierwszym śniegiem ostrzegawczo sypnęła 19 listopada. Potem odpuściła sobie. Przemiła i taktowna, poczekała z mrozami do Świąt, abyśmy zdążyli naprawić co się da, zalać strop i jako tako wszystko zabezpieczyć. :lol: A potem, w Wigilię spadł śnieg i było tak pięknie, tak biało. :D A w Sylwester mróz i przejrzyste niebo, na którym pięknie mieniły się fajerwerki. To był niesamowity rok. :D :o :lol: :roll: :) 8) :-? :lol:

Jaki będzie przyszły? :roll:

Oby spokojniejszy, zasobniejszy, ciekawszy, łatwiejszy, bardziej owocny, szczęśliwszy, piękniejszy i bardziej radosny.

Czego sobie i Wam wszystkim życzę. :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/1/8/7/43851954_d.jpg

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-2931011
Udostępnij na innych stronach

Styczeń 2009 r.

Nowy rok, nowe zadania. :lol:

 

Uff, czas zakasać rękawy i zacząć się przygotowywać do wiosny. Może nas mile zaskoczy i znienacka spadnie na nas ciepłem słońca i rozbuchaną zielenią pąków? :roll:

 

Oto lista zadań (tak, zadań, a nie tylko pobożnych życzeń 8) ) do zrealizowania w 2009 roku:

 

Primo: wymurować ściany kolankowe.

Po drugie primo :wink: ( kto czytał Chmielewską, ten wie o co chodzi... 8) ): zrobić dach.

Po trzecie primo: ogrodzić działkę.

Po primo czwarte: Zrobić rów i wyrównać góry i wądoły, przemyślawszy wcześniej ostateczne rozwiązania. :roll:

Po piąte i ostatnie primo: sadzić. Jak najwięcej! :lol: Ale z uwaga jak powyżej. Nic po łebkach, bo potem sama będę gonić ze sztychówką i wszystko przesadzać. :-?

 

I tak pojawia się lista czynności do wykonania celem realizacji założonych zadań: :o

 

Ad. 1: policzyć i domówić pustaków ceramicznych 25 cm. Zakupić stal na wieniec.

Ad. 2: kupić dachówkę, całe to niezbędne ustrojstwo typu gąsiory, wywietrzniki, folię i co tam jeszcze trzeba. A także okucia do kominów. Wyczarować żeby starczyło na rynny. :roll: 8)

Ad. 3: za pomocą uroku osobistego:roll: , przemocy :o , bądź podstępnej perswazji 8) zmotywować Sopelkiewicza, żeby wykonał własnymi „ręcami” to ogrodzenie. Dokupić piachu ostrego i żwiru. Zorganizować bramę. Najlepiej zespawać z kątowników... Zobaczymy... :roll:

Ad. 4: Przemyśleć, pomierzyć, rozrysować. Zacząć w styczniu, może do lata coś się wykluje... :roll:

Ad. 5: Jak wyżej. Dodatkowo od wiosny zacząć w zaprzyjaźnionych ogrodach proces sępienia 8) sadzonek, odszczepek i rozsad... Resztę się sukcesywnie nabędzie droga zwyczajną, :wink: znaczy się w hurtowni ogrodniczej. Ćwiczyć i jeść dużo białka całe lato ( w celu wyhodowania porządnych mięśni 8) ) i zaraz na jesień zwozić łupy i sadzić, sadzić, sadzić. :lol: Nie zapomnieć modlić się przyszłej zimy, aby na wiosnę coś z tego urosło... :wink: 8)

 

Spisawszy listę celów oraz niezbędnych działań trzeba będzie jeszcze zająć się poszukiwaniami źródła finansowania tych fanaberii. :o Tylko gdzie kopać? :wink: Różdżkarza mam wynająć? :wink:

Zacznę od banku :)

 

Jakieś jeszcze zadania? Na razie nic mi nie przyhodzi do glowy... :roll:

O, wiem! :D Musze przeczytać swój dziennik w celach poznawczo - naukowych. Znaczy się, podjąć próbę ogarnięcia tego całego szaleństwa, wysupłać wszystkie błędy ( to nie będzie trudne 8) ) i wbić sobie to porządnie do głowy, aby więcej ich nie popelniać ( to znacznie trudniejsze... :( ). OK. 8) Aby nie popełnić tych samych błędów po raz drugi... :)

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-2947485
Udostępnij na innych stronach

nadal styczeń 2009 r.

 

Zgodnie z planem przeczytalam swój dziennik. Rany boskie!... :o Na czerwienienie się ze wstydu już za późno, trudno, przepadło. :cry: Było czytać przed wyslaniem co na język ( klawsz..) wpadło. :-? O popełnionych głupotach nawet nie wspominam. :oops: Jezu, wstyd i hańba! :oops:

Dobra. Cały proces ekspiacyjny załatwiłam wewnętrznie, wystarczy, więcej tym głowy sobie zawracać nie będę. 8) Postaram się tylko na przyszłość pamiętać, że to jednak publiczne forum jest, a nie babski prywatny pamiętnik... :oops:

 

Przejdźmy do wniosków:

 

Tak w ogóle to dopiero teraz, kiedy po prawie roku przejrzałam w całości dziennik, który na łamach tego forum popełniłam, :wink: zorientowałam się, że nigdzie nie umieściłam rzeczy tak ważnej, ba, najważniejszej w całej budowie domu – projektu. :o :o :o

 

Teraz cokolwiek zawstydzona i pełna skruchy :oops: nadrabiam to wykroczenie:

 

Oto link do projektu pierwotnego:

http://projekty.muratordom.pl/projekt?IdProjektu=330

 

Taki miał być parter: :roll:

http://projekty.muratordom.pl/pliki/dom_330_3.jpg

 

A takie poddasze: :roll:

http://projekty.muratordom.pl/pliki/dom_330_4.jpg

 

 

Takie elewacje:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/9/5/1/43851965_d.jpg

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/0/8/1/43851966_d.jpg

 

 

A tak to wyszło nam po zmianach :o :o :o (pewnie mało widać, bo to fotografia cokolwiek już „przechodzonego” przez dwie ekipy projektu):

 

parter:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/9/5/6/43851969_d.jpg

 

i bilans powierzchni parteru:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/0/5/1/43851970_d.jpg

 

poddasze:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/7/7/4/43851971_d.jpg

 

i bilans powierzchni poddasza:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/5/7/1/43851972_d.jpg

 

oraz bilans powierzchni całego budynku: :o :D

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/5/9/6/43851973_d.jpg

 

każdy widzi, że aż się roi od czerwonych kresek, kropek i cyferek.... :o :wink:

 

Widać mało mi było tych zmian, :wink: więc nie jest to już wersja ostateczna... :roll:

Jako, że tylko krowa nie zmienia poglądów, 8) w trakcie budowy coś mi się tam odmieniło :oops: , pewne rzeczy narzuciła rzeczywistość :evil: i wyszło takie „cóś”: :o

 

Parter taki:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/7/4/2/43851963_d.jpg

 

Góra mniej więcej taka:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/6/8/1/43851964_d.jpg

mniej więcej, bo nie będziemy murować na razie ścianek działowych, (wymurujemy je później albo zrobimy kartonowo-gipsowe na profilach aluminiowych), więc mając taaaką swobodę niechybnie z niej skorzystam... :roll: :wink:

 

To na razie tyle. :)

 

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy MIMO WSZYSTKO mi kibicują :lol: :lol: :lol:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-2950610
Udostępnij na innych stronach

Wtorek, 20 stycznia 2009 r.

 

Muszę tu teraz napisać zapewne nietypowy post. Jest to bowiem mój trzysetny pierwszy post, co prawdę powiedziawszy, wprawiło mnie w wielkie zdumienie. Kiedy ja to wszystko napisałam??!! I o czym?

 

madmegs

STAŁY BYWALEC (min. 300)

http://lh4.ggpht.com/strzaleczka/SHX51FRaG2I/AAAAAAAAB5c/wG5oGP2CHPY/s144/chojrak.jpg

Dołączył: 20 Lut 2008

Posty: 300

 

Jak wynika ze statystyk tego forum dołączyłam do tego szacownego grona dokładnie 11 m-cy temu. Co daje średnio 27 postów na miesiąc i czyli 0,9 posta na dzień. Ile to jest 0,9 posta? :roll: Cały post tylko wybrakowany? :wink: To statystyka.

W rzeczywistości zwykle wyglądało to tak, że pisałam jak się działo, jak miałam wenę twórczą, a potem hurtem wysyłam uzbierane „na kupkę” posty. Ja nie jestem z tych systematycznych. :cry: Niestety. :( Żyję zrywami. 8) Robię coś na przykład w dzikim szale, ogarnięta pasją, furią czy wizją efektu. Mogę nie jeść, nie spać, jakby mi amfetamina zamiast krwi w żyłach płynęła. :wink: Niczym stachanowiec niemal bez wysiłku wyrabiam 300 % normy. :o :lol: Przychodzi jednak czas, że opadam z sił oraz chęci i wołami się mnie nie zaciągnie do żadnej pożytecznej roboty. Niejeden próbował, ale dzielnie się zapierałam zadnimi i przednimi łapami. 8) :wink: Z zadowalającym mnie skutkiem. :lol:

 

Pozdrawiam wszystkich i dziękuję, że jesteście

:lol: :lol: :lol:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-2962286
Udostępnij na innych stronach

  • 1 month później...

Piątek 6 lutego 2009 r.

 

U nas jakby wiosna. :roll: Śnieg, który spadł w Wigilię, potrzymał jeszcze cały styczeń. Potem przyszedł halny i wywiał całe to białe ustrojstwo. Wczoraj było 10 stopni w plusie. Czyżby to wiosna nieśmiało pukała do naszych drzwi?

Tak wygląda nasz domek po zimie:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/2/5/7/43084029_d.jpg

Przysięgam że takie dziwne niebo było. :o Nic nie majstrowałam przy zdjęciu!

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3077420
Udostępnij na innych stronach

Wtorek 10 lutego – wtorek 24 lutego 2009 r.

 

A nas zasypało. :( Na amen. Od dwóch tygodni śnieg pada niemal bez przerwy i aż do wczoraj trzymał mróz.

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/2/3/2/43084032_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/6/4/43084053_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/0/5/4/43084061_d.jpg

 

Mam wrażenie ze mieszkam w igloo. :o :o :o Okno w sypialni i u dzieci mam zasypane prawie do samej góry.

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/9/6/3/43084038_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/4/5/7/43084042_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/3/5/43084043_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/9/0/5/43084044_d.jpg

 

Wzorem eskimosów muszę przypomnieć swoim dzieciom pierwszą i kardynalną zasadę: nigdy nie jeść żółtego śniegu ;) :wink:

 

Na parkingu, żeby dostać się do auta, trzeba szuflować dobre 15 minut, a odgarnięty śnieg najlepiej...zjeść chyba :evil: , bo nie ma ani kawałeczka miejsca, gdzie można byłoby ten śnieg zrzucić. Chyba że na sąsiednie auto... :wink: Niektórzy dali sobie spokój z próbami odkopywania samochodu i zdali się na komunikację miejską, albo własne nogi obute w solidne buciory. Najlepiej z rakami. :-?

Ja niestety nie mogę... Gwoli ścisłości – mogę, ale jedynie teoretycznie. W praktyce bowiem musiałabym chodzić z dziećmi do szkoły na piechotę, co wyglądałoby zapewne w ten sposób, że aby zdążyć, musiałabym zrywać z łóżka siebie i dziatwę ciemną nocą, żeby (oprócz normalnych porannych czynności jak prysznicowe ablucje, suszenie łba, codzienne przeistaczanie się za pomocą kosmetyków kolorowych z brzydoka w człowieka, znaczy się w kobietę :wink: ):

- zrobić i skonsumować solidne śniadanie (co by objuczona torbami mamusia oraz dzieciątka miały siłę przedzierać się przez metrowe zaspy w drodze po kaganek oświaty tudzież grosz na chleb powszedni),

- oblec towarzystwo w ciepłe majty :oops: , rajty, portki, podkoszulki, mundurki, swetry, kombinezony, grube skarpety (szkoda, że nie opatentowano jeszcze nieprzemakalnych), śniegowce, czapki, rękawiczki, szaliki, kaptury Następnie spróbować na to wszystko wcisnąć tornister bez uduszenia dziecka;

- przy akompaniamencie wrzasków protestu, wysmarować oblicza ukochanych dzieciątek tłustym kremem oliwkowym ekskluzywnej firmy ziaja (nie rezygnując z ponawiania prób dokonania tego wyczynu z jednoczesnym uniknięciem wysmarowania swojej i dzieci garderoby);

- zejść 113 schodów tak, aby uniknąć zlecenia z nich oraz spocenia się;

- przedrzeć się w ślimaczym tempie przez miasto, tj. przez dwa zabłocone lodowiska (czytaj przejścia podziemne), trzy ulice, z czego dwie teoretycznie ruchliwe (teoretycznie, nie wiem bowiem, czy na takie miano zasługuje korek gigant na skrzyżowaniu, wariaci uprawiający slalom na jezdni i desperaci próbujący rozpaczliwie włączyć się do ruchu z zaspy zwanej miejscem postojowym...);

- dostać się do szkoły zasypanej z każdej strony bandami śniegu (cały czas pamiętać, aby się nie spocić, nie zgubić w którejś zaspie Młodego, któremu dziwnym trafem „ciągle zjeżdża noga ze ścieżki, co powoduje wpadnięcie do zaspy” oraz uniknąć dostania soplem w łeb);

- rozebrać dzieci z mokrych ciuchów, spróbować upchnąć tą mokrą ortalionową bułę w szatni wielkości wsiowej wygódki, pomodlić się o cud, aby to wszystko do popołudnia wyschło, a nie zgniło, wytłumaczyć dzieciom, że mokre na stopach rajtki to nie jest obciach 8) i polecieć do swojej pracy. Oczywiście nadal próbować się nie spocić. :-?

Po przyjściu do pracy (z zapewne sporym spóźnieniem) trzeba będzie ukryć się przed ludzkim wzrokiem w wychodku w celu poprawienia własnego wizerunku. Nie przypuszczam, abym się sobie podobała z oczami jak miś panda od rozmazanego tuszu, czerwonymi świecącymi policzkami i nosem niczym renifer Rudolf. :roll: Do tego uklepane mokre sianko na czubku głowy, mokra plama od potu na plecach i garniturowe czarne spodnie z wyżartym od soli wzorkiem od kostek do kolan na pewno nie poprawią mojego image. :cry:

Po prostu horror! Jeśli do tego dodać drogę powrotną, czyli całą powyższą listę tylko w odwrotnej kolejności (no może bez konieczności unikania pocenia się, za to z balastem zakupowym w trzeciej zapewne ręce), to ja już wolę szuflować łopatą i skrobać wraz z lodem lakier z auta. Może leniwa jestem. :oops: Trudno. Poza tym zawsze lubiłam sporty alpejskie, zwłaszcza slalom specjalny. :wink: 8)

 

Poza tym jest fajnie. :D Taka śnieżna i mroźna zima naprawdę bywa piękna. :lol:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/8/8/1/43084033_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/3/9/5/43084035_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/7/6/5/43084051_d.jpg

 

Wspaniała do jeżdżenia na sankach, nartach, spacerów i kuligu. Oraz do siedzenia przy kominku, grzanym winku i gorącym bigosiku

:D :D :D

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3077428
Udostępnij na innych stronach

Środa 25 lutego 2009 r.

 

Dzisiaj Sopelkiewicz spędził dzień na działce tfu, na budowie. :D Wyposażony w łopatę do odśnieżania, ciepłą kufajkę, kanapki, termos z kawą i aparat (będą zdjęcia 8) ), poczynił gospodarskie prace.

1. Odśnieżył dach (czytaj strop)

2. Posprzątał dom:

- wszystkie, cegły i pustaki zgromadził w jednym miejscu, a stemple i deski w drugim, tj. w łazience;

- odśnieżył przedpokój, gdzie śnieżek dwa tygodnie wdzięcznie padał przez otwór na piętro,

- zastawił pustakami wschodnie i północne otwory okienne i drzwiowe (przeciwko wiatrom, śniegom, przeciągom i nieproszonym gościom, którzy pod osłoną lasu buszowali w naszym domku).

3. Odśnieżył wjazd, bo pług śnieżny zwalił cały swój urobek na nasz podjazd. I jest pewne, jak śmierć i podatki, że zaraz jak Sopelkiewicz odgarnie tą bułę, pług znowu ulokuje tam nową. Kliniczny przykład syzyfowej pracy! :cry:

 

A oto fotorelacja w konwencji before-after. Każdy wie, że jest to najprzyjemniejszy sposób oglądania efektów wykonanej pracy: :lol:

 

Widok ogólny przed:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/7/8/2/43084065_d.jpg

i po:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/3/0/2/43084067_d.jpg

 

A takie właśnie porządki wprowadził mój mąż: :D

Holl przed:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/7/7/1/43084296_d.jpg

i po:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/0/9/0/43084300_d.jpg

Salon przed:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/1/0/5/43084108_d.jpg

i po:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/3/5/3/43084284_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/3/7/43084286_d.jpg

 

Gabinet przed:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/4/7/43084072_d.jpg

i po, służący jako zakamuflowany składzik budowlany:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/5/3/43084075_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/4/1/9/43084077_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/2/8/9/43084081_d.jpg

Rupieciarnia, tfu chciałam eee tego powiedzieć pomieszczenie gospodarcze :wink: :

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/o/5/5/6/43084083_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/3/7/9/43084085_d.jpg

Kotłownia:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/2/6/0/43084091_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/2/3/0/43084095_d.jpg

Zakamuflowana łazienka :wink: :

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/9/3/0/43084093_d.jpg

 

Korytarz:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/4/1/3/43084087_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/0/5/3/43084088_d.jpg

Kuchnia przed:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/0/7/43084097_d.jpg

i po:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/0/2/3/43084099_d.jpg

 

A tak wyglądało odśnieżanie stropu:

Przed:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/2/4/4/43084287_d.jpg

po:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/9/9/7/43084289_d.jpg

 

Przed:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/0/4/0/43084290_d.jpg

każdy widzi, że po:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/6/0/43084293_d.jpg

I na koniec wyłaz na górę:

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/6/3/8/43084301_d.jpg

http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/9/0/7/43084064_d.jpg

tak to zdolnie Sopelkiewicz zamknął dziurę. Całość pokryta jest folią. Zdolny chłopak. Moim zdaniem na bezludnej wyspie, wzorem Robinsona Crusoe sobie poradzi... :lol:

 

To tyle. Może za dużo i monotonnie, ale taka jestem dumna z mojego meżusia! :lol: :lol: :lol: Dziewięć godzin zasuwał. :o

Dla porządku dodam, że dzisiaj o godzinie 20.00 moja starsza latorośl skończyła 12 lat. O Jesusie-Maryjko-Józefie-święty! Jak ten czas zapinkala! :o Jak to mówią: jakie ja mam stare dzieci! ;) :o

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3085198
Udostępnij na innych stronach

Czwartek 26 lutego 2009 r.

 

A dzisiaj z innej beczki. Jako, że już mi te arktyczne scenerie i klimaty całkowicie obrzydły i ciągnie mnie do słońca, do zieleni, trawki, kwiatków, grillków i wieczornych posiadówek nad szemrzącym strumyczkiem, to postanowiłam zająć się planami ogrodu. :lol: Bo zanim będę mogła kosić trawkę, pichcić na grillu na tarasie i napawać się feerią barw na kwiatowej rabacie, muszę przebrnąć przez niwelację terenu, wywrotkę piachu i gnoju, odchwaszczanie, zakładanie kompostownika, produkcję gnojówki :o i rycie niczym dżdżownica w gliniastej opornej ziemi (nawet imię mi pasuje ;)). Do tego (przyjemniej już trochę :lol: ) przygotowanie projektu, wybranie roślin, zakupienie i przytarganie ich (mniej przyjemne :-? ) i posadzenie. Potem zostaje już tylko dbanie o posadzone oraz odczynianie uroków od mszyc, skoczków, kretów, nornic, karczowników, mączniaka, grzyba, pleśni, zajęcy, dwunogich złodziei, ulewnych deszczy, długotrwałej suszy, przymrozku, gradu, wad genetycznych, nieuczciwych ogrodników... 8) Tfu, tfu! I żeby nie było, zaznaczam, że powyższa lista jest przykładowa, znaczy się nie stanowi katalogu zamkniętego i jeśli jakaś zaraza czyha na moje (na razie planowane) roślinki, a nazwy owej zarazy nie znam, to nie znaczy, że się od niej nie odżegnuję. Odżegnuję, jak najbardziej! ;) :lol:

Temat będę rozwijać, nie wiem tylko, czy na tym forum, ogrodniczego jakiegoś chyba powinnam sobie poszukać? :roll:

Budowlanie, to zanim zacznę szaleć z tym ogrodem, musimy w końcu zrobić rów, podjazd i to nieszczęsne ogrodzenie, którego, tfu tfu, jakimś cudem jeszcze nam nie ukradli. Widać dobrze schowane. 8)

Przyjdzie w końcu ta wiosna, to będę Sopelkiewicza-męża molestować o ten płot. Bo, jak to mówią, to już obraza boska, żeby tak siatka leżała i marnowała się. :( O innych wadach braku płotu nawet nie wspominam. Każdy wie. Jak nie ma płotu, to:

- może zdematerializować się np. kwitnący krzak trwale z gruntem związany, :evil:

- spychacz zrzuca cały syf z drogi na podjazd,

- materiały budowlane z każdym dniem zajmują coraz mniej miejsca (można sprzedać patent do składów materiałów budowlanych ;))

- piasek i żwir wsiąkają w ziemię i górka robi się coraz niższa (widać spełnia się nasze marzenie i zmienia nam się struktura gleby – z niechłonnej gliny na ruchome piaski ;))

- liczba stempli z 80 zmniejsza się do np. 60 , zapewne w wyniku jakiejś mutacji korników, :o

- okazuje się, że amnezja jest choroba zakaźną, bo nikt nie wie, gdzie są te wszystkie deski z szałowania nadproży, :x

więc strach kupować, siać, w ogóle tam bywać, bo jeszcze człowiek się zdematerializuje. Chyba , że... to nie brak płotu, a przypadłość przyrodniczo-astronomiczna? Może ten nasz trójkącik ziemi, zwany działką, to nasz rodzimy trójkąt bermudzki? ;) A ja głupia się dziwię, że ginie. Blondynka ze mnie straszna! Było się uczyć w szkole, a nie na wagary chodzić!

:roll: :-? :wink:

 

tymczasem pozdrawiam cieplutko :D

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3085199
Udostępnij na innych stronach

Czwartek 5 marca 2009 r.

 

No i tak. Wiosna idzie! :D Yuhhhuuu! :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: 8 stopni w plusie i świeci słoneczko!

I śniegu prawie nie ma. Przynajmniej na ulicach! I piec się tylko raz włączył w ciągu dnia. :D I w rozpiętej kurtce leciałam do roboty. Bez rękawiczek, szalika i czapki. :D I dzieci nawet szybciej się ubrały. :D I auta nie trzeba było odkopywać, nagrzewać, odmiatać, skrobać, drapać. 8) A słonko mnie tak raziło w oczy, że koloru świateł na drodze nie widziałam. :lol: Od jutra jeżdżę w p/słonecznych okularach. 8) I zacznę robić rozsady pelargonii. :lol: I balkon umyję. :) I wyżebram gdzieś wywrotkę gnoju na wsi. :lol: Na trawniczek każę to pozrzucać, nie na balkon, broń boże! :wink: Wezmę miotłę i pozamiatam nasz bunkier. :D I choćby nie wiem co, piwa się na działce napiję! :lol: W kaloszach i kufajce, w przykucku i za winklem, co by mi wietrzysko po nerach nie hulało, ale piwko będzie. :lol: A dlaczego? Bo ja nie przepadam za tym trunkiem, a dziwnym trafem nasza działka jest jedynym miejscem, gdzie mi piweczko tak cudnie smakuje. Nie wiem, klimat, widoki, „cy cóś”, ale tak jest. :o Jak se bachnę piwko na budowie, to sezon budowlany 2009 można będzie uznać za otwarty, nie? :lol: :lol: 8)

I dlatego właśnie uwielbiam wiosnę! :lol: :lol: :lol:

 

Nie wiem, jak to z budową w tym roku będzie, na razie się nie stresuję. Znaczy staram się. Nie stresować. :roll:

 

Plan A jest taki, że jakoś się wzbogacimy :roll: (na razie nie mam jeszcze sprecyzowanych planów co do sposobów tego wzbogacenia, ale spoko spoko :wink: ) i z bunkra zrobimy dom, taki z dachem i kominami,

albo (i to jest tzw plan B 8) ) bunkrowi damy w tym roku spokój i skupimy się na ogrodzeniu, rowie, podjeździe i terenie (na razie tylko teoretycznie) zielonym. O, i jeszcze szambo zakopiemy w ziemi, bo kula nam się po łące...

 

W zasadzie rozterki duszne mną targają, bo tak:

a) nie mamy tyle, żeby doprowadzić dom do SSO w takich materiałach, jakbym chciała. :( A chciałabym już ten dach zrobić i mieć święty spokój. No wiecie o co chodzi. Pierwszy etap do osiągnięcia spokoju ducha. 8) Ale nie chcę robić z czego innego, niż zaplanowałam, bo wiem, że będę potem żałować. :-? W zasadzie do przeprowadzki mi się nie spieszy, więc na kiego grzyba ten dach mi już? :roll: W dodatku nie taki, jak miał być?

b) mamy teraz tyle, by zrobić te rzeczy ogrodzeniowo-ziemne i takie tam, które i tak trzeba zrobić :roll: , ale zrobienie ich oddali w terminie zrobienie dachu :cry: (bo oprócz brakującej obecnie kasy, będę musiała jeszcze uzbierać to, co mam zamiar beztrosko wydać na zachcianki parkanowo-terenowe :roll: ).

c) Jeśli odpuszczę ogrodzenie, teren, podjazd, czyli pkt b), kasę odłożę i będę ściubolić na resztę dachu, to jest szansa, że do przyszłego roku uściubolę. 8) I za rok będę miała dach! Może nawet przed zimą? :roll: :roll: :roll:

Tylko, jak :o :o :o ja przetrwam TEN rok, tę wiosnę, wakacje i jesień bez ogrodu, kwiatków, miejsca do siedzenia? :roll: Mało tego! Jeśli w przyszłym roku zrobię dach, to nadal nie będzie ogrodu. :cry: Najwcześniej pewnie w 2011. :o :evil:

Nieeee.... Co ja powiem dzieciom? :roll: Że starzy się budują i dlatego, nie dość, że nigdzie nie pojedziemy na wakacje przez najbliższe kilka lat, to jeszcze (w nagrodę zapewne :-? ) dwie lub trzy kanikuły będziemy spędzać na gliniastym ugorze, a spać w niezamykanym bunkrze przy ulicy? :roll: Zaraz pod lasem. To prawie jak w partyzantce! :o No, młodemu to akurat mogłoby się podobać 8) , ale póki co, jest nas czworo i, chociaż nikt w to w tym kraju nie wierzy :wink: , to podobno mamy demokrację. I liczy się głos większości. Partyzantka zatem odpada.

 

Naradzić się więc trzeba będzie :roll: , bo miała to być budowa bez jakichś strasznych wyrzeczeń typu: przez całą budowę śpimy i gnieciemy się w wynajętej kawalerce, jemy u rodziców lub na stołówce, pracujemy po 16 godzin, dzieci nie wiedzą, jak wyglądają rodzice, a ostatni utrwalony wizerunek w pamięci, to matka z rozwianym włosem i obłędem w oczach z półkami składu budowlanego w tle... Żeby tak jeszcze zacząć budowę, jak dzieci były małe... Może nie pamiętałyby... :wink: :-? :roll:

Ja wiem, że wiele ludzi w ten właśnie sposób się buduje i naprawdę bardzo im współczuję i jestem pełna dla nich podziwu za siłę, wytrwałość, upór, konsekwencję w spełnianiu marzeń. Rozumiem, że tak muszą, nie mają innego wyjścia. Bo albo to, albo mieszkanie w np. dwóch pokojach z niekoniecznie ulubionymi teściami, bratem, żoną i własnym dorastającym i żądającym własnego kąta przychówkiem.

Ale ja na szczęście nie muszę. :D Dwa razy w życiu, ale na szczęście krótko, tak miałam i więcej nie chcę. :evil: Wolno mi nie chcieć, nie? :roll: Mamy gdzie mieszkać, całkiem przytulnie, wygodnie i samodzielnie i nigdzie mi się nie spieszy. Budowa tego domu, to spełnienie marzenia o zielonym miejscu na ziemi, a nie być albo nie być naszej egzystencji.

Wiec spoko. :D Tata na pewno zmyje mi łeb :oops: :-? , ale skłaniam się ku temu, by zagospodarować ugór i zrobić sobie miłe miejsce do siedzenia na te najbliższe bezwyjazdowe (z powodu budowy właśnie) wakacje, a potem (cały czas ciesząc się bezkosztowym już miejscem weekendowo-wakacyjnego pobytu :lol: ) organizować piętro-dach. :D A wykończeniówka? To powolutku samo przyjdzie. 8) Razem z nowymi corocznymi przyrostami iglaków, kwitnieniem pnących róż i trawą jak Wimbledon zieloną...

 

Chyba, że mi ktoś pożyczy na ten dach 8) , to go zrobię w tym roku, a na Wimbledon poczekam... :-? Może szalona bywam, generalnie jednak jestem rozsądna... :wink: :roll: :o 8)

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3096591
Udostępnij na innych stronach

Niedziela 8 marca 2009 r.

 

Jest nadzieja! :D W zasadzie powinnam o tym jedynie półgębkiem i po cichutku, co by nie zapeszyć... ale mnie pcha ...

No więc... jest szansa na płotek na naszej działeczce. Co prawda marna jak nauczycielska na przykład pensja, chwiejna niczym osika na wietrze, niepewna jak ulga podatkowa, ale jest. Sopelkiewicz, mąż mój i towarzysz niedoli, złamał się i obiecał pojechać jutro po spawarkę. A to już pierwszy krok. Każdy wie, że najtrudniej zacząć. 8) A dzięki temu, że maszyna pożyczona ma być, na czas ściśle określony, można pozwolić kiełkować nadziei , że robota zostanie wykonana.8) :)

Jeszcze się nie cieszę, broń boże, 8) ale zaczęłam już powolutku wybierać w internecie krzaki do kupienia i posadzenia. Yuhhhu! :) To się nazywa prezent na Dzień Kobiet! :)

A Wam kobietki moje miłe życzę spełnienia takich właśnie marzeń, których realizacja zależy od naszych drugich połówek. Adekwatne to do sytuacji, nie? :roll: :lol: :lol:

 

Pozdróweczki :)

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3105140
Udostępnij na innych stronach

Wtorek, 10 marca 2009 r.

 

Małżonek mój, molestowany długo w sprawie ogrodzenia, podjął decyzję, że czas się za nie zabrać. Dzisiaj poczynił pierwsze próby względem spawania oczek na drut do naciągu na słupkach i stwierdził, że bez spawania się nie obejdzie. A że spawarki jeszcze w zestawie swoich zabawek nie posiada, postanowił ją podstępem, przemocą, bądź perswazją nabyć. Uczynił to w sposób następujący:

Primo: pożyczenie spawarki nie bardzo wchodzi w grę, bo ta, która mogłaby zostać pożyczona, jest koszmarnie droga ( czytaj wspaniała i Sopelkiewicz obawia się o jej przyszłość w związku z koniecznością przeprowadzania na niej warsztatów uczniowskich. Bo jak się zepsuje, to kto za to zapłaci? ( Słuszna uwaga ! :))

Secundo – spawanie na odległość uciążliwe jest dlatego, że trzeba te słupki wozić 25 km tam i z powrotem, z auta wystawać będą, jeszcze policja się przyczepi, a auto niekoniecznie technicznie nadaje się do policyjnego przyczepiania… :( Poza tym przeciwko spawaniu u kogoś tam przemawia fakt, że to nie właściciel ma tej spawarki użyczać, tylko podwładny, prawdopodobnie bez wiedzy tego pierwszego. A spawanie w stresie jest szkodliwe. Zarówno dla zdrowia spawacza ;) , jak i dla jakości spawanych słupków ( ten argument jest również do przyjęcia )

No i tertio: w LM jest promocja i całkiem fajna spawareczka tam jest, tylko jakieś dwie i pół stówy…

http://www.leroymerlin.pl/multimedia-storage/89/e8/1118c15a6cf59fb1965cc7f366e7-42589491_s.jpg

Hmmm…. Byle jaka, ale na słupki ogrodzeniowe starczy (???? :roll:) Ma rok gwarancji – jak się zepsuje przy ich spawaniu, to się wymieni na nową lepiej…) A poza tym, jak nie padnie, to można nią pergole pod pnącza i róże pospawać… (no, to jest argument nie do przebicia! ;) :lol: Kupujemy spawarkę!!!!! :D

Liczyłam na szybką robotę na pożyczonej, własna tak do pracy nie wzywa…ale te pergole…no co mam powiedzieć? ;)

Poza tym zawsze mówiłam, że nie mam problemu ze zgodzeniem się z czyimś, odmiennym od mojego, zdaniem, byleby przedstawił sensowne argumenty… ;)

 

Oczywiście do tego jeszcze maska, szczypce i inne ustrojstwa dojdą, ale jak można odmówić zmotywowanemu do pracy mężowi? :wink:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3112607
Udostępnij na innych stronach

Czwartek 12 marca 2009 r.

 

Dzisiaj, mimo chłodu, wietrzyska i śniegu :evil: wrrrr padającego z ołowianego nieba Sopelkiewicz pospawał 25 słupków. :lol: :lol: :lol: W kufajce, z zamrożonymi dłoniami... Ale ruszył z robotą! :D Jest więc nadzieja! :lol: :lol:

Jak ja pragnę tej wiosny!!!! Strasznie okropnie bardzo mocno panicznie desperacko!!!!! :D

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3119083
Udostępnij na innych stronach

Poniedziałek, 16 marca 2009 r.

 

Yuuhhuuu!:lol: Mój mąż wykonał wspaniałą pracę! Pospawał wszystkie 70 słupków!!!! :lol: :lol: :lol: Przyspawał do nich w sumie 120 prętów zbrojeniowych i 210 :o nakrętek do druta naciągowego. Jestem z niego dumna jak paw. :D Zdolny ten mój facet! :lol:

http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/0/6/6/43870072_d.jpg

Może dziwnie to wygląda na zdjęciu, ale chodzi o to, ze do każdej z 70 rurek dospawane są 2 pręty zbrojeniowe, które będą sięgać w betonie wgłąb ziemi oraz po 3 nakrętki ( takie do śrub ), które będą służyły za oczka do drutu naciągowego do siatki, czy jak go tam zwał :roll:

 

Teraz czekamy tylko na ocieplenie :lol: i można powolutku kopać dołki, robić beton i zalewać słupki :):):) Jak to szło w "naszym hymnie"? :roll:

"Pomalutku bez pośpiechu, wszystko zrobię sam..." :lol: :lol: :wink:

przynajmniej w kwestii ogrodzenia 8)

Wiosno, gdzie jesteś?

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3136114
Udostępnij na innych stronach

Środa, 18 marca 2009 r.

 

Hmmm... Mamy zagwozdkę... :roll: :( :-?

Właśnie dorwałam umowę z energetyką i wychodzi mi z niej, że do 20 czerwca TEGO ROKU :o mają nam przyłączyć prąd... :roll: :o :roll: I z tej umowy jakieś szalone wymagania w stosunku do nas wynikają :o Mamy mieć instalację w domu :o , jakiś kabel pozalicznikowy i dokumentację :o :o :o A jak nie to kara 0,1 % za każdy dzień zwłoki :o :cry: :o

Qrcze, dlaczego mam wrażenie, że coś porządnie wymknęło nam się spod kontroli?? :roll: :(

 

Jezusie-maryjo-józefie-święty!!!! :o :o :o O co chodzi??? :roll: Co mam zrobić??!!!! Ktoś wie o co w tym szaleństwie chodzi????

:roll: :-? :( :o Pomocy!!!!!

 

Mamy w bunkrze poprowadzić kable i zamontować kontakty?? I jakiś uprawniony ma nam to odebrać?? Nie wiem czemu, ale żyłam w błogim przekonaniu, że postawią nam słup i skrzynkę z licznikiem i stamtąd będziemy czerpać, zamiast od sąsiada, prąd :o :oops: :-? I będziemy płacić rachunki i wszystko będzie ok. :roll: O słodka niewiedzo! :oops:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3136166
Udostępnij na innych stronach

Czwartek, 19 marca 2009 r.

 

Muszę mieć pełną instalację elektryczną w bunkrze i uprawniony elektryk musi zgłosic jej odbiór w ZE :-? :x

Ale mogę jeden raz PRZED upływem terminu ( 20 czerwca 2009) złożyć wniosek o przesunięcie terminu, jednak termin ten już będzie nieodwołalny. Potem kara. W maju będę myśleć nad terminem, ale (moim zdaniem) nie może to być później niż 20.03.2010, bo wtedy mija ważność mojej umowy z ZE.

Czyli dokładnie za rok! :o

Muszę jeszcze dopytać, bo pan mi nie powiedzial, a ja nie chciałam przeginać z pytaniem: "czy możemy ustalić termin na 2020 rok?" ;)

 

W każdym bądź razie można powiedzieć, że wyrok został odroczony :D i tym samym ciśnienie nieco mi spadło :lol: :lol: :lol:

Uffff!!!!!! Niebezpieczeństwo zażegnane :wink: :lol:

 

Teraz pozostaje zbierać fundusze na dach i drzwi. I szukać elektryka oraz ekipę do dachu. :roll: 8)

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3137242
Udostępnij na innych stronach

Poniedziałek, 23 marca 2009 r.

 

Dzisiaj zadzwonił do mnie gościu, który wygrał przetarg na budowę naszych słupów elektycznościowych ;) Podobno decyzję z urzędu gminy mam złą. Kto czytał wcześniej, ten pamięta, jakie pierepały miałam z uzyskaniem tej zgody na postawienie słupa na gminnej działce.( Chyba o tym pisałam? :roll: ) Teraz się okazuje, że te działki w naturze są nie do wykorzystania (pas drogowy) i trzeba poszukać innych. :evil: Przy czym prywatni właściciele się nie zgadzają. :cry: Plan więc jest taki, żeby zrobić wizję lokalną w terenie i ustalić, gdzie ten słup ma stać, a potem stwierdzić, która to działka jest na papierze i zgodę formalną uzyskać. Wrrr... :evil: ciekawe zatem po co była wizja lokalna przed wydaniem decyzji. :roll: :x

 

Jeszcze o wtorku 19 sierpnia 2008 r.

Jak zaplanowałam tak zrobiłam: wzięłam w pracy urlop ( który nie wiedzieć czemu złośliwie kurczy mi się w zastraszającym tempie) i pojechałam czynnie brać udział w wieńczeniu dzieła pod tytułem stan zero.

 

Po drodze załatwiłam kilka spraw:

- w starostwie - nowy wypis z rejestru gruntów wraz z mapką. Teraz mamy 3 m-ce, żeby zdążyć to złożyć do Energetyki...

- na wsi - zgoda sąsiada na podłączenie się do słupa, który stoi jedną nogą na jego działce – wielkie dzięki!!!!

- w gminie – wniosek o wyrażenie zgody na postawienie słupa przez Energetykę na gminnej ziemi. Pani w gminie powiedziała mi, że oni nie wyrażają zgody na stawianie słupów w pasie drogowym. Ja na to, że projektant tak to zaplanował i UZGODNIŁ, więc chyba jest dobrze. Zresztą może to nie jest pas drogowy a pobocze albo coś... W piątek 22.08. pani ma pojechać na wizję lokalną.... No dobra, a co jak nie dadzą zgody? Cała wieś będzie miała światło, a ja przy ogarku świecy będę siedzieć i wzrok tracić?? Nie,...bezsens jakiś! Chociaż, k..rde, w tym kraju to wszystko jest możliwe... Tfu tfu psia d..pa, jak mawiała moja, świętej pamięci, babcia na odczynienie uroku. Trzeba myśleć pozytywnie!

Qrde, u mnie to nic nie może być prosto. :cry:

Wiecznie pod górkę... Obym sobie w złą godzinę nie wykrakała tego siedzenia w nowym domu przy ogarku świeczki... :cry: :o :roll: :-?

 

Sopelkiewicz pojechał z panem wykonawcą i złożyl wniosek o zmiane decyzji... Pożyjemy - zobaczymy, co z tego wyniknie... :roll:

 

Tymczasem czekamy, aż przestanie padać ten wstrętny biały złosliwy mokry śnieg :evil: :wink: Gdzie ta wiosna?!

 

Szukamy pokrycia dachowego, możliwie najtańszego, wahamy się co do wysokości ścianki kolankowej, rodzaju membrany dachowej i takie tam... :roll:

Jak ktoś ma w tych kwestiach uwagi, rady, komentarze, to BARDZO PROSZĘ się nie krępować i pisać w komentarzach lub na priva. :lol: :lol: :lol:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3152731
Udostępnij na innych stronach

Czwartek, 26 marca 2009 r.

 

Mam nowe wieści - górale narzekają, :o że w przyszlym tygodniu będzie 15 stopni w plusie :lol: :lol: :lol: I w nocy też ciepło :D

Tyle, że będzie padać i powodzie z tego tytułu mają być.... :roll:

Za to w maju ma znowu być śnieg... :o :-? :o

Jak się nie obrócić d..pa zawsze bedzie z tyłu... :roll: :cry:

Hmmm...Tylko dlaczego mam wrażenie, że te "harnasiowe" i "tatrzańskie" browary płacą góralom za występy w reklamach w naturze... :wink:

 

Z tematów budowlanych - u nas na tapecie nadal parafraza Szekspira: deskować, czy nie deskować...oto jest pytanie! :roll: :wink:

 

Inne pytania, spędzające mi sen z powiek:

Tyvec Pro czy Tyvec Solid?

I czy ktoś słyszal o folii Marma?

I dlaczego porzadni ludzie (czyt. np kropecka) daja Aquatec 180, a pan w hurtowni daje mi w wycenie Aquatec 95 i mówi, że spokojnie wystarczy :roll:

I o co chodzi z ta światloczułościa membran? jak nie ocieplę poddasza w 3 czy 4 miesiące, to membranę szlag trafi? :roll:

 

Jeśli deski to ze szparami czy bez?

Dylatacja nad wełną czy nie?

Membrana czy papa?

Ile tych desek wchodzi na dach? I jakiej grubości? :roll:

 

 

Ile kubików wychodzi z 600 mb łat i kontrłat?

Dlaczego mi wychodzi, że potrzebuję 11 :o :o :o kubików więźby ( więźba plus trzy słupy )

 

Ile i jakiej stali potrzebuję na wieńce na ścianie kolankowej?

 

Tynkować kominy ( tak chce Sopelkiewicz ) czy nadmurować z klinkieru ( tak wolałabym ja )? :roll:

 

 

Takie właśnie (zgrubsza :wink: ) mam dylematy... :roll:

Gorąco wszystkich zachęcam do zabrania głosu w tych tematach :):):)

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3159347
Udostępnij na innych stronach

Sobota, 28 marca 2009 r.

 

No tak, sobota wieczór... normalni ludzie się bawią, :lol: a ja z rozwianym włosem i obłędem w oczach surfuję po necie w poszukiwaniu danych technicznych membran dachowych, sposobów niedopuszczenia wygłodniałych robali do więźby i takich tam różnych... :wink: :cry: :wink:

 

Na razie jest opcja dachówka cementowa grafit, 11 m3 więźby i folia tyvec pro. Kombinuję jak tu zrobić ścianki kolankowe zgodnie z projektem, czyli BEZ wieńca :roll: :roll: :roll:

 

We wtorek rozmowa z przyszłym wykonawcą, więc pożyjemy zobaczymy... :roll:

 

PS Dzisiaj mieliśmy wspaniały i owocny dzień na działce, ale o tym jutro... :lol: :lol: :lol:

Odnośnik do komentarza
https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/5/#findComment-3165278
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...