madmegs 30.03.2009 13:04 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 30 Marca 2009 Jeszcze o sobocie 28 marca 2009 r. Zaczęło się tak: bladym świtem, koło wpół do dziewiątej, otworzyłam zaspane ślepia i na ledwie obudzonych gałkach ocznych poczułam ostrze świetlistego miecza... Moje patrzałki, po prawie siedmiu miesiącach jesiennej szarugi i zimowych ciemności całkiem odwykły od takiej intensywności światła. Po chwili, gdy impuls dotarł do mózgu (też jeszcze zaspanego) poczułam ekspolozję radości w głowie: Yuuuhuuuu wiooooosna!!!! Słońce!!!!!!!! :D nareszcie!!!!! W te pędy, tygrysim niemal skokiem , wyskoczyłam z wyrka i poleciałam wywlec resztę zombiowatej rodziny z łóżek. WIOSNA!!!!! Jedziemy na działkę!!!!!!! Swetry, kalosze, wiatroodporne kurki, termos z gorącą herbatką, kanapeczki, 2 małe fogi , sekatory, klucze od garażu, acha młodemu zapasowe buty, ok., młodej też, bo gliny tyle na działce będzie, że potem nic tylko gliniane garnki z dywaników samochodowych formować No to gotowi ( w 20 minut :0 ), więc komu w drogę, temu (jak to mówią ) trampki z Grudziądza Pojechaliśmy. Po drodze wstąpiliśmy do sąsiada, zapytać, czy nie pozwoliłby nam jakich chaszczy przy granicy z jego strony wyciąć. Na co on uradowany stwierdził, że właśnie dzisiaj, z uwagi na pogodę, planował wyciąć to drzewo, co nam na plot (przyszły) pochylało się będzie. Super! Jasnowidzenie normalnie miałam. Marzyłam o tym, żeby ściąć to drzewo. I nie tylko to Las lasem, wszystko fajnie, ale ja bym chciała jakieś kwitnące krzaki też na działce mieć. A te, niestety, wymagają trochę słońca do wzrostu. W cieniu to świetnie dzikie jeżyny i chaszcze różne rosną. Niekoniecznie ozdobne. Żeby nikt tu mi nie pyskował, że leśne jeżyny są dobre, to od razu mówię, że u nas na działce jeżyny składają się z kilkumetrowych pędów i samych kolców. Czasem parę rachitycznych liści na tym się uświadczy, a jak z łaski pańskiej trafi się owoc albo dwa, to psiary takie niewyrośnięte i krzywiące gębę, że szkoda gadać... Za jeżyny zatem dziękujemy. Tak więc, wracając do sprawy pozyskiwania światła słonecznego, we trójkę dzielnie kilka godzin zasuwaliśmy. Sąsiad ścinał drzewo i potem odcinał gałęzie i ciął pień na klocki. Sopelkiewicz ładował te klocki na jeden stos do wywiezienia, a ja targałam gałęzie do jaru, gdzie sobie grzecznie poleżą do lata i jesieni, aż przeschną. Potem je porąbiemy na ognisko. I jesienne duszonki Oto fotki z cyklu przed i po: Kto znajdzie różnicę? ( podpowiedź – należy liczyć pnie ) Przed: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/2/1/8/43893379_d.jpg po: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/1/6/6/43893421_d.jpg I w innej części przed: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/8/1/8/43893430_d.jpg i po: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/6/4/2/43893433_d.jpg A jakby ktoś miał wątpliwości to te ścięte drzewa oczywiście owocowe były W czasie gdy my pracowaliśmy, nasze dzieci oddawały się swojej ulubionej rozrywce, czyli: a) grzebaniu w piasku ostrym, b) łowieniu żab z rowu (kosztem wody w kaloszach) c) budowie mostku z patyków i desek nad jarem wypełnionym błotem i gnojówką ( to dopiero adrenalina ) d) produkcji specjalnego kleju ( receptura młodej, określona jako ściśle tajna, z tego co mi się udało podejrzeć - głównym składnikiem była rozmiękczona roztopami żółta glina, piasek podsypkowy i grudki cementu. Tajemnica zapewne tkwi w stopniu zmącenia brudnej wody z rowu ) Kleili tym połamane pustaki ceramiczne i, wierzcie mi, nieźle się razem trzymało Jak nam braknie zaprawy, zwrócę się do córeńki Potem młody zniknął mi z oczu, młoda zaraportowała, że poszedł do lasu. Sam. Nie miałam czasu się martwić, bo tu kolejne drzewo właśnie leciało, przemknęło mi tylko przez myśl, że śniegu już nie ma, zatem jest szansa, że dziki nie są już takie wygłodniałe i nie zaatakują człowieczego dziecka... Jak się potem okazało, mój spokój był jak najbardziej uzasadniony. Dziecko bowiem wróciło trochę bardziej umorusane i podrapane, niż zwykle, ale za to w jednym kawałku J W dodatku z daleka już wielkim głosem wołało, że przyniosło mi z lasu pierwiosnka. Od razu pomyślałam, jak tu opiep...yć młodziaka, nie urażając jego synowskich uczuć, kochany przecież, że o mamusi pomyślał i kwiecie jej nosi, ale jakiż ma sens zrywanie leśnych kruchych kwiatków? Przyroda zniszczona, a pożytek wizualny niewielki i krótkotrwały. Już nabrałam powietrza, aby wygłosić dyplomatyczne przemówienie..., lecz spojrzałam na wyciągnięta, umorusaną dłoń synka i zatchnęło mnie z wrażenia! Nie doceniłam własnej latorośli! Na otwartej dłoni widniała kwitnąca sadzonka pierwiosnka, razem z korzonkami i bryłką leśnej ziemi!!!! Jakie ja mam mądre dziecko! Młody wytłumaczył mi, że specjalnie wykopał dla mnie „krzaczek”, żeby go na działce posadzić, on ogrodnikiem przecież chce być ( w tym miesiącu Ostatnio chciał być konstruktorem, a wcześniej...supermanem ) Zapytany, czym wykopał tę roślinkę, odpowiedział, że paluszkami. No fakt, iście gotycki miał manicure Ostatecznie sadzonkę zabrałam do domu, bo działka do orania przeznaczona i nie ma na niej miejsca dla wątłego kwiatuszka. Posadzony w doniczce i wystawiony za okno, co by szoku termicznego po zimie w lesie nie dostał, odżył w ciągu zaledwie jednego dnia! I teraz żółciutko uśmiecha się do mnie za kuchennego okna. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3169016 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 30.03.2009 13:06 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 30 Marca 2009 Niedziela 29 marca 2009 r. By nam się w tyłkach z rozpusty nie poprzewracało, niedzielny poranek powitał nas szarugą, deszczem i wiatrem. Całą noc wiał halny, więc ocieplić się musi, tylko zdaje się, że niekoniecznie od razu... L Na wtorek jesteśmy umówieni z wykonawcą na omówienie szczegółów dalszej budowy. Oczywiście chodzi tutaj o szefa naszej „stropowej” ekipy, rzetelnych jak do tej pory ( tfu tfu psia d...pa) super-fachowców spod samiuśkich Tatr J Ciekawe jakie piwo (po pracy) piją? Wstępnie zakładamy, że będzie dachówka cementowa, więźba pierwszej klasy, folia Tyvec pro. Jeszcze się waham nad wysokością ścianki kolankowej... Odnośnie dachówki: strasznie chciałam ceramiczną, ale nie starczy mi na taką Cóż... Szkoda, że nie można mieć wszystkiego. Grunt, że będzie dachówka ( bo na tym mi zależało ) Żadne blachy, blachodachówki i gonty bitumiczne od początku nie wchodziły w grę. Będzie cementowa....Ale biorąc pod uwagę, że w tym roku w ogóle miało dachu nie być.... to chyba jest to satysfakcjonujące rozwiązanie? Po pierwsze nie ma co czekać z tym dachem do niewiadomo kiedy, bo przyszłość jest niepewna, a stop nie jest wieczny, a po drugie – ja bardzo nie lubię czekać. Zatem mamy pierwszy poważny kompromis w budowaniu. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3169022 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 31.03.2009 05:26 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 31 Marca 2009 Poniedziałek, 30 marca 2009 r. Nieoczekiwana zmiana planów. Bladym świtem, czyli o tej porze roku ciemną nocą, zadzwonił do mnie rodziciel, że wykonawca, z którym mamy się spotkać jutro w celu omówienia ewentualnej roboty, dzisiaj właśnie ma okienko i życzy sobie murować u mnie ścianki kolankowe. O jezusicku-maryjko, toż to my całkiem nieprzygotowani jesteśmy!!! Nie ma pustaków, nie ma koncepcji ani na wysokość ścianek, ani na obecność wieńca, nie ma piasku, nie ma zapiętych na ostatni guzik źródeł finansowania. Za to deszcz porządny jest za oknem.... Wykonawca na takie dictum podobno wzruszył tylko ramionami (ciekawe jak to można zaobserwować przez telefon... ) i jeśli się zgadzamy, to on ludzi posyła, niech na strop już noszą te pustaki, co nimi Sopelkiewicz dopiero co okna zatkał, niech plac budowy przygotowują, niech strop i belki rozszałowują. A ja niech zamawiam pustaki ceramiczne. Ok. Mogę zamawiać. Za godzinę telefon, że 5 m3 piasku ostrego mam zamówić. I 20 worków cementu. No to zamówiłam. Zrobiłam to zdalaczynnie z pracy (może mnie nie wyleją), wybłagałam zawiezienie „w ciemno” i przyrzekłam natychmiastowy przelew kasy. Na budowie dzisiaj zawiaduje Sopelkiewicz. Pustaki przywieźli o 12-tej, a piasek i cement po 14 - tej. Transport oczywiście „w cenie”. Oznacza to, że dostałam pustaki po 5,60 (tak jak kupowałam w zeszłym roku). Jeśli odejmę różnicę, od ceny tegorocznej (5,50) to na 360 sztukach wychodzi mi, że ten transport to 16 zł. Przeżyję. I tak nie liczyłam, że pustaki będą tańsze, niż rok temu.... Piasek po 43 zł, tak jak w zeszłym roku. Ale trzeba wziąć 12 ton, wtedy transport gratis, zamiast 30 zł. Miało być 7 ton, wzięłam 12. I tak potrzebuję piasek do ogrodzenia, a co zostanie to pójdzie do użyźniania gliny na działce. I tak miałam kupić.... Cement po 11 zł za worek – też tak samo. Tylko ja mam w garażu 1,5 tony cementu z zeszłego roku. Niestety do murowania się on nie nadaje. Nie będziemy ryzykować. Może wykorzystam go jakoś do ogrodzenia? Przed samą czternastą zadzwonili, ze właśnie dokopali się do plastyfikatora, który przez zimę wziął się i zepsuł i mam domówić 3 worki wapna. Zadzwonilam, niestety ciężarówka już pojechała. Będą musieli sobie zorganizować ten plastyfikator beze mnie. Postanowione. Ściany kolankowe robimy zgodnie z projektem, czyli bez wieńca dachowego. Wokół całego budynku mamy zespolone z wieńcem stropu zbrojenie pod słupy żelbetowe, będące konstrukcją nośną dla murłaty. Zbrojenie każdego słupa to 4 pręty fi 12 powiązane drutem wiązałkowym. Zostaną zalane wzmocnionym betonem (typ 350). Słupy są co 1,5 metra. To, zdaniem wykonawcy, kierownika budowy i co najważniejsze – projektanta – wystarczy, aby utrzymać ciężar naszej więźby wzmocnionej na potrzeby IV klasy śniegowo-wiatrowej i obciążonej dachówką cementową oraz przenieść naprężenia krokwi. Więc problem rozwiązany J Nie robimy wieńca. Fajnie. Nie muszę kombinować ze stalą I zawsze to lepiej mieć więcej ceramiki niż betonu w ścianach Wysokość ściany kolankowej: Kierownik proponuje, żeby murować 4 pustaki i na to murłata. To 100 cm + 14-16 cm = 116 cm. Minus posadzki: 3 cm styropianu, folia, 4,5 cm wylewka, pianka, panele 8 mm to razem jakieś 9 cm... 116 - 9 = 107 cm... Minus ocieplenie skosów: 10 cm wełny na krokwi i 2 cm płyta gipsowa = 12 cm. To daje jakieś 95 cm ostatecznej na gotowo wysokości ścianki kolankowej w pokojach na poddaszu. Będzie ok., nie? Oryginalnie w projekcie jest 69 cm, my przy adaptacji powiększyliśmy do 96 cm ( o jeden pustak ). Czyli wszystko zgodnie z planem J Pod samą ścianę wejdą i komódki i pralka i wezgłowie łóżka. Oczywiście nie wszystko razem do jednego pomieszczenia Teraz jeszcze szybka decyzja: kolor dachówki. Ceglasta ładna, ale odpada, cały syf z komina i mech z lasu na tym będzie mi widać. Zostaje zatem grafit albo brąz. Jeden i drugi trochę za jasny jak na mój gust (w porównaniu z kolorem ceramicznych). Podbitka i słupy będą w ciepłym złocistym brązie. Stolarka okienna (o ile nie zbankrutuję) też. Pasuje do jednego i drugiego. Hmmm.... mam zagwozdkę.... Ciąd dalszy i fotki nastapią... Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3170736 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 31.03.2009 12:41 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 31 Marca 2009 Jeszcze o poniedziałku 30 marca 2009 r. Z zaskoczenie i na wariata (jak zwykle u nas...) ale sezon budowlany ruszył.... To wszystko przez tego sobotniego foga wypitego w kucki na działce... Pierwszego dnia robót sezonu 2009 panowie w liczbie sztuk 7 zdążyli zrobić: 1. rozszałować strop 2. zbudować schody (Sopelkiewicz jak je zobaczył, poinstruował ekipę, co by takich pięknych schodów roboczych nie robiła, bo jak je żona zobaczy, to mu każe je szlifować i lakierować ) 3. zbudować takie coś do wyciągania ciężkich rzeczy na górę ( platforma, wyciąg...) 4. przygotowali na stropie pustaki i cegły 5. przywrócili do życia betoniarkę, której cos się stało przez zimę ( kuny kable jej poprzegryzały, czy coś...nie bardzo wiem, nie znam szczegółów) 6. zorganizowali sobie kącik socjalny w kotłowni 7. zrobili wykopaliska archeologiczne w garażu i znaleźli tam ceramikę pozostawioną przez ekipę maestra (pies go drapał). Kubki wyszczerbione, a czajnik nieco zdezelowany ale może być. Nawet cukier był, tyle że w formie jednej buły. Dziwne, że go mrówki przez zimę nie zeżarły? 8. zaczęli murować pierwszy rządek ściany kolankowej. Dodam , że aż do ścianki cały czas lało. Naprawdę dzielne chłopaki A teraz kilka fotek: Rzeczone schody: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/9/9/2/43903664_d.jpg wyciągarka, czy jak to się tam zwie: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/7/6/1/43903662_d.jpg nasze materiały: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/2/6/3/43903665_d.jpg i kącik socjalny: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/1/2/9/43903663_d.jpg I na koniec rzecz najważniejsza: Po południu pojechaliśmy ”na oglądanie” gotowego skrzacika do forumowej kasi w. Wizyta, poza tym, że odbyła się w przemiłej atmosferze, to w dodatku stał się kamieniem milowym w naszych rozterkach decyzyjnych. Po tej wizycie, jeśli kiedykolwiek miałam jakiekolwiek wątpliwości odnośnie wyboru projektu, nieśmiałe i maleńkie co prawda, ale jednak, to teraz przegnałam je bezpowrotnie. Skrzata to jest dokładnie to o czym marzyliśmy, co nam się podoba i czego nam trzeba. A skrzat Kasi i Łukasza ( którym serdecznie dziękujemy za zaproszenie, rady, wsparcie i w ogóle ) – jest dla nas tym najbliższym ideałowi. W kwestii ścianki kolankowej – zostaje tak jak jest u kasi w - w domu na gotowo – 93-95 cm. Środek jest przestronny i wygodny, a z zewnątrz domek zajebiście zgrabniutki i proporcjonalny! Po prostu strzał w dziesiątkę No to co? Budujemy dalej? Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3171902 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 02.04.2009 22:33 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 2 Kwietnia 2009 Poniedziałek 30 marca – środa 1 kwietnia 2009 r. Nie będę się tu dzisiaj specjalnie rozpisywać, nie mam na to ani czasu, ani weny. Budowa nabrała zawrotnego tempa i chcę tylko odfajkować relację z paru dni, bo mi się tego za dużo nazbiera potem… Gwoli ścisłości – to NIE JEST primaaprilisowy żart. Tak było w poniedziałek po południu: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/8/8/7/43972363_d.jpg Taki widok zastałam w drugi dzień pracy ekipy, tj. 31 marca: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/3/4/5/43972522_d.jpg Dokładnie widać, że zazbrojone, scalone ze zbrojeniem stropu słupki są co 1,5 metra, wieńca bowiem nie robimy: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/8/5/1/43972558_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/7/2/5/43972569_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/0/4/0/43972612_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/7/7/3/43972563_d.jpg Słupy zaszałowane, przygotowane do zalewania. http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/8/3/8/43972617_d.jpg Ło matko, chłopakom robota pali się w rękach! O jeszcze zdążyli wykopać dziury na fundament pod słupy: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/7/1/5/43972556_d.jpg A tu zalana nazajutrz stopa: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/4/0/2/43972634_d.jpg A to już środa 1 kwietnia 2009 r. http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/8/6/5/43972618_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/7/0/3/43972625_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/5/1/3/43972623_d.jpg Widać, że wszystko ładnie pomurowane i pozalewane, śruby do murłaty zakotwiczone, podłoga wyzamiatana, w życiu na naszej budowie nie było tak czysto. :0 Poza tym chłopaki, same z siebie, domurowały ubytki pod stropem na parterze, połatali dziury po maestro i w ogóle. Pozytywne zaskoczenie – to bardzo oględne określenie stanu, w jakim się znajduję. Widok ogólny na koniec dnia: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/6/5/9/43972637_d.jpg Dla porządku piszę: Na „piętro poszło”: - 7 palet po 72 szt. pustaków 25 cm (dokupowałam 6, bo dokładnie 86 pustaków zostało z parteru ) – po 5,60 zł każdy - pół palety cegły pełnej ( 200 sztuk ) – po 1,18 każda (zakupione na etapie parteru ) - parę ton piasku ostrego po 43 zł za tonę - 30 worków wzmocnionego cementu po 11 zł - 5 l plastyfikatora (30 zł) - 3,5 m3 betonu wzmocnionego z gruszki - około 150 mb pręta stalowego fi 12 + strzemiona ( część pozostała ze stropu ) - 27 śrub (chyba szesnastek) do murłaty Więźba (ponad 11 m3) zamówiona, impregnowana będzie przez ekipę, cenę podam jak zapłacę A teraz hicior – więźba miała być robiona po świętach, dach jeszcze później – taką miałam informację o godz. 18.00 w środę. Bo więźba się robi, a ludzie chcą w Tatry wrócić, do domów, na święta. W czwartek rano dowiedziałam się, ze szef ekipy pragnie przykryć mi dom dachem PRZED świętami. (pewnie chce mieć mnie już z głowy, heheh) Tartak podobno dostał od niego zlecenie, że moja więźba jest priorytetowa :0 i tną ją w pierwszej kolejności. Jak tylko będzie – lecą z robota dalej. Ło matulu! A ja taka nieprzygotowana. Zero dachówki, zero wycen, zero koncepcji… No to wyprosiłam w pracy dzień urlopu w piątek i lecę jutro kupić tą dachówkę, folię i duperszwance wszelakie, do położenia dachu niezbędne… Jaka będzie – to na razie tajemnica. Również dla mnie. Wszystko się rozstrzygnie, jak dostanę wszystkie wyceny. Odnośnie folii – to osobna historia, z której zamierzam się w którymś poście „doktoryzować”. (miałam się przecież nie rozpisywać ) Powiem tylko, że niektóre rzeczy wcale nie są tym, na co wyglądają. Pozdróweczki 4 all i trzymajcie za nas kciuki Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3179497 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 05.04.2009 19:52 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 5 Kwietnia 2009 Czwartek 2 kwietnia 2009 r. - niedziela 5 kwietnia 2009 r. Jestem wykończona, ale szczęśliwa Dlatego piszę w telegraficznym skrócie: ( uprzedzam, że zdjęć - na razie - nie będzie, bo nie mam cierpliwości do mojego komputera i aparatu. Zbiesił się skurkowaniec całkowicie i odmawia ściągania zdjęć. Po dwóch godzinach kolejnych prób zgrywania fotek, resetowania kompa i takich tam wybiegów, dałam sobie spokój, bo szlag mnie rzetelny trafi i tyle. Nie mogę sobie na to pozwolić, bo potrzebna jestem jeszcze na budowie ) /dodaję obiecane zdjęcia - z opóźnieniem ale są / Było tak: we czwartek ekipa skończyła poddasze (ściany, słupy ) , wylała słupy pod drewniane belki podcieni, wymurowała ściany wc na parterze (wygospodarowanego z ex garażu ) ściana wc widoczna od strony kotłowni: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/5/1/6/44036104_d.jpg Wc środek: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/3/0/4/44036106_d.jpg Słup tył: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/0/5/5/44036071_d.jpg duuupny wyszedł... zasypać go, czy jak? słup przód: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/7/0/2/44036064_d.jpg Ściana kolankowa tył http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/2/6/9/44036076_d.jpg Ściana kolankowa od strony kotłowni: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/6/5/2/44036081_d.jpg Super długa śruba do murłaty i płatwi koszowej, czy jakoś tak... Potem to jakoś nadleją, czy co http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/6/4/5/44036056_d.jpg i teraz czekamy na więźbę. Ma być w poniedziałek lub we wtorek. Zobaczymy W sobotę zwieźliśmy drzwi wejściowe ( z odzysku ) i okna dachowe ( nie z odzysku ). Młody woził je na taczkach http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/4/7/9/44036059_d.jpg Silne dziecko, nie? Przymierzałam się też do ścian działowych na poddaszu, ale poddałam się, bo nie wzięłam sobie projektu i tak na oko to różnie mi wychodziło http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/9/6/4/44036113_d.jpg W piątek zakupiłam ( za sprawą kasi w, której serdecznie dziękuję za cierpliwość ( dzwoniłam co 5 minut z pytaniami ), życzliwość i dobre serce ) dachówkę wraz z akcesoriami. Zostały mi tylko do dokupienia te kominiarskie duperszwane - ławki i stopnie, ale to dopiero jak będzie więźba i ostatecznie zdecyduję się, gdzie będzie jakie okno albo co Cappo di tutti cappi mówi, ze wyłaz dachowy być musi bo mi kominiarz nie odbierze Ciekawe gdzie ja mam se ten wyłaz umieścić.... Może na strychu wysokości 0,5 m? No chyba, że kominiarz będzie wzrostu siedzącego psa, to się tam zmieści. Normalny człowiek nie ma szans... I na koniec cudowna wiadomość: kompromisu, o którym wcześniej pisałam nie BĘDZIE Zaszalałam i kupiłam Robena antracyt. http://www.roben.pl/upload_module/katalog/dachowki/dsfp-single-antracyt.jpg[img/]</p><p> Yuuuuhuuuu!!!! <img src= Jestem taaaaka szczęśliwa!!!!!!! Oczywiście na decyzję wpłynęła wycena z hurtowni, którą poleciła mi właśnie Kasia. Dodam, że dziewczyna zadzwoniła do pana z hurtowni i mnie poleciła, zaanonsowała, czy jak to się mówi. Pan w hurtowni był bardzo miły i kompetentny i bez problemu sfinalizowaliśmy transakcję. Na marginesie: okazało się, że pan jest bratem mojej kumpelki Jakiż ten świat jednak mały... Na pożegnanie widok ogólny: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/4/2/5/44036083_d.jpg' alt='44036083_d.jpg'> czekamy zatem na więźbę. Trzymajcie kciuki Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3185147 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 06.04.2009 22:15 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 6 Kwietnia 2009 No to teraz doktorat z membran, część pierwsza: Pisałam w komentarzach o problemie łączenia drewna impregnowanego roztworami soli z membranami dachowymi. Wykonawcy się dziwią, hurtownicy też. A przecież gdzieniegdzie producenci o tym piszą: Np. tu czytałam o tym, że nie można używać impregnatów solnych na drewnie stykającym się z trójwarstwową membraną dachową: http://www.dachowa.com.pl/instrukcje/instrukcja_ukladania_dachowa.pdf „Format pliku: PDF/Adobe Acrobat - Wersja HTML 3. Nie wolno stosować impregnatów solnych do zabezpieczania łat i kontrłat znajdujących się nad DACHOWĄ. 4. Rysunek nr 8 opisujący sposób mocowania membrany ...” O i tutaj tez piszą o tym: Tu jest link do strony: http://www.foltech.pl/ „Problemy z membraną Jeszcze raz chcielibyśmy uczulić Państwo na problem reakcji membrany dachowej z impregnatami solnymi. Należy pamiętać, że świeżo impregnowane drewno nie może być przykryte jakąkolwiek membraną dachową. Impregnaty w przeważającej większości przypadków powodują trwałe uszkodzenie filmu funkcyjnego, a co się z tym wiąże uszkodzenie nieodwracalne całego produktu. DREWNO KONSTRUKCYJNE POWINNO BYĆ ZAIMPREGNOWANE I SUCHE! To podstawowy warunek prawidłowego działania membrany dachowej. Nie należy impregnować drewna od wewnątrz (po założeniu membrany), nie należy kłaść membrany na świeżo zaimpregnowane drewno, nie należy impregnować drewna konstrukcyjnego na dachu. Należy bezwzględnie unikać bezpośredniego kontaktu membrany z impregnatem. Efekty impregnacji od wewnątrz widoczne na fotografii." http://www.foltech.pl/gfx/membrana-problem.jpg I jeszcze to: "Ostrzegamy przed stosowaniem impregnatów solnych do zabezpieczania łat , kontrłat i listew drewnianych znajdujących się nad membranami lub wiatroizolacjami -mogą uszkodzić warstwę czynną tych produktów oraz wszelkie metalowe akcesoria w tym gwoździe, śruby i spinki mocujące. W większości impregnaty te są wypłukiwane przez deszcz lub topniejący śnieg przed ułożeniem pokrycia zasadniczego lub przez skropliny oraz przeciekające opady pod pokryciami już ułożonymi. Wypłukująca je woda osadza sól w włókninach i w zależności od ilości tej soli, jej charakteru chemicznego sole te mogą w większym lub mniejszym stopniu zagrozić prawidłowemu działaniu systemu materiałów osłonowych. Sól po osadzeniu się we włókninie tworzy plamy i zacieki, które wzbudzają obawy użytkowników co do prawidłowego działania membran i wiatroizolacji." A tu jeszcze o nieocieplonych strychach i poddaszach niewykończonych w trakcie budowy w kontekście promieniowania UV: "7. Ze względu na działanie promieniowania ultrafioletowego membrany na dachach o poddaszu nie ocieplony a doświetlonym trzeba zasłonić od wewnątrz. Trzeba to wykonać w czasie dwóch miesięcy od ukończenia budowy dachu. Jeżeli dach ma być ocieplony między krokwiami to trzeba to zrobić przy najmniej układając w podanym terminie pierwszą warstwę termoizolacji. Jeżeli poddasze ma być nie ocieplone, to najprościej można to zrobić zasłaniając okna dachowe lub wyłazy. Z tego samego powodu trzeba zamocować elewację na ułożoną wcześniej wiatroizolację w jak najszybszym czasie po jej ułożeniu. Nie później niż po 2 miesiącach od daty ułożenia wiatroizolacji na ścianie." Tu jest link do tej strony: http://www.dekarz.com.pl/htm/poradnik_membrany_dachowe.php Jest tego w necie więcej, ale nie chce mi się teraz szukać I co o tym sądzicie? PS A wogóle to Sopelkiewicz ( całkiem słusznie zdaje się ) powiedział, że moje problemy budowlane są z tego, że za dużo czytam i wogóle w nadmiarze interesuję się szczegółami. Budowałabym jak normalna baba, to bym nie miała takich dylematów i spałabym spokojnie No i bądź tu człowieku mądry! Po co w szkole nam tłukli do łbów, że czytanie to skarb, a wiedza to pierwszy krok do sukcesu? Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3188197 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 07.04.2009 06:11 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 7 Kwietnia 2009 Właśnie wiozą nam więźbę na budowę Yuuuhuuuu! Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3188429 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 07.04.2009 21:17 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 7 Kwietnia 2009 Wtorek, 7 kwietnia 2009 r. Dzisiaj rano przywieźli więźbę. Podskoczyłam na działkę po pracy looknąć na to drewno. Czyste, jasne, suche. Pogadałam z dwoma więźbiarzami, którzy dzisiaj zaczęli je impregnować. Twierdzą, że drewno jest prima klasa ( cytuję ) i wysezonowane. Jak to? Wszyscy robią więźby z drewna na którym dzień wcześniej kucały ptaszyska, a ja mam suche? To dobrze? Dodam, że moje słupy JUŻ są popękane gdzieniegdzie. Podobno więcej nie powinny pękać. Co miało to popękało… Panowie ustalili ze mną jaką chcę podbitkę, co by wiedzieć, co mają malować a co impregnować, czy rzeźbić, czy nie i takie tam. Więc postanowione, że impregnować całość, nie rzeźbić, podbitka prostopadle do ściany, nastawiamy się na maksymalne ukrywanie wzrostu ściany kolankowej, a nie eksponowanie krokwi. Słupy i deski czołowe oheblują, wyszlifują, zapuszczą na wybrany przez mnie kolor, żadnych zdobień sobie nie życzę. Ma być proste i kanciaste. Możliwie jak najbardziej naturalne. Z kolorem Ameryki nie zamierzam odkrywać, ani otwartych drzwi wyważać nie będę. Malujemy na taki jak ma kasia w. Jej belki są cudne , a ja w tej kwestii nie muszę być szczególnie oryginalna. Podoba mi się taki jak ona wybrała, więc taki zrobię. Za Jej zgodą zresztą, nie wypada przecież tak wszystkiego na chama bez pytania zerżnąć. Dachówkę też przecież mam taką jak ona… Miał być grafitowy Euronit, jest grafitowa ceramika. :lol: Antracytowy Roben. Lubię matowe dachy. Wolno mi, nie? No i hicior na koniec: Porozmawiała z szefem ekipy na temat tych solnych roztworów, jeśli się zdziwił, to starał się nie dać po sobie poznać. Spytał nawet sprzedawcę, ale ten, aczkolwiek człowiek miły i w kwestiach sprzedaży wielce kompetentny , nie potwierdził moich obaw. Znaczy się, sprawdził ulotkę producenta i tam żadnych ostrzeżeń nie ma. Co nie znaczy przecież, że można dawać tę sól na membranę, nie? Zresztą on ma się znać na sprzedaży, co mu świetnie wychodzi , a nie na tajemnicach więźbiarsko-dekarskich… Tak myślę. Pretensji zatem nie mam. Szefo ekipy, człowiek przemiły, kompetentny i co najważniejsze otwarty – wysłuchał moich argumentów i zgodził się na zaproponowane przez mnie rozwiązanie: wszystko jedziemy preparatem przeciwogniowym, grubą więźbę ( krokwie, płatwie, jętki ) roztworem solnym przeciwko robalom, bo taki najlepszy i tani, z wyjątkiem jednej strony krokwi i płatwi koszowych, które będą się stykać z membraną. To, i łaty wraz z kontrłatami posmarujemy jakimś drewnochronem ( znajdzie dla mnie odpowiednią bejcę ). Co by woda i śnieg dostające się pod dachówkę, oraz skropliny ze szczeliny wentylacyjnej grasujące po łatach, kontrłatach i membranie nie miały zabójczej dla membrany soli. Dokładnie dla filmu funkcyjnego membrany ( tego, odpowiedzialnego za paroprzepuszczalność ). Miło, nie? :lol: Na koniec powiedziałam, aby załagodzić ewentualne napięcia, jakie swoim oślim uporem , mogłam wywołać w samopoczuciu fachowca, że przepraszam za utrudnienia, ale ja nie jestem ( a szkoda ) zwykła budująca blondynka, co martwi się odcieniem koloru cegieł, bo to nieestetycznie wygląda. Ja jestem ta, co pyta, szuka, czyta i potem ma z tego same dylematy i zmartwienia. Przez co stanowię dopust boży dla wykonawców. No więc, sam pan rozumie, powiedziałam, że ja będę przez następne pięćdziesiąt lat się stresować, że mi krokwie i membrana nad ocieplonym i opłytowanym poddaszem gniją… Na co on odrzekł: no, nie, stres jest niewskazany! Zwłaszcza dla kobiet. Pomalujemy jak sobie pani życzy... No i jak tu nie uwielbiać człowieka? :lol: A jutro przywiozą dachóweczkę moją upragnioną. Do świąt mają zaimpregnować drewno, przyciąć, oheblować i takie tam. Ze stawianiem dachu jednak ruszą po świętach. I Dobrze Na co komu to zapalenie pęcherza? To tyle na razie. Obiecane fotki: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/0/5/7/44047714_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/6/4/5/44047783_d.jpg Oczywiście to nie cała więźba, a jedynie część. Reszta jest w domu i po drugiej stronie podjazdu. Ale auta tam stały i maszyny, więc nie było jak zrobić porządnego zdjęcia Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3190730 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 08.04.2009 20:05 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 8 Kwietnia 2009 Środa, 8 kwietnia 2009 r. Dzisiaj historyjka raczej obrazkowa: Panowie w dalszym ciągu impregnują drewno, montują murłaty i pierwsze słupy. Tak to wygląda: Papa pod murłatę http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/q/7/7/0/44047600_d.jpg Murłata: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/q/3/8/3/44047597_d.jpg Łączenie murłaty z belką: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/p/5/8/7/44047603_d.jpg Widać, że obłożone papą, żeby wilgoć ścian nie wchodziła w drewno ( ze względu na różną higroskopijność materiału ) Montaż słupów: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/q/2/7/9/44047606_d.jpg Belka z prawej to tymczasowa, dla podtrzymania konstrukcji. Docelowa jest na razie lewa. Kupiłam w LM impregnat NIESOLNY do więźby: http://www.leroymerlin.pl/multimedia-storage/74/d8/29c7c2066de33a1b0e36817d39a1-42008561,42008575,42008582_d.jpg Impregnat do drewna konstrukcyjnego 3V3 "Cena orientacyjna: 341,00 PLN* Cena za 1 l: 13,64 PLN* Opakowanie: 25 l Kolor: bezbarwny Zużycie orientacyjne: 4 m2/l Wielkość opakowania: 25 l Rodzaj rozcieńczalnika: woda Zalecana ilość warstw: 2 Nanoszenie kolejnej warstwy po: 15 min Czas schnięcia: 24 h Sposób nanoszenia: pędzel, zanurzenie Zastosowanie: zabezpieczenie drewna zdrowego i leczenie drewna zaatakowanego przez grzyby i owady Właściwości: bezwonny, nietoksyczny, głęboko wnika w drewno Informacje dodatkowe: Parametry techniczne zależne są m.in. od rodzaju drewna, jego wilgotności oraz przygotowania powierzchni i podawane są orientacyjnie." Dodam, że był w promocji i kosztował 285 zł. Miałam z pracy badziewiarskie (jak dotąd sądziłam ) bony sedexo i dostałam 5% rabatu extra I tak drogo, w porównaniu z impregnatami solnymi, ale jak się ma fanaberie na tle reakcji chemicznych to trzeba bulić Całe szczęście, ze to idzie tylko na belki, jedną stronę krolwi i kontrłaty. I łaty jak starczy To tyle na dziś Odnośnie dachówki to dzisiaj nie dotarła Nie wiem, czy hurtownia zawaliła, czy też szefo kazał ją odłożyć na później. Głupio mi tak wydzwaniać z każda duperelą Zresztą, nie ma problemu, bo więźbę będą kończyć po świętach, więc w zasadzie ta dachówka jest tam teraz potrzebna jak łysemu grzebień Jeszcze by mi ją ukradli przez święta... Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3193395 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 08.04.2009 21:28 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 8 Kwietnia 2009 http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/q/1/1/3/44050168_d.jpg Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3193668 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 15.04.2009 14:47 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 15 Kwietnia 2009 Wtorek 14 kwietnia 2009 r. do nadal Więźba się robi Wszystko opiszę i zilustrują w wolnej chwili. Sorry, ale w domu bywam po 6 godzin na dobę. Staram się wtedy spać. I w miarę możliwości karmić dzieci, prać, prasować...( a nie, nie prasuję, rozpędziłam się ). Właśnie dzieci jedzą obiad. Lecę zatem dalej. Ogólnie jest ok, dach piękny i wielki mi się robi. Trzymajcie kciuki Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3206831 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 15.04.2009 20:03 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 15 Kwietnia 2009 Środa 15 kwietnia 2009 r. Ło jezusicko-maryjko-józefie-święty!!! :) Właśnie wróciłam z budowy. Jaki mam dach! No, więźbę na razie, jutro dorobią szczegóły i wiecha będzie , ale ja już jestem cała w skowronkach Wreszcie widzę JAK będzie wyglądał mój skrzatunio! Jestem taka szczęśliwa!!!!! Niestety, nie mogę się podzielić moim szczęściem ( przynajmniej wizualnie ) bo komp mi się zbiesił Nie widzi aparatu i zdjęć nie mogę zgrać. Próbowałam już wyłączyć i włączyć go z podpiętym aparatem, gdyby to były te codeki czy jak im tam , ale nic W dodatku oprogramowanie Kodaka też się zbiesiło Zaraz tfu tfu mi system padnie A tak chciałam choć JEDNO zdjątko dać No nic, pójdę juro prosić jakiego mężczyznę, sąsiada znaczy się, co by mi polookał w sprzęt ( komputer mam na myśli ) Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3207618 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 21.04.2009 19:49 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 21 Kwietnia 2009 Środa 15 kwietnia - wtorek 21 kwietnia 2009 r. Ponieważ byłam bez kompa, a tyyyyyle podziało się na budowie, ten post będzie postem „nadganiającym” zaległości, więc przepraszam za chaos i dygresje wszelakie później, wstawiane w wolnej chwili celem uzupełnienia tematu. Najpierw fotki, póki wszystko tfu tfu psia dupa chodzi.(nie będą po kolei, bo nie mam teraz serca szukać tych początkowych i zgrywać ich na dysk a potem na serwer. Dam to co pod ręką…) Więźba:http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/5/6/8/44173163_d.jpghttp://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/2/3/9/44173192_d.jpghttp://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/3/0/2/44173183_d.jpghttp://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/1/7/0/44173184_d.jpgMój piękny suchy słup – widać jaki “od nowości” popękanyhttp://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/9/4/4/44173190_d.jpgZbliżenie mocowania:http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/5/9/0/44173189_d.jpgWidać, że moi panowie więźbiarze pomyśleli I przedłużyli bolec, tak, aby w przyszłości, kiedy będziemy robić taras, fundament pięknie schował się nawet pod grubą kostką brukową. Chapeau bas dla panów! No i zarys dachu:Od frontuhttp://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/6/3/9/44173185_d.jpgOd tarasuhttp://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/9/5/6/44173160_d.jpgZ ulicyhttp://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/6/6/5/44173186_d.jpgNo i jest wiecha! Yuuuuhuuuu!!!!!!!!http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/7/9/9/44173220_d.jpg Na koniec dowód na to, że 6 letni syn potrafi się doskonale sobą zająć w czasie, gdy szalona matka-inwestorka godzinami ustala z ekipą szczegóły….http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/5/8/6/44173187_d.jpgCo robił? Ano znalazł sobie odcięty koniec słupa fi 22 cm, młotek I 9 gwoździ 30 cm… Pięknie je wszystkie powbijał do klocka… To co wystawało, po przewróceniu klocka do góry nogami stanowić miało „nóżki”. Od czego? Wyjaśnił mi od razu: od stoliczka na kawkę do ogrodu… Chwała boska, że nic oprócz gwoździ sobie nie przybił. A nawet tak przemknęło mi przez głowę, że coś cicho gdzieś siedzi, kiedy ja na piętrze stoję… CDN... Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3222560 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 21.04.2009 21:41 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 21 Kwietnia 2009 Ciąg dalszy…. Wiecha w pełnej krasie. Za moją pomyślność przez panów więźbiarzy polana… http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/5/2/3/44243956_d.jpg Zadaszenie od frontu. Większość będzie schowana pod poziomą podbitką ( prostopadłą do ściany ): http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/8/8/8/44243947_d.jpg Obmurowana murłata: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/q/5/3/1/44244265_d.jpg Membrana Fakro Eurotop N35 i zaimpregnowane niesolnym preparatem kontrłaty i łaty: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/5/3/5/44243964_d.jpg W weekend była przepiękna pogoda, więc spędziliśmy go na działce w celach porządkowo-rozrywkowych. Osobiście przerzuciłam łopatą furę gliny spod studni chłonnej. Sopelkiewicz woził ją taczkami pod taras. Było tych taczek z dziesięć. Baaardzo mnie kręgosłup w poniedziałek w pracy bolał… Jednak szuflowanie łopatą to ciężka praca. A tak to fajnie wygląda jak chłop macha łopatą jakby to nic nie ważyło… No cóż …kobieto puchu marny… Ponadto ze stempli zdjełał Sopelkiewicz dzieciom huśtawkę. Całkiem całkiem muszę przyznać… Nie jest ona może cud piękności urody, ale huśta się na niej świetnie. Potem wspólnymi siłami wyzbieraliśmy z działki ścinki i resztki więźby, przyda się do palenia, kiedy przy tynkach trzeba będzie palić w kozie, a przy okazji nic mi gniło nie będzie pod nasypowym tarasie. Szok, ale z półtora kubika tego się uzbierało! Na dowód zdjęcie wkrótce. Ogólnie weekend był bardzo owocny i udany. :lol: A taki widok nam towarzyszył: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/p/6/7/1/44243943_d.jpg http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/q/6/6/9/44243935_d.jpg I wiosna dookoła : http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/9/5/2/44243887_d.jpg http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/p/8/8/5/44244294_d.jpg Kiedy przyjechałam z nieszczęsną lakierobejcą w poniedziałek, zastałam taki oto widok: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/s/9/1/6/44244329_d.jpg http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/p/7/1/7/44243930_d.jpg Dlaczego nieszczęsna lakierobejca? Bo chciałam pinię. Z Sadolinu Extra. Poinformowano mnie, że nie ma i nie będzie, bo firma wycofała ją z produkcji. Pojechałam do dwóch supermarketów) budowlanych ( w weekend musiałam to kupić ) i nie mogłam nic kupić! Niby wszystko w sklepach jest, półki się uginają od puszek bejcy ze stu tysięcy firm, ale jak człowiek chce konkretną to nie ma. Próbowałam ze wzorników wybrać coś podobnego ( wiadomo, każda firma ma inną nazwę dla swoich kolorów). Guzik. Jak znalazłam coś tam, to się okazało, że są tylko puszki 0,5 litra. I to 3 sztuki. Jak wybrałam coś z innej firmy – to powiedziano mi, że to tylko impregnat, nie lazura. Jak znalazłam lazurę w przybliżonym kolorze i pojemności to się okazało, że jej nie ma na stanie. W końcu po długich korowodach wzięłam tą czereśnię z tej samej firmy. Co mam impregnat bezbarwny do więźby. Tak wygląda kolor podbitki po jednokrotnym malowaniu: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/6/3/0/44243893_d.jpg Ciekawe czy na forum słychać zgrzytanie zębami… A to już wtorek po południu: Widok ogólny od północnego zachodu. Widać nieskończony komin od pieca CO. Brakło 1 (słownie jednego) pustaka wentylacyjnego, żeby skończyć i zalać płytę http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/5/3/4/44243922_d.jpg Widok od frontu. To właśnie tutaj, pomiędzy czwartą a piątą kontrłatą od lewej ma być okno dachowe w sypialni. Mam wielkie wątpliwości… http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/7/1/7/44243930_d.jpg A tu od środka: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/0/3/3/44244304_d.jpg Okno wychodzi przy samej ścianie od lewej. Jaki kaloryfer mi się tam zmieści… I taka niewykorzystana będzie ta wnęka… Ale to chyba lepsze niż okno nad głową łóżka, a kaloryfer w Tokio chyba…, lub okno przy samym kominie spalinowym… Które w dodatku kominiarz musiałby obchodzić dookoła, żeby do komina dotrzeć…. Komin od pieca CO od środka domu: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/5/2/7/44243915_d.jpg I komin kominkowy http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/4/2/7/44243904_d.jpg Wszystko do ocieplenia styropianem i otynkowania tynkiem żywicznym ( mozaikowym tak zwanym). Mam zagwozdkę z kolorem tynku, pasiłby mi w kolorze elewacji, kremowy jakiś, lub w kolorze słupów, ale czy to się od palenia węglem nie będzie brudzić? Nie chcę wracać do domu i patrzeć na czarne zacieki na kominie… Chyba damy grafit… A to moje rynny pcv kupowane w ciemno. Z braku czasu na wizję osobistą w hurtowni oraz braku możliwości looknięcia w Internet ( komp padł, a w pracy się nie da ) wybrałam te rynny na telefon. Przemiły pan z hurtowni ( ten od dachówek ) dobrał mi taki kolor – Czarny – sugerując, że grafit jest bardziej szary niż grafit i prędzej przypomina kanalizacyjne rury PCV niż rynny. Skoro tak twierdzi… ( chociaż, przyznam się, że miałam wielkie obawy, bo każdy wie, co mężczyźni mają do powiedzenia o kolorach … Jak w tym kawale: każda kobieta wie jaki to kolor: brzoskwiniowy, fuksja, pistacjowy… Dla facetów to nie kolory. Brzoskwinia to dla nich owoc, fuksja, jeśli mają zacięcie ogrodnicze, to kwiatek na balkon, a pistacje to takie niedobre, smakujące mydłem orzechy… Jaki z tego wniosek? Że widać, w dzieciństwie zapewne, próbowali jeść mydło, bo skąd znają jego smak?… ) http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/q/7/5/1/44244312_d.jpg I z bliska, słońce trochę się odbija… http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/5/4/7/44244322_d.jpg To na razie tyle. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3223016 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 23.04.2009 19:53 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 23 Kwietnia 2009 Czwartek, 23 kwietnia 2009 r. Trzy strony dachu pokryte. Czwarta jutro. Rynny zamontowane. Słupy pomalowane. Nie miałam aparatu więc zdjęć niet. Zrobiłam kilka komórką ale aparat nie chce czytać karty z komórki. Koniecznie chce tą kartę formatować usuwając wszystkie dane... Nie o to mi przecież chodziło... Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3227783 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 24.04.2009 22:42 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 24 Kwietnia 2009 Czwartek, 23.04.2009 r. - uzupełnienie Teraz częściowo odzyskane zdjęcia poddasza: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/5/1/8/44312208_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/8/6/5/44312210_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/p/2/3/1/44312211_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/o/1/9/8/44312212_d.jpg http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/8/8/6/44312213_d.jpg Reszty nie mogę dzisiaj zgrać, bo komp, aczkolwiek naprawiony wścieka się przy pobieraniu więcej niż jednego zdjęcia A ponownych do us…uśmiechniętej śmierci baterie mojego aparatu nie wytrzymały… I na deser jedno jedyne zdjęcie z zewnątrz, jakie udało mi się przemycić: Ta dammmmm: http://www.superfoto.pl//zdjecia/foto/s/9/1/3/44312207_d.jpg Co sądzicie? Proszę o uwagi i komentarze. Zdaję sobie bowiem sprawę, że po tych wszystkich moich walkach z wiatrakami i wierze, że na bunkrze skończymy naszą karierę inwestorów, mogę być nieobiektywna i cokolwiek zaślepiona nieoczekiwanymi dla mnie efektami. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3231089 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 27.04.2009 19:35 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 27 Kwietnia 2009 Piątek 24 kwietnia 2009 r. Po pracy poleciałam na działkę, co by skosić trawę, dla której był to już ostatni dzwonek. Prawie trzy godziny, ale jest! Jestem z siebie dumna. Biorąc pod uwagę że u nas wądoły okropne, zaorane pastwisko po prostu to było, a do tego spadzik sobie jest, to naprawdę wielka była to robota! Połowę miałam z górki, spoko, ale połowę pchałam kosiarę pod grapę, bo przecież na sucho mi się nie opłacało jej pchać tylko po to by kosić z górki…Jakby kto miał wątpliwości, to nie, nie mogłam kosić poprzek, bo wądoły biegną z góry na dół i koszenie w poprzek pofalowania niechybnie zabiłby moją kosiarkę. I tak doznała obrażeń, na szczęście pod sam koniec, ze sto metrów tylko od frontu zostało do wykoszenia, jak jej, Boryczce, kółko odpadło. I nijak przykręcić się nie chciało, mimo że śrubkę znalazłam! Nadal twierdzę, że aczkolwiek robota kocha głupich, to jednak nad nimi stale czuwa opatrzność. Zaczęłam koszenie od tyłu ogrodu, tam gdzie trawa wielka i soczysta, małe chwasty od frontu zostawiwszy sobie na deser. Gdybym zrobiła odwrotnie, po utracie kółka w tej trawie poniosłabym sroga karę: Primo, nie tylko śrubki bym nie znalazła… Secundo, do następnego koszenia to już tylko kosa by się nadawała. Nie mam i nie umiem się nią posługiwać. A na naukę w tej kwestii za stara jestem, zdaje się. Nie mam czasu odcinać sobie palców u nóg i takich tam, żeby koszenia po staropolsku się uczyć… Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3236439 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 27.04.2009 20:07 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 27 Kwietnia 2009 Niedziela 26 kwietnia 2009 r. W niedzielę postanowiłam założyć ogród. Może szumnie powiedziane, ale jakiś początek musi być… Przytargałam pięć zdobycznych z przyjaciółkowego ogrodu róż. Jakich – nie wiem. Jak mi je dała, to tak szybko je pakowałam (żeby się nie rozmyśliła ), że zapomniałam spytać jakie to... Jedna wygląda na jakąś wielkokwatową, jedna to rosa rugosa na 99 % a reszta nie wiem. Zakwitną to się dowiem, i pomyślę gdzie je docelowo posadzić. Na razie zrobiłam tymczasową różana rabatkę za domem. Budowlańcy tam póki co nie dotarli. I na koniec fotograficznie moje pierwsze ogródkowe wyczyny: Jedna z pięciu zdobycznych róż: http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/8/7/3/44336692_d.jpg A tu druga, opłacona krwią http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/5/5/6/44336695_d.jpg A to jedna z dwóch hortensji posadzonych jesienią, ukrytych przemyślnie przed złodziejskim okiem” http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/4/0/2/44336697_d.jpg Posadzenie wszystkich roślin to nie byle jaki wyczyn. Dlaczego? Ponieważ miesiąc nie padało, a nasz grunt rodzimy to czysta glina, czego efektem jest niemożność wbicia sztychówki w ziemię. Z każdą dziurą mąż mój walczył dzielnie pół godziny, a i tak musiał po wykopaniu każdej jednej odpoczywać. A silny z niego chłop, słowo daję. Potem, na dno wykopu nasypaliśmy trochę żwiru, potem ziemię ogrodniczą wymieszaną z nawozem długodziałającym. W to bryła korzeniowa krzaka, obsypana dookoła porządną ziemią. Na górę pokruszona rodzima ziemia, nawóz naturalny zdobywany w partyzancki sposób, i po wierzchu posypane odzyskanymi z cięcia krokwi trocinami, aby trawa i chwasty nie przerastały a nawóz naturalny nie wysechł na wiór. Na koniec odstana woda ze studni… Będzie rosło czy nie? A to zaprzyjaźniony i oswojony producent nawozu zza płotu… http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/6/9/4/44336700_d.jpg Partyzancki sposób polega na podnoszeniu drutu elektrycznego pasterza brzegiem plastikowej donicy. Wówczas syn mój, dziecię wysportowane i zwinne, położywszy się na trawie kula się niczym komandos pod spodem, by przedrzeć się na teren wroga. Wtedy, górą, zostaje zaopatrzony w łopatkę i wiaderko i dzielnie zbiera piękne placki. Łup oddaje mi górą nad drutami, ja lecę z rozwianym włosem do róż, by je obsypać życiodajnym specyfikiem, po czym powtarzamy akcję, aż do wyczerpania wolnych krzaków. Na razie mamy całe 7 sztuk, ale co będzie potem? Dobra, ogródkowo rozgadałam się, a tu niektórzy czekają na relację natury budowlanej: Podwójne okno w łazienko pralni. No na razie otwór na okno http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/5/5/5/44336702_d.jpg Okna od południa w pokojach dzieci, wnuków itp (w zależności od tego kiedy skończymy ten dom…) http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/4/2/1/44336721_d.jpg http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/7/9/3/44336733_d.jpg http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/3/7/5/44336737_d.jpg A to te same okna od zewnątrz http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/5/1/0/44336726_d.jpg Problematyczne okno nad klatką schodową. Wyszło za nisko i nie będę miała schowka tylko podest nad schodami… http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/1/7/4/44336723_d.jpg I wysokość fundamentu od tyłu domu. Coś z tym musimy zrobić… Początkowo chciałam tak to zostawić, ale teraz nie wiem. Chyba trzeba będzie to nadsypać. Może nie do samej góry, ale chociaż do połowy… Skąd ja wezmę tyle wywrotek pospółki? http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/0/4/5/44336738_d.jpg Widok od frontu, młody zapewne szuka gwoździ… http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/3/0/7/44336685_d.jpg Widok z ulicy http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/2/6/0/44336673_d.jpg Kolor słupa, tu akurat na tylnej werandzie… W słońcu jest mniej więcej taki, gdy jest pochmurno kolor jest bledszy… http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/3/7/2/44336731_d.jpg Może być ta czereśnia? Zbliżenie dachówki rynny i deski okapowej http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/1/5/5/44336669_d.jpg Zbliżenie komina z kotłowni http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/9/3/9/44336681_d.jpg Zatarty komin, teraz grunt a jutro tynk mozaikowy http://www.superfoto.pl/zdjecia/foto/t/7/7/5/44336688_d.jpg Pozwolę sobie dodać, że mój aparat to złośnik nie byle jaki w dał mi popalić. Ze zdjęciami problem, aparat je robi ale ni chuchu nie chce "oddać" ich na kompa. Czasem, po jednym dwa... Robota głupiego. Ale w dwie i pół godziny udało mi się w końcu zrzucić kilka zdjęć. Można mnie pochwalić, jakby ktoś miał ochotę. Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3236605 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
madmegs 29.04.2009 21:28 Autor Zgłoś naruszenie Udostępnij Napisano 29 Kwietnia 2009 Środa 29 kwietnia 2009 r. - post roboczy Panowie na mojej budowie skończyli, o czym zawiadamiam wszystkich zainteresowanych. Zdjęć i relacji na razie nie będzie, bo szlag mnie trafia od tej wybrakowanej techniki. Pełną relację obiecuję w sobotę, najpóźniej w niedzielę. Do tego czasu zdążę: a) zapłacić jutro wszystkie faktury w hurtowniach, gdzie wykonawcy brali "na krechę" b) zakupić w drodze powrotnej to urządzenie do zczytywania fotek c) również jutro po pracy upić się ( ze szczęścia ) w towarzystwie wspaniałych znajomych d) wyleczyć kaca, odprawić 1 maja, odwiedzić znajomych, których straszliwie przez budowę zaniedbaliśmy e) pojechać w sobotę na działkę i wszystko sfotografować, podjąć grillem pożyczkodawcę na Robena f) jak wytrwam, to wieczorkiem uczynię co obiecałam w kwestii relacji g) jeśli nie, to uczynię to w niedzielę wieczór, po rodzinnych zabiegach związanych z komunią chrześniaczki. Tymczasem proszę o wyrozumiałość i wybaczenie - padam z nóg. To był, choć owocny , to bardzo dla mnie ciężki, wyczerpujący i stresujący miesiąc. Ale już koniec prawie. Zdaje się, że jestem strasznie szczęśliwa. :lol: Jak odpocznę, może to do mnie dotrze Pozdrawiam i dziękuję za wsparcie Cytuj Odnośnik do komentarza https://forum.murator.pl/topic/99132-dziennik-budowy-pewnej-szalonej/page/6/#findComment-3242506 Udostępnij na innych stronach Więcej opcji udostępniania
Recommended Posts
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.