Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

guard

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    65
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez guard

  1. No, niestety. Prawdopodobnie panowie murarze inaczej zaplanowali sobie dzisiejszy dzień, ale okazało się, że hurtownia nie dowiozła Porothermu, więc palny musiały zostać zweryfikowane. W związku z powyższym została zakończona wycinka drzew, do końca został obsypany fundament oraz tam, gdzie było można, to zainstalowano nadproża. Było więc tak: Na szczęście panowie czuli pismo nosem i zamiast murować sukcesywnie ściany w całym domu, po ułożeniu 4 warstw pustaka w całym domu, potem skupili się na części dziennej domu, czyli kuchnio-salonu. Dzięki temu w przypadkowo wolnym czasie przygotowywali sobie kantówkę i stemple w salonie. Coraz bardziej można sobie spacerować "po domu". Kilka znajomych osób widząc nasz stan zero skomentowała go, że to będzie wielki dom. A my wcale takiego wrażenia nie odnosimy. Wiatrołap wcale nie będzie taki gigantyczny, by tam jeszcze upchnąć garderobę na odzież wierzchnią - raczej wchodzi w grę jakaś większa szafa. Reszta w tej linii też nie za wielka, zwłaszcza, że muszą się tam zmieścić: schody, łazienka i pokój. Bardzo pozytywnym aspektem dzisiejszego dnia była niewielka aktywność komarów . Może większość pożywiła się moją krwią już wczoraj i dzisiaj przyszło im zejść z tego łez padołu ???
  2. Kiedy czytając forum natknęłam się kiedyś na wypowiedź, że na budowie codziennie trzeba podejmować jakieś decyzje, to myślałam, że autor tej wypowiedzi przesadza. Ledwie zaczęliśmy budowę, a tu prawie codziennie pada jakieś pytanie ze strony ekipy: "a to jak robimy ?". Choć ogólnie to uważam, że ekipę mamy dość samodzielną. Czy ktoś z bardziej zaawansowanych od nas budujących Faworyta 183c pamięta może ile poszło betonu na strop ? Tak oczywiście +/_ ?
  3. Kiedy dzisiaj po 18-stej pojawiliśmy się na działce prac budowlanych już nie było, bowiem panom zabrakło Porothermu. Hurtownia obiecała dowieźć nam pustaki na jutro - zobaczymy. Na szczęście to nie my ustalamy dostawy z hurtowni, tylko nasi murarze, więc jeśli jest jakiś przestój, to nie my jesteśmy jego sprawcami. Żeby jednak nikt nie pomyślał, że o tej 18-stej nic się nie działo ! Panowie znów wycięli kilka drzew wytypowanych do wycięcia przez leśnika. Jeden z panów zamiatał resztki pustaków i pył, który zalegał na chudziaku po docinaniu Porothermu. Dzisiaj było tak: Widok od strony lasku na drzwi balkonowe - wyjście na taras: Tył domu, widoczny głownie gabinet, a raczej zaczątek okna w gabinecie: Wejście główne do Faworyta: Jako, że ściany części dziennej są już zasadniczo wymurowane (choć nie wiem, czy przy realizowanym przez nas systemie słowo "wymurowane" nie jest sporym nadużyciem , przyjechał nasz pan kierownik i sprawdził ściany oraz wymiary domu. Nadmienić tu muszę, iż w związku z tym, że projektowana oryginalnie ściana miała mieć grubość 24 cm, a my budujemy z 25 cm, to murarze trzymają projektowy wymiar zewnętrzny domu. Dom mieści się na działce na styk, więc wymiar zewnętrzny jest priorytetem. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jeszcze w tym tygodniu zacznie się szalowanie stropu. Panowie sprężają się jak mogą. Ciekawe, czy nie mają naszej działki już dość, bo straszne tam komary !!! Mogą człowieka żywcem zjeść. Ciekawe, czy ja się przyzwyczaję do ich obecności ?
  4. Wiosna w pełni, "faworytowe" forum jakoś ciągle nie może się obudzić ze snu zimowego. Rozumiem oczywiście, że niektórzy (czyt. jacekh) się już do Faworyta przeprowadzili i nie mają teraz ani zapału, ani czasu zaglądać do naszego wątku. Choć byłoby miło, gdybyś mógł się podzielić wrażeniami z mieszkania w twoim domku. Gdzie są ci wszyscy, którzy tak jak my, wiosną mieli ze swymi budowami ruszać ? Odezwijcie się i dajcie jakiś znak, na jakim etapie są Wasze domki. U nas dzisiaj właśnie na plac budowy wjechał Porotherm, więc z każdą chwilą domu mamy coraz więcej, właśnie "budują się" ściany parteru. Malwina03, Kamil_Lublin jakie u Was postępy, jak zadowolenie z ekipy ? Bo phans to chyba daleko, daleko przed nami.
  5. Dzisiejszy dzień miło nas zaskoczył, bowiem gdy pojawiliśmy się na naszej budowie, zobaczyliśmy widok mniej więcej taki: Słowem jednym zaroiło się od czerwonych pustaków, a sam dom zaczął z kopyta nabierać kształtów. Wszyscy, którzy ten etap mają już za sobą wiedzą z pewnością z jaką radością on się wiąże. To jest ten moment, gdy każda godzina bardzo zmienia wygląd naszego przyszłego domu. Z każdą warstwą pustaków dom staje się coraz bardziej realny. No i padają realne pytania ze strony brygady: - a czy parapet okna w kuchni ma być na wysokości blatu roboczego ? - a jaka wysokość szafek ? I weź tu człowieku znaj odpowiedź już teraz ???? Tu będzie okno drzwi/okno balkonowe z widokiem na las: Jak tak sobie patrzyliśmy na ten Porotherm, to moja szanowna połowa już się uśmiechała pod nosem jak kiedyś będę chciała na tych ścianach coś powiesić, i że pewnie nie obędzie się bez mocować typu chemicznego. Ale to przecież nie jest sprawa na obecna chwilę. Zasadniczo możemy uznać, że wtorek kończymy 4 warstwami pustaka. Choć moje założenie może być obarczone dużym prawdopodobieństwem, bo to, że my opuściliśmy działkę, nie znaczy przecież, że panowie murarze także. Już się nie mogę doczekać tego, co zobaczymy jutro. Panowie tylko narzekają na komary, które chyba chcą ich zjeść żywcem ((
  6. Dokładnie w dn. 16 maja 2011, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami nasi panowie wrócili na plac budowy. Może dzisiejszych dokonań budowlanych nie możemy uznać za specjalnie spektakularne, to jednak cieszy, że wszystko wydarzyło się zgodnie z planem. Stosując się do zaleceń kierownika budowy dzisiaj na bloczkach fundamentowych została położona warstwa poziomej izolacji przeciwwilgociowej, a następnie panowie przemurowali dodatkową warstwę bloczka. Niby nic, a jednak, kiedy pod wieczór, po pracy, zjawiłyśmy się na placu budowy, miło było zobaczyć, że coś się zmieniło. Jutro rano pójdzie na to ostatnia warstwa izolacyjna, a na nią panowie zaczną ustawiać Porotherm i nasza budowa nabierze ceglastych rumieńców. Mam nadzieję, ze kiedy dziś po pracy tam zajrzymy wszystko już będzie inaczej . Za drobną opłatą dogadaliśmy się z naszą brygadą co do wycinki drzew. Dzisiaj też p. Mirek dokonał przeglądu ściętego drewna i ocenił, że koło 100 szt. stempli będziemy mieli z zasobów własnych, a resztę trzeba będzie dokupić. Z rzeczy mniej przyjemnych , niestety dzisiaj okazało się, że jakiś amator cudzych rzeczy nie bał się i wkroczył na naszą działkę usiłując sforsować drzwi garażu. Powyginał je niestety, ale chyba niczego interesującego w środku nie znalazł. Tak czy inaczej niesmak i obawa o los dobytku pozostały.
  7. Ten dwutygodniowy oddech w pracach budowlanych bardzo nam się przydał, choć z drugiej strony nie sądzę byśmy ten czas wykorzystali maksymalnie dobrze. Oczywiście regularnie zaglądaliśmy na działkę, by sprawdzić co słychać. Damska część rodziny wolała oddawać się błogiemu lenistwu. A ... tak, tak - zaczęliśmy organizować rekreacyjną część naszej nieruchomości. W ubiegłą sobotę zostało ocechowane i zalegalizowane nasze drewno. Przy okazji rejonowy pan podleśniczy dokonał przeglądu drzewostanu w części ogrodowej i jeszcze całą masę drzew przeznaczył do wycinki. Argumentował to (i do mnie ta argumentacja przemawia), że trzeba drzewostan przerzedzić, by doświetlić drzewa i dać miejsce silnym egzemplarzom, by mogły tworzyć ładną koronę, zamiast walczyć o światło i piąć się ciągle w górę. Musimy więc, albo porozmawiać z naszą brygadą o kolejnej wycince, albo szukać innych tej pracy wykonawców. Za radą podleśniczego musimy się także rozejrzeć za maszyną zwaną rębarka, czy też rębakiem, która byłaby w stanie "zgryźć" całą górę gałęzi pozostałych po wycince naszych sosen. Oczywiście mam tu na myśli wypożyczenie, czy też zlecenie całej tej czynności.
  8. Chyba przyszła pora, że byśmy i my dali jakiś sygnał życia na forum, jako przyszli Markowianie Nasz aktualny stan to "zero" w okolicy Granicznej. Ja o kierowniku Janie Wożniaku nic nie słyszałam. My budujemy z panem Krzysztofem Macierzyńskim. Może nasza budowa nie jest zbyt zaawansowana, ale póki co na Pana Krzysztofa nie możemy ani jednego złego słowa powiedzieć. W naszej opinii cena usługi przystępna, nadzór rzeczywisty, a nie tylko papierowy. A wszystko w miłej i kulturalnej atmosferze. Nie znaliśmy p. Krzysztofa wcześniej, do naszego pierwszego spotkania doszło po tym, jak znaleźliśmy kilka pozytywnych opinii na forum. I jak sobie o naszym kierowniku myślimy, czy rozmawiamy, to nigdy nie pada tak powszechne określenie kierbud - dla nas to p. Krzysztof, który jest zawsze punktualnie na spotkaniach, chętnie odpowiada na nasze pytania telefoniczne i jak trzeba, to każe coś poprawić ekipie, bo bierze za swoja pracę odpowiedzialność. Gdyby ktoś z okolic Marek miał do odsprzedania w dobrej cenie stemple, to my chętnie. Będziemy robili strop monolityczny, więc trochę tego potrzebujemy.
  9. guard

    w tzw. międzyczasie

    Od prawie dwóch tygodni na naszej budowie nie dzieje się nic. Co kilka dni zaglądamy na działkę, żeby sprawdzić, czy wszystko gra. Już za kilka dni ten bezruch się skończy i roboty ruszą pełną parą. W poniedziałek 16 maja br. panowie wracają do naszego Faworyta. W pierwszych dniach może nie ma co się spodziewać spektakularnych "przyrostów", bo zgodnie z zaleceniami kierownika, ma być wykonana izolacja pozioma ścian fundamentowych, potem przemurowana 1 warstwa bloczka fundamentowego i dopiero potem kolejna warstwa izolacyjna, na której spocznie pierwsza warstwa Porothermu. Ja, w swoim kobiecym umyśle, to już bardziej niż o ścianach nośnych myślę o urządzaniu domu, ale pewnie nie jestem w tym dość pośpiesznym planowaniu odosobniona . Jakoś łatwiej się myśli o meblach, sprzęcie AGD, czy dodatkach zamiast o ścianach, więźbach etc . Na szczęście mamy swoje męskie połówki, które zajmują się technicznymi aspektami inwestycji. Jeszcze do niedawna nie mieliśmy pojęcia, kto jest właścicielem największej działki z naszego sosnowego zagajnika, ale którejś niedzieli nasi nowi sąsiedzi pojawili się na działce. Mają plan zacząć budowanie swojego domu jesienią, więc wygląda na to, ze uliczka będzie coraz bardziej zagospodarowana. Żeby nie było zbyt monotonie - otóż i widok na "ogród" za domem. n Póki co kompletnie nic nowego nie jest w stanie tam wyrosnąć. Ciekawe, czy jeśli nawiozłoby się jakiegoś czarnoziemu, to byłaby szansa na jakaś zieleń w najniższym pietrze naszego lasku. Ja już nie mówię o trawniku, ale w ogóle o czymś na kształt runa leśnego. Z pewnością teren działki okaże się dla nas dużym wyzwaniem, nie ma co. Zresztą jak i cała ta inwestycja . Dzisiaj w ramach planowania wykonałam na kserokopii strony projektu kolorowankę dot. wyglądu elewacji. Przymierzamy się do wyceny pokrycia dachowego, więc kolorowanka miała służyć wizualizacji koloru dachu z kolorem okien itp. Początkowo wydawało mi się, że idealny byłby brązowy kolor dachówki, ale biorąc pod uwagę mój konserwatyzm i uwielbienie wiejskości-sielskości, oczami wyobraźni widzę jednak Faworyta pokrytego kolorami naturalnymi ceglasto-czerwonymi + okna w kolorze jakiegoś ciemnego brązu - orzech na przykład. Jutro właśnie mamy spotkanie w jednej z hurtowni "dachowych". Baaaaardzo jestem ciekawa, jak będą wyglądały wyceny dachu w rozważanych przez nas pokryciach.
  10. guard

    mamy zero

    Tak, mamy stan zero, ale nie żeby od dzisiaj. Niestety trochę się rozleniwiłam i jakiś czas nie zaglądałam na forum. Nasze zero mamy już od 29 kwietnia, ....ale zacznijmy od czwartku 28-go. W czwartek bowiem jakoś tak byliśmy zajęci pracą zawodową i innymi przyziemnymi sprawami, że na działkę pojechaliśmy przed 20-stą. Spodziewałam się zastać panów już przygotowujących się do nocnego odpoczynku, ale zastaliśmy widok zgoła odmienny. Wokół naszego placu budowy kręciły się wielkie wywrotki Pana Janka - jedne rozładowywały piasek do fundamentów, inne już odjeżdżały załadowane naszym pseudo-humusem, którego trzeba się było pozbyć, bo już do niczego się nie nadawał. Mieliśmy wrażenie, że gigantyczna koparka Komatsu (z którą zdążyliśmy się zaprzyjaźnić podczas zdejmowania humusu) stoi w naszym wiatrołapie. Do późna słychać było tylko pracę silników, koparkę oraz zagęszczarkę, czy jak jej tam. Zanim to jednak wszystko nastąpiło, w czwartek rano doszło do małego spięcia pomiędzy naszym kierownikiem budowy i brygadą p. Mirka. Otóż naszemu panu kierownikowi nie bardzo podobało się ułożenie kanalizacji stanu zero. Zarzucił chłopakom, że kanaliza wisi w powietrzu, kazał rozmontować i złożyć, gdy piasek będzie już zagęszczony. Kiedy koło południa rozmawiałam przez telefon z szefem naszej brygady, nie krył wzburzenia z powodu uwag kierownika. A mnie aż trudno sobie wyobrazić, że tak grzeczny i skromny człowiek, jak pan Krzysztof, mógłby obrzucić kogokolwiek inwektywami. Pewnie się brygadzie z zasady nie podobają uwagi. Ale niech to nie zabrzmi, jak niezadowolenie z brygady - chłopaki nie miały co dyskutować; kanaliza została rozebrana i złożona zgodnie z zaleceniami kierownika. Następnego dnia rano miał zostać położony styrodur jako izolacja termiczna ścian fundamentowych i wylany chudziak. 29 kwietnia - poranne poprawki w zagęszczaniu piasku po ułożeniu kanalizacji: Już koło 9-tej rano pojawiły się betoniarki: i nasz chudziak zaczął nabierać kształtów: Efekt końcowy, jak poniżej: Brygada obsypała jeszcze fundamenty i zwinęła się do domu na długi weekend majowy. Przerwa w naszej współpracy będzie jednak nieco dłuższa, bo panowie wrócą do nas w połowie maja.
  11. No i kolejny dzień za nami. Dzisiaj panowie dokończyli murowanie ścian fundamentowych, po czym przystąpili do zabezpieczania przeciwwilgociowego naszych fundamentów: W tzw. międzyczasie dojechał też 10 cm styrodur na izolacje termiczne + folia kubełkowa. Pod wieczór zajrzał na plac budowy nasz kierbud i zadecydował, że na chudziaku (który pewnie będzie wylewany w piątek) ma się znaleźć oczywiście folia oraz jeszcze jedna warstwa bloczków + folia i dopiero wtedy ściany z pustaka. Ale to już zrealizujemy po małej przerwie w działaniach. Plan na ten tydzień jest taki, by skończyć stan zerowy. Dzisiaj także powstały zaczątki kanalizacji stanu zero i przepust na wejście do budynku instalacji elektrycznej: W międzyczasie, na etapie fundamentów, powstała nowa koncepcja lokalizacji komina do kominka, który zostanie przesunięty prawie w róg pomieszczenia. Ciekawe, ile takich zmian na bieżąco jeszcze będzie.\ ))
  12. Trzeba przyznać, że nasza ekipa budowlana zbyt długo nie świętowała i dziś z samego rana pojawiła się na placu boju. Przed dziesiątą rano wypielęgnowane przez nas w Wielkanocnym okresie ławy zostały wyczyszczone z piasku, po czym posmarowane (chyba Dysperbitem, ale swej damskiej ręki za to nie oddam), po czym zaizolowane Izofolem: Potem już tylko z hurtowni dojechały bloczki i nasze fundamenty zaczęły się materializować: Jak to miło spojrzeć, gdy dom nabiera kształtu, gdy zbliża się do poziomu gruntu, a nawet delikatnie zaczyna z tej ziemi wyzierać. Oczywiście przy okazji rodzą się pytania, na które wcale nie jest łatwo odpowiedzieć, np. jak będą rozplanowane urządzenia sanitarne w domu, by panowie mogli odpowiednio przygotować kanalizację stanu zero. Weź tu człowieku powiedz, jak chcesz mieć w łazience na poddaszu, gdy tego poddasza jeszcze nie ma i nie bardzo wiadomo, jakim ograniczeniem w planowaniu będą skosy. Tak, czy inaczej, można sobie pogderać, a człowiekowi i tak jakieś informacje jutro trzeba przekazać, więc w ramach odrobienia pracy domowej, zasiedliśmy z projektem do stołu i coś tam ustaliliśmy. Zobaczymy, co na to powie pan hydraulik. Oprócz "zerowej" kanalizacji pozostała jeszcze kwestia doprowadzenia powietrza do kominka, ale na szczęście ten temat poszedł szybciej
  13. Czwartek miał być ostatnim dniem aktywności naszej brygady budowlanej i tak tez się stało. Rano, na wniosek inwestora do zbrojenia ław została w kilku miejscach przyspawana przyspawana bednarka, celem utworzenia uziomu fundamentowego, albo jakoś tak podobnie. Wszystko gotowe, tylko lać: Po 10.30 wybiła godzina zero i w okolicy naszej działki pojawiły się betoniarki. Aż miło popatrzeć, jak wszystko sprawnie przebiega. Jeszcze trochę równania betonu i brygada p. Mirka Gencla ma wolne, za to my będziemy mieli trochę do podlewania. Oczywiście jeszcze tego samego wieczoru przystąpiliśmy do działań pielęgnacyjnych. I tak właśnie mijały nam przedświąteczne dni. Pory dnia się zmieniały, co pięknie widać na zdjęciach. Szczególnie ładnie wygląda słonko prześwitujące miedzy drzewami w piątkowy wieczór. Teraz czekamy na powrót naszych panów na plac budowy. Prze nami etap, kiedy wszystko będzie pięło się w górę.
  14. Drugi dzien naszej budowy zacząl się równie aktywnie jak pierwszy. Z samego rana ekipa zbiła sobie ramę, a następnie geodeta wytyczył osie. Potem juz ekipa mogła przystapić do kopania ław i to był cel na wtorek. W środę rano pojawił się Pan studniarz, więc już ptzed połudnem zostaliśmy zaopatrzeni w wodę. Można więc powiedzieć, że skoro niebieska toaleta jest, a teraz jeszcze woda, to już mamy luksus, bo wszelkie tymczasowe urządzenia wodno-kanalizacyjne działaja i mają się dobrze. Czy to już namiastka "mediów" Rano zajrzał tez na działkę nasz kierownik budowy i zarządził wylanie chudziaka pod ławy, więc lada moment miała nadjechać "grucha" z betonem Potem już panowie mogli się spokojnie zająć przygotowaniem zbrojenia pod ławy. I takim właśnie stanem kończymy środę. Plan do Świąt jest taki, że zostaną jeszcze wylane ławy i tak sobie poleżą odpoczną przez Święta, by potem można było ruszyć już z właściwym fundamentem.
  15. No i zaczęło się wczoraj rano. Wszystko zaczęliśmy od wytyczenia tak +/_ miejsca, w którym stanie nasz Faworyt. A wszystko po to, by od czegoś w ogóle zacząć, a tym czymś musiało być wycięcie naszych sosenek. Bez tego ani rusz. Dzień nam się trafił iście wiosenny i słoneczny, że aż miło. Słońce zalewające nasz sosnowy zagajnik, śpiew ptaków... i czegóż więcej trzeba ? No, nam było jeszcze trzeba warkotu piły spalinowej, która zwiastować miała lawinę , która wkrótce ma się przetoczyć przez naszą działeczkę. Przed przystąpieniem do wycinki było tak: a już kilka godzin później: Ale żeby tego było mało przyjechała też rzecz bardzo ważna, czyli toaleta, garaż blaszak i "zrobiło się" ogrodzenie z siatki leśnej. Po wycince drzew mamy na działce kupę gałęzi oraz pocięte drzewa, które teraz musimy zalegalizować. Z części sosen panowie już sobie wycięli trochę stempli. Na koniec tego intensywnego dnia pojawiła się jeszcze pokaźnych rozmiarów koparka, żeby powyrywać karpy i zdjąć humus. Okazało się, że i tych karp, i całego humusu jest cała masa i nasza dość mocno zadrzewiona działka wszystkiego nie pomieści. W związku z tym trzeba było się karp pozbyć, co za odpowiednią opłatą załatwił "pan koparkowy". Nad wywiezieniem humusu trzeba będzie jeszcze pomyśleć, bo wykorzystać się go już chyba na działce nie da. U nas to masa igieł sosnowych i szarego pylistego ...nie wiadomo czego. Myśleliśmy, że się to użyje to wyrównania terenu, ale ten nasz humus raczej bezwartościowy. I tak w poniedziałkowy wieczór kończy pierwszy dzień budowy. Zmęczeni wróciliśmy do domu, oj zmęczeni. O mały włos zapomnieliśmy dodać, że dziś również zostaliśmy zaopatrzeni w prąd budowlany. Naprawdę sporo się działo na tych naszych 944 metrach kwadratowych.
  16. U nas kanalizacja w planie, ale budowa dopiero się zaczęła i to od strony W-wy, to my będziemy kiedyś może podłączeni ...... Póki co na 90% zdecydowaliśmy się na oczyszczalnię Sotralentz, ale nie z drenażem rozłączającym, a tunelami filtracyjnymi. Na drenaż nasza działka za bardzo zadrzewiona, a tunele się zmieszczą między drzewami. Dostaliśmy ofertę na ok. 7000 zł "na gotowo", więc w zasadzie postanowione. Czekamy właśnie na dokumenty od Wykonawcy. Zmieniając na chwilkę temat chciałam się pochwalić, iż "nadejszła wiekopomna chwila" i otóż właśnie dziś inwestycja ruszyła. Ta-dam !!!
  17. guard

    rzuty kondygnacji

    Spróbuję załączyć rzuty kondygnacji naszego Faworyta po adaptacji. Ale to było robione grubo ponad rok temu, w związku z czym dziś już mam nieco inne przemyślenia. Czy to powód zmiennej babskiej natury, czy jednak powolnej, ale szczegółowej analizy projektu, swoich potrzeb ..etc. PARTER (zmiany niewielkie, największa to przesunięcie schodów) : PODDASZE (tu już więcej się działo):
  18. Kto jeszcze pamięta, jaki program telewizyjny zaczynał się tymi słowami ...? Zegar tyka i odmierza czas do 18 kwietnia. W oczekiwaniu na rozpoczęcie prac, staramy się wszystko dopiąć. W najbliższą sobotę spotykamy się z Panem, który wyczaruje nam jakąś studnię. W drodze mamy wodociąg, ale póki co przyda się studnia na czas budowy, a potem będzie jak znalazł, własna woda do celów gospodarczo-ogródkowych i tak się przyda. W poniedziałek rano zbiórka na placu boju i pierwsze czynności, co w naszym przypadku oznacza wytypowanie, które sosny muszą zostać wycięte, a co się da uratować. Zgodnie z Prawem Murphy'ego najpiękniejsza, najstarsza sosna z przodu działki wypada na .... wjeździe na posesje i nie ma szansy na jej zachowanie. Jako, że nasza działka ma status leśnej musieliśmy część gruntu wyłączyć z produkcji leśnej. Po wycięciu drzew, musi nam ktoś to drzewo ocechować, żeby było wiadomo, że drzewo legalne, a nie jakieś przyciągnięte z położonych nieopodal lasów państwowych. Tylko gdzie my, biedne Żuczki, te wycięte sosny położymy? Na całych 944 m kwadratowych gdzie okiem sięgnąć tylko "sosienki" A i u sąsiada nie bardzo, bo też "sosienki". Wszystko wyjdzie w praniu. - w poniedziałek też przyjeżdża Pan elektryk zamontować nam skrzynkę prowizorki. Zgodnie z jego przewidywaniami koło 17-stej będziemy już aktywnymi odbiorcami prądu budowlanego. - na poniedziałek ma tez przyjechać garaż w wersji nadwoziowej typu BLASZAK oraz najważniejsza rzecz na świecie - toaleta. Na poniedziałek zaplanowaliśmy całą masę działań. Aż się boję, że się ten poniedziałek za krótki okaże. A w międzyczasie jeszcze trzeba będzie wygospodarować czas na udział w przedświątecznym spotkaniu w przedszkolu naszej córki.
  19. guard

    Dziennik budowy GUARD

    Budowa .... wiadomo było, że nadejdzie. Papiery sukcesywnie załatwiane, różne tematy wałkowane w tę i nazad, ekipa budowlana od dawna wybrana. A jednak, kiedy ma się zacząć już za chwilę, to jakoś nas to wszystko zaskoczyło. Gdzieś na forum dotyczącym wybranego przez nas projektu napisałam zdanie, pod którym cały czas się podpisuję. Powiedziałam bowiem, że z rozpoczęciem budowy jest jak z zimą, która zawsze zaskakuje drogowców, pomimo faktu, iż wszyscy wiedzą, że nadejdzie tuż, tuż. No, wiec my właśnie znaleźliśmy się w tym właśnie miejscu. Oficjalnie nasza budowa rusza 18 kwietnia (to już za tydzień !!!!). Nie od razu może pełną parą, bowiem prace ziemne muszą zostać poprzedzone wycięciem sosen na naszej działce, która aktualnie wygląda tak: http://lh4.googleusercontent.com/_Qmv4mzvlCqc/TaClPEPzuLI/AAAAAAAAABc/BXX8bg-Wfpg/dzia%C5%82ka%20marzec%202011.jpg" rel="external nofollow">http://lh4.googleusercontent.com/_Qmv4mzvlCqc/TaClPEPzuLI/AAAAAAAAABc/BXX8bg-Wfpg/dzia%C5%82ka%20marzec%202011.jpg
  20. Ja osobiście, póki co, jestem za 20-stką. Moje koleżanki ze 2-3 lata temu budowały stan surowy i wtedy murarz tradycjonalista zostawił im miejsce chyba na 5 cm. Oczywiście już chwilę potem żałowały tego kroku, że trzeba było dać więcej.... Ale teraz to już musztarda po obiedzie. Dlatego ja skłaniam się jednak do 20-tki w kilku warstwach. Może 10+5+5. W środkowej warstwie instalacje wrażliwe na straty ciepła. Ale to tak na moje babskie oko
  21. Hm, no właśnie. Zadałam pytanie, na które sami jednak musimy sobie odpowiedzieć i to już niedługo, bo to decyzja do podjęcia na etapie przygotowania poziomu zero. Oczywiście ja nie jestem zwolenniczką robienia wszystkiego najcieplej, naj...wszystko, bo to pociąga za sobą zwiększenie kosztów budowy, a zwrot nakładów finansowych nie musi być wcale tak widoczny w rachunku ekonomicznym. Rozmawiałam z różnymi fachowcami i zdania dot. ocieplenia posadzki na gruncie są różne. Są tacy, którzy mówią, że 10 cm wystarczy, ale my jednak planując ogrzewanie podłogowe nie chcemy tego ciepła emitować w grunt.
  22. guard

    Wpis II

    teste etstttettshsjsjls
  23. guard

    II wpis

    test
  24. guard

    Faworyt w lesie

    W oczekiwaniu na rozpoczęcie działań budowlanych zaglądamy co jakiś czas na naszą działkę zobaczyć "co słychać". I choć żadnych radykalnych zmian spodziewać się nie możemy, to i tak kontrolnie i z tęsknoty coś nas tam pcha, A jako, że ostatnio zima znów dała o sobie znak, to "nasza" uliczka w zimowym krajobrazie prezentuje się całkiem miło. Gdzieś tam po lewej stronie wśród sosen za kilka miesięcy będzie się piął w górę nasz Faworyt. http://picasaweb.google.com/111974617357412772323/FaworytC183a#5593652223549978370" rel="external nofollow">http://picasaweb.google.com/111974617357412772323/FaworytC183a#5593652223549978370
  25. Jeszcze niedawno pisaliśmy, że do rozpoczęcia naszej budowy szmat czasu, aż tu w ubiegły weekend spotykamy się z "naszym panem Mirkiem" na jego aktualnej budowie i słyszymy, że stan zero naszego Faworyta najprawdopodobniej powstanie jeszcze przed Świętami Wielkanocnymi !!! Informacja ta skoczyła nas nieco, jak zwykle zima zaskakuje drogowców. Niby wiadomo, że nadejdzie, a jednak kiedy już to ma nastąpić, to jesteśmy wielce zdziwieni, że to już. Nie zastanawialiśmy się wiec długo i wczoraj właśnie zgłosiliśmy do nadzoru budowlanego naszego kierownika oraz rozpoczęcie budowy. Zgodnie z literą prawa 15 kwietnia możemy zaczynać. Wow !!!! Toż to już za chwilę. Najpierw nasza ekipa będzie się musiała zająć wyrębem sosen na działce (leśnej), ale wkrótce pewnie nasza obecność na forum się zintensyfikuje. Mam wobec powyższego do aktualnie budujących pewne pytanie - jaką grubość ocieplenia macie w swoich posadzkach na gruncie ? Trendy są takie, żeby robić 20 cm w układzie np. 15 + 5, ale chciałam poznać Wasze opinie. Może wystarczy 15 (10+5) ???
×
×
  • Dodaj nową pozycję...