Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

-ula-

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    215
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez -ula-

  1. Remont przeciąga się w nieskończoność i nadal nie mam co pokazać. Wymieniamy w budynku pokrycie dachowe i muszę zaczekać na koniec, bo oczywiście zgodnie z moimi obawami przy okazji mamy kolejne zalanie (tym razem od deszczu). Ale może to i dobrze bo moje umiłowanie prostoty zaczyna dojrzewać coraz bardziej i obejmować kolejne sfery życia. Już raz zrezygnowaliśmy z budowy domu a teraz doszliśmy do wniosku, że poddasze nie jest nam tak koniecznie potrzebne. Po cholerę mi garderoba, jeśli nigdy za dużo ubrań nie miałam? A druga łazienka, nawet jeśli to tylko WC, to dodatkowe sprzątanie. W ogóle sprzątania dużo więcej by było. Wolę pójść choćby z dzieckiem na spacer niż być niewolnikiem mieszkania. Co prawda mamy teraz po przebudowie dwa pokoje zamiast trzech ale może nie będzie tak źle? Się zobaczy jak się zamieszka. Zawsze można do poprzedniej opcji wrócić. W związku z powyższym z ogromna ulgą ostatnio robię czystki w remontowanym mieszkaniu. Rzeczy zaczęły mnie zbytnio przytłaczać. I tak oto z umiłowania do prostoty skandynawskiego stylu rodzi się coś więcej. Wróciło coś, co zawsze miałam w sercu, a przez ostatnie lata zagłuszone zostało przez wszechobecny konsumpcjonizm. A to dopiero początek ... :)
  2. Na przypadku mojej córki mogę powiedzieć, że dzieci nieszczepione są zdrowsze. Ma 3 latka i poza zwykłym przeziębieniem nic jej nigdy nie było. Ostatnio lekarza widziała na bilansie dwulatka. Niektóre przeziębienia przechodziła jednak z dość wysoką temperaturą ale to dla mnie raczej znak, że organizm działa lepiej sam bez wspomagania szczepieniami (wtedy zdrowiała znacznie szybciej niż kiedy miała infekcję bez gorączki). Dodam, że ja w wieku 7 miesięcy miałam już całą książeczkę zdrowia zapisaną (a to zapalenia ucha, oskrzeli i inne takie, przechodziłam nawet odrę w wieku 5 miesięcy, więc akurat na to szczepienie się nie załapałam). Dodatkowo ja byłam butelkowa, moja córka karmiona piersią przez 2 lata i 8 miesięcy.
  3. Jaliko, jak dobrze widzieć, że to nie ja zwariowałam i są mamy, które myślą podobnie. Gumisiowa, zwykle tak jest, jeśli sypialnie są na górze, że i tak dziecko wędruje z zabawkami do salonu, bo kto tam będzie z min na górze siedzieć. Dlatego ja obmyśliłam to troszkę inaczej. U mnie na górze pokój dziecka będzie tylko do spania, a pokój przy salonie będzie czymś w rodzaju bawialni. Tu będą córki zabawki, "warsztat" do pracy itp. Nie ma mowy o żadnym komputerze w córki pokoju w przyszłości. Będzie dostępny na dole, żeby mieć ją na oku. Nie chcę, żeby zamykała się w swoim pokoju i robiła tam nie wiadomo co (głównie o internet się obawiam). Ale jeśli będzie miała czasem ochotę zaszyć się na górze z książką to proszę bardzo.
  4. Hmmm, setki lat (a nawet tysiące) dzieci wychowywały się bez tego całego szumu wokół nich i mam wrażenie, że więcej geniuszy świat wtedy wydawał. Od pewnego czasu wszyscy powariowali a dziecko stało się idealnym wprost celem ogromnego przemysłu dziecięcego od mebli, zabawek, ubrań, jedzenia, po zajęcia edukacyjne. Nie widzicie tego? Wiele rzeczy, które się dzieciom kupuje nie są im wcale potrzebne. Własny pokój dla noworodka? Sorry, ale to dla mnie mimo wszystko przesada. Kanapa i dywan w salonie nie wystarczy? I czy dziecko musi mieć tyle zabawek od urodzenia, żeby aż do tego był potrzebny osobny pokój? Staram się dziecku kupować jak najmniej rzeczy ale i tak rodzina zawsze czymś "uszczęśliwi", więc w salonie mam mały składzik zabawek i wcale nam to nie przeszkadza. A czym się moje dziecię najchętniej bawiło? Najbardziej fascynowało ją (i nadal tak jest) poznawanie przedmiotów codziennego użytku, kiedy można po kształcie odgadywać do czego może to coś służyć. To rozwija bardziej niż wszystkie pseudoedukacyjne zabawki razem wzięte. Z zabawek najchętniej bawi się najprostszymi drewnianymi klockami i sama jestem pod wrażeniem ile może z nich zbudować. Niewielką szafkę czy szufladę na zabawki zawsze można gdzieś wygospodarować. Nie widzę też problemu z urządzaniem pokoju dla starszego dziecka. To przecież wspaniała przygoda dla malucha. Może w tym uczestniczyć, mieć wpływ na wybór wystroju i poczuć się ważny. To też podkreślenie pewnego etapu rozwoju, kiedy dziecko zaczyna "odłączać" się od mamy i staje się bardziej samodzielne (w wieku ok. 3 lat). A jaki ma być problem z usypianiem? To, że śpię z dzieckiem nie znaczy, że waruję przy córce cały czas kiedy śpi. Kładę ją po prostu, czytam lub opowiadam bajkę, gaszę światło i córka zasypia a ja wychodzę z sypialni i wracam kiedy sama idę już spać. Podobnie będzie, kiedy będzie spała w swoim pokoju. Tosia125, z Twojego opisu wynika, że raczej sobie sprawiłaś przyjemność urządzając pokój dla dziecka . Ja wolę piękno świata pokazywać dziecku na żywo na spacerze i pozwalam córce zachwycać się każdym kamykiem, listkiem, czy przechodzącą mrówką. A i jeszcze jedno, chyba najważniejsze dla tego wątku. Jeśli od urodzenia serwuje się dziecku wróżki, kolorowe kwiatki, serduszka i inne tego typu rzeczy, nie dziwcie się, jeśli w wieku 30 lat będzie lubić różowe jednorożce. Dziecko ma wrodzone poczucie piękna ale rodzice uwielbiają je psuć. Kiedy dziecko "dorośnie" według was do obcowania ze sztuką? Moja 3-letnia córka sama mnie ciągnie do małej galerii, która od pewnego czasu jest w naszym centrum handlowym (w moim mieście niestety o inną sztukę raczej ciężko) i oglądamy sobie obrazy. Zagląda mi też czasem z zaciekawieniem przez ramię, kiedy przeglądam strony o architekturze. Lubi dobrą muzykę i potrafiła rozpłakać się, kiedy miała rok, gdy ktoś fałszował przy śpiewaniu. Lata komuny i brak kontaktu ze sztuką sprawiły, że Polacy mają generalnie słabe poczucie estetyki. Jeśli sami nie odczuwacie potrzeby kontemplowania prawdziwego piękna, nie psujcie chociaż dzieci infantylnym otoczeniem. Ktoś tu z resztą wyśmiewał pokoje, w których zabawki muszą ładnie wyglądać. Tak, uważam, że produkowanie kolorowego plastikowego badziewia, które zaraz się rozleci w rękach to brak szacunku dla dziecka. Lego jest tu wyjątkiem (jako kolorowy plastik a nie badziewie oczywiście). Wolę szmaciane lalki, drewniane koniki, które nawet nadgryzione zębem czasu mają swój urok. A że ładnie na półce wyglądają? To źle? Moja córka dostała kiedyś od mojej przyjaciółki drewnianego hipopotama na kółkach i ze sznureczkiem do ciągnięcia. Odrapany jest już niemiłosiernie ale i tak go uwielbia i maszeruje z nim na prawie każdym spacerze. Nie znaczy to, że od komercji udaje mi się uciec. To nie takie proste niestety. Ale telewizor jako pierwszy wylatuje z mieszkania po przeprowadzce.
  5. Czarnaa, wracając na chwilę do kwestii spania dla maluszka, jest jeszcze takie rozwiązanie: http://imageshack.com/a/img109/537/ylke.jpg Bardzo fajne, jeśli mam chce mieć dziecko blisko i nie obawiać się o przygniecenie. Nie sprawdza się tylko jeśli maluch przyzwyczajony jest do zasypiania przy piersi (próbowałam). Podsumowując dyskusję, urządzanie pokoju dla niemowlaka to totalnie nieporozumienie. Nawet jeśli będzie spać w łóżeczku, to powinno ono stać w sypialni. Nie ma wtedy sensu kupowania specjalnych mebli dla niemowlaka. Wystarczy przewijak nakładany na łóżeczko (jeśli będzie tradycyjne a nie dostawiane) i jakaś półeczka na pieluszki, chusteczki itd. U mnie wystarczyło. Kiedy córka była już bardziej ruchliwa, przewijałam ją na naszym łóżku. Pokój dla dziecka najlepiej urządzać, kiedy potrzebny będzie już stolik i krzesełka do rysowania i innych prac, miejsce na zabawki i do zabawy itd., no i oczywiście już większe łóżko.
  6. Moda na urządzanie pokoju dziecka od narodzin przyszła z "Zachodu" ale powoli już na szczęście odchodzi (na tymże "Zachodzie" na razie). Nie wyobrażam sobie za nic noworodka w osobnym pokoju położyć spać. Przed urodzeniem córki myślałam jak większość matek, że dziecko musi spać w swoim łóżeczku ale na szczęście córka domagała się do skutku rzeczy najnaturalniejszej w świecie, czyli spania z mamą. Może Twoi klienci mają plany na pokój dziecka, bo tak robią wszyscy a nie zastanawiali się jak chcą dziecko wychowywać? Nawet jeśli dziecko śpi w łóżeczku, to zwykle w sypialni rodziców i tam musi się cały sprzęt do przebierania i przewijania znaleźć, żeby w nocy nie latać z pokoju do pokoju. Fotel do karmienia bardzo ułatwia sprawę, bo łokieć, na którym dziecko opiera główkę w czasie karmienia nie wisi w powietrzu (fotel musi mieć wygodne podłokietniki i nie może być zbyt głęboki, żeby łatwo było z niego z dzieckiem na ręku wstać, ważne zwłaszcza dla matek po cesarce). Na urządzanie pokoju dla dziecka przyjdzie czas. Moja córa ma 3 latka i dopiero powoli zaczynam o tym myśleć. Do dzisiaj śpi ze mną i pewnie jeszcze długo tak będzie. Dodam, że spanie z dzieckiem też wymaga organizacji - dużego materaca (min. 180 cm szer., jeśli tatuś ma się też zmieścić) i dla bezpieczeństwa dziecka położonego na podłodze. To tak ewentualnie dla innych klientów zdecydowanych na spanie z dzieckiem. Zachęcam do poczytania o cosleepingu, bo to sport nie dla każdego. Dziecko przynajmniej do roku (a nawet dłużej) na prawdę nie potrzebuje swojego pokoju i nie widzę sensu urządzać go teraz, żeby stał pusty. Pewnie mnie niektóre mamy zlinczują ale uważam, że separowanie dziecka od matki i zmuszanie go do spania w łóżeczku jest wbrew naturze i szkodzi rozwojowi dziecka. Ale jest wygodne dla mamy, bo spanie z dzieckiem to duże ograniczenie swobody. Ale tak to już jest. Dziecko wywraca świat do góry nogami i nic już nigdy nie będzie jak kiedyś (co nie znaczy gorzej, choć bywa czasem ciężko).
  7. -ula-

    szczyty kiczu i kuriozum

    Żałuję okropnie, że zdjęć nie mogę zrobić ale spróbuję opisać. Codziennie przechodzę obok sypiącej się kamienicy, w której ktoś chyba biuro sobie urządza. Mały pokoik, może z 15 m2 z małą łazieneczką. Zapowiadało się nieźle, w łazience białe duże płytki, na jednej ścianie czarno-biała mozaika. Aż tu nagle na ścianie pokoju pojawiła się cegła (naklejane płytki chyba) we wnęce zrobionej z k-g (łuk u góry, coś jak w piwnicy). Myślę sobie ok, nie jest aż tak źle, choć nieco dziwnie, bo cegłę lubię ale zaczęły pojawiać się niewytłumaczalne wielopoziomowe konstrukcje k-g na suficie. Bleeee. Następnego dnia widzę na innej ścianie tapetę z kwiatowym wzorem, kremowa (takie coś "w stylu glamour") i drzwi do łazienki w bielonym dębie nijak nie pasujące do całości (drzwi wejściowe wiśniowe!). Zastraszająca ilość lampek na tych obniżeniach sufitu powieszonych tak, że można o nie zaczepić niemal głową rozłożyła mnie całkiem. Ale przedwczoraj mało się nie potknęłam i szczękę zbierałam z chodnika. Na wprost wejścia przy drzwiach do łazienki urosła potężna kolumna jońska . I to wszystko na tym skromnym metrażu ... Strasznie jestem ciekawa końcowego efektu. Jeśli to biuro rzeczywiście, chyba udam klienta i pójdę sobie z bliska popodziwiać.
  8. Po wielu perypetiach grzejnik w łazience w końcu wisi. Trzeba było kuć płytki i przerabiać podłączenie, bo w sklepie zamówiono mi z innym rozstawem przyłączy. Pomyłki się zdarzają ale najważniejsze, że sklep zachował się w porządku i zwrócił mi koszty przeróbek bez mrugnięcia okiem. Tylko mój fachowiec przy przeróbkach się rozszalał i chyba trochę za wysoko go powiesił. Funkcjonalnie jest ok ale wizualnie coś mi nie gra. Ale ja lubię się czepiać szczegółów. http://imageshack.com/a/img21/3849/2xgc.jpg" rel="external nofollow">http://imageshack.com/a/img21/3849/2xgc.jpg http://imageshack.us/a/img198/6504/v6od.JPG" rel="external nofollow">http://imageshack.us/a/img198/6504/v6od.JPG
  9. Nie zaryzykowałabym suszenia wełny w suszarce, mimo, że mam taki program. Bawełna potrafi się skurczyć na delikatnym programie a co dopiero wełna.
  10. -ula-

    szczyty kiczu i kuriozum

    Elfir, gdzie żeś to wygrzebała dziewczyno? We wnętrzach też są same perełki. Ale gość z projektowaniem nie ma chyba wiele wspólnego (zawodowo), bo nawet żadnych danych kontaktowych oprócz maila nie ma. Lipa jakaś jak nic.
  11. Ja mam gniazdka w sąsiedniej szafce, więc dostęp do gniazdek jest łatwiejszy ale trudniej jest przeciągnąć przewód za szafkami. Jeśli wyjmuje się sprzęt np. do naprawy na miejscu, najlepiej wtedy przywiązać do wtyczki długi sznurek, żeby nie męczyć się później z przeciągnięciem kabla.
  12. Zawory nie są automatyczne, mają dużą czerwoną rączkę do zakręcania. Tutaj co nieco widać, nie mam w tej chwili mozliwości zrobienia zdjęcia zaworu z bliska: Uploaded with ImageShack.com Po poprzednim zalaniu były zakręcone ale fachowiec od remontu mi je poodkręcał i niestety trafiło na konserwację sieci i puścili chyba za duże ciśnienie. W sąsiednim bloku z taką samą instalacją też mieli zalanie. Instalacja była robiona ok. 20 lat temu, wszyscy oprócz nas mają grzejniki żeliwne a my płytowe. Jak pisałam, pierwotnie były zbiorniki wyrównawcze ale z niewiadomych mi powodów je zlikwidowano i pozakładano te zawory. Pewnie moje grzejniki są najsłabszym ogniwem (mała pojemność?) ale może się mylę. Myślimy o zainstalowaniu z powrotem zbiorników wyrównawczych.
  13. Czy ja nie po polsku piszę? Nie krytykuję przecież otwartej kuchni, sama przebudowałam mieszkanie, żeby mieć dostęp do kuchni z jadalni połączonej z salonem bo latanie naokoło przez korytarz było wkurzające. A przy dzieciach w domu to już w ogóle jest jedyna opcja. Nie podoba mi się tylko takie zasłanianie nie wiadomo czym. Chodziło mi o brak konsekwencji. Jak otwarta to otwarta. A tak to wygląda właśnie jakbyś nagle rozmyśliła się i próbowała na siłę kuchnię zasłonić, tyle, że nie za bardzo to wyszło.
  14. A co Cię w ogóle podkusiło, żeby robić otwartą kuchnię a teraz kombinować jakby tu ją zasłonić. Albo komuś odpowiada pokazywanie garów w salonie albo nie i wtedy się takiej kuchni nie robi. Wiem, że ty się uparłaś ale niech chociaż inni się zastanowią przed podjęciem decyzji czy otwierać kuchnię czy nie. Nie można być niewolnikiem mody, dom ma być przede wszystkim wygodny i dostosowany do trybu życia mieszkańców. Sorry, ale nie mogłam się powstrzymać.
  15. Zdecydowanie nie fototapeta, na stronie architektów można zobaczyć cały dom i widać, że jest z tej cegły zbudowany. Polecam wszystkim miłośnikom skandynawskich klimatów również inne ich projekty. Ja przepadłam z kretesem ... http://www.normcph.com/index.php?project=71&category=1
  16. Jak tak się dłużej przyglądam, rzeczywiście te paski są w porządku. Świetnie dobrane do nich uchwyty. Chyba za mało Twoją kuchnię przez te paski pochwaliłam. Szczerze, nie widziałam ładniejszej na forum. Nawet kuchnie Nataly, choć są bardzo fajne, dla mnie za bardzo są czasami wydumane. Twoja jest bardzo elegancka i na pewno szybko się nie znudzi. Powoli dobierzesz sobie i stół i krzesła. Ja też na razie będę miała meble sprzed remontu, więc trochę poczekam na końcowy efekt. Ale co to byłaby za przyjemność z urządzania wnętrza, gdyby wszystko zrobić i kupić rach ciach i po sprawie?
  17. Wojtku, myślałam, że drewno w innych zastosowaniach to zbyt łatwe by było, choć przyznam, że na to i za milion lat bym nie wpadła . Octowanie też wygląda interesująco, dzięki. Ale dzięki grzebaniu w temacie znalazłam pomysł na ścianę na poddaszu nad nami, które będziemy adaptować na sypialnie. Chciałam odsłonić cegły ale nie bardzo wiedziałam co dalej. Do wczoraj. Podpowiedz proszę, czym mogły być potraktowane te cegły: Uploaded with ImageShack.com
  18. Śliczny ten Twój domek. Do starego domu jak najbardziej polecam mydło (może być też bezbarwne jeśli nie chciałabyś bielonej podłogi, ług chyba też można dostać taki, który nie wybieli drewna ale nada mu szlachetnej patyny). U nas robiliśmy wstawki z nowych desek w miejscach wyburzeń ścian i po ługowaniu i mydleniu prawie nie widać różnicy pomiędzy starymi klepkami a nowymi deskami. W razie czego w miarę możliwości służę pomocą. Pytaj na privie, żeby nie zaśmiecać już wątku kuchennego.
  19. Jolasia Coś mi jednak nie gra ten stolik, przynajmniej mogłam to zobaczyć. Dzięki. Coś innego chodzi mi już po głowie.
  20. No to głowię się dalej, nie podpowiadaj jeszcze. Mam jakiś trop ale muszę sprawdzić. Edit: Wojtku, chyba już mam. Czy chodzi o pokrywanie ścian, a konkretnie świeżych powłok wapiennych mydłem? Powstaje wtedy mydło wapienne dobrze zabezpieczające ścianę przed brudem i do pewnego stopnia wodą.
  21. Szkoda palmy, bo rzeczywiście piękna była. Ja moje kwiatki oddawałam do mamy na podratowanie, bo ręki to ja do nich nie mam. A teraz nie mam już żadnych, co moja córka ostatnio z żalem zauważyła. U mojej mamy kwiatów jak w palmiarni (a mojej córce się to podoba), ich podlanie to minimum pół godziny, więc nie bardzo lubiłam się nimi opiekować kiedy moi rodzice wyjeżdżali.
  22. Oj tak, gagatek to ja jestem. Pierwszy raz sąsiada zalałam przy pierwszym remoncie kiedy kupiłam mieszkanie (z winy wykonawcy). Zapoznanie nie było więc przyjemne. Ale sąsiada mam kochanego, każdemu takiego bym życzyła. Po wczorajszym zalaniu jego mieszkanie było w wodzie po kostki, a że jego też w domu nie było, dopiero dzisiaj pojechał powycierać wodę. Nawet nie chcę myśleć co będzie z jego parkietem. A on nawet się nie zirytował! Pozwolił też na rozprucie u siebie ściany w łazience, żebym mogła pociągnąć nowy pion wodny. Takich ludzi ze świecą szukać. A patentu na zawory będziemy jeszcze szukać z administratorem (nowym, bo z tym, który miał tak genialne pomysły rozstaliśmy się już rok temu). A wracając do Ciebie. Bardzo podoba mi się w kuchni połączenie koloru frontów z czarnym granitem blatów. Uchwyty też super wyglądają. Szkoda tylko, że fronty górnych szafek są z innej bajki ale ja lubię proste rozwiązania. Jesteś zadowolona z tych pasków czy zrobiłabyś dziś inaczej? Łatwo mówić jak się ogląda gotowe wnętrze . Wężowy kibelek odważny i bardzo fajny. Zmiana kolorów na szarości dobrze zrobiła mieszkaniu. To po białym drugi mój ulubiony kolor na ściany. Przeszła mi już faza na inne kolory. Przechodziłam już cytrynki, oliwki, łososie, fiolety. Matko kochana, skąd mi się to brało? Dzisiaj wracam do korzeni, kiedy byłam nastolatką do swojego pokoju kazałam kupić białe meble i świetnie się w tym pokoju czułam. A było to już dość dawno temu, eh.
  23. Wojtku, pocieszyłeś mnie bardzo, bo miałam obawy jak to się będzie sprawdzać i dzięki za radę. Nawet parkieciarz, który cyklinował mi podłogę nie miał o mydle zielonego pojęcia ale strasznie się napalił na wprowadzenie tej metody do oferty. Sam bał się jednak u mnie tego podjąć i muszę właściwie wszystko robić sama metodą prób i błędów (moją głową a rękoma fachowca od remontu , moja córka nie pozwala mi na dłuższe nieobecności poza domem). Trochę informacji udało mi się jedynie wyszperać na angielskojęzycznych stronach. Podłoga wymaga dopieszczenia ale już ją kocham i nie mogę patrzeć na polakierowane fragmenty, które jeszcze czekają na cyklinowanie. A kiedyś mi się podobała. Cóż, do pewnych rzeczy się dorasta.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...