Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

PrzemekMarcin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez PrzemekMarcin

  1. Tak jak pisałem, wyimaginowane wymiary LAF/FLA nie są przyczyną koszmaru z jakim mam do czynienia tylko krzywizny dachówek skrajnych. Podstawowa im jako tako wychodzi, więc czemu skrajne (10 razy droższe) wypuszczając krzywe. Co nie zmienia faktu, że nie rozumiem czemu każdy może naprędce wymierzyć te wartości na budowie, a firma od wielu lat nie umie. W świetle tego nie dziwi, że nie umieją bardziej skomplikowanych rzeczy - np. wyprodukować skrajnej dachówki.
  2. Panie Andrzeju, z całym szacunkiem, to co Pan pisze jest mało adekwatne do tego, o co chodzi. Jeżeli dachówka jest (jak to ktoś napisał wcześniej) robiona na wzór śmigła, a instrukcja techniczna pokazuje schemat jej montażu, który świadczy o tym, że ten kto ją pisał, w życiu tego nie miał w ręce, a wymiary, nie wiem, ściągnął od konkurencji (z innego typu dachówki moż?), to co ma do tego samoszacunek dekarza? Czy szanujący się dekarz to taki, który zakłada, że wszystko co widzi i czyta to prawdopodobnie bzdura? To po co to piszą? Czy wiara w opis produktu świadczy o braku szacunku do siebie? Kupując ceramiczny kubek, sprawdza Pan najpierw poziomicą, czy aby na pewno się nie "gibnie" przy nalewaniu herbaty? Chyba wiemy wszyscy, że w przypadku reklamacji czegokolwiek, pierwsze czego czepia się gwarant, to to, że nie zrobiono czegoś zgodnie z instrukcją, piłowano materiał itp. Szczęśliwego Nowego Roku - mam nadzieję, że kieliszki z szampanem nie będą się chwiały
  3. Zdjęcia będą jak będę miał chwilę czasu. Póki co, dzisiaj po raz drugi był przedstawiciel firmy i razem przeglądaliśmy kolejne partie dachówek skrajnych. O ile wczoraj na placu budowy używał wyrażeń typu: "dachówki mocno zwichrowane", "ktoś za to beknie" itp. to dzisiaj już twierdził że oczywiście to jednak nie jest wina dachówek, tylko ja mam złe łaty itp. No to przywiedziono makietę Robena, z idealnymi przecież łatami - i na niej też nikt nie potrafił ułożyć 3-4 rzędów dachówek skrajnych. Z ciakawostek: spisaliśmy dziś protokół, w którym ja zasugerowałem napisanie, że większość jest krzywych - pan przedstawiciel napisał, że ja tak uważam. Zapytałem czy on tak nie uważa. Powiedział, że nie jest rzeczoznawcą i tak nie napisze. Poprosiłem by w takim razie napisał, że są proste - odpowiedział, że tak też nie napisze, bo on tylko pisze protokół (co jest nieprawdą bo jest członkiem komisji spisującej reklamację).
  4. Pierwszy raz w życiu założyłem konto na forum żeby móc się wypowiedzieć, a właściwie przestrzec wszystkich przed pseudoproduktem Roben. Dachówka Piemont (średzka falista), kolor miedziany. Zaczęło się od tego, że ten kto nazwał ten kolor prawdopodobnie w życiu nie widział (albo widziała) miedzi. Ale ktoś powie OK - miał prawo nazwać jak chce. Tyle tylko, że przykładając zdjęcie z katalogu do dachówek w realu spotkała mnie duża niespodzianka. OK, może powinienem był sprawdzić to gdzieś w realu (myśląc w ten sposób, w życiu nie powinno się kupić nic w internecie ani jechać za granicę, bo a nuż zamiast żółwi żyją tam smoki. Ale kolor i w ogóle estetyka dachówki prawie w ogóle mnie nie interesują, więc do rzeczy: Postępując zgodnie z instrukcją wykonania łaty kalenicowej i osadzenia gąsiorów, straciłem trzy dni na ponowne rozłożenie łat - osoba, która ją wykonywała nigdy nie miała tego w ręku i nie sprawdzała - tego się tak nie da zrobić jak rysują i opisują we wszystkich instrukcjach technicznych i katalogach. No i na koniec dramat, który trwa od kilku tygodni - o ile dachówka podstawowa jest jako taka, to straciliśmy kilka pięknych dni na przekładaniu, testowaniu różnych kombinacji i w żaden sposób nie da się ułożyć skrajnych dachówek - ani lewych, ani prawych. Finałem jest zniszczona od wielokrotnego przekładania dachówek membrana dachowa, zmarnowane dni naszej pracy, i kilkaset złotych na opnie dekarzy, z których jeden ujął, może mało poetycko, acz trafnie to, do czego doszliśmy przed ekspertyzą (a w co trudno nam było uwierzyć) w słowach "z gówna bicza pan nie ukręci". W tej chwili, już na pierwszy rzut oka widzę, która dachówka ma szansę leżeć w miarę prosto na dachu. Pojechałem do składu wymienić większość tego badziewia, które NIGDY NIE POWINNO OPUŚCIĆ FABRYKI (skoro ja po kilku dniach przy świeczce widzę, że dachówka jest krzywa i nie ma szans na jej ułożenie, to na pewno wie o tym robotnik i ewentualnie kontrola jakości) ale niestety w partii, która czekała na innego klienta były jeszcze bardziej krzywe. Żal pomyśleć, że ktoś inny będzie przechodził to samo albo pokłóci się z dekarzami albo coś podobnego.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...