Pierwszy raz w życiu założyłem konto na forum żeby móc się wypowiedzieć, a właściwie przestrzec wszystkich przed pseudoproduktem Roben. Dachówka Piemont (średzka falista), kolor miedziany. Zaczęło się od tego, że ten kto nazwał ten kolor prawdopodobnie w życiu nie widział (albo widziała) miedzi. Ale ktoś powie OK - miał prawo nazwać jak chce. Tyle tylko, że przykładając zdjęcie z katalogu do dachówek w realu spotkała mnie duża niespodzianka. OK, może powinienem był sprawdzić to gdzieś w realu (myśląc w ten sposób, w życiu nie powinno się kupić nic w internecie ani jechać za granicę, bo a nuż zamiast żółwi żyją tam smoki. Ale kolor i w ogóle estetyka dachówki prawie w ogóle mnie nie interesują, więc do rzeczy: Postępując zgodnie z instrukcją wykonania łaty kalenicowej i osadzenia gąsiorów, straciłem trzy dni na ponowne rozłożenie łat - osoba, która ją wykonywała nigdy nie miała tego w ręku i nie sprawdzała - tego się tak nie da zrobić jak rysują i opisują we wszystkich instrukcjach technicznych i katalogach. No i na koniec dramat, który trwa od kilku tygodni - o ile dachówka podstawowa jest jako taka, to straciliśmy kilka pięknych dni na przekładaniu, testowaniu różnych kombinacji i w żaden sposób nie da się ułożyć skrajnych dachówek - ani lewych, ani prawych. Finałem jest zniszczona od wielokrotnego przekładania dachówek membrana dachowa, zmarnowane dni naszej pracy, i kilkaset złotych na opnie dekarzy, z których jeden ujął, może mało poetycko, acz trafnie to, do czego doszliśmy przed ekspertyzą (a w co trudno nam było uwierzyć) w słowach "z gówna bicza pan nie ukręci". W tej chwili, już na pierwszy rzut oka widzę, która dachówka ma szansę leżeć w miarę prosto na dachu. Pojechałem do składu wymienić większość tego badziewia, które NIGDY NIE POWINNO OPUŚCIĆ FABRYKI (skoro ja po kilku dniach przy świeczce widzę, że dachówka jest krzywa i nie ma szans na jej ułożenie, to na pewno wie o tym robotnik i ewentualnie kontrola jakości) ale niestety w partii, która czekała na innego klienta były jeszcze bardziej krzywe. Żal pomyśleć, że ktoś inny będzie przechodził to samo albo pokłóci się z dekarzami albo coś podobnego.