Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Pahlawi

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    78
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Pahlawi

  1. Witam. Widzę temat trochę ustał, ale nie ma co się dziwić, ciepełko, kto by teraz piecem sobie głowę zawracał. No właśnie ja . Mam pytanie do bardziej doświadczonych górnych "palaczy", czy próbowaliście palić od góry samym drewnem? Mam sporo zrzynek z palet, pocięte na ok. 20 cm kawałki i nie wiem co z tym zrobić. Zastanawiam się, czy jak to do pieca sypnę i ułożę, to czy po rozpaleniu nie zapali mi się całość i później nie będę mógł okiełznać swego kociołka, albo czy nie będzie się dusił jak miarkownik przymknie mu powietrze. Będę wdzięczny za jakieś rady, jest jeszcze trochę czasu do ponownego rozpalenia, ale wiedzieć wcześniej nie zaszkodzi. P.S. Macie jakiś pomysł, czemu miarkownik Unister może przestać działać? Wszystko było ok, do ostatniego palenia też (pierwszy sezon palenia, miarkownik ma jakieś 7 m-cy), później dalej pokazywał temp., a jak przerabiałem grzejniki i spuściłem wodę to zauważyłem, że już nie wskazuje niczego i miarkownik nie działa i nie mogę go uruchomić. Pozdrawiam
  2. Wielkie dzięki, teraz przynajmniej mam porównanie i wiem, że u mnie jest podobnie. Jest nalot, jest bardzo lekki i puszysty, ilość podobna, u mnie czasami jest taki biały na górze, a ciemniejszy pod spodem. Czyszczę co sobota i tak samo jak Ty, chwila druciakiem i po zawodach. mtdeusz Jak ktoś chce się wypowiadać o spalaniu gazów niech wstawi foty ze swego wymiennika i nie po czyszczeniu, tylko po kilku dniach palenia, można wtedy dyskutować. Jeszcze raz dzięki Mario1969/1 i pozdrawiam.
  3. Witam. Ja z innej beczki. Mam prośbę do kolegów Myjk albo do Mario1969/1 proszę o jakąś fotkę z wymiennika, bo chce zobaczyć czy u was też jest taki nalot jak u mnie. Ostatnio zaczęły robić się jakieś niewielkie czarne fąfle i nie wiem, gdzie leży przyczyna. Mało PG, czy za dużo węgla sypie i nie ma jak poprawnie się wygazować. Jeszcze jedno, nie palę od góry tak długo, od końca grudnia 2015 r., pewnie wiele rzeczy robię źle, ale jedno wiem, że jeżeli mam 190 m do ogrzania (zabudowa szeregowa, dom nieocieplony, podwójna ściana i 4 cm luft) , to żeby zimą utrzymać temp. 24 stopnie, nie da się tego osiągnąć na 18, czy 20 kg węgla i jednym załadunku. Potrzebne są dwa mniejsze, co łącznie da może ok. 25 kg na dobę, może więcej. Od stycznia miałem 2 tony węgla, mieszkam w rejonach północno-wschodniej polski. Do dzisiaj zostało mi jakieś 10 worków węgla (z 300-400 kg wędla). Moim zdaniem nie jest to zły wynik. Fakt w domu temp. nigdy nie spadła poniżej 23 stopni i ktoś może powiedzieć, że można mniej, ale wtedy moim zdaniem takiego komfortu cieplnego już by nie było. Więc jeżeli ktoś pisze, że spala 14 kg węgla na dobę lub mniej, to niech będzie uczciwy i precyzuje, gdzie mieszka, w czym, ile metrów, czy ocieplony, jaką temp. trzyma w domu, bo później tacy jak ja, zaczynający palenie od góry dziwią się, że u nich idzie więcej i zaczynają niepotrzebnie się głowić. Dobrze, że nie było takich mrozów, to udało mi się przetrzymać te 3 miesiące na 2 tonach, ale w sumie od września do dzisiaj łącznie miałem kupiono 5 ton (ale od września do grudnia paliłem normalnie od dołu). Proszę tylko o odrobinę więcej szczerości i faktów, bo później ludzie mogą mieć wątpliwości. Muszę jeszcze napisać, że paląc przez cały tydzień (2 razy na dobę po ok. 25 kg węgla) po tygodniu miałem wiaderko 20 l popiołu, co wg mniej jest bardzo dobrym osiągnięciem (zaleta dobrego węgla, ale palenia pewnie też). Po sobie wiem, że palenie od góry wymaga odrobiny więcej zachodu (ponowny załadunek i rozpalanie itd) ale mi zajmuje to ok. 20 min łącznie z rozpaleniem przy użyciu palnika, ale czas zaoszczędzony na czyszczeniu pieca i komina i brak dymu w kotłowni jest tego jak najbardziej wart. Jedna uwaga, jak ktoś nie ma zmysłu majsterkowania, to lepiej poprosić kogoś, kto ma narzędzia i się trochę zna, bo przerobienie pieca (jeżeli jest taka konieczność) wymaga takiego zmysłu i zaoszczędzi stresu i czasu. Moim zdaniem, wystarczy tylko miarkownik, KPW i ewentualnie jakiś szamot do pieca i tyle. Bez ingerowania w czopuch, i inne elementy. Za jakiś miesiąc będę czyścił komin tak z ciekawości, to napiszę o wrażeniach (przy tradycyjnym paleniu, czyszczenie komina co 1 m-c było obowiązkiem, tak się zlepiało).
  4. Czyli ogólnie ciężko będzie. Skracać zawsze można, ale dospawać już trochę ciężej. Pewnie od razu zrobię tak, że skrócę 1cm, (czyli będzie ok. 2 cm od dolnej krawędzi drzwi zasypowych) i jednocześnie postaram się rozgrzać i wygiąć trochę, żeby powietrze nie wpadało od razu na sam brzeg. Przy tak zmniejszonej komorze jaką mam teraz, myślę, że to powinno pomóc. Jak wsypię węgiel i ułożę drewno, to nawet przy minimalnym zasypie, wszystko sięga jakieś 5 cm od dolnej krawędzi drzwiczek zasypowych. Może będzie dobrze, ale to zrobię jak już będzie pewność, że idzie wiosna żeby sobie na koniec okresu bałaganu nie zrobić w komorze. Jedno pytanie. U ciebie też gromadzi się taki lekki czarny pyłek, może jest innego koloru, ale jest to jednolita powierzchnia łatwa do wyczyszczenia. Bo nie wiem, czy to tylko u mnie.
  5. Witam. Chyba muszę dopracować jeszcze swoją KPW. Wszystko jak do tej pory jest prawie OK. Może nie jest to super czyste spalanie, bo jednak w wymienniku zostaje jakiś czarny nalot, tak jak pisałem. Jest bardzo lekki, ale niestety czarny. Mimo to jestem zadowolony, ale jak wspomniałem korekty wymaga KPW. Tylko nie wiem, czy mam ją teraz skrócić, czy tylko wygiąć. Przy rozpalania, przy drzwiczkach wdać jak szybciej się drewno wypala, bo tak leci najwięcej powietrza (jak pisałem, KPW wstawiałem, zanim zmniejszyłem zasyp szamotem). Wychodzi na to, że KPW jest skierowana od razu za krawędź drzwiczek zasypowych i tam rozpala mocniej. Pytanie, czy jak tylko wygnę, to nie będzie tak samo, tylko mocniej będzie wypalało się w środkowej części. Może lepiej jest troch skrócić KPW (teraz sięga do dolnej krawędzi drzwiczek zasypowych i na takiej samej wysokości jest zasyp łącznie z drewnem). Jak ją skrócę to powietrze nie będzie wpływało mocno w jedno miejsce, ale nie wiem, czy przy mniejszym zasypie, powietrze doleci, do dołu, czy nie pójdzie od razu po najprostszej linii.
  6. Witam ponownie. Proszę o dodatkową radę. Obstawiłem swój piecyk szamotem i jak tylko puszczą trochę mrozy, to zrobię już na szczelnie z zaprawą tak jak "Bóg" przykazał. Doszedłem chyba w końcu ile tego szamotu i gdzie ma być, (zasyp po zmianie szeroki na ok. 20 cm, długi ok 35), można jeszcze mniej, ale nie wiem, czy sobie poradzi w te mrozy. Temp. łapie trochę wolniej, ale jak odpalam go zimnego (35* na piecu). Jak palę go tak, że wybieram jeszcze żar i zasypuje nową porcję (piec 44*) to jakieś 25-30 min i już jest 63* na piecu. Wydaje mi się, że palę jeszcze za dużo węgla (18 kg na zasyp, który wystarcza na 12h) bo w komorze zasypowej i na wymiennikach jest biały nalot a pod nim czarny pyłek. To wszystko jest lekkie i daje się bardzo łatwo usunąć miotełką, ale nie wiem, czy powinno być tego aż tyle (jakieś 1-2 mm po każdym zasypie). Nie wiem, co jest nie tak, czy za mało PG, czy PW, czy jeszcze mocniej zmniejszyć komorę, żeby piec był na granicy osiągnięcia temp. zadanej, ale jej nie osiągał.
  7. Jeszcze jedna rzecz. Pamiętam, że gdzieś czytałem, ale nie wiem w którym to jest miejscu. Jak w kotle jest biały nalot, to jest to dobre, czy raczej nie bardzo?
  8. Teraz rozumiem. Zanim w palnik się wyposażę (jak nie dostanę dzisiaj w OBI to zamówię), to zrobię tak jak mówisz, ale niestety jeszcze z papierem, tylko dam go jeszcze mniej. . Z tym zasypem to jest tak, że jak wybiorę cegły, to wsypując tą porcję węgla jak teraz, to ja ruszt przykryję ledwo na 10 góra 15 cm. Przynajmniej te cegły po lewej stronie zostawię. Zastanawiam się jeszcze nad zastawieniem tych rur w tylnej części kotła, może to przez nie kocioł łapie temp. tak szybko?
  9. Witam. Przepraszam, ale muszę przesłać zdjęcia z tego jak to robię, bo jestem trudnym przypadkiem i nie rozumiem. Pierwsze zdjęcia to zasyp przed rozpaleniem Kolejne dwa zdjęcia to 1 godzina od rozpalenia 2 godzina od rozpalenia Co jest źle, jeżeli coś jest. Muszę jeszcze poprawić jedną rzecz, jeżeli dobrze myślę, bo zmieniły się warunki, a ja nie pomyślałem. Przed zmniejszeniem komory zasypowej zasyp węgla był trochę niżej i wtedy KPW był wycelowany praktycznie w środek. Jak zmniejszyłem komorę, to wychodzi mi, że zasyp się podniósł, a co za tym idzie KPW wychodzi mi teraz praktycznie przy samym zasypie, ale wylot nie jest skierowany środek, tylko bardziej w początek, zaraz przy dolnej krawędzi komory zasypowej (czy to może pogarszać palenie?). Nie wiem tylko co zrobić, czy skrócić KPW np. o 2cm (wtedy jak zakładam powietrze będzie wylatywało wyżej i powinno docierać w środek), czy tylko postarać się ją lekko wygiąć bez skracania. Teraz końcówka KPW jest na równi z tą dolną krawędzią. Jeszcze jedno, co myślicie o tym, że po rozpaleniu przez 11 godzin z pieca nie schodzi temp. 63*. Wsypuje ok. 18 kg węgla. Dodam, że to 180m nieocieplonego budynku? Czy to nie za mało? Dodam, że ja i tak jestem już zadowolony, dodatkowy plus to wygląd pieca w środku (lekka sadza, którą można zmieść miotłą, ale pewnie jeszcze i tak nie dopalam wszystkiego).
  10. To żeś teraz mnie całkowicie załamał. To już nie wiem jak mam rozpalać. Wydaje mi się, że robię dobrze, ale widać coś nie tak. Najpierw węgiel, potem jedna warstwa drewna i na to rozpałka (zrąbki drewna, dwie garście) i koniec. Podpalam, zamykam i finito. Co mogę zrobić, żeby było ok. Otwór na razie jest taki, ale jak widzę to powietrze dobrze lecinie może być inny, ale nie będę go teraz uchylał, tylko podniosę na samym dole na podkładce i będzie zasysał powietrze równomiernie.
  11. Nie rozumiem, teraz kładę jedną warstwę, ty mi każesz 2 to kiedy drewna będzie więcej? Można jaśniej, bo nie łapię o co chodzi z tym rozpalaniem jak tak.
  12. Dziękuję, że jeszcze ktoś to czyta. Dzisiaj było trochę lepiej. Rozpaliłem wczoraj dokładnie o 17.50 piec miał 63*. O godzinie 5 rano na piecu było jeszcze 47* jednak tamp w domu lekko spadła, ale muszę odczekać dwa dni, żeby stwierdzić, czy dom będzie trzymał temperaturę, ponieważ wczoraj było przeprowadzane badanie kamerą, gdzie i jak ucieka ciepło. Firma nie kazała palić w domu, więc dom do 17 ochłodził się do 15* i zanim go nagrzeje do tych przynajmniej 21*, to minie pewnie ze dwa dni. Trochę się obawiam, bo dzisiaj zostawiłem piec samemu sobie, czyli rozpaliłem tą samą ilość, ale już nie mam możliwości zareagowania, więc albo się rozhula, albo zagaśnie, albo będzie ok. Dodałem kilka cegieł szamotowych na 2 bok i chyba dzięki temu jest trochę lepiej. Na razie jest bez zaprawy, żeby sprawdzić co, gdzie i jak wstawić. Jak już się w miarę się ustabilizuje to zakleję. Dalej szybko łapie temp., mimo tego, że klapka PG jest uchylona max 1cm., a PW tak jak na zdjęciu, ale jakby już nie fukał. Dzięki za radę LastRico odnośnie zasłonięcia całego tyłu. Ja też wczoraj po rozpaleniu, jak łapało tą temp pomyślałem, że zamiast tego jednego boku, wstawię cegły przed ter rury do wysokości 3 od dołu, czyli jedna na samej górze zostanie odkryta. PG chyba mniej więcej w miarę trafiona, bo jak ustawię mniej, to nie rozpala, tylko temp. spada. Muszę jeszcze popracować nad szczeliną, jaka zostanie po zamknięciu klapki i nie wiem, czy PW jest ok. Jak było bez tych cegieł, to piec fukał, więc nie będę wyjmował tego jednego boku. Tak to wyglądało o godz. 22.30, czyli w zaokrągleniu jakieś 6,5h od rozpalenia. Wdzięczny za dodatkowe wskazówki. Jak kierownik da znać, to usunę zdjęcia, żeby miejsca nie zajmowały.
  13. Witam. Wiem, może już macie mnie dość, ale już odwrotu nie mam, nie chce wracać do starego palenia dołem, bo po tygodniu to piec czyściłem 3h, żeby jakoś wyglądał. Sprawa jest pewnie prosta. Cegły szamotowe wstawione z jednej strony i za wymiennikami. Wsypałem jakieś 18 kg węgla (na dół jakiś z Kazachstanu, na górę orzech 28000kj), ale mam problem z rozpalaniem, bo szybko łapie temp. jak ustawię PG 1-1,5 cm (jakieś 25 min maks i już jest na piecu 62). Zmniejszę PG do góra od 1 do 0,5 cm, to później nie chce mi rozpalić i zagasza, a przy dalszym paleniu zostaje pełno nieskoksowanego węgla. Fuka mniej (albo tego nie widzę, bo już przestałem przesiadywać przy piecu po rozpaleniu przez 3h) albo słabiej i nie słychać. Nie wiem w którą stronę iść. Dalej zmniejszać komorę, chociaż i tak jak wczoraj wsypałem pewnie z 18 kg węgla i rozpalałem o 15, to ledwo starczyło do 24. Więc zapotrzebowanie na temp. jest. Już się prawie pogodziłem z tym, że będę musiał rozpalać rano jeszcze raz, trudno nie dośpię, ale chce przynajmniej wydłużyć palenie, żeby od 17 starczyło przynajmniej do 5 i tak samo rano, od 6 do tej 16.
  14. Tak jak radził LastRico, przymocowałem KPW, węgla tyle, jak mowił wsadziłem kijek i jest środek, może 2 cm w stronę drzwiczek zasypowych, ale nie więcej. Tylko że jak przykładam rękę przy zamkniętych drzwiczkach, to słabo czuje ten powiew przez tą KPW. Zrobię jak radzisz, ale tak jak pisałem mogę zmniejszyć jedynie jedną stronę, bo tylko tyle mam cegieł i to do testu też bez zaprawy? Co z tym pytaniem Powiedzcie mi jedno. Jak klapka PG będzie uchylona po zamknięciu przez miarkownik (np. na te 2mm) w taki sposób, że temp nie będzie rosła , a po jakimś czasie zacznie spadać, to jest to normalne, czy tak nie powinno być?
  15. Fuka na kotłownie przez KPW i przez dolną klapkę PG. Klapka otwarta na 1,5 (zwiększę, oby tylko nie rozpalało cały czas i oby temp nie rosła). Mogę dołożyć cegły tylko z jednej strony, tyle mam, ale to mi zmniejszy stałopalność, a ja nie mogę rozpalać 2 raz rano przed pracą. Mario1969/1:1. Początek mało PG dużo PW 2.w połowie Dużo PG zamknięcie PW. Jeśli nie zrobię pkt. 2 mam 1/3 kotła koksu. Też o tym myślałem, że po rozpaleniu jak minie te 6, 7 godzin, zwiększę podniesienie klapki PG, bo podejrzewam, że zostanie dużo niespalonego węgla/koksu. Nie da się chyba u mnie zrobić tak, żeby cały czas się paliło, a temp by nie rosła, przynajmniej ja tak nie umiem. Może zmniejszenie o połowę komory coś by dało, ale wtedy zasyp starczy min góra na 9 h, a to trochę mało. Połączenia komina są szczelne, już mówiłem, komin ani nie zapchany, czopuch też. Temp. z czujnika zgadza się do temp. wody wychodzącej z kotła bo mam tam termometr. Jedynie co, to może węgiel, ale nie powinien, bo na 2 rodzajach próbowałem. Powiedzcie mi jedno. Jak klapka PG będzie uchylona po zamknięciu przez miarkownik (np. na te 2mm) w taki sposób, że temp nie będzie rosła , a po jakimś czasie zacznie spadać, to jest to normalne, czy tak nie powinno być?
  16. Witam. Tak jak mi radziliście, wczoraj wstawiłem KPW (pierwsze 2 zdjęcia, to KPW od środka), cegły szamotowe wstawione za wymiennik, piec rozpalał się ok. 45 min i było ok, miarkownik zamknął klapkę (pozostała malutka szczelina, przy której temp. nie rosła). Temp. zadana spadała, miarkownik podnosił klapkę znowu wzrosła itd. Nie wiem, czy był płomień, jak miarkownik zamknął klapkę, bo bałem się otwierać drzwi zasypowe, bo podobno już raz tak zrobiłem i dobrze, że stałem bokiem. Wsypałem nawet mniej węgla ok. 2 wiaderek (18 kg). Hi ustawione na 1, nie ma przedmuchów, Przez pierwsze 2 h było nawet nawet, ale później fukania i wybuchów ciąg dalszy , oczywiście do pewnego momentu, aż się węgiel pewnie wygazował, później poszedłem już spać. PG przy rozpalaniu uchylone na 1-1,5 cm. Nawet nie wiem, czy nie za mało do późniejszego etapu spalania, zobaczę ile zostanie niedopalonego węgla. Coś jest źle, ale co, co robię źle?
  17. Witam Ostatnie dwa pytanie przed Świętami, ale bez nich nie ruszę dalej. Czy taki sznur z klejem do uszczelnienia KPW może być (on jest okrągły), czy szukać takiego, który mocuje się bez kleju https://www.obi.pl/decom/product/Uszczelka_śr._6_mm_z_klejem_28_ml/5823034 Kierownica już prawie zrobiona, po świętach wstawię zdjęcie. Śruba rzymska, do wyregulowania miarkownika już jest. Chcę tylko wiedzieć, czy kierownica ma kończyć się równo za progiem w drzwiczkach zasypowych, czy ma sięgać dalej. Kolega Myjk napisał, że może być nawet 2-3 cm wyżej. Maksymalny zasyp przy dobrym działaniu będzie na równi z tym progiem. Dzięki za odp. i za wyrozumiałość Wesołych Świąt
  18. Witam. Nie daje mi spokoju ten piec i postanowiłem działać. Robię KPW i tylko jedno pytanie. Otwór do PW mam w kształcie trójkąta (podstawa 4 cm, wysokość 8 cm), mam profil zamknięty o wymiarach 6x4 cm, na spawanie jestem już umówiony i teraz, czy nie będzie błędem jak górna część tego trójkąta, od strony zasypu będzie zasłonięta blach, do której będzie przyspawany profil, bo siłą rzeczy nie zrobię takiego profilu, żeby objął cały ten trójkąt. Mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi.
  19. Święta tuż tuż, teraz do tego się nie zabiorę, nie będzie miał mi kto pomóc, wrócę do tego po nowym roku. Nie mam żadnych narzędzi więc do wszystkiego muszę prosić o pomoc, a to ogranicza pole działania. Jestem na dorobku narzędziowym. Nie wiem, czy jeszcze bardziej zmniejszać kocioł, bo już po tym zmniejszeniu, nie mogłem dobić do temp 23 w domu. Jak załatwię jakieś używane cegły to postaram się je ustawić jedna na drugiej bez zaprawy od lewego boku na wysokość drzwiczek zasypowych może być? Zmniejszy to pewnie moją stało palność. Nie zrobiłem, daszku, ta blach to odcięta nie w całości części, która byłą z tyłu drzwiczek. Nie mam jeszcz KPW, więc pomyślałem, że może to będzie kierować strumień powietrza w zasyp. Widać tak się nie dzieje. Można ją odgiąć wyżej, albo uciąć (wolałbym tego nie robić, bo zawsze można ją później zaspawać). Żeby to zrobić, to trzeba mieć narzędzia, albo prosić o pomoc, więc pole manewru jest znikome. Uwierz mi, czytałem te same rzeczy po kilka razy, żeby zrozumieć, ale nie znalazłem odpowiedzi, na to, co się stanie, jeżeli piec będzie powoli (?) łapał temperaturę, aż w końcu do niej dobije, (a proces gazowania nie trwa przecież na tyle krótko, więc piec szybciej złapie temperatuę), miarkownik zamknie dopływ PG (szczelina zostanie), to dym będzie nadal produkowany i fuknie. Nie znalazłem odp. na to, jak to ustawić, żeby po osiągnięciu temp. zadanej, dalej nie rosła, ale żeby ten ogień dopalający gazy był i spełniał swoje zadanie. Dla Ciebie może to są proste sprawy, ale ja nie ogarniam. Wstawiam zdjęcia nie po to, żeby się pochwalić, ale po to, żeby ktoś ocenił, czy otwór jest za duży, za mały. Mówisz, że te moje wpisy zostaną, ale inne wpisy, które czytałem, które nic nie wnoszą do mojej sprawy też są, więc żeby je ograniczyć może będzie łatwiej jak podam namiary na swoją skrzynkę, albo wskażecie, gdzie dana sprawa jest dobrze opisana, to będę czytał tam. Przeczytałem deska w deskę ponad 100 stron kilka razy i za diabła nie mogę dojść, jak nie bić temperatury zadanej w górę, a jednocześnie doprowadzić do tego, żeby nie strzelał dym. Trzeci rodzaj węgla w kotłowni? Muszę spalić te 1,5 tony, które mam, bo miejsca już nie ma. Przepraszam miałem nie śmiecić, może można to jakoś usunąć, albo jak mogę, to to zrobię. Sonda do mierzenia temp. jest w otworze w piecu, w którym siedziała sonda od sterownika z wentylatorem, więc pomiary są chyba dobre. Miarkownik wstawiał chłopak, który od kilku lat robi kotłownie, więc nie wiem, czy jest dobrze wstawiony, pozostaje mi tylko mu zaufać. Jak patrzę na instrukcję od niego i na to jak jest wstawiony, to wydaje się ok.
  20. Nie chcę tu się prześcigać w tym, czy ktoś uważa, że nie czytałem, czy czytałem za mało. O 2 m-cy czytam to forum (tylko w przerwach w pracy, bo niestety nie mam jeszcze sieci w domu) i najwidoczniej nie mam zmysłu technicznego, żeby to zrozumieć, więc dla Ciebie jest to śmiecenie, a dla mnie desperacka prób zrozumienia, ale nieważne. Nie udało mi się dokonać tych przeróbek, szkoda to moja porażka i jest mi głupio przed sobą, przed rodziną, ale też przed tymi, którzy chcieli mi pomóc. Dziękuję wszystkim za poświęcony czas, przykro mi, że go straciliście, ale może wrócę do przerabiania tego tematu jak mnie mrozy nie będą goniły. Przeczytam jeszcze raz te wpisy, połowa mnie nie dotyczy w połowie nie znajdę rozwiązania ale gdzieś pewnie jest ten, który mnie naprowadzi. Pytań było tyle, bo po każdym zastosowaniu jakiegoś rozwiązania nic się nie zmieniało, jak fukał, tak fukał. Chodziło mi o to, żeby ktoś wstawił fotę, że u mniej jest tak i tak, spróbuj może będzie podobnie, bo przynajmniej dla mnie, ciężko jest jak czegoś nie widzę, a mam to zrobić. Ja nie wiem ile to jest minimalna ilość powietrza i jak zrobić przedłużenie, bo próbowałem i nic mi nie wychodzi, a zlecanie wszystkiego doprowadzi do tego, że lepiej kupić nowy piec. Może ciężko to zrozumieć, ale nie wszyscy mają smykałkę majsterkowicza i pewne rzeczy trzeba im pokazać. Trochę podziurawiłem swój piec, mam nadzieję, że wytrzyma te przeróbki, a ja ze spuszczoną głową wróciłem do starej metody DS. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za zaangażowanie. Dla kolegi, który chciał zdjęcie miarkownika.
  21. Naprostujcie mnie, jeżeli źle myślę, bo zacząłem już czytać wszystko od nowa. Jeżeli uda mi się zrobić, to postaram się zmniejszyć podnoszenie PG o połowę (czyli miarkownik uniesie ją mierząc od dołu na ok. 2 cm. PW ustawię na 3 mm, wyjdzie, że wlot będzie takim malutkim trójkącikiem). Zapalam i powinno się powoli rozpalać do temp zadanej, tak (powoli, czyli jakieś 25min?). Temp zadana osiągnięta, unister zamyka klapkę i tu pytanie, zostawić jakąś szczelinę, czy nie? Opóści i teraz tam będzie wszystko powoli wygasać, tak? aż do momentu spadku temperatury i ponownym podniesieniu klapki. Coś źle myślę? Co później, jeżeli już się odgazuje, to czy później nie będzie za mało tego PG, żeby rozpalać zasyp?
  22. Jeszcze jedno, żeby już nic nie wiercić w drzwiczkach, nie spawać to jak ja tą rurę, czy na ten profil przyłożę od tyłu do drzwiczek zasłaniając ten otwór, który już jest zrobiony i przykręcę do tej wygiętej blachy (oczywiście wcześniej odpowiednio ją wygnę) to będzie działało (może przynajmniej na próbę). Czy otwory na wylot w tym profilu nie będą przeszkadzały? Nie wiem, czy dobrze się wyraziłem. Ta blacha, która teraz jest będzie służyła tylko jako mocowanie do rury lub profilu, a powietrze będzie szło w środku rury (tyle, że w tej rurze będą śruby mocujące). Może być na próbę. Mam już dwa rodzaje węgla w domu. Ten którego teraz nie używam, smolił, ale dzisiaj go wymiesza. Wsypię też 1,5 wiaderka, nie 2,5 rozpalę wcześniej i zobaczę na ile starczy. Tylko jak zmniejszyć podnoszenie tej klapki. Zrobić luźniejszy łańcuch?
  23. Jeszcze jedno, żeby już nic nie wiercić w drzwiczkach, nie spawać to jak ja tą rurę, czy na ten profil przyłożę od tyłu do drzwiczek zasłaniając ten otwór, który już jest zrobiony i przykręcę do tej wygiętej blachy (oczywiście wcześniej odpowiednio ją wygnę) to będzie działało (może przynajmniej na próbę). Czy otwory na wylot w tym profilu nie będą przeszkadzały?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...