Jestem zdecydowanym zwolennikiem ogrzewania prądem. Na przestrzeni ostatnich 10 lat, miałem różne ogrzewanie, Wszystkie były zautomatyzowane, bo nie stać mnie na zatrudnienie człowieka do obsługi pieca na miał, węgiel czy groszek z korkociągiem. Przy budowie domu, na samym początku zrezygnowałem z podłogówki, bo nie wszyscy dobrze się czują przy tego typie ogrzewaniu. Wybrałem więc tradycyjne kaloryfery, te blaszane, które do dzisiaj są stosowane, rurki miedziane .Ponieważ mieszkam za miastem, i nie ma gazu ziemnego, zamontowałem gaz butlowy. Pan z Bałtyk gazu, przekonał mnie, że gaz butlowy jest tańszy od prądu. Wielkie oszustwo! W czasie pierwszego sezonu przestawiłem się na zwykłe farelki, termowentylatory,i było dużo taniej. Widząc ,że prąd jest tańszy od butli, na następną zimę zainstalowałem centralny piec el. Kospela,12 kw.Trzy lata temu, sprawdziłem cenę pomp ciepła. Pompy gruntowe to bezsens, bo one się nie zwrócą. Kupiłem pompę ciepła monoblok,zewnętrzną, powietrze-woda, tak aby w dalszym ciągu grzały mnie moje kaloryfery. Cena tego 14 kW mocy cieplnej urządzenia to 15 tys., czyli tyle, ile znajomy zapłacił za dobry piec gazowy. Mój dom, to dom z poddaszem,100 m na dole, i 100 m na górze, ocieplony wełną, ściany elewacji i poddasze. W ciągu trzech lat, stanął mi tylko raz, przy minus 27 st.C,na jedną noc, ale to rozwiązał kominek. Mieszkam pod Wejherowem,i korzystam z taryfy g12w. Za styczeń rachunek za prąd to 780 PLN-w tym ciepła woda, gotowanie, czyli całość energii.Piszę o tym,bo może to komuś pomoże w wyborze typu ogrzewania na dziś,i nie będzie tracił pieniędzy na eksperymenty.