Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

LowMan

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    34
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez LowMan

  1. Mam monitoring na kamerach IP. Mam kilka kamer (polecam HikVision). Kamery obowiązkowo co najmniej 4M piksele. Ja mam 5M (8 trochę za drogie). Do tego wszystkie kamery z doświetleniem IR (mam po 48 LED IR w każdej kamerze). Oczywiście wszystko na WiFi, bo dom kupiłem gotowy i na prucie ścian pd PoE się nie zdecydowałem, a prąd był bo do okoła domu były naświetlacze (takie lampy halogenowe z czujkami ruchu). Do nagrywania używam NAS Synology z ich oprogramowaniem Surveillance Station (licencja na obsługę 2 kamer jest za free, kolejne kosztują). Nie wiem skąd jesteś, ale jeżeli sensowna odległość od Wrocławia, to mogę założyć/pomóc w założeniu takiego monitoringu. Przydaje się nie tylko na kuny, ale i na inne okazje.
  2. Skończyłem przeglądać monitoring. 1:1 Dzisiaj nie weszła. Wskoczyła na balkon z trudem (bo jej jeszcze bardziej poplątałem pastucha. Chyba oberwała kilka razy, bo prawie spadła, ale w końcu dała radę wdrapać się na balkon i nawet nie obejrzała dobrze wejścia prowadzącego prosto do żywołapki, tylko czym prędzej skoczyła z 3 metrów na kostkę brukową jak najdalej od domu. Zobaczymy co będzie dzisiaj.
  3. A masz? Chętnie kupię
  4. To może świeżego liścia na suchej desce i zewrzeć nim (liściem) przewody? Powinno coś się zadziać. Zabudowałem francy balkon. Moim zdaniem albo będzie skakać na beton albo wejdzie do żywołapki. Wyszła punkt 21:30, więc albo w nocy mnie obudzi hałaś od żywołapki albo będę monitoring z nocy przeglądał.
  5. Slag właśnie wlazła. Nie widzę dokładnie którędy poszła, ale na 99% nad żywołapką ... Uparte gówno ... Jutro jej to mocniej zastawię !
  6. Miałem kilka razy w życiu nikłą przyjemność podpięcia się po 230V. Jestem mocno nieprzekonany do testowania na sobie 10 000V ... Próbowałem świetlówką, ale chyba impuls za krótki jest, bo nie świeci w żadnym miejscu, nawet przy "pudełku". Jakieś bezpieczniejsze pomysły na testy?
  7. Chyba mamy pierwszy mikro-sukces. Wygląda na to, że kuna nie spała dzisiaj w dzień u nas. Zamiast wyjść z dachu jak zwykle 21:30 +/- 15 minut przyszła 22:03 z zewnątrz. Z nocy z kolei jest nagranie jak ogląda co dla niej przygotowałem, ale się nie skusiła. Oprócz pastucha, którego będę chciał sam zobaczyć na jakimś mierniku jak przyjedzie ekipa na poprawkę, wiedziałem, że skacze z rogu budynku na balkon. Zainspirowany "ścieżką zdrowia" kilka stron wcześniej, zablokowałem wejście na balkon płytą pilśniową (będzie do wyrzucenia bo zamoknie - wiem) zostawiając tylko małe przejście przy którym jest żywołapka. Kuna przyszła, obejrzała i poszła. Potem zrobiła ze 3 kółka dookoła domu i się poddała. Teraz 22 z hakiem przyszła obejrzała wszystko jeszcze raz i nie podjęła ryzyka. Teraz nabija kilometry do okoła domu próbując wspinać się na co tylko wlezie. Odpaliła m.in. już naświetlacze. Widzę też, że wącha pastucha z pewną dozą nieśmiałości. Póki co 5 kółek do okoła domu i gdzieś polazłą. Nie ma jej już 15 minut. Nie wiem jak ekipa od pastucha zabezpieczy to miejsce, ale jak nic nie pomoże to po prostu zamiast tej płyty wstawię tam jakąś siatkę i tyle. Miejsce mało widoczne, więc jakoś szpecić nie będzie. Póki co trzymam kciuki, ale wygląda na to, że po miesiącach ganiania się z kuną jest szansa, że w końcu ma problem z dostaniem się na dach.
  8. Cześć wszystkim, czytam o waszych bojach, bo sam walczę już kuną od jesieni (zakup domu z rynku wtórnego z niechcianym, kunim lokatorem). Status mojej wojny kunickiej jest taki: Żywołapka nic nie daje. W zimie wyżerała wszystko idealnie do okoła (kamery z doświetleniem IR pięknie ją filmowały). Do środka nie weszła. Wywaliłem winobluszcz, po którym sądziłem że się wspina, pozatykałem kilka możliwych wejść, straszyłem ultradźwiękami. Nic, znajduje inne wejście. Ba, widziałem się z nią oko w oko z odległości jakiś 3 m (i krew mnie zalewała, że nie miałem za paskiem jakiejś wiatrówki). Patrzyła się na mnie jak na debila. W sumie nie dziwne, bo dźwięki wydawałem takie (próbując ją wystraszyć) że musiała być zdziwiona (i brzmiałem pewnie jak debil). Klaskanie, tupanie - nic. 2,5 tygodnia temu zamontowałem pastucha elektrycznego (jest kilka firm - nie będę robił reklamy - które montują w całej Polsce. Mi montowała firma z drugiego końca kraju, z tego co wiem to po prostu robią objazdy po Polsce i np. w danym tygodniu montują w północno-wschodniej, a w następnym w południowo-zachodniej). Już myślałem, że mam spokój (pierwsza noc po montażu i coś się tłukło na zewnątrz pod oknami salonu - mam nadzieję, że ją strzelało tym 10 tys. V i spadała. Pomyślałem, w końcu. Błogi spokój. 2-3 noce i będzie spokój. Akurat ... mały sku...baniec znalazł sobie inną drogę. Wchodzi po murze i skacze z pionowej ściany w górę na balkon. Patrząc na nagrania z kamer to moim zdaniem w trakcie skoku MUSI dotykać pastucha. Nie ma szans, żeby go ominęła, a skacze codziennie (conocnie?) od co najmniej tygodnia. Wyłazi regularnie o 21:30 (+/- 15 minut) i wraca 2:30 (+/- 15 minut) - wszystko na kamerach. Ma to w głębokim poważaniu i skacze dalej ... Może pastuch nie działa? Nie ma napięcia w tym miejscu ? Pastuch ma teoretycznie 10 tys. V więc chwilowo nie mam pomysłu jak sprawdzić, czy działa (samo urządzenie sygnalizuje, że pracuje, ale ja chciałbym wiedzieć, czy w tym konkretnym miejscu jest napięcie. Ktoś, coś? Miernik mam tylko do 750V AC i 1000V DC więc sporo za mało. W przyszłym tygodniu ma przyjechać firma która instalowała pastucha i dorobić dodatkową plątaninę kabli w tym miejscu gdzie to małe sku...baństwo włazi. Dzisiaj zainspirowały wypowiedziami niektórych przeniosłem żywołapkę i zastawiłem drogę tak, że jak już wskoczy na balkon to: 1. albo wejdzie do żywołapki 2. obejdzie ją górą? 3. będzie kombinowała przejście po wąskim gzymsie miedzy barierką a spadkiem 3m w dół (czego się pewnie nie boi ...). Dam znać jak poszło.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...