-
Liczba zawartości
10 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Artykuły
Blogi
Pobrane
Sklep
Wydarzenia
Galeria
Zawartość dodana przez valent
-
Jak wygłuszyć pomieszczenie
valent odpowiedział pax_mayne → na topic → Ściany, okna, stropy, kominy, garaże
Z doświadczenia: klasyczna ścianka z płyt g-k z wełną mineralną daje poprawę, ale często niewystarczającą, zwłaszcza gdy ściana wspólna jest cienka, a dźwięki rozchodzą się też po narożnikach i stropach. U nas najlepiej sprawdzają się techniczne pianki / maty akustyczne montowane bez budowania dodatkowej ścianki działowej. Taka warstwa ma zwykle ok. 3–4 cm, jest niewidoczna po wykończeniu, a realna różnica w komforcie jest bardzo duża – typowe „słychać wszystko” zmienia się na przytłumione, niewyraźne dźwięki w tle. W Twoim przypadku kluczowe będzie: wyciszenie wspólnej ściany z sąsiadem w salonie (na parterze i w sypialni domyślam się na poddaszu), zastosowanie taśm / materiałów tłumiących drgania na styku ścian, sufitu i podłogi, bo dźwięk „ucieka” narożnikami i stropem – zachowuje się trochę jak woda albo piłeczka ping‑pongowa, która odbija się po całym pomieszczeniu. Opisałam to bardziej szczegółowo w artykule o wyciszaniu ścian (również o niewidocznych metodach z pianką techniczną), może Ci się przyda do podjęcia decyzji: jak wyciszyć mieszkanie i ściany -
Na razie trudno ocenić układ funkcjonalny po samym tytule – przy mieszkaniu dużo robią szczegóły: metraż, wymiary ścian, usytuowanie okien i pionów instalacyjnych. Jeśli wrzucisz rzut z wymiarami (nawet z prospektu dewelopera) i napiszesz, ile osób ma tam mieszkać oraz co jest dla Was najważniejsze (np. duża strefa dzienna, oddzielna kuchnia, miejsce do pracy, dwa pokoje dzieci), będzie można konkretnie napisać, co w tym układzie działa, a co warto zmienić.
-
Mieszkanie 72 m2 - aranżacja - czy da się jakoś sensownie "przemieścić" kuchnię?
valent odpowiedział distroia → na topic → Projektowanie wnętrz
Przy 72 m² i dwóch osobach największym luksusem jest to, że nie musicie „na siłę” trzymać trzech pokoi – można śmiało poświęcić jeden na lepszy układ dziennej części. Z mojego doświadczenia: samo „przeniesienie” kuchni na drugą ścianę salonu rzadko ma sens, jeśli nie idzie za tym sensowne przeprojektowanie ścian działowych i instalacji (woda, wentylacja). dużo lepiej zwykle działa połączenie salonu z jednym z pokoi i potraktowanie tej przestrzeni jako dużej strefy dziennej z kuchnią, jadalnią i miejscem do pracy/gości, a drugiego pokoju jako spokojnej sypialni. Pytanie pomocnicze: co Was najbardziej irytuje w obecnym układzie kuchni – sama długość zabudowy, brak miejsca na stół, brak „odcięcia” od salonu, czy raczej to, że cała ściana jest kuchnią, a salon robi za „doczepkę”? Od odpowiedzi na to łatwiej będzie zdecydować, czy lepiej iść w półwysep/wyspę, czy w bardziej radykalne otwarcie z pokojem obok. -
Kolor na ścianie – odważylibyście się drugi raz?
valent odpowiedział valent → na topic → Projektowanie wnętrz
Czy ktoś z Was przemalował modny kolor (butelkowa zieleń, granat, bordo itp.) po 2–3 latach, bo już nie dawał rady na co dzień – i na co go zamienił?- 2 odpowiedzi
-
- kolor
- kolory ścian
- (i 9 więcej)
-
Czy ten układ jest ergonomiczny? Prośba o ewentualnie sugestie zmian
valent odpowiedział kam93-93 → na topic → Projektowanie wnętrz
Przy takim metrażu i przy założeniu „bez ruszania ścian” kluczowe będą trzy rzeczy: ciąg kuchenny, ustawienie stołu i to, czy sypialnia ma być bardziej do spania, czy też do pracy. Kuchnia U vs półwysep. U-shape da Ci najwięcej blatu, ale łatwo zrobi się „studnia” – wejście w wąski korytarz kuchenny. Półwysep zwykle lepiej się sprawdza w małym mieszkaniu 44 m², bo: zamyka wizualnie kuchnię od strony salonu, daje dodatkowy blat/mini stół, nie odcina tak światła i nie robi wrażenia „klitki kuchennej”. Ustawienie w kształcie U ma sens tylko wtedy, gdy odległości między ciągami nie są zbyt małe (min. ok. 90–100 cm między blatami). Sypialnia: szafa + łóżko + biurko. Przy szafie na ścianie przy łazience zwykle najlepiej działa: łóżko bokiem do okna, z wezgłowiem na ścianie przeciwnej do szafy, a małe biurko wstawione albo pod okno, albo przy krótszej ścianie obok łóżka. Pilnuj tylko: żeby drzwi szafy mogły się w pełni otworzyć, żeby przy łóżku zostało min. 60 cm przejścia z każdej używanej strony. Jeśli biurko ma być używane codziennie do pracy zdalnej, może warto przemyśleć, czy nie lepiej wylądowałoby w salonie przy oknie, a sypialnię zostawić bardziej „hotelową” (łóżko + szafa). Salon: sofa vs TV. Sofa frontem do balkonu i bokiem do TV to faktycznie średni pomysł do codziennego oglądania. Przy takiej wielkości salonu często lepiej działa ustawienie: TV na ścianie „pełnej”, sofa naprzeciwko, nawet jeśli częściowo zachodzi w strefę jadalni, lekki, niewielki stół/jadalnia bliżej kuchni. Dobrze jest sobie to przerysować w skali na kartce z wymiarami kanapy i TV – zobaczysz, czy bardziej przeszkadza Ci patrzenie na ekran bokiem, czy raczej lekkie ograniczenie widoku na balkon. -
Zastanawiam się, jak to u Was jest z odważniejszym kolorem w domu. Macie gdzieś mocniejszą ścianę albo mebel w innym niż „bezpieczna biel/beż” kolorze – dalej go lubicie, czy po czasie bardziej Was męczy? Co Was wtedy przekonało, żeby jednak zaryzykować kolor, zamiast iść w spokojne, neutralne barwy „na lata”? No i ostatnie: przy remoncie myśleliście o tym, jak ten kolor będzie wyglądał przy ewentualnej sprzedaży mieszkania, czy ważniejsze było po prostu to, żeby wnętrze było naprawdę „Wasze”? Chętnie poczytam konkretne historie – co wyszło super, a czego dziś byście już nie powtórzyli.
- 2 odpowiedzi
-
- kolor
- kolory ścian
- (i 9 więcej)
-
Fajnie, że chcesz to ogarnąć sam – da się, ale ogrzewanie podłogowe nie wybacza fuszerki, bo potem wszystko jest zalane wylewką. Nie rób „maratonów” z pętli. Lepiej więcej krótszych obwodów niż kilka „potworów” po 120–130 m. Przy rurze 16 mm sensownie jest celować w okolice 80–100 m na pętlę max, bez żadnych złączek ukrytych w posadzce. Rozstaw 10 czy 15 cm – nie panikować. 10 cm dawaj tam, gdzie naprawdę zależy Ci na cieple pod nogą (łazienka, strefy przy oknach, ściany zewnętrzne), a w reszcie pomieszczeń spokojnie wystarczy 15 cm. Wyjdzie taniej, prościej w układaniu i łatwiej to potem wyregulować. Nie układaj „na oko”. Najczęstszy błąd to rysowanie pętli z głowy, bez policzenia, ile ciepła potrzebuje konkretne pomieszczenie. Warto mieć choćby prosty projekt z długościami pętli i przepływami – wtedy kocioł/pompa i rozdzielacze mają szansę to ogarnąć, a Ty nie będziesz się zastanawiać, czemu w jednym pokoju sauna, a w drugim lodówka. Podsumowując: zrób plan na kartce, policz mniej więcej długości, nie ciągnij rur jak makaronu „dokąd starczy” i jeśli możesz, niech ktoś ogarnięty rzuci okiem na projekt zanim wylejesz beton. To najlepsza „polisa” przy podłogówce DIY.
- 7 511 odpowiedzi
-
- grzejniki
- grzejników
- (i 27 więcej)
-
U Ciebie problemem nie są same płytki, tylko to, że cały „tort” siedzi na płycie g-k. Technicznie da się kłaść płytki na płytki, ale takie rozwiązanie robi się w miarę bezpieczne dopiero wtedy, gdy stare płytki trzymają się na solidnym, nieruchomym podłożu (mur, beton), a nie na płycie na stelażu. Każda dodatkowa warstwa to większy ciężar i grubość, a GK wszystkiego wiecznie nie udźwignie. Dlatego przy generalnym remoncie łazienki najzdrowiej jest: skuć stare płytki, ocenić stan płyt g-k – zwykle i tak są miejscami uszkodzone przy skuwaniu, w razie potrzeby wymienić GK na nowe, wodoodporne, dobrze usztywnione i dopiero na to robić nową okładzinę. Plus jest taki, że po zdjęciu wszystkiego często odzyskuje się po 2–3 cm na stronę, więc łazienka minimalnie „oddycha” – mniej wystających narożników, łatwiej dobrać ceramikę. Płytka na płytce kusi, bo jest szybciej i mniej bałaganu, ale to raczej opcja na „lifting” w mieszkaniach, gdzie pod spodem masz porządne ściany, a nie na kolejne obciążanie starej GK, zwłaszcza w mokrym pomieszczeniu.
-
Z doświadczenia: po kilku latach ściany są po prostu przykurzone, lekko „wypłowiałe” od światła i dotykania, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wyglądają ok. Technicznie da się domalować tylko kawałek, ale różnica zwykle i tak będzie widoczna – świeża farba jest czystsza, ma minimalnie inny odcień, inaczej odbija światło. Często kończy się tym, że robimy najpierw „łatkę”, a po tygodniu i tak malujemy całą ścianę, żeby ją ukryć. Żeby efekt był równy, lepiej założyć od razu malowanie przynajmniej całej jednej ściany, a przy większych różnicach – całego pokoju. Przy okazji warto ściany umyć (np. mydłem malarskim), zaszpachlować ubytki i zagruntować, żeby nowa powłoka była trwała. Jeśli chodzi o kolor, to bezpieczniej jest: trzymać się jednego schematu koloru ścian (jasne, ciepłe odcienie optycznie „odświeżają” i powiększają pokój), ewentualnie jedną ścianę zrobić trochę ciemniejszą jako akcent – ale w tej samej „rodzinie” kolorów, żeby nie wprowadzać chaosu. Przy wyborze odcienia warto wziąć pod uwagę: ile jest naturalnego światła, w którą stronę okna, podłogę i meble. Ten sam kolor w północnym, ciemniejszym pokoju będzie wyglądał dużo chłodniej niż w słonecznym salonie, więc dobrze jest zrobić małą próbkę na ścianie i obejrzeć ją w ciągu dnia o różnych porach.
-
10 grzechów głównych projektowania wnętrz
valent odpowiedział 2112wojtek → na topic → Projektowanie wnętrz
Świetna lista – i po tylu latach od założenia wątku większość z tych „grzechów” dalej wraca na projektach i remontach, które widzę na co dzień 🙂 Dorzuciłabym jeszcze kilka „współczesnych” grzechów projektowania wnętrz i planowania remontu: Projekt bez liczb. Jest piękna wizja, moodboard, „zakochałam się w tej łazience z Instagrama”, ale nikt nie policzył: ile to wszystko waży, ile metrów płytek naprawdę potrzeba, jaki budżet to realnie oznacza. Efekt: poprawki, dokładki, rezygnacje w połowie drogi. Brak scenariusza życia, tylko scenografia. Mieszkanie wygląda jak z katalogu, ale nikt nie zaplanował miejsca na pranie, suszenie, papiery, zabawki czy pracę z domu. W codziennym życiu wychodzi, że „nie ma gdzie żyć”, bo całe wnętrze było podporządkowane jednemu zdjęciu z gazetki. Zbyt późne myślenie o świetle. Najpierw wszystko jest wykończone, a dopiero potem ktoś zauważa, że nie ma światła tam, gdzie naprawdę się coś robi: nad blatem, przy lustrze, przy biurku dziecka. Do tego moda na „półmrok” i brak porządnego, roboczego oświetlenia. Rozjazd między marzeniami a budżetem. W raportach o remontach w Polsce widać, jak często inwestorzy startują z bardzo ambitną listą zmian, a potem w trakcie są zmuszeni ciąć po jakości materiałów albo z czegoś rezygnować, bo koszty uciekły poza kontrolę. „Jakoś to będzie” przy ekipie. Zatrudnianie pierwszej wolnej ekipy bez sprawdzenia realizacji, referencji i bez spisanej umowy. To się prawie zawsze kończy nerwami, opóźnieniami albo poprawkami po kimś. Żeby tego uniknąć, bardzo pomaga: spisanie planu funkcjonalnego i listy pomieszczeń „od życia”, a nie od zdjęć, policzenie budżetu przed startem (z buforem, bo ceny materiałów i usług mocno skaczą), przejście punkt po punkcie, jakie decyzje trzeba podjąć na etapie projektu, a co można zostawić na później, spisanie podstawowych ustaleń z ekipą na piśmie. Jakie „grzechy” z tej listy przerobiliście u siebie i co dzisiaj zrobilibyście inaczej?- 1 425 odpowiedzi
-
- aranżacja wnętrz
- błędy inwestorów
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
