Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

mermaid

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    34
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez mermaid

  1. Tak, 3 metrowa brama ma być osadzona przy moim wjeździe. Gdy powiedziałam kuzynowi o tym, ze chce wymienić bramę na 3,5 metrowa to usłyszałam, ze nie jest to możliwe bo brama była już wcześniej zamontowana i nosi ślady użytkowania - jest brudna i porysowana.
  2. Rozważałam taką opcję, zaproponowałam, ale zamarzyło się kuzynom "bogate" ogrodzenie.
  3. Znalazłam rozwiązanie ! Zamiast bramy 3 metrowej zainstalować bramę 3,5 metrwą. Obcięte pprzęsło ma mieć 62 cm. Szersza brama dodaje nam 50 cm i zostaje 12 cm do zgubienia. Czy da się zgubić te centymetry przy osadzaniu pełnego przęsła graniczącego z bramą?
  4. Dlatego byłam przeciwniczką stawiania ogrodzenia z marnych materiałów, by było taniej. Jak się nie ma dostatecznej ilości pieniędzy, to się nie robi takich inwestycji. Niestety, rodzina tego nie rozumie. Byle tanio, byle by było zrobione, bo ja tak chcę - takie jest ich rozumowanie.
  5. Po tym jak kuzyni potraktowali mnie i Mamę jednego jestem pewna - nie dam sobie wciśnąć częściowego przęsła przy mojej bramie choćby to miało odbyć się kosztem wielkiej awantury. Jeżeli nie zgodzą się na takie rozwiązanie zażądam wstrzymania stawiania ogrodzenia.
  6. Witajcie, mieszkam w domu dwurodzinnym, który usytuowany jest na rogu ulic. Od kilku lat kuzyni z dołu informowali mnie i Mamę, ze trzeba w niedługim czasie zrobić ogrodzenie. Dodam, ze kuzyni są z wykształcenia inżynierami, którzy "wszystko wiedza najlepiej". Na początku czerwca oznajmili nam, ze będzie robione ogrodzenie, które ze względów ekonomicznych (duża ilośc przęseł) będzie składało sie z elementów zakupionych w Castoramie - wersja z przęsłami w kształcie lukow plus metalowe słupki. Ja z Mama jesteśmy estetkami i zawsze wychodzimy z założenia, ze trzeba robić dobrze, albo wcale. Ponieważ bryła domu jest prostokątna zaproponowałyśmy, aby przęsła były proste, tym bardziej, ze można było na prześle zaoszczędzić 40 zł. Nasza propozycja spotkała sie z gwałtownym sprzeciwem. Uzasadnienie było jedno - brama wjazdowa kuzyna musi mieć 3 m i koniec ! Rozpoczeły sie prace. Zatrudnionych zostało dwóch "specow" z osiedla, którzy byli tańsi od konkurencji, która podobno nie chciała sie podjąć pracy ze względu na duży spadek terenu i związane z tym trudności w wylewaniu fundamentu pod słupki. Panowie zaczęli stawiać ogrodzenie od strony wjazdu kuzyna. Najpierw osadzili bramę a potem furtkę. Jakiez było moje i Mamy zdziwienie, gdy zobaczyllysmy bramę i furtkę nie pokrywająca sie z wjazdem i chodnikiem prowadzącym od furtki do domu ! Całość została przesunięta w lewo o jakiś metr ! Panowie tłumaczyli sie, ze zasugerowali sie orzechem rosnącym po lewej stronie przy wjeździe. Kuzyn i kuzynka bardzo sie zdenerwowali, ale postanowili nic z tym nie robić na zasadzie, ze nie da sie już nic z tym zrobić. Jak to nie da ? Zaproponowalysmy, aby skruszyć w miarę świeży cement i poprawić fuszerkę. I znowu nasza propozycja spotkała sie z ostrym sprzeciwem ze strony kuzynów. Pomimo tego Mama nie dawała za wygrana i zaproponowała, by wyciąć słupek z furtki graniczący z brama a drugi słupek wykorzystać do osadzenia 4 metrowej bramy. Pozostała 3 metrowa brama zostałaby osadzona przy naszym wjeździe. Po wielu oporach kuzyni zgodzili sie na Mamy propozycje. Wizualnie bardzo sie poprawiło. Jednak nie na tym koniec. Okazało sie, ze do rogu nie zmieszczą sie całe przęsła, wiec trzeba będzie ciąć. I znowu zaskoczenie ! Kuzyni wymyślili, iż w związku z tym, ze jest spadek w dół od furtki do rogu, to przycięte przęsło (prawie o polowe) zostanie osadzone przy furtce a całe przęsło będzie na rogu, bo tak ładnie. W efekcie pierwsze przęsło od mojej bramy 3 metrowej ma być rownież przycięte, na co sie nie zgadzam. Propozycja, aby wymienić przęsła na proste w Castoramie spotkały sie z wielka agresja ze strony moich kuzynów. W zaistnialej sytuacji nie wiem co mam robić. Wydałam pieniadze na spartolona prace a przecież jako osoba dająca wkład do wspólnego przedsiewzciecia mam coś do powiedzenia. Jestem załamana. Pozdrawiam Monika
  7. Witam, jak w temacie. Czy osoba, która w trakcie umowy przedwstępnej wynajmowała mieszkanie od osoby, która miała jej to mieszkanie sprzedać może żądać zwrotu pieniędzy za płacony przez okres ponad pół roku czynsz, po tym jak sprzedawca przed zawarciem umowy rzeczywistej wycofał się ze sprzedaży (powód - lepszy kupiec) mieszkania? Osoba mająca kupić mieszkanie, zakupiła również materiały budowlane na jego remont i dokonała wszystkich formalności dotyczących kredytu na zakup mieszkania. Z góry dziękuję za pomoc. Monika
  8. Minął piątek, a właściciel sklepu oznajmił mi, że wysłał grzejniki w czwartek i jak Kraków uzna reklamację to dostanę zwrot gotówki .Grzejniki przekazał przedstawicielowi z Krakowa, który miał je zawieść samochodem. Dzwoniąc w piątek do KFA otrzymałam odpowiedz ,że grzejniki jeszcze nie dojechały. Czekam..............
  9. Witajcie, Jestem nowa na forum. Mam prośbę do wszystkich tych, którzy mieli do czynienia z grzejnikami aluminiowymi. Zakupiłam ostatnio grzejniki Krakowskiej Fabryki Armatur- model G500F. Po rozpakowaniu okazało się, że nie są one wolne od wad: -uszkodzenia powłoki lakierniczej -widoczne odkształcenia mechaniczne -brak ogradowania Zgłosiłam reklamację do sprzedawcy, który uparcie twierdził, że wszystko jest w porządku. Skontaktowałam się z serwisem KFA telefonicznie i otrzymałam odpowiedż, żeby sprzedawca odesłał do nich na ich koszt grzejniki w celu rozpatrzenia reklamacji, i jeśli zajdzie taka potrzeba dostanę nowe, wolne od wad grzejniki.W kolejnej rozmowie ze sprzedawcą usłyszałam, że nie ma potrzeby wysyłać kaloryferów do Krakowa, bo ma on bezpośredni kontakt z producentem i za dwa dni będzie u niego przedstawiciel z KFA a następnego dnia dostanę grzejniki.Pozostał jeszcze odbiór wadliwych grzejników z mojego domu. Pan sprzedawca postanowił odebrać je osobiście. Wielkie było moje zdziwienie, gdy następnego dnia Pan pojawił się z baniaczkiem wypełnionym nieznaną mi substancją i ściereczką. Zaczął mnie zapewniać, że on też miał takie pasiaste ślady na grzejnikach i jest to tylko brud, który po przetarciu zaraz zniknie. Po energicznym tarciu było jeszcze gorzej. W miejscu tarcia powstała plama zmatowiałego lakieru. Przy całym zajściu była moja kuzynka, która nie wierzyła własnym oczom co się dzieje. Przeczuwając trudności z odebraniem reklamowanych grzejników, napisałam w dwóch egzemplarzach własną reklamację do sklepu opierając się na szablonie, który kiedyś dostałam w PIH , reklamując inny towar u "opornego" sprzedawcy". Pan przeczytał reklamację i podpisał ją. Nie miał przy sobie pieczątki więc umówiłam się z nim na kolejne spotkanie, tym razem w sklepie i złożenie pieczątki po pismami. Niestety natrafiłam na kolejne schody. Pan w sklepie powiedział, że nie ma swojego dokumentu, bo gdzieś zawieruszył po drodze a i tak te pismo nie będzie potrzebne. Zapewniłam sprzedawcę ,że to się okaże póżniej, bo sprawa się jeszcze nie zakończyła. Podsunęłam mu swoje pismo reklamacyjne i z oporam otrzymałam pieczątkę z zapewnieniem, że jeśli Kraków uzna reklamację to w piątek otrzymam pieniądze. Mam bardzo mieszane odczucia co do pozytywnego zakończenia sprawy w piątek. Po "występach z baniaczkiem i ściereczką" nie jestem już niczego pewna. Bardzo proszę o komentarz do opisanej przeze mnie sprawy. Może ktoś z Państwa miał podobne "przejścia". Z góry dziękuję i pozdrawiam. Mermaid.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...