Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

anpiet

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    71
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez anpiet

  1. Niestety - dostałam taką samą propozycję - za całość podobną odległość - widać, że monopol 'gazowni' działa 'gazownia' nie wykonuje instalacji wewnętrznej - część podziemna, a tą jest odcinek od elewacji budynku do granicy posesji wraz z montażem skrzynki gazowej na układzie pomiarowym (liczniku) w tej granicy, więc nie ma tu mowy o jakimś monopolu . Jeśli chodzi o ceny to u nas na Pomorzu jest podobnie, zakładam że cena materiałów obejmuje skrzynkę gaz wraz z montażem "belki" pod gazomierz, a projekt obejmuje też inst gaz wewnątrz budynku oraz "załatwienie" pozwoleniem na budowę przez projektanta. Ja najlepiej zleciłbym całą robotę czyli część projektową i wykonawczą jednej firmie, w finale wychodzi taniej Pozdrawiam
  2. A ja nie chciałbym, by po mojej kulturze, zostały tylko ruiny, podobnie jak po kulturach przez Ciebie wymienionych
  3. Wreszcie ktoś wrócił do tematu. Dla reszty proponuję załóżyć nowy wątek pn. np. "Moje podejście do ..... i moje zdanie na temat podejścia do ..... innych forumowiczów"
  4. Dokładnie o to chodzi Ale temat jest chyba inny - liberalizacja postawy Kościoła wobec sexu
  5. Cyt. z artykułu: "- Osoby duchowne żyją jednak w celibacie, czy na takie tematy nie powinni mówić raczej świeccy związani z Kościołem? - pytam. - Nie jestem alkoholikiem, a jednak spotykam się z alkoholikami. Taka jest funkcja kapłana, że interesuje się życiem małżeńskim - odpowiada duchowny." Takie postawienie tematu przemawia do mnie. Co do określania "Koscioła" chorą sektą, świadczy tylko o indolencji i niewiedzy wygłaszającego takie stwierdzenia. KOŚCIÓŁ to wspólnota wszystkich wiernych (nieistotne o wyznanie), a nie tylko kapłani czy duchowni. Praktycznie jako katolik powinienem się obrazić na tę "sektę", ale zdążyłem już się przyzwyczaić do "wojujących ateistów". Nie wolno uogólniać. Wizerunek niektórych zakonników (np. tego z Torunia ) nie może być postrzegany jako obraz całego Kościoła Katolickiego. Idąc tym tokiem myślenia, nie powinno się posyłać dzieci do szkoły bo "GW" napisała, że gdzieś tam złapano nauczyciela pedofila, nie powinno wysyłać się pociech na letni wypoczynek, bo na jakimś letnim obozie dla dzieci wychowawca badał "wielkość płuc" 14-latek, nie powinno się pozwalać dziecku na samodzielne wizyty do psychologa, bo a nuż to następca śp. Andrzeja S. itd. Jestem katolikiem i nie mam zamiaru nikogo ewangelizować - to forum nie jest odpowiednim miejscem. Mam tylko gorącą prośbę o trochę tolerancji ze strony niekatolików. Tematem są zmiany podejścia Kościoła Katolickiego do sexu. To chyba dobrze, że ewoluuje w tym kierunku , co ?
  6. anpiet

    DOWCIPY są wieczne

    Pani z pary A do pani z pary B: -Jestem wku..iona: na moją propozycję pójścia do restauracji on powiedział, że jesteśmy ze sobą dostatecznie długo abyśmy poszli do niego. Tam musiałam coś przyrządzić do kolacji, potem zaciągnął mnie do łóżka, zero gry wstępnej, w niecałe dwie minuty skończył, zawrócił się i zasnął!!! Pani z pary B do pani z pary A: - U mnie zaś wszystko pięknie! Zabrał mnie do eleganckiej restauracji, opłacił pyszną kolację z fantastycznym winem, odbyliśmy romantyczny spacer do niego, tam przy świetle świecy prawie godzinę mnie rozpalał wstępnie, a potem była prawie godzina wspaniałego seksu! I po tym wszystkim jeszcze godzinkę miło żeśmy gawędzili, aż usnęłam pierwsza! Pan z pary A do pana z pary B: -Było cudownie! Poszła ze mną, ugotowała kolację, żeśmy się pokochali, dzisiaj jestem szczęśliwy i wyspany! Pan z pary B do pana z pary A: -Jestem skończony! Jak głupek zgodziłem sie aby wybrała knajpę, to zaprowadziła mnie do jakiejś restauracji na starówce, z jakimś francuskim winem. Jak zobaczyłem rachunek, to omal nie zemdlałem, musiałem tam zostawić całą forsę i nie stać mnie było na taryfę! Czynsz i liczniki mam nieopłacone, więc musiałem zapalić świecę! Po tych nerwach godzinę mi nie chciał stanąć, a potem godzinę skończyć nie mogłem! No i nie mogłem w końcu zasnąć, gadałem z tą wariatką o głupotach różnych aż mi zachrapała...
  7. anpiet

    DOWCIPY są wieczne

    Pani z pary A do pani z pary B: -Jestem wku..iona: na moją propozycję pójścia do restauracji on powiedział, że jesteśmy ze sobą dostatecznie długo abyśmy poszli do niego. Tam musiałam coś przyrządzić do kolacji, potem zaciągnął mnie do łóżka, zero gry wstępnej, w niecałe dwie minuty skończył, zawrócił się i zasnął!!! Pani z pary B do pani z pary A: - U mnie zaś wszystko pięknie! Zabrał mnie do eleganckiej restauracji, opłacił pyszną kolację z fantastycznym winem, odbyliśmy romantyczny spacer do niego, tam przy świetle świecy prawie godzinę mnie rozpalał wstępnie, a potem była prawie godzina wspaniałego seksu! I po tym wszystkim jeszcze godzinkę miło żeśmy gawędzili, aż usnęłam pierwsza! Pan z pary A do pana z pary B: -Było cudownie! Poszła ze mną, ugotowała kolację, żeśmy się pokochali, dzisiaj jestem szczęśliwy i wyspany! Pan z pary B do pana z pary A: -Jestem skończony! Jak głupek zgodziłem sie aby wybrała knajpę, to zaprowadziła mnie do jakiejś restauracji na starówce, z jakimś francuskim winem. Jak zobaczyłem rachunek, to omal nie zemdlałem, musiałem tam zostawić całą forsę i nie stać mnie było na taryfę! Czynsz i liczniki mam nieopłacone, więc musiałem zapalić świecę! Po tych nerwach godzinę mi nie chciał stanąć, a potem godzinę skończyć nie mogłem! No i nie mogłem w końcu zasnąć, gadałem z tą wariatką o głupotach różnych aż mi zachrapała...
  8. Domek Wasz rośnie pięknie. Odnośnie pytania o coroczne jazdy na Jasną Górę, to niestety nie zawsze jest tak pięknie jak by się chciało - miałem 3-letnią przerwę /budowa domu i takie tam ) Z pracą na Twym miejscu Kasiu nie obawiałbym sie tak bardzo. Jesteś młodą osobą, masz wykształcenie, a 4-letnie doświadczenie zawodowe jest nie do pogardzenia dla potencjalnego pracodawcy. Trzymam mocno kciuki za Ciebie A propos okien - Rotto, użytkuję je od początku i jestem b.zadowolony. Moim zdaniem dobry wybór. Na subiektywne odczucia mają wpływ nawet drobnostki takie jak np. sytuacja gdy z własnej winy zepsułem (zniszczyłem ) po ponad roku użytkowania mechanizm zamykający w jednym z okien, na telefoniczne pytanie do dystrybutora w Słupsku o możliwość ewentualnej możliwości zakupu niesprawnej części otrzymałem odpowiedź " Nie ma sprawy, poda pan nr tel. jak dostaniemy to odzwonimy". I tak się stało, po kilku dniach otrzymałem tel. zapraszający mnie do odbioru części. Oczywiście wszystko GRATIS Serdecznie pozdrawiam i zapewniam o mocno zaciśniętych kciukach
  9. No Wasz domek pięknie nabiera kształtów Zmówiłem za Was zdrowaśkę na Jasnej Górze 13.08.08. (To już była X rowerowa pielgrzymka z Lęborka) Pozdrowionka od ks.Tomasza z Chojnic (od Tomka Syldatka)
  10. cyt.: "Wiesz co? Wychodzi na to, że Ty chyba nie odróżniasz psa od kota. Daj znać, gdy zaczniesz." ŻENADA Jak zwykle prócz obrażania dyskutantów, brak jakichkolwiek merytorycznych argumentów - koty ponad wszystko. Stosując Twoją stylistykę powiem: Wiesz co? Wychodzi na to, że Ty rzeczywiście jesteś wiesniarą - jak sama siebie określiłaś. Tylko, że ten epitet w Twoim przypadku nie ma raczej nic wspólnego z miejscem zamieszkania... Z powodu bezsensownej dyskusji z zaciętą płytą konczę swą obecność w tym wątku.
  11. Raczej Twoją słabą stroną jest czytanie ze zrozumieniem moich postów. Ja napisałem: cyt.: "Przyjmując prawdziwość Twego argumentu, mój pies (którego nie mam, więc hipotetycznie) może w imię swego prawa do wolności i swobody zagryźć na mojej posesji Twego kota, tak ? Będzie wtedy OK ?" Rozumiesz o co mi chodzi ! Twój kot, może stracić życie w imię prawa do wolności i swobody mego (hipotetycznego) psa na mojej posesji jeśli jego właściciel, czyli Ty, nie udaremnisz mu wejścia na moją posesję, kapewu? Argumentów jak zwykle brak - wolność i swoboda kotów ponad wszystko Dawaj dalej, zaczyna mnie to powoli z lekka bawić
  12. Niestety pomijasz milczeniem rozwiązania przyjmujące, że to moje zwierzęta czynią szkodę Twoim. Typowe dla głosicieli jedynie słusznych poglądów cyt.:"żyjemy w zgodzie ze wszystkimi zwierzętami, które mają prawo do wolności i swobody, czy Ci się to podoba, czy nie" - nierzeczowy i subiektywny argument - Twój kot wędrując (hipotetycznie) po mojej posesji pozbawia tych praw moje zwierzęta czyli kanarka i chomiki Przyjmując prawdziwość Twego argumentu, mój pies (którego nie mam, więc hipotetycznie) może w imię swego prawa do wolności i swobody zagryźć na mojej posesji Twego kota, tak ? Będzie wtedy OK ? Pomyśl trochę - kij ma zawsze dwa końce Dawaj następne argumenty.
  13. cyt. "Dziękuję losowi, że nie mam za sąsiada któregoś z tych dwóch: antpiego i dandi3." Jak zwykle głosiciele jedynie słusznych poglądów potrafią w stosunku do swych adwersarzy używać tylko epitetów i inwektyw ("jakiś wieśniak", "takiego wyeliminować z forumowej społeczności") nie siląc się na jakiekolwiek rzeczowe argumenty . Ja swe argumenty przedstawiłem - nie wspominając gówien w kwiatach mam od 9 lat kanarka, który nie może przebywać w klatce na świeżym powietrzu na mojej posesji ze względu na sąsiedzkie koty , prócz tego mam też chomiki, których nie mogę postawić na tarasie z tegoż samego powodu. Wcześniej miałem papużki, rybki i psa (niestety ktoś go otruł - możliwe, że jakiś miłośnik kotów , psy nie zawsze są przecież ich przyjacielami). Widok kota bawiącego się umierającą ze strachu myszą nie jest dla mnie wcale ciekawym - a tak próbował się bawić kot sąsiadów z moim kanarkiem . Po takiej sesji z kotem biedak przez cały dzień siedział skulony w kącie klatki . Jak widzisz Sloneczko nie jestem potworem nienawidzącym zwierząt. Ciekawym jest czy gdybym miał psa ganiającego Twe koty po Twojej posesji, lub co lepsze jastrzębia polującego na Twe koty na Twojej posesji - toż to instynkt - byłabyś taka szczęsliwa i przyjęła jako naturalną kolej rzeczy, bo przyjmując Twój tok rozumowania - mieszkając na wsi dopuszczalnym jest by kogoś zwierzęta nie pozwalały funkcjonować zwierzętom z sąsiedztwa. Czekam na rzeczowe argumenty w obronie sąsiedzkich kotów na mojej posesji. Tylko proszę bez inwektyw
  14. Cyt.: " wtedy można było budować, ludzie jeszcze nie wariowali i mozna było wszystko dostać a majstrowie nie liczyli sobie jak za zboże " No niezupełnie tak było Najlepsi fachowcy wypierdzielali wtedy do UK i IRL. Z materiałami i ich dostępnością też bywało różnie. Pod koniec budowy ceny wręcz oszałały i były o wiele wyższe niż obecnie. A teraz sytuacja odnośnie fachowców też zaczyna się klarować. Przeczytaj sobie wpis z 11.07.2008r. na wątku moich znajomych zarabiających narazie w IRL, a budujących się w kraju http://forum.muratordom.pl/viewtopic.php?t=108798 Relacje między EUR, a PLN zaczynają robić swoje
  15. Myśmy mieli podobnie. Mieszkanie sprzedaliśmy w 2004 i przenieśliśmy się za chlebem do innego miasta na wynajmowane lokum. Tam kupiliśmy za część kasiorki z mieszkania działkę (2004 - więc ceny w miare normalne jeszcze). Dobraliśmy troche kredytu i w sierpniu 2005 wbiliśmy szpadel w działkę. Do końca 2005 chałupa była pod dachem (140 m2, z poddaszem mieszkalnym i garażem wbudowanym - projekt indywidualny prawie własnego autorstwa - niestety nie mam upr.bud. ). W sierpniu 2006 wprowadziliśmy się . Oczywiście do dnia dzisiejszego nie wszystko jest jeszcze zapięte na ostatni guzik (została do wykończenie łazienka u góry i ostatni pokój wraz z graderobą). Ale w momencie wprowadzania dół był na tip top. dandi3 jak ja dałem radę to i Ty też sobie poradzisz z palcem w d***e Tym bardziej, że poglądy na koty mamy tożsame A może Ty sąsiad z sali w tym ośrodku leczenia chorób psychicznych i uzależnień w którym chceli mi wyrzucić z łepetyny te zaburzenia obsesyjno-kompulsywne
  16. Nie mam nic do kotów. Uważam jednak, że moja posesja jest moja własnością i mam prawo tolerować na niej obecność zwierząt wg własnego uznania, a nie np wg uznania sąsiada. Mój sąsiad ma kilka kotów, których Panieeee nie idzie upilnować, toż to koty . Dzięki jego kociej pasji mam w kazdej rabacie kwiatowej kocie gówna . Zwolennikom kotów dedykuję spotkania z takimi odchodami przy każdej pracy we własnym ogrodzie przy kwiatach oraz wspaniałą ich woń (szczególnie po opadach deszczu). Po drugie mam prawo na własnej posesji posiedzieć na tarasie i posłuchać śpiewu własnego kanarka w klatce. Niestety sąsiedzkie koty nie są kompatybilne z moim kanarkiem. Oczywiście zwolennicy drapieżników powiedzą instynkt. A g**no mnie obchodzi instynkt sąsiedzkich kotów na mojej posesji.
  17. PE łączy się doczołowo, elektrooporowo i polifuzyjnie (od niedawna ... ) tak jak polipropylen Dokładnie
  18. Nie słyszałem o zgrzewaniu PCV , natomiast PE i owszem
  19. Mam stalowe i jest OK. Z małą, aczkolwiek do przełknięcia, jak dla mnie wadą. Drzwi są od strony wschodniej i latem przy słonecznych porankach (leżąc sobie w łóżeczku) słyszę jak "ktoś delikatnie puka w drzwi" Żonę początkowo udało sie kilka razy rano nabrać na "gości porannych": "co za cholera tak wcześnie przychodzi " No cóż rozszerzalność cieplna stali jest o wiele większa od drewna, co w efekcie przy zachowaniu niewielkich prześwitów, skutkuje "porannym pukaniem" Przyzwyczaiłem się.
  20. U mnie gmina dopiero przymierza się do uchwalenia opłaty adiacenckiej. Mam nadzieję, że nie będziemy mieli z sąsiadem problemu z obniżeniem tej opłaty. W przeciwnym wypadku posiłkować sie będziemy Twoimi radami Alkman. Z góry dzieki i pozdrawiam
  21. A to dlaczego nie wolno? Jakoś rurę, która ostatnio pojawiła się przed moim domkiem nie ciągnęły wodociągi tylko prywatny inwestor. Trzeba się tylko dogadać, zaplanować, wybudować, etc Całkowicie zgadzam się z "Trociu". Ja od spółki wodnej dostałem odpowiedź, że "w najbliższym czasie nie przewiduje się rozbudowy sieci wod. -kan." w rejonie w którym budowałem dom. Gmina odpowiedziała mi, że co prawda rozbudowa sieci wod.-kan. należy do zadań własnych gminy ale z braku funduszy w najblizszym czasie ... itd. Z sąsiadem skrzyknęliśmy się i napisaliśmy do spółki wodnej pismo z zapytaniem co oni na to jak my chcielibyśmy finansować odcinek sieci wod. -kan. do naszych posesji. Odpowiedż ze spółki wodnej: OK ale jak gmina zobowiąże sie przyjąć tę sieć po wybudowaniu od nas na swój majątek NIEODPŁATNIE. Przełknęliśmy to i sru pismo do gminy. Gmina mówi OK zgadzamy się, budujcie, a później nam to przekażecie NIEODPŁATNIE. Na podstawie naszych zobowiązań o finansowaniu inwestycji oraz zobowiązania gminy o przyjęciu sieci na ich majątek po wybudowaniu spółka wodna wydała nam warunki przyłaczenia do sieci wod. -kan. Oczywiście wszystkie pisma zawożone osobiście (za zwrotnym potwierdzeniem odbioru na kopi), co by na miejscu wyjaśniać ewentualne wątpliwości. A dalej już normalna procedura: mapka, PT, pozwolenie na budowę, realizacja inwestycji. Wszystko trwało ok. pół roku od pierwszego pisma do "wody z kranu". Koszt ok. 10 tyś (2005r) za sieć wod. kan. ok. 60 mb + przyłącza wod. kan. do dwóch budynków. Jak ktoś myśli, że daliśmy się z sasiadem wystrychnąć na dudka przez gminę (wybudowali wodociąg i kanalizę, i ją oddali za darmo) to niech czyta dalej. Nie myslcie, że sieć wybudowana przez gminę nic Was nie będzie kosztowała. Wiem, zaraz odezwą się ci, którzy nic nie płacili za nowowybudowaną przez gminę sieć wod. kan. przed ich domem, bo "zapewnienie wody i odprowadzanie ścieków należy do zadań własnych gminy". OK zgadzam się, ale w tym jest mały haczyk. Rada gminy ma prawo na wniosek wójta uchwalić wprowadzenie opłaty adiacenckiej dla właścicieli działek, których wartość wzrosła wskutek uzbrojenia w tę właśnie sieć wod.-kan. Pozdrawiam
  22. Mój szanowny sąsiad w dniu wczorajszym, miał straszne pretensje o to, że kosząc swój trawnik (coś ok.5-6 arów) zanieczyściłem mu powietrze spalinami cyt. "Panie jak byś pan Trabantem jeździł taki smród ! Jak tak można !!!" Powiem, że zamurowało mnie I nim mnie "odmurowało" facet schował się w swoim garażu, więc wyszło na to, że zbyłem go milczenie. W pierwszym momencie chciałem mu grzecznie zwrócić uwagę, a właściwie wytłumaczyć się, że dokaszałem przy płocie kosą spalin. STIHL-a, a ta chodzi na mieszankę etyliny z olejem więc przepraszam, go za to że chwilowo zepsułem mu powietrze. Ale po chwili analizując tę sytuację, doszłem do wniosku, że przecież ja nie robię nic złego w przeciwieństwie do niego , ponieważ często pali odpady plastikowe w takiej metalowej beczce ustawioinej na swojej posesji . I wtedy jest wszystko OK. Noż kurde co za bezczelność . Drzazgę widzi u mnie , a swej belki nie zauważa. No i po ewentualnej sąsiedzkiej współpracy (której nigdy zresztą nie było)
  23. No no no, domek rośnie jak na drożdżach Sam widziałem, co prawda z szosy ale zawsze ! W takim tempie to w tym roku się wprowadzicie Kasia_Artur napisał: 3) sciany piwnic sie robiaoraz izolacje i obsypywane zwirem 4) drenaz pozniej? - musze poczytac na ten temat bo cos mi sie nie podoba Ja też robiłem drenaż później, ale myślę, że nie jest to właściwe rozwiązanie. Wg mnie podwójna robota - najpierw obsypujesz fundamenty żwirem, a później odkopujesz je by zrobić drenaż. Tylko bardzo istotne jest przypilnowanie wykonujących drenaż, by nie schrzanili samej technologii wykonania, a szczególnie spadków !!! Powiem szczerze, że po nieciekawych doświadczeniach z pseudowykonawcami na mojej budowie (przynajmniej tymi na początku, bo ci później byli OK - czyli teść, moi synowie i ja ), przy następnej budowie (jeśli takowa będzie ), nikomu juz nie będę wierzył na słowo i codziennie będę sprawdzał poszczególne etapy wykonania. W kontekście powyższego, szczerza Wam współczuję, że nie możecie częściej widzieć postępu na budowie swego wymarzonego domku Moje spóźnione, serdeczne życzenia z okazji Bawełnianej Rocznicy - dużo radości i zdrowia, jak najmniej stresów związanych z budową, jak najwięcej uśmiechu na twarzy i spełniania się w Waszym związku, by razem z Wami jakieś małe stópki biegały po tej pięknej podłodze z daglezji w Waszym wymarzonym domku .
  24. A mnie za czasów kawalerskich, jak się zasiedziałem u dziewczyny (mej przyszłej małżonki), w podobny sposób potraktował jej brat (późniejszy szwagier) - zapukał, wszedł do pokoju w którym siedzieliśmy z dziewczyną, przeprosił nas z wersalki na której siedzieliśmy i wyciągając pościel walnął tekstem : "nie przeszkadzajcie sobie ja się tylko muszę wyspać, bo rano do pracy..." . Jak się po latach okazało oczywiście nie spał w tym pokoju. Jeszcze do dziś wspominamy to ze śmiechem
×
×
  • Dodaj nową pozycję...