Miesięcznik Murator ONLINE

Skocz do zawartości

Recommended Posts

Musiałabym się poddać jakimś badaniom. Mój dom rodzinny stoi w pobliżu dwóch orzechów włoskich o imponujących rozmiarach.

 

Podpisuję się pod tym, przy moim domu również stoi, nie dwa, ale jeden taki orzech i żadnych złych czy szkodliwych czynników nie odczułam. Jedynie wtedy gdy gubi liście, ale to normalne :)

  • Odpowiedzi 210
  • Utworzony
  • Ostatnia odpowiedź

Najaktywniejsi w wątku

Podpisuję się pod tym, przy moim domu również stoi, nie dwa, ale jeden taki orzech i żadnych złych czy szkodliwych czynników nie odczułam. Jedynie wtedy gdy gubi liście, ale to normalne :)

 

Nooo. Mnie też wtedy ogarniało jesienne przygnębienie :wink:

To nie dokładnie tak jest. Akurat polska specjalistka od allelopatii, dr B. Politycka, twierdzi że ilość juglonu zawartego w opadłych liściach, owocni i obumarłych korzeniach orzecha włsokiego jest na tyle duża, by silnie hamować wzrost innych roślin w zasięgu korony drzewa. Dokładne wygrabianie liści i owocni naturalnie zmniejszy szkodliwość zjawiska.

Daj mi adres do tej pani to jej wyślę zdjęcia chaszczów sfotografowanych pod orzechami włoskimi w moim domu rodzinnym. Może trochę zweryfikuje swoje poglądy.

 

 

http://www.au.poznan.pl/wo/publikacje/txt_bpolitycka.html

 

Ala ta Pani, zwykle bada ogórki....i ziemię w szklarni. :cry:

Przynajmniej takie są tematy wiodące opublikowanych prac.

 

"Rzekoma szkodliwość orzecha włoskiego

 

W polskiej literaturze i w zbiorowej świadomości ogrodników wciąż pokutuje opinia o rzekomo szkodliwym wpływie orzecha włoskiego na inne rosnące w pobliżu niego rośliny. W rzeczywistości szkodliwe działanie wykazuje zupełnie inny gatunek orzecha, mianowicie orzech czarny (Juglans nigra L.) Wydzielana przez korzenie tej rośliny substancja o nazwie juglon (C10H6O3) wywiera niekorzystny wpływ na wiele roślin uprawnych i ozdobnych, powodując spowolnienie ich wzrostu lub nawet obumieranie. Strefa wydzielania tej substancji może rozciągać się w promieniu do kilkudziesięciu metrów. Wrażliwość na juglon wykazują także zwierzęta, np. konie reagują alergicznie na łuski i trociny z drewna orzecha czarnego, używane do ściółkowania podłoża w stajniach. Pewne ilości juglonu zawierają także łupiny, kora i liście, budzi to zatem wątpliwości odnośnie możliwości kompostowania tych odpadów.

 

Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Stanowym Ohio (USA) dowiodły, że "liście orzecha [czarnego] mogą być kompostowane, ponieważ toksyna ulega rozkładowi w kontakcie z powietrzem, wodą i bakteriami. Efekt toksyczny zanika w ciągu dwóch do czterech tygodni. W glebie rozkład może trwać do dwóch miesięcy. Liście czarnego orzecha mogą być kompostowane osobno, a uzyskany kompost można przetestować na zawartość toksyny przez posadzenie pomidorów [które wykazują dużą wrażliwość na juglon]".

 

Należy podkreślić, że najpowszechniej występujący w Polsce orzech włoski nie wydziela juglonu w ilości wystarczającej do spowodowania jakichkolwiek zmian w otoczeniu i jest całkowicie bezpieczny dla roślin i zwierząt. Jego liście można zatem kompostować, a wpływ takiego kompostu dla własnego spokoju warto sprawdzić na sadzonkach roślin wrażliwych na juglon, np. pomidorów. Wyjątkiem może być orzech włoski sadzony na podkładce z orzecha czarnego, jednak sadzonek takich prawdopodobnie się już nie wytwarza."

http://pl.wikipedia.org/wiki/Orzech_włoski

  • 1 month później...
Witam. Mam orzecha włoskiego w miejscu gdzie go być nie może. wyjscia sa dwa: przesadzić albo wyciąć. szkoda mi go bo jest piekny więc stad pomysl o przeniesieniu go gdzieś ale nie wiem czy to jest w ogóle możliwe?
Przesadzałam wiosną ubiegłego roku taki ok.3-4 metry. Chorował praktycznie cały ubiegłoroczny sezon. Z jakim skutkiem udało się go przesadzić okaże się w tym roku. Ciekawa jestem jak zamierzasz go wykopać bo u mnie po odkopaniu go na dość dużą głębokość wydobywany był wyciągarką przyczepioną do samochodu. No chyba, że dysponujesz koparką :)
o sprzet jako taki to sie nie martwie ale raczej o przekonanie meza ze warto drzewo ratowac. od biedy dostanie ultimatum, że albo wylazi albo pod nóż (orzech nie mąż). A poważnie to przybijamy ostatnie formalnosci zwiazane z zakupem domu i juz wiem ze do wyciecia pojdzie wiekszosc ( i to znaczna) drzew owocowych bo sa stare, zaniedbane i w fatalnej kondycji - nawet zagrazaja ludziom bo wiekszy wiatr i sie to wszystko rozleci. a poza tym nie pasuja mi do koncepcji ogrodu. A ten orzech po przeniesieniu w inne miejsce bylby jednym z nielicznych drzew ktore by pozostaly i dlatego tez mi go szkoda. a poza tym jak patrze na jego sliczne symetryczne galezie i ogolny ksztalt to serce mi pęka jak pomysle ze mam go ścinać...

Nie da to się parasola w pewnym miejscu otworzyć. Ale z orzechem tej wielkości ze względu na wspomniany system korzeniowy będzie spory problem. Firma dysponująca specjalistycznym sprzętem do przenoszenia drzew z całą bryłą korzeniową da sobie radę.

http://img15.imageshack.us/img15/8051/slonzbrzoza.th.jpg

Tyle że to kosztuje

Metodami amatorskimi trochę za duży jest żeby przeżył

przesadzałąm 2 metrowy. bardzo chorował aż zjadły go jakieś grzyby. Aż przykro było patrzeć - orzech to żywotne drzewo i walczył długo, do ostatka wypuszczał nowe listki ale widać było, że nie ma siły.

O, to widzę, że stanowimy wyjątek.

Przesadzałam orzech 5-6 metrowy. Normalne duze drzewo.

Był kopany kolektor i przyjechała koparka a orzech rósł akurat w miejscu studzienki. Uparł się mój ojciec, bo mnie nie przyszłoby do głowy, że to w ogóle możliwe. Panowie obcięli praktycznie wszystkie gałęzie. Został pień z dwoma, trzema głównymi konarami, które też zostały obcięte na ślepo na wysokości gdzieś ok. 3 metrów nad ziemią. Zostało tylko trochę liiści. NIe pamiętam tylko, jaka to była pora roku.

Korzenie też zostały przycięte.

Ważne, zeby zachować równowagę między liśćmi i korzeniami.

Robotę zrobiła koparka.

Drzewo rośnie od ładnych paru lat :lol:

Im większe drzewo tym mniejsza szansa, że się przyjmie po przesadzeniu... smutne, ale prawdziwe najważniejszy jest system korzeniowy, bez dobrego sprzętu może być ciężko
Ważne, zeby zachować równowagę między liśćmi i korzeniami.

Tu jest cała kwintescencja. Oprócz tego, że przycięte korzenie nie są w stanie uzupełnić wody wykorzystywanej i traconej przez część nadziemną to drzewa takie często padają ofiarą wiatru - praktycznie przez dość długi okres po przesadzeniu korzenie nie są w stanie utrzymać drzewa.

Posadzony jesienią zeszłego roku. Wszystkie inne drzewa owocowe w ogrodzie mają już piękne liście, stary orzech u sąsiada również, a mój orzech Jacek wygląda jakby się nie przyjął. Czy to już znaczy, że z mojego nic nie będzie? Czy w pierwszym roku może kwitnąć później?
Mój tez się jeszcze nie obudził i u sąsiada również śpi. Ale my tak trochę na wschód od centrum Polski, to może mamy trochę chłodniej. Daj mu szansę. Przyjrzyj się pąkom, czy wyglądają na żywe, czy na obsuszone raczej.

witajcie,

Nie musicie sie martwić, orzech pózniej dostaje listki, nasz mimo ze jest koniec kwietnia, dopiero zaczyna wypuszczać listki. Młode drzewka należy na zimę okrywać, poniewaz młode drzewka nie są odporne na silne przymrozki.

 

Pozdrawiam

jam

orzech u sąsiadów dopiero się budzi - wczoraj się trochę zazielenił. A jestesmy w ciepłym, zacisznym miejscu na południowo-zachodnim stoku więc warunki idealne..
  • 4 weeks później...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Odpowiedz w tym wątku

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.




×
×
  • Dodaj nową pozycję...